Premiera już w lipcu!

środa, 18 marca 2015

Rozdział 4

-Donell, a co Ty taka czerwona? Walnęłaś sobie kielicha czy co? - zapytała drwiąco.
-Betty ja już tam nie wyjdę nie ma mowy. Zastąp mnie błagam! -  wykrzyczałam błagalnym tonem po czym usiadłam na skrzynce szampana i schowałam twarz w dłonie. 
-Stało się coś? - zapytała, chyba zauważyła, że jestem zdenerwowana i zdesperowana tak, że była bym w stanie stamtąd uciec.
Nie chciałam jej mówić o Evansie więc powiedziałam, że źle się czuję i nie dam rady dłużej. Betty poszła po szefową i po dłuższej chwili postanowiła, że mogę iść do domu ponieważ dziewczyny nieźle sobie radzą, a najgorsze już za nami. Z ulgą poszłam do szatni przebrać się w swoje rzeczy, a szefowa tak jak obiecał jej mąż zamówiła mi taksówkę. Dodała także, że poniedziałek i wtorek mam wolne tak jak się umawialiśmy. Podziękowała mi za pomoc i pożegnał się miło.
Bankiet odbywał się w rezydencji należącej do jednego z bogatszych nowojorczyków, więc zanim przeszłam z tyłów ogrodu na główny podjazd skradałam się jak pantera by nie natknąć się na Evansa. Niestety, gdy już wychodziłam rozpoznał mnie wspólnik mojego taty po czym zawołał i przedstawił towarzyszącej mu żonie i kilku bogatym biznesmenom. Wychwalał mnie jaka to ja samodzielna i odpowiedzialna dziewczyna. Oczywiście dostałam wypieków i przeskakiwałam tylko z nogi na nogę by jak najszybciej wyjść. Czułam, że gdzieś w pobliżu jest Evans i podświadomość podpowiadała mi, że mnie szuka. Chociaż naprawdę nie rozumiałam po co miał to robić? I nie myliłam się, gdy już pożegnałam się grzecznie z towarzystwem i ruszyłam w stronę głównych drzwi drogę zagrodził mi właśnie on.
-Tu jesteś. Myślałem, że znowu mi dziś uciekniesz - powiedział pewnym siebie głosem, ja  jednak  czułam, że próbuje opanować śmiech -Skończyła już pani, prawda?  W takim razie chodźmy na tego drinka.
-Tak skończyłam ale źle się czuje panie Evans i jedyne na co mam ochotę to znaleźć się we własnym łóżku i iść spać. Jestem od rana na nogach i padam - odpowiedziałam szczerze, nie patrząc mu w te jego hipnotyzujące oczy.
-No dobrze rozumiem, w takim razie pozwoli pani ze panią odwiozę - to nie było pytanie tylko stwierdzenie z jego strony. Wziął mnie nagle za rękę po czym nie wiem skąd wynurzyło się przed nami najnowsze czarne BMW M6, wysiadł z niego młody chłopak i wręczył Evansowi kluczyki.




-Proszę bardzo panie Evans.
-Dziękuje Don- odpowiedział po czym wręczył mu napiwek w wysokości 50 dolarów.
Chłopak ukłonił się i oddalił.
-Proszę wsiadać panno Donell - otworzył mi szeroko drzwi po czym przybrał ten  uwodzicielski uśmiech.
-Ale ja mam zamówioną taksówkę panie Evans naprawdę dam sobie radę. Dziękuję - wydukałam, jednak mogłam się bardziej postawić, a nie tłumaczyć. Co ze mnie za kobieta, która nie potrafi odmówić facetowi którego nawet oficjalnie nie zna? Jego obecność mnie po prostu paraliżowała i pozbawiała trzeźwego myślenia.
-Rozmawiałem z pani szefem i on już to zrobił. Obiecałem też, że odwiozę panią pod same drzwi kamienicy i dopilnuje, że nic się pani nie stanie.
Mój Boże ale się wkopałam. Nawet nie widziałam co mu na to odpowiedzieć, zabrakło mi języka w gębie.
- Więc proszę wsiadać panno Donell. Obiecuję, że będę jechał ostrożnie i dojedzie pani cała i zdrowa - dodał i pokazał gestem bym wsiadła do auta. 
Prędzej spłonę żywcem w samochodzie ze wstydu ale nie miałam wyjścia. Wsiadłam niepewnie do środka. Siedzenia było dość nisko więc Evans pomógł mi podtrzymując moją rękę zanim opadłam na siedzenie. Dobrze, że przebrałam się w moje jeansy, inaczej zaświeciła bym majtkami przed jego nosem. Zamknął za mną drzwi po czym obszedł samochód i wsiadł za kierownicę. Jest cholernie seksowny - pomyślałam patrząc ukradkiem na jego profil. Typowy samiec w swojej ulubionej zabawce. To prawda, że dobry samochód dodaje facetowi kilka punktów. Nie należałam do dziewczyn którym zależało na pieniądzach ale on naprawdę robił piorunujące wrażenie. Na pewno nie tylko na mnie, myślę, że na większości kobiet na świecie. I to nie była kwestia tego drogiego garnituru, koszuli, spinek i auta. Żaden z facetów, których do tej pory spotkałam, nie wywołał u mnie przyjemnego bólu na tam dole od samego patrzenia  na niego. A Erick Evans właśnie tak na mnie działał. Zacisnęłam uda by pozbyć się tego narastającego uczucia. 
-Piękną mamy noc panno Donell. Szkoda ją zmarnować samotnie w łóżku -  odpalił po czym ruszył delikatnie, było słychać tylko ryk silnika. Wbiłam spojrzenie w swoje splecione dłonie, no bo co miałam mu odpowiedzieć? Ja każdą noc spędzam samotnie.
-Onieśmielam panią prawda?  -zapytał patrząc przed siebie jednak miałam wrażenie, że patrzył mi prosto w oczy.
Dalej milczałam i zaschło mi w gardle. Co on sobie myśli? Skoro wie jak się przy nim krępuję to po co mnie tak osacza? Przyjemność mu to sprawia czy co?
-Ja naprawdę nie zrobię pani nic złego. Chciałem zaproponować żebyśmy pojechali do mnie, poznali się bliżej. Co pani na to panno Donell?
Czy ja się przesłyszałam? Mam jechać z tym bożyszczem kobiet i spędzić z nim wieczór albo i noc w jego domu? Na tą myśl zrobiło mi się gorąco ale stwierdziłam też, że ta jego pewność siebie jest taka podniecająca, że trudno mu się oprzeć. Przez głowę przewinął mi się ogrom myśli, moje drugie „ja” podpowiadało żeby jechać do niego i się zabawić, a głowa kazała spieprzać jak najszybciej. W sumie co ja mam do stracenia? Jestem pełnoletnia, mieszkam sama, pracuję i nie muszę się nikomu tłumaczyć, prawda? Kurwa mać mam dużo do stracenia, dziewictwo na przykład. Donell weź się opamiętaj i nie daj się sterować tym co zaprowadziło Kimberly przed śluby ołtarz z brzuchem.
-Panie Evans ta propozycja nie jest odpowiednia. Nie wiem czym zasłużyłam sobie na pańską uwagę ale jeśli poczuwa się pan do odpowiedzialności za ten incydent w pańskim salonie to naprawdę nic się nie stało. Nie wzniosę do sądu żadnego wniosku o odszkodowanie i nie będę robiła z tego problemów....  - nie dał dokończyć mi zdania po czym gwałtownie zahamował, zjechał na pobocze i położył mi palec na ustach.
-Ciiii... nie mów więcej. Wiem jak na panią działam, panno Donell, ale obiecuję, że nie zrobię dziś nic na co nie będzie miała pani ochoty, ani nic co sprawi, że będzie miała pani wyrzuty sumienia. Proszę mi zaufać, a nie pożałuje pani dzisiejszego wieczoru.
Patrzył mi prosto w oczy, a ja nie potrafiłam mu odmówić. Jest taki nieprzewidywalny, stanowczy, zaborczy, a przy tym tak diabelnie seksowny, że robiło mi się mokro na samą myśl iż siedzę obok niego. Nie musiał mnie nawet dotykać, a moje ciało przechodziły przyjemne nie znane mi dotąd dreszcze. Ten jeden palec na moich ustach, a ja straciłam głowę.
-Dobrze jedźmy - wydukałam szybko, bo nic lepszego nie przyszło mi do głowy. Raz się żyje, pomyślałam. Nie wygląda na mordercę czy jakiegoś psychopatę. Wręcz odwrotnie, jestem przekonana, że zna się na TYM lepiej niż przeciętny facet. Skąd to wiedziałam? Nie wiem ale po prostu byłam tego pewna.
Ruszył z piskiem, a na jego twarzy znowu pokazał się ten tajemniczy uśmiech. Jechaliśmy dość szybko, jednak w takim samochodzie prędkość nie była odczuwalna. Z głośników leciała cicho Cranberries „Zombie”.

Podróż zajęła nam około 40 minut. Jego apartament znajdował się w samym centrum Manhattanu przy wschodnim wejściu do Central Parku. Budynek powalał swoją nowoczesnością. Był to typowy drapacz chmur, cały ze szkła i stali. 



Gdy wjechaliśmy w podziemny parking zauważyłam tylko napis „Evans Tower”. Jasna cholera to jego budynek!  Byłam tu kiedyś na lunchu z Johnem i Kimberly. Kim trzeba być by mieć własny drapacz chmur w Nowym Jorku?!
Zaparkował obok grafitowego Maybacha 57 oraz czarnego Infinity G35. Domyśliłam się że te samochody też należały do niego. Czy on coś sobie próbuje zrekompensować takimi  zabawkami? Zaśmiałam się sama do siebie, jednak zbyt głośno.
-Co tak panią rozbawiło panno Donell? - zapytał zaciekawiony.
-Nie nic -  odpowiedziałam cicho zła na siebie, że w ogóle o tym pomyślałam.
-Proszę mówić jestem ciekaw co wywołało uśmiech na tej słodkiej buzi? - odpiął pas i usiadł bokiem by spojrzeć na mnie.
Że ja nigdy nie potrafiłam opanować emocji. Donell jesteś głupia jak but - skarciło mnie moje drugie „ja”.
-Naprawdę chce pan wiedzieć panie Evans?
-Oczywiście panno Donell.
-Zastanawiałam się co próbuje sobie pan zrekompensować tymi wszystkimi samochodami i tym wszystkim -  pokazuję na wnętrze garażu podziemnego, mając na myśli cały budynek.
Usłyszałam w odpowiedzi głośny śmiech i ujrzałam szereg białych idealnych zębów. Po chwili spojrzał na mnie i rozbawiony odpowiedział.
-Na pewno nie to o czym pani myśli panno Donell. Chodźmy proszę na górę - dodał po czym wyszedł z samochodu by otworzyć mi drzwi. Podał mi swoją delikatną ale męską dłoń i pomógł wysiąść. Puścił mnie przodem w kierunku windy. Cwaniak, myśli że nie wiem, że chciał obejrzeć swoją dzisiejszą zdobycz od tyłu. Nie wiem co mnie naszło by jakoś przesadnie kołysać biodrami. Nie byłam dobra w uwodzeniu, a tak naprawdę totalnie się na tym nie znałam. Ogólnie rzecz biorąc nie powinno mnie tu w ogóle być.
Winda także była cała z nowoczesnej stali i szkła, zimna ale tak mała przestrzeń w jakiej się znaleźliśmy zadziałała na mnie wyjątkowo pobudzająco. Staliśmy obok siebie w milczeniu, a w powietrzu unosiło się pożądanie. Nigdy się tak nie czułam. Gdybym miała więcej odwagi rzuciła bym się na niego i pocałowała bez pytania. Od niego też czułam coś czego nie byłam w stanie określić, pożądanie to było mało powiedziane. To był zwierzęcy magnetyzm.

Dojechaliśmy na samą górę, czyli na jakieś 70 piętro. Drzwi się otworzyły i zobaczyłam piękny hol. Drewniana podłoga kontrastowała z kremowymi ścianami i jasnymi nowoczesnymi meblami. Na środku holu stał okrągły stolik na którym był ogromny bukiet świeżych egzotycznych kwiatów. Apartament był... ogromny, ekskluzywny i onieśmielający.




Światło w ciepłym odcieniu nadawało przyjazny ton. Złapał mnie za nadgarstek i pociągnął lekko za sobą. Wyszliśmy z windy po czym usłyszałam w tle Cardigans „Erase and Rewind”.
Przeprowadził mnie prosto przez hol do  kuchni połączonej dwustronnym kominkiem z salonem. Sama kuchnia miała z 50 metrów kwadratowych,a razem z salonem tworzyła ogromną,otwartą przestrzeń co nie zaprzeczę, robiło wrażenie. Podprowadził mnie do wysokiej wysepki na środku kuchni po czym obszedł ją i zapytał.
-Czego się napijemy panno Donell?
Spojrzałam na niego niepewnie i odpowiedziałam.
-Zdaje się na pańsku gust panie Evans - usiadłam zgrabnie na wysokim barowym stołku zakładając nogę na nogę i rozejrzałam się. Na pewno nie on urządzał ten apartament. Taki facet nie ma na to czasu.
-Może być „sex on the beach”?
Zabrzmiało to jak propozycja, co wywołało szkarłatny rumień na moich policzkach.
-Napije się tego co pan.
Spojrzał na mnie jak zwykle tajemniczo, wyjął dwie szklanki do whisky, nalał po trochu i podszedł do mnie.
-Proszę bardzo panno Donell. Chciałbym by mówiła mi pani po imieniu. Erick.
Wzięłam szklankę w dłoń po czym dodałam.
-Dziękuję Ericku. Mów mi Megan - stuknęłam lekko swoją szklankę o jego i upiłam łyk. Osz kurwa! Ale to niedobre - pomyślałam po czym zrobiłam głupią, niesmaczną minę. Palenie w gardle było nie do zniesienia. 
-Chyba ci nie smakowało Megan - roześmiał się Evans, oj przepraszam Erick.
-Nie przepadam za alkoholem, szczególnie za whisky, a to było wyjątkowo okropne... bez urazy.
Roześmiałam się i spojrzałam nieśmiało w jego stronę. Wyglądał bosko w tym świetle, jego skóra miała delikatny oliwkowy odcień, oczy błyszczały jak dwa czarne diamenty, gdy w pewnym momencie oblizał usta, myślałam, że spadnę z krzesła.
-Dlatego zaproponowałem ci drinka. Kobiety ogólnie nie lubią whisky ale skoro się uparłaś, że napijesz się tego co ja nie miałem innego wyjścia.
-Jeśli to nie problem poproszę jednak drinka może być ten o którym mówiłeś,Ericku - powiedziałam śmiało,bo nie miałam zamiaru pić więcej tego świństwa.
-Nie ma problemu,poczekaj zaraz zrobię - przeszedł na drugą stronę wysepki, wyjął ze sprytnie schowanego barku wódkę, likier kokosowy, brzoskwiniowy sok pomarańczowy i żurawinowy i truskawkę do ozdoby. Po chwili podszedł i wręczył mi gotowego drinka.



Upiłam łyk.
-Pyszny jest, dziękuje bardzo. Więc co będziemy robić? - wyrwało mi się, powiedziałam zanim pomyślałam i już po chwili żałowałam tych słów. Zamruczał uwodzicielsko po czym odłożył szklankę na granitowy blat i podszedł tak blisko mnie, że praktycznie czułam bicie jego serca.
-A na co masz ochotę Megan? Jak mówiłem ja nie zrobię nic czego ty nie będziesz chciała.
Zadrżałam,jednak starałam się nie okazać jak bardzo na mnie działa i odpowiedziałam znowu bezmyślnie.
-Mógłbyś mnie oprowadzić po swoim apartamencie, jest ogromny i chętnie zobaczę co ukrywasz za tymi wielkimi drzwiami - pokazałam ręką na ogromne drzwi z matowego szkła przez które nie było nic widać, a które znajdowały na antresoli nad salonem.
-Dobrze w takim razie chodźmy - powiedział zadowolony po czym wyciągną rękę bym podała mu swoją.
Grzecznie dałam się oprowadzić po salonie w którym oprócz strefy telewizyjnej znajdował się szklano-metalowy stół jadalniany z kremowo brązowymi krzesłami, wielka na całą ścianę kolekcja filmów i płyt z muzyką oraz kilka dziwnych jak na mój gust dzieł sztuki i rzeźb. 
Podeszłam do okna wielkiego na całą długość i szerokość salonu i zaparło mi dech w piersiach. Móc budzić się codziennie i mieć za oknem taką panoramę Manhattanu to musiało być coś niesamowitego.
-Robi wrażenie prawda? -  zaszedł mnie od tyłu i szepnął do ucha.
Aż podskoczyłam, ale nie wiem czy dlatego, że widok był taki piękny czy dlatego, że czułam jego gorący oddech na swojej szyi.
-Oj tak zdecydowanie. Tylko pozazdrościć - odpowiedziałam po czym chyba drink zaczął działać,bo nabrałam odwagi i odwróciłam się do niego gwałtownie. Nasze spojrzenia się spotkały. Wszystko we mnie buzowało, nie dość, że szumiało mi w głowie od alkoholu to na dodatek czułam jak moje ciało płonie z pożądania. Tak! Pragnęłam Ericka Evansa tu i teraz.
Nie zdążyłam zrobić kroku, a Erick oparł ręce na szybie, krępując mnie w między swoimi ramionami po czym powiedział.
-Nie mogę się dłużej powstrzymać... - a jego usta wylądowały na moich. Pocałował mnie tak gwałtownie i  namiętnie jak nikt wcześniej. Jego język wdarł się do moich ust jak intruz, którego o dziwo pragnęłam. Wydałam z siebie cichy jęk gdy przyparł mnie swoim ciałem do zimnej szyby, a rękoma złapał za pośladki i przyciągnął jeszcze bliżej siebie. Obielam go nogami w pasie, czując jak jego rosnąca męskość pulsuje na moim udzie. Rękami objęłam go za szyję by być jeszcze bliżej niego. Pragnęłam tego. Bliskości i namiętności, którą on zdecydowanie chciał mi dać. Miał tak zmysłowe i miękkie usta. Jego język masował i zasysał mój, namiętnie ale zarazem delikatnie. Zachłanny nie dał mi nawet sekundy wytchnienia. Całował mocniej, intensywniej aż do utraty tchu. Napierał na mnie biodrami coraz mocniej, chyba chciałam bym poczuła jak bardzo jest podniecony.



-Megan mam na ciebie wielką ochotę, jednak nie zrobię nic bez twojego pozwolenia.
Powiedział całując mnie dalej, coraz niżej na szyję. Jego mokre pocałunki wyznaczyły ścieżkę z moich ust, przed brodę aż do dekoltu bluzki. Po tych słowach jednak otrzeźwiałam momentalnie i odepchnęła go od siebie.
-Nie, ja nie mogę Erick. Przepraszam, muszę już iść.
Poprawiłam bluzkę i szybko wybiegłam na hol w kierunku windy. Spojrzałam w wielkie lustro  zdobiące ścianę i zobaczyłam, że moje policzki płonęły z namiętności, a oczy błyszczały jak nigdy. Nacisnęłam guzik przywołujący windę i wtem usłyszałam.
-Megan poczekaj! Nie chciałem cię wystraszyć, proszę zostań.
Odwróciłam się w jego stronę gdy podszedł do mnie i złapał mnie za obie dłonie. Zrobił to pewnie lecz było w nim tyle niepewności. Czego on ode mnie chciał?
-Zostań proszę – powtórzył -  Pamiętasz jak obiecałam, że nic nie stanie się bez twojej zgody? Nie pozwolę byś ze mnie zrezygnowała, widzę jak cię onieśmielam ale wiem też, że pragniesz mnie tak samo jak ja ciebie. Wiem, że myślisz o mnie od tego momentu gdy zobaczyłaś mnie pierwszy raz, leżąc półprzytomna w moim biurze, wiem to, bo poczułem to samo co ty.
Skąd on do diabła o ty wie? Czyta w moich myślach? A może po prostu robi sobie ze mnie żarty?
-Panie Evans... Ericku ale po co mam zostać? To co się stało nie powinno się wydarzyć, nie powinno nie tu w ogóle być. To był zły pomysł, że tu z panem przyjechałam. Nie chciałam pana rozczarować ale nie jestem taka za jaką nie pan uważa.
Powiedziałam próbując wydostać się z uścisku jego silnych dłoni.
-Wiem jaka jesteś. Słodka, skromna, niesamowicie inteligentna i mega seksowana. Mimo tego, że nie zdajesz sobie sprawy ze swojej kobiecości, uwierz mi, że bo wiem co mówię.
-Ma pan problemy ze wzrokiem, panie Evans? -  wtrąciłam bezmyślnie.
Znowu roześmiał się w głos co trochę rozładowało atmosferę.
-I zabawna zapomniał pan dodać - Cholera no! Znowu coś powiedziałam zanim pomyślałam.
-Tak jesteś zabawną, słodką, niewinną młodą kobietą o której nie potrafię przestać myśleć od 3 dni. Zostań, a obiecuję, że już cię dziś nie dotknę, nie bez twojej zgody Megan. I prosiłem byś mówiła mi po imieniu.
-Ericku to do niczego nie prowadzi. Naprawdę wolałabym pojechać do domu.
-Uparciuch z ciebie. To też w tobie lubię. Chodź zjemy coś i pójdziemy spać.
On chyba żartuje albo jest głuchy bo to, że ślepy to już powiedziałam mu prosto w oczy.
-Nie daj się prosić. Obiecałem i nic się nie stanie.
Przyciągnął mnie do siebie blisko, objął jedną ręką w tali, a drugą odgarnął włosy za ucho.
-Mamy spać w jednym łóżku? - zapytałam głupio, bo przecież to oczywiste.
-Jeśli będziesz czuła się bezpieczniej mogę położyć się na kanapie albo w gościnnym - odpowiedział rozbawiony po czym wziął mnie na ręce i zaniósł do kuchni, gdzie posadził mnie na ten sam stołek na którym siedziałam wcześniej. Zrobił to bez wysiłku, a ja poczułam się lekka jak piórko. Czyż nie o takim facecie marzy każda kobieta? Erick Evans wydawał się być idealny. Zbyt idealny...
-Co masz ochotę zjeść? - zapytał troskliwie i widać było ulgę na jego twarzy, że udało mu się mnie zatrzymać.
-Nie jestem głodna Ericku, zrób mi jeszcze jednego drinka i chodźmy spać - w sumie to była prawda, byłam nieziemsko zmęczona i marzyłam by przyłożyć głowę do poduszki i zasnąć.
-Jak sobie życzysz Megan - powiedział po czym zrobił mi tak samo pysznego drinka. Siedzieliśmy naprzeciw siebie w kuchni i chyba troszkę udało mi się zrelaksować. Rozmawialiśmy o Nowym Jorku o jego wadach i zaletach ale o dziwo nie pytał mnie o nic z życia osobistego, więc ja też z grzeczności o nic nie pytałam, choć byłam ciekawa jak jasna cholera. Wygoogluje sobie go jutro na spokojnie w domu, myślę, że w sieci znajdę o nim wiele ciekawych informacji.
-Chodźmy się położyć. Mam spać na kanapie czy pozwolisz mi spać obok? -  zapytał zaciekawiony po czym przybrał ten swój uśmiech i tajemnicze spojrzenie. Drink znowu dodał mi odwagi.
-Jeśli masz duże podwójne łóżko to nie mam nic przeciwko żebyś się położył obok ale ostrzegam, że jeśli coś będziesz kombinował Ericku to wyjdę.
-Panno Donell proszę się nie obawiać. Chodźmy więc - zadowolony zaprowadził mnie do swojej sypialni. Kryła się ona za tymi wielkimi szklanymi drzwiami na które uwagę zwróciłam już wcześniej. Otworzył drzwi, a moim oczom ukazała się sypialnia pana Tajemniczego. 
Robiła tak samo wielkie wrażenie jak reszta domu. Cała w ciemnym drewnie ale z jasnymi dodatkami tkanin i dywanów i oknami od podłogi do sufitu. Wielkie łoże  idealnie wpasowane w obrazek. Kremowa, pościel satynowa  lśniła w przyciemnionym ciepłym świetle. Pod oknem znajdowała się także leżanka obita ciemnym zamszem, a na przeciwko łóżka stała komoda z tekowego drewna na której stały różnego rodzaju perfumy, nowoczesna lampka nocna i kilka niedużych rzeźb. 




W drugiej części sypialni, także pod oknem,na podeście znajdowało się jacuzzi, a za ścianą z czerwonych luksferów łazienka. Zrobiłam wielkie oczy i nie mogłam powstrzymać zachwytu. Chyba nigdy nie widziałam tak ogromnej i pięknej sypialni. Mogłabym się w niej budzić codziennie, pomyślałam po czym zauważyłam, że Erick uważnie mi się przygląda.
-Pięknie pani wygląda panno Donell. Miło gościć tu taką śliczną kobietę - powiedział nagle i skrzyżował ręce na łokciach.
-Domyślam się, że przez tą sypialnie przewinęło się wiele kobiet panie Evans. Obawiam się, że moja skromna osoba sprawiła by panu wielkie rozczarowanie - wydusiłam z siebie. Taka była prawda. Evans pewnie codziennie sprowadzał sobie tu inną kobietę, mógł mieć każdą na naszej planecie. A co ja mu mogłam zaoferować? Nigdy się przecież z nikim nie kochałam, nie potrafiłabym nawet dobrze zrobić mu loda, a co mówić o jakimś wymyślnym seksie. Na tą myśl zadrżałam i zrobiło mi się zimno.
-Ale masz o mnie zdanie Megan. Skąd masz pewność w tym co mówisz? -  znowu się roześmiał, bezczelny jest. Myśli, że jestem ślepa albo uważa mnie za idiotkę. Wydawało mi się, że chwile wcześniej ustaliliśmy, że to on oślepł. 
-A jest inaczej Ericku? - wkurzyłam się i warknęłam na niego, chociaż nie wiem co tak naprawdę mnie zdenerwowało?
-Nie odpowiada się pytaniem na pytanie panno Donell - dodał po czym usiadł na wielkiej skórzanej kanapie, której wcześniej nie zauważyłam i założył ręce za głowę.
Moje policzki zrobiły się lekko różowe z emocji ,byłam tak wściekła, że miałam ochotę wyjść, ale przecież powiedziałam, że dopóki mnie nie dotknie to zostanę. W co ja się pakuję? Jesteś beznadziejna Donell, powiedziało do mnie moje wewnętrzne „ja”.
-Dostała pani rumieńców to bardzo seksowne - Dobił mnie po czym dodał - Czy to ja tak na panią działam czy to sprawka alkoholu?
-Dobrze wiesz Evans. Czy mogę iść spać? Jestem padnięta - odpowiedziałam groźnie po czym podeszłam do łóżka -  Mogę liczyć na jakaś piżamę?
Spojrzał na mnie tym świdrującym wzrokiem po czym wstał i podszedł do ściany, dotknął ją delikatnie, a ona magicznie się rozsunęła i ukazała garderobę wielkości mojego mieszkania. Po jednej stronie szeregi skrojonych na miarę garniturów, markowych koszul butów, po drugiej zaś niezliczone pary jeansów, koszulek polo, marynarek i swetrów. O matko! Sama  ta garderoba musiała być warta ogromne pieniądze.
-Jeśli ci nie przeszkadza możesz spać w jednej z moich koszulek. Niestety nie jestem przygotowany i nie mam satynowej seksownej koszulki dla ciebie - rozbawiło go to niezmiernie, bo wiedział jak niezręcznie się czuję - Albo możesz spać nago jak wolisz? - dodał wymownie.
No jasne nago, chyba oszalałeś. Pomyślałam.
-To ja wybieram koszulkę -  odpowiedziałam krótko po czym podeszłam i wyjęłam jedną z idealnie równego rzędu. Była taka miękka i pachniała świeżością. Szybkim krokiem pośpieszyłam do łazienki by się przebrać. Cała w bieli w minimalistycznym stylu z wielką dla co najmniej 4 osób wanną na środku. Przemyłam twarz ciepłą wodą. Na szczęście nie miałam za dużo makijażu więc zmyłam tylko tusz i założyłam koszulkę. Była dla mnie jak piżama, bo sięgała do połowy uda. Na szczęście nie będę świecić tyłkiem.
Wróciłam gdy on stał w spodniach od piżamy opuszczonych nisko na biodra... Był bez koszulki. Dech mi zaparło. Idealnie wyrzeźbione ciało bez grama tłuszczu, spędzał pewnie godziny na siłowni i z prywatnym trenerem. Jego ramiona wymalowane jak na arcydziele Michała Anioła, klatka piersiowa dopracowana do perfekcji, brzuch twardy jak stal, a kości biodrowe tak seksownie podkreślone, że poczułam przyjemne kłucie tam na dole.
-Zapraszam - powiedział po czym wskazał na wielkie łóżko. W jego oczach znowu widziałam budzące się pożądanie.
-Mogę liczyć na oddzielny koc? - zapytałam, na samą myśl, że miałabym spać z nim pod jednym przykryciem i przypadkiem dotknąć jego ciała, robiło mi się gorąco.
-Aż tak? No dobrze, zaraz przyniosę koc. Połóż się wygodnie po której chcesz stronie, jesteś moim gościem więc masz prawo wyboru - i zniknął za szklanymi drzwiami.
Co aż tak? O co mu chodziło? Dobrze, że chociaż nie upierał się przy pomyśle spania pod jedną pościelą. Podeszłam do łóżka, satyna była śliska jednak przyjemnie chłodna i miękka. Położyłam się po lewej stronie. Ale wygodnie, materac dopasował się momentalnie do mojego ciała, a poduszka otuliła mi głowę. Przykryłam się i nawet się nie obejrzałam gdy zasnęłam głęboko.

13 komentarzy:

  1. pierwszy raz widzę zdjęcia apartamentu Ericka i jestem zachwycona :) ta sypialnia jest najlepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. została u niego na noc? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajnie jest znów sobie przypomnieć te pierwsze fragmenty opowiadania:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A to wcześniej było już gdzieś publikowane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było ale dla bardzo wąskiego grona odbiorców :-) teraz macie okazję czytać to odpowiednie dla szerszego grona :-)

      Usuń
  5. I ja znowu rozkoszuje sie moim Erickiem😀

    OdpowiedzUsuń
  6. Pochłaniam na bezdechu:) podobaja mi się zdjecia, dają mi lepsze wyobrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam na kolejny rozdział, bo właśnie dodałam :)

      Usuń
    2. Zdjęcia są świetne, dla przypomnienia chciałabym fotki naszych bohaterów ;)

      Usuń
    3. Zdjęcia są dodane w zakładce bohaterowie :-) będę je tam sukcesywnie dodawać :-)

      Usuń
    4. Jak to czytam to chcąc nie chcąc mam przed oczami Ane i Christiana :)

      Usuń
    5. To dobrze, bo oni na pewno byli moją inspiracją :-) to opowiadanie traktujcie z przymrużeniem oka :-)

      Usuń
  7. Dziewczyna wyjątkowo odważna, została na noc w domu obcego mężczyzny, spała w jego łóżku. Przypominam, że wcześniej krytykowała siostrę za pośpiech

    OdpowiedzUsuń