Premiera już w lipcu!

piątek, 20 marca 2015

Rozdział 6

Za chwilę zjawiła się Flora z herbatą dla nas wszystkich. Rozmawialiśmy dłuższy czas aż do momentu w którym  podjechał samochód by zabrać panią Mc Donald do jej córki i wnuków. Pożegnała się z nami wylewnie, po czym Erick odprowadził ją do drzwi.
-W końcu sami - stwierdził wracając do kuchni i przeciągnął się jak kot, wbijając we mnie te swoje hipnotyzujące spojrzenie.
- Idziemy na plażę? - zapytałam nieśmiało.
- Musimy się najpierw przebrać Megan. Nie pójdę w jeansach i tych butach - dodał po czym pokazał na swoje eleganckie skórzane lakierki.
-Ale ja nie mam żadnych ubrań. Od wczoraj chodzę w tym - odpowiedziałam poirytowana, bo perspektywa kolejnego dnia w tej samej bieliźnie nie była najmilsza.
- Mam coś dla ciebie. Chodź - powiedział i zaciągnął mnie do sypialni, która mieściła się na piętrze. Przeważały w niej stonowane kolory. Brąz, beż, krem oraz kilka mocniejszych akcentów. Centralnym elementem było oczywiście łóżko z pikowanym wezgłowiem. Drewniana lakierowana ściana za którą zapewne znajdowała się garderoba, ładnie odbijała światło i rozjaśniała dodatkowo całe pomieszczenie. Pomyślałam, że tutaj też byłoby miło budzić się każdego ranka.



Na łóżku leżały torby z ciuchami od Diora, koronkowa bielizna z Victoria`s Secret i pudło butów od Jimmiego Choo
- Zobacz czy będą pasowały - powiedział Erick przyglądając się mojej reakcji. Zamurowało mnie, było to bardzo miło ale też trochę niepoważne i rozrzutne.
-Nie wiem co powiedzieć Ericku - wydukałam.
-Nic nie mów tylko przymierz. Nie mogę się doczekać aż cię w tym zobaczę - oczy mu zabłyszczały i znowu oblizał usta. Robił to za każdym razem gdy spoglądał na mnie w ten specyficzny sposób. 
Podeszłam niepewnie do łóżka by zobaczyć co jest w środku. Zajrzałam do torby z napisem Dior i zobaczyłam plażową sukienkę w koralowym kolorze, kremowe ażurowe bolerko oraz okulary przeciwsłoneczne pasujące do całości. W pudełku od Jimmiego Choo znalazłam lekkie kremowe buty na koturnie z paseczkami, a bielizna w brzoskwiniowym kolorze były idealnie w moim rozmiarze. Spojrzałam na metki... sukienka 1740 dolarów, bolerko 920, okulary 399. O matko boska! On chyba oszalał. Bałam się spojrzeć na cenę butów i bielizny. Wydał kilka tysięcy dolarów na ubranie by zabrać mnie na plażę!
-Przymierz Megan - przerwał moją zadumę nad tym ile to wszystko kosztowało.
-Gdzie jest łazienka? - zapytałam.
-A nie możesz zrobić tego tutaj? - co za głupie pytanie Evans. Pomyślałam po czym trąciłam go delikatnie w ramię, a on pokazał na drzwi, których wcześniej nie widziałam.
-Nie przeginaj , wystarczy, że ja cię dziś widziałam - dodałam pokazując wymownie w jego stronę i uśmiechnęłam się słodko.
-Zwariuje przez panią, panno Donell - odpowiedział po czym niechętnie wyszedł z sypialni. W końcu zostałam na chwilę sama. Rozejrzałam się po pokoju który sąsiadował z łazienką i tarasem. Podeszłam do okna i zobaczyłam w tle plażę i ocean. Widok był zachwycający, cudownie jest mieć taką posiadłość.
Weszłam do łazienki by się odświeżyć i przebrać w nową bieliznę. Wycięte figi oraz stanik pasowały idealnie i ładnie podkreśliły moje kształty. Sukienka dodatkowo uwydatniła biust i lekko opinała się na biodrach. Gdy włożyłam buty dopełniły one idealnie cały strój. Wzięłam do ręki bolerko, a na nos założyłam okulary i byłam gotowa. Spojrzałam w lustro i zobaczyłam piękną, szczęśliwą dziewczynę, która uśmiechała się szeroko i tryskała pewnością siebie.
-No Donell jesteś gotowa! - powiedziałam sama do siebie, wygładziłam materiał ma brzuchu i wyszłam z łazienki. Zeszłam na dół by pokazać się Erickowi.
Zobaczyłam, że stoi przebrany przy wyjściu na tył domu i zamyślony patrzy w dal. Dużo bym dała by wiedzieć o czym myśli, jest taki szczery ale i tajemniczy. Patrzyłam na niego chwilę zanim zauważył, że się gapię i zawiesił na mnie wzrok.
-Panno Donell, wygląda pani jak milion dolarów - powiedział i nie mógł oderwać ode mnie wzroku. Włączył mu się znowu ten zwierzęcy magnetyzm.
-Dziękuje za ubrania. Oddam ci pieniądze bo widziałam metki... Właśnie pewnie milion jestem w nich warta- powiedziałam i udałam, że nie widzę jakie wrażenie na nim zrobiłam.
-Nie ma mowy. To prezent - podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.
-Z jakiej okazji?
-Z okazji naszego pierwszego wspólnego wyjazdu Megan i nie dyskutuj ze mną proszę. Chodźmy już, bo jeśli zostaniemy tu chwilę dłużej zaciągnę cię do sypialni i nie wypuszczę do rana - powiedział stanowczo jednak widziałam, że próbował opanować rozbawienie.
-Oj dobrze już dobrze, chodźmy - potaknęłam po czym dostałam lekkiego klapsa w tyłek.
-Ajjj, a to za co? - obejrzałam się udając oburzoną.
-Na zapas panno Donell. Proszę mi się więcej nie sprzeciwiać - uśmiechnął się uwodzicielsko i wziął mnie za rękę. 

Na plaże kierowała równa ścieżka z białego piaskowca, było jej jakieś 50 metrów. Doszliśmy tam nadal trzymając się za ręce. Przeskakiwałam z gracją z kamienia na kamień,  co ewidentnie spodobało się Erickowi. Na linii stykania się trawy z piaskiem Erick zdjął buty i pokazał bym zrobiła to samo. Poszedł kilka kroków do przodu, a ja mogłam oglądać jego seksowny tyłek. Zdjęłam buty i poszłam jego śladami. Zatrzymał się kilka metrów od wody i usiadł na piasku.



-Chodź Megan! - krzyknął do mnie i machnął ręką bym do niego dołączyła. Szłam powoli napawając się widokiem Ericka i oceanu. Dawno tu nie byłam, ostatnio raz dokładnie rok temu, wtedy poznali się Kimberly i Robert.
-Siadaj maleńka -  powiedział poklepując swoje kolana.
-Maleńka?  - zdziwiona.
-Nie chcesz bym do ciebie tak mówił? - spojrzał na mnie zaciekawiony, trzymając rękę przy skroni by ochronić oczy przed promieniami słońca.
-Tata tak do mnie mówi -  powiedziałam i usiadłam bokiem na jego udach.
-Nie tak! -  burknął po czym przesadził mnie tak bym siedziała na nim okrakiem.
-Ericku jestem w sukience! - zawstydziłam się i próbowałam obciągnąć materiał, który się podwinął do góry odsłaniając prawie cały mój tyłek.
- Daj spokój jesteśmy tu sami. Nikt nas nie widzi -  kurde przecież nie chodziło mi o to, że ktoś obcy mnie zobaczy - Zrelaksuj się i nie myśl za dużo, proszę -  dodał po czym odgarnął za ucho moje włosy i wplótł w nie palce.
-Mam ochotę cię pocałować maleńka - oznajmił w oczekiwaniu na moją reakcję.
-Pan mnie pyta o pozwolenie, panie Evans? - odpowiedziałam przekornie.
Zamknął oczy by po chwili je otworzyć i zobaczyłam w nich to co tak bardzo mnie onieśmielało ale czego pragnęłam jak nigdy wcześniej. Rękoma nakierował moją głowę tak by bez problemu wedrzeć się językiem w moje usta. Zaczął delikatny, a zarazem namiętny taniec naszych języków. Byliśmy tak spragnieni, że prawie brakowało nam tchu. Przy tak dobrym nauczycielu nawet nie sprawiało mi to trudności i mogłam odwzajemnić pieszczoty przygryzając delikatnie jego wargę. Zamruczał z rozkoszy po czym odchylił się do tyłu tak, że leżał na piasku, a ja na nim, nie przerywając przy tym naszego pocałunku. Złapał mnie za pośladki, które były na wierzchu, ponieważ sukienka zadarła mi się jeszcze wyżej. Oparłam dłonie o jego klatkę i kontynuowałam taniec języków. Czułam, że miał ochotę na dużo więcej, ponieważ jego męskość momentalnie stwardniała, uciskając mój brzuch. Był naprawdę imponujących rozmiarów. Ciekawe jakie to uczucie mieć go w sobie? Nigdy wcześniej nie miałam takich myśli. Znałam tego człowieka tak krótko, a byłam pewna, że mogę oddać mu się w całości i bez reszty. Gdyby nie to, że byliśmy na plaży to nie wiem że to właśnie stało by się teraz w tej chwili. Czułam, że moja łechtaczka pulsuje, a ja jestem mokra i gotowa.
-Pragnę cię Megan - wyjęczał, intensywnie masując moje pośladki.Cały czas napierał na mnie biodrami, ocierając się i stymulując nawet przez materiał naszych ubrań.
-Wiem - odpowiedziałam krótko, jednak nie chciałam mu odpowiedzieć tego samego. Wiem, że wtedy nic by go nie powstrzymało i zrobilibyśmy to w biały dzień, na tej plaży.
-Ciężko mi się powstrzymać maleńka. Moje ciało pragnie każdego centymetra twojego. Pragnę wypełnić cię całym sobą i dać ci rozkosz ale wiesz, że poczekam ile trzeba byś była pewna i chciała tego tak samo jak ja, prawda? - powiedział to z taką powagą ale i czułością, że uśmiechnęłam się lekko.
-Wiem - powtórzyłam po czym przytuliłam głowę do jego klatki. Oddech miał przyśpieszony, a serce waliło mu jak szalone.
Leżeliśmy tak nie mam pojęcia jak długo? Miałam wrażenie, że czas się zatrzymał. Cały mój świat wirował. Czułam się taka szczęśliwa i odprężona. W jego ramionach byłam po prostu bezpieczna, a to przecież tak wiele znaczy. Wiedziałam, że Erick nie chce mnie skrzywdzić i dawało mi to ogromne poczucie bezpieczeństwa.
W końcu Erick zaproponował byśmy poszli coś zjeść na promenadę. Wstaliśmy, otrzepaliśmy się z pasku i wzdłuż plaży ruszyliśmy w drogę. Spacer zajął nam sporo czasu, bo to naprawdę kawał drogi ale przez ten cały czas czułam się cudownie. Rozmawialiśmy, trzymaliśmy się za ręce, wygłupialiśmy biegając po ciepłym piasku, a ja nawet wbiegłam po kostki do wody.  Było koło 18 gdy dotarliśmy na miejsce. O tej porze na promenadzie nie było zbyt wiele ludzi. Sezon letni jeszcze się nie zaczął, jednak wszystkie knajpy, restauracje oraz puby były otwarte. Weszliśmy do jednej z knajp. Panował tu naprawdę elegancki i intymny klimat. Każdy stolik wyglądał jak altana, a każdą z nich oddzielał delikatny lekki, prześwitujący kremowy materiał. Ciepłe światło dodawało także romantyzmu. Kelner podszedł d nas praktycznie od razu i przywitał Ericka oficjalnie, po czym zaprowadził nas do specjalnie wydzielonej sali VIP.
-Chyba jesteś tu częstym gościem - powiedziałam cicho widząc zamieszanie jakie wynikło pośród personelu lokalu. 
-Niezbyt częstym ale to moja restauracja Megan. Jestem jej właścicielem - powiedziała jakby to nie robiło na nikim wrażenia. No tak, czego się mogłam spodziewać? Przecież to pewnie jeden w bogatszych ludzi w Stanach. Nie miałam okazji go wygooglować, więc nie miałam pojęcia czego właścicielem może jeszcze być. Pewnie gdyby chciał był w stanie kupić sobie wszystko na co miał ochotę. Kelner przyniósł butelkę Chardonnay i kartę dań po czym dyskretnie oddalił się
-To co pan poleca, panie Evans ? -  zaczepiłam złośliwie i uśmiechnęłam się.
-To pani, panno Donell będzie niedługo dyplomowanym szefem kuchni więc zdam się na pani gust - odpowiedział spokojnie ale z lekkim uśmiechem.
-Dobrze. W takim razie ja poproszę sałatkę cesarską z dresingiem bez majonezu, a tobie poleciłabym polędwicę wellington. Jeśli robią ją tutaj tak samo dobrą jak moja to będzie pan zadowolony - powiedziałam po czym oblizałam wargi. Moja pewność siebie wzrosła o 10 punktów!
-Ależ to było seksowne panno Donell. Jeśli zrobi to pani jeszcze raz, zaciągnę panią do toalety. Nie żartuję - powiedział poważnie, a ja oblałam się szkarłatnym rumieńcem. Erick zaśmiał się widząc jak się zawstydziłam. Chyba sprawiało mu przyjemność wprawianie mnie w załopotanie. 
Zamówiliśmy to o czym mówiłam, a ja zaczęłam wymieniać swoje uwagi na temat wystroju i stylu restauracji. Bardzo mi się ona podobała i powiedziałam to Erickowi wprost. Jeśli on ją urządzał to ma naprawdę dobry gust...Zresztą... to było oczywiste. Mimo mojego niewielkiego doświadczenia miałam na tym punkcie bzika, to się chyba nazywa zboczenie zawodowe.
-Chcesz otworzyć swoją restaurację? - zapytał zaciekawiony moją wiedzą Erick i upił łyk wina.
-Pewnie że tak, to marzenie każdego kucharza.
-W Nowym Jorku? - dodał.
-Nie zastanawiałam się nad tym jeszcze. Raczej nie interesuje mnie ogromna luksusowa restauracja tylko coś w stylu małej knajpki z cholernie dobrym ale i stosunkowo tanim jedzeniem.
Zaciekawiło go to tak bardzo, że przez kolejne 2 godziny rozmawialiśmy na temat trudnego biznesu jakim jest restauracja oraz w końcu trochę się o nim dowiedziałam. Powiedział, że dorobił się takich pieniędzy na giełdzie po czym zaczął inwestować w nieruchomości, wydawnictwa, a potem w salony ekskluzywnych samochodów. Gdy poszedł do łazienki nie mogłam wytrzymać i sprawdziłam w sieci jedną rzecz. W tym momencie jego majątek według Forbsa, szacowany był na jakieś 20 miliardów dolarów. Kwota ta wywołała u mnie zawrót głowy. Nie byłam w stanie nawet wyobrazić sobie takich pieniędzy. Moi rodzice też byli majętnymi ludźmi ale takie kwoty nigdy nie były w ich rękach.
O 20.30 skończyliśmy jeść i poszliśmy wzdłuż promenady podziwiając widok spokojnego oceanu. Wino delikatnie szumiało mi w głowie, Erick co chwile łapał mnie w pasie i uwodzicielsko całował w usta, po szyi. Widziałam jak jego całe ciało bucha pożądaniem ale czułam się wyjątkowo bezpiecznie i wiedziałam, że nic mi przy nim nie grozi. Ufałam mu jak nikomu innemu do tej pory.
-Nie mam tu żadnych rzeczy do mycia, nawet szczoteczki do zębów. Znajdźmy jakiś sklep, bo potrzebuję kupić kilka drobiazgów? - zapytałam przerywając naszą romantyczna przechadzkę.
-Możesz skorzystać z mojej -  roześmiał się Erick i musnął moje usta palcem.
-To obrzydliwe - drażniłam się z nim i delikatnie przygryzłam jego palec.
-Brzydzisz się mnie maleńka? -  zapytał zmieszany.
-Panie Evans co za pytanie? Oczywiście że nie, ale wolałabym mieć swoje przybory. Proszę znajdźmy sklep - odpowiedziałam słodko.
-W domu są jakieś zapasowe szczoteczki, żele, szampony, a gąbka też się jakaś znajdzie Megan. Co ci więcej potrzeba? - zapytał troskliwie i objął mnie w pół. Jezu ale on na mnie działa. Za każdym razem jak mnie choćby musnął palcem, przechodził przeze mnie przyjemny prąd.
-Chciałabym kupić kilka produktów by jutro móc zrobić śniadanie -  dodałam po czym uciekłam z jego uścisku - Panie Evans obłapia mnie pan co chwila, to niestosowne w miejscu publicznym! - roześmiałam się.
-Nic nie poradzę na to, że tak na mnie pani działa, panno Donell. Mógłbym trzymać cię w ramionach przez cały czas, nie wypuszczając ani na chwilę - powiedział poważnie, a jego oczy zapłonęły -  Flora na pewno doskonale zaopatrzyła lodówkę i w domu znajdziesz wszystko czego potrzeba do zrobienia śniadania.
-No dobrze to wracajmy. Nogi mnie bolą, nie przyzwyczaiłam się jeszcze do nowych butów.
W tym momencie chwycił mnie i zaniósł na rękach pod same drzwi jego willi. Ten kawał drogi niósł mnie jak księżniczkę, a ja chyba tak właśnie się poczułam. Nawet nie protestowałam, wręcz przeciwnie bardzo mi się to spodobało, jemu zapewne też.

Zrobiło się już ciemno więc w domu rozpalił w kominku, a światła były miło przyciemnione na tyle by można  normalnie się poruszać. Erick przebrał się szare spodnie od dresu i białą koszulkę bez rękawów. Dla mnie miał seksowną satynową czarną halkę oraz pasujący do kompletu szlafrok. Skąd on miał te wszystkie rzeczy? Kiedy zdążył kupić mój strój na plaże skoro prawie cały czas byliśmy razem? Był niesamowity ale nie dawało mi spokoju wiele spraw o których chciałam z nim porozmawiać, a nadchodząca noc napawała mnie silnymi emocjami i nie wiedziałam co powinnam zrobić.
-Przyjdź do mnie jak się przebierzesz Megan - powiedział cicho siedząc na wielkiej kremowej kanapie stojącej przed kominkiem.
-Dobrze zaraz wracam - odrzekłam po czym udałam się do łazienki by się przebrać. To już druga łazienka w tym domu, a na pewno nie ostatnia. Czerwono-czarna glazura dawała romantycznego ale mrocznego nastroju, w rogu umieszczony był półokrągły duży prysznic, a pod oknem dwuosobowa wanna z czarnego granitu. Wszędzie stały dopasowane pod kolor świeże kwiaty i świece. Podeszłam do podwójnej umywalki by obmyć twarz wodą, otworzyłam szufladę, która znajdowała się niżej i zobaczyłam pudełka kosmetyków, kremów, żeli, szamponów oraz nowe szczoteczki do zębów. On to wszystko zaplanował czy to przypadek? Naprawdę byłam tym wszystkim zaskoczona. Przebrałam się w halkę i odziałam szlafrokiem przewiązując paskiem w talii. Musiała minąć dłuższa chwila zanim odważyłam się wyjść z łazienki. Czułam w żołądku przyjemny ale nerwowy ścisk.
-No jesteś w końcu - powiedział gdy wróciłam do salonu- Chodź tu szybko do mnie!
Widziałam jak na mnie patrzył i podobało mi się to jak na niego działam. Podeszłam do niego by usiąść mu na kolanach, on złapał mnie gwałtownie i posadził na sobie okrakiem.
-Panno Donell! Nie ma pani bielizny! - powiedział z zachwytem.
O Boże zaraz spalę się ze wstydu! Faktycznie nie miałam jej na sobie co sprawiło, że skrępowałam się niesamowicie i nie byłam w stanie nic powiedzieć.
-Na samą myśl, że moją męskość dzieli od pani słodkiej cipki tylko mój dres...  - Nie dokończył po czym zamruczał i wsadził dłonie pod halkę, obejmując moje nagie pośladki. Na dźwięk słowa cipka zrobiło mi się gorąco.Zadrżałam z wrażenia, a moje sutki stwardniały co było widoczne nawet przez szlafrok.
-Och Ericku - jęknęłam cicho po czym wtuliłam swoją głowę w jego ramiona. Wiedziałam czego ode mnie oczekiwał, jednak bardzo bałam się tego, że go rozczaruje swoim brakiem doświadczenia. Pragnęłam go tak samo jak on mnie i byłam pewna, że to stanie się jeszcze tej nocy.
-Masz taką miękką, gładką skórę Meg. Chcę wycałować ją milimetr po milimetrze, poznać cię od czubka głowy aż do stóp - wyszeptał, oddech miał przyśpieszony i czułam jak wali mu serce. Ja nadal drżałam z emocji. Nie sądziłam, że w takich chwilach uczucia jakie kryły się we mnie będą aż tak skrajne. W mojej głowie trwała dosłownie walka między rozsądkiem, a pożądaniem.
- Też tego chcę Ericku, nawet nie wiesz jak bardzo - w końcu zebrałam się na odwagę i wyznałam mu prawdę. Pragnienie wygrało. Pragnęłam go, tu i teraz. Na te słowa jego lekko powiększona męskość stwardniała i nabrała ogromnych rozmiarów. Zamknął oczy, odetchnął głęboko i zapytał troskliwie.
-Jesteś tego pewna? - chyba nigdy nie byłam czegoś tak pewna, miałam duże obawy ale też miałam nadzieję, że aż tak go nie rozczaruje. Kiwnęłam lekko głową.
I to co wydarzyło się za chwilę przeszło moje największe fantazje. Erick zanurzył nos w moich piersiach, odsuwając halkę i szlafrok po czym zaczął całować je łapczywie i namiętnie. Jego dłonie masowały moje pośladki, a biodra napierały na moją kobiecość. Sunął palcami wyżej wzdłuż mojego kręgosłupa wywołując drżenie całego mojego ciała.



Odchyliłam głowę i wydałam cichy jęk w powietrze, a on podniecił się jeszcze bardziej. Zerwał ze mnie szlafrok by odsłonić więcej  i całował po szyi, ramionach, obojczykach. Rękoma zaczął masować piersi i drażnić tak wrażliwe już sutki. Ogarnęło mnie wypełniające wszystkie zakątki mojego ciała pożądanie. Pragnęłam dać mu przyjemność jak tylko umiałam najlepiej. Ściągnęłam mu koszulkę przez głowę odkrywając jego ponętne umięśnione ciało, objęłam go rękami za głową wplatając palce w jego ciemne włosy.
-Boże Meg! - jęknął po czym rzucił mnie na sofę tak, że leżałam na plecach, a on zawisł nade mną i patrzył na moje półnagie ciało.



O dziwo jego wzrok nie krępował mnie ani trochę, czułam w jego oczach, że podoba mu się to co widzi. Rozchylił mi uda po czym zdjął moją halkę i zostałam zupełnie naga. Dziękowałam w myślach Kim za to, że kilka dni temu namówiła mnie na depilacje całego ciała przed przymiarką sukienek na ślub.
-Jesteś taka piękna -  dodał po czym zaczął masować i całować moje uda. Biodra spragnione rozkoszy same unosiły się rytmicznie po więcej. Czułam jak moja łechtaczka pulsuje, a w środku ogarnia mnie niepohamowana wilgoć. Nagle jego język zaczął delikatnie całować okolice mojej kobiecości, a dłoń zaczęła masować ten czarodziejski guziczek. Wygięłam się w łuk i zajęczałam głośno co nakręciło go jeszcze bardziej. Przytrzymał moje biodra tak bym nie mogła ich ruszyć i wdarł się językiem w sam środek mojej mokrej cipki. Był nieustępliwy i zachłanny. Wyczuł jak bardzo jestem wrażliwa i spragniona. Czułam jak zbliżająca się ekstaza ogarnia moje ciało by skumulować się właśnie tam na dole. Jego język krążył po łechtaczce, a dwa palce delikatnie masowały delikatnie moje pulsujące wargi. Erick mruczał i był także totalnie podniecony. Gdy czułam, że zaraz eksploduję, on nagle włożył we mnie delikatnie palec co sprawiło, że poczułam dziwny ból i wykrzywiłam usta. Nikt nigdy nie pieścił mnie w ten sposób więc najprawdopodobniej moja błona dziewicza była nawet nienaruszona.
-Boli cię? - zapytał troskliwie patrząc na moją twarz. Poczuł jak delikatnie cofnęłam biodra gdy mnie zabolało. Dyszał ciężko i wyjął ze mnie palec, nie przestając masować łechtaczki.
-Nie, nie, nie przerywaj -  także dyszałam jak szalona. Wiedziałam,  że na początku może trochę boleć ale byłam na to o dziwo przygotowana.
-Musimy cię troszkę do tego przygotować maleńka. Inaczej uciekniesz ode mnie z płaczem - dodał po czym wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni, położył na samym środku łóżka. Stanął nade mną nie spuszczając ze mnie wzroku po czym zsunął z bioder spodnie i ukazał swoją męskość. Był naprawdę imponujących rozmiarów i już wtedy zrozumiałam co miał na myśli mówiąc, że musi mnie przygotować. Gdyby wszedł we mnie od razu pewnie rozerwałby mnie od środka. Skrzywiłam się na tę myśl.
-Stało się coś? - zapytał widząc mój wyraz twarzy.
-Jesteś większy niż sobie wyobrażałam - powiedziałam spoglądając nieśmiało na jego męskość. Rano faktycznie był zaledwie „lekko” powiększony. Uśmiechnął się tajemniczo po czym sięgnął do szafki stojącej obok łóżka i wyjął z szuflady buteleczkę z jakąś substancją.
-Nie przyjmujesz pigułek, prawda?- zapytał poważnym lecz spokojnym tonem.
-Nie. Nie miałam nigdy takiej potrzeby - odpowiedziałam i zakryłam rękami swoje piersi.
-Nie rób tego. Nie krępuj się proszę. Jesteś najpiękniejszą kobietą jaką kiedykolwiek widziałem Megan - odrzekł po czym rzucił się na mnie niczym drapieżnik na swoją ofiarę. Leżał między moimi udami, a jego penis opierał się na mojej kobiecości.


Zaczął ocierać się o mnie całując moje ciało, napawając się każdą sekundą. Ocieraliśmy się o siebie tak, że miałam wrażenie iż jesteśmy jednością. Miałam wrażenie, że wręcz kręci mi się w głowie z tych wszystkich doznań i emocji. Zaczął znowu masować mój guziczek palcami, a drugą ręką pieścił raz lewą raz prawą pierś podgryzając delikatnie twarde sutki. Po chwili wziął tajemniczą buteleczkę do ręki i wycisnął trochę bezbarwnego żelu na palce, wmasował go delikatnie między moje płatki.
-To żel nawilżający. Jesteś bardzo wilgotna ale trochę pomocy nie zaszkodzi za tym pierwszym razem - powiedział gdy widział jak patrzyłam z ciekawieniem co robi. Wmasowanie tego zimnego żelu było bardzo przyjemne i znowu czułam jak narasta we mnie ekstaza. Wydałam kolejny głośny jęk gdy znowu zaczął krążyć palcem wokół nabrzmiałego punktu. Nagle zbliżył się do mnie tak by jego penis główką rozchylił wejście  w sam środek mojej kobiecości. Zadrżałam i zamknęłam oczy przygotowując się na ten moment.
-Musisz być rozluźniona maleńka. Zaboli cię zapewne na początku ale nie przerwę, dobrze? Poczekam aż zaczniesz się przyzwyczajać -  powiedział, jego mięśnie były napięte, a oczy błyszczały pożądaniem.
-Dobrze - potwierdziłam.
-Patrz mi prosto w oczy - Rozkazał po czym pocałował mnie namiętnie i chwytając penisa w dłoń, delikatnie zaczął wprowadzać go we mnie wprowadzać. Miałam ochotę zamknąć oczy jednak wiedziałam, że mi na to nie pozwoli. Prawie przestałam oddychać.Czułam jakby gorący pręt wdzierał się do mego wnętrza, rozdzierając mnie i paląc żywym ogniem. Zacisnęłam zęby, a do oczu momentalnie napłynęły mi łzy. Nie mogłam ich pohamować, bo takiego bólu się nie spodziewałam, jednak wiedziałam że muszę wytrzymać. Erick zastygł na jedną sekundę widząc moje łzy i wyraz twarzy, jednak jak mówił nie przerwał i dalej konsekwentnie wdzierał się w głąb mnie.. Miałam ochotę wyrwać mu się i uciec ale przecież nie mogłam tego zrobić. W pewnym momencie pchnął mocno i jednym gwałtownym ruchem wdarł się we mnie cały, przerywając w całości moją błonę dziewiczą. Wtedy nie wytrzymałam i wydałam z siebie głośny jęk cierpienia, wbiłam palce w pościel i zacisnęłam oczy z których nadal płynęły łzy. Nie ruszałam się, bo miałam wrażenie, że zaboli mnie wtedy jeszcze bardziej.
-Megan patrz na mnie! - rozkazał po czym chwycił mnie delikatnie za brodę i namiętnie pocałował. Czułam go w sobie całego, wypełnił mnie i czekał aż się przyzwyczaję. Nie byłam jednak w stanie nawet odwzajemnić pocałunku. Nie myślałam o niczym innym tylko o bólu. Nigdy chyba nie dam rady się przyzwyczaić. Ból nie przechodził, a mi zrobiło się słabo.
-Jezu Megan! - słyszałam zamroczona, jednak nie byłam w stanie otworzyć oczu ani nic powiedzieć. Czułam jak Erick wychodzi ze mnie gwałtownie i szybko, co sprawiło mi także ogromny ból. Chwyta mnie w ramiona poklepując po policzku.
-Megan skarbie! Otwórz oczy! - krzyczał przerażony, a ja nie byłam w stanie nic zrobić. Wręcz przelewałam mu się przez palce.
-Kurwa mać! Megan! - potrząsał mną mocno bym zareagowała.
-O Boże! - usłyszałam po czym udało mi się otworzyć oczy i spojrzeć na niego. Ujrzałam spanikowanego, bezbronnego Ericka który nie wiedział co ma zrobić. Spojrzałam na swoje uda były całe we krwi, a pościel nasiąkała nią z sekundy na sekundę coraz mocniej.
-Megan skarbie dostałaś krwotoku! Muszę wezwać lekarza! - powiedział przerażony po czym zerwał się z łóżka, on też był cały we krwi. Podbiegł do komody na której stał telefon i wykręcił numer ratowniczy. Wziął mnie na ręce, owinął czystą częścią pościeli i zaniósł do łazienki. Na podłogę zaczęła skapywać krew i wtedy uświadomiłam sobie jak bardzo krwawię. Dalej byłam zamroczona więc nie byłam w stanie nic powiedzieć. Wszedł ze mną do kabiny prysznicowej i odkręcił ciepłą wodę, która zaczęła  płynąc z deszczownicy. Usiadł na podłodze trzymając mnie w ramionach, a cała podłoga zrobiła się czerwona. Obejmował mnie mocno wymawiając co chwila moje imię, a ja po chwili zemdlałam.

Nie wiem ile czasu minęło ale ocknęłam się w karetce pogotowania, nade mną stał lekarz, a w tle widziałam stojącego przerażonego Ericka. Rozmawiał chyba z drugim ratownikiem.
-Wróciła Pani do nas to dobrze - powiedział mężczyzna poprawiając kroplówkę stojącą obok i patrzył na jakieś urządzenie, którego końcówkę miałam przyczepioną do jednego palca.
-Pan Evans powiedział co się stało. To się zdarza, więc proszę się aż tak nie przejmować i odpoczywać. Podaliśmy pani płyny i leki na krzepnięcie krwi. Wypiła pani dziś wino, to mogło być przyczyną, że krew się rozrzedziła i doszło do krwotoku. Zbadałem też panią ginekologicznie nie doszło do uszkodzenia pochwy, a krew wzięła się głównie z błony dziewiczej, której się państwo dziś państwo skutecznie pozbyli -powiedział lekarz nie kryjąc rozbawienia, a ja spłonęłam ze wstydu. Moje policzki nabrały koloru dojrzałej wiśni i miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Czemu ten lekarz jest taki młody?!
-Wracają pani kolory więc wszystko wraca do normy. Za chwilę panią wypuścimy jednak dziś już radzę więcej nie próbować. Musi pani odpocząć i dojść w pełni do siebie. Pan Evans obiecał, że zaopiekuje się panią jak należy - dodał po czym wyszedł zamienić słowo z Erickiem. Pewnie dostał kazanie na ten sam temat co ja. Boże ale wstyd!
Potrzymali mnie jeszcze 40  minut w karetce i pozwolili iść. Miałam na sobie swój czarny szlafrok, a pod nim nic. Erick nie dał mi wejść samodzielnie tylko wziął mnie na ręce i zaniósł do domu.
-Megan...  - powiedział cicho po czym wtulił swoją głowę w moje dłonie, kładąc mnie na kanapę przed kominkiem.
-Ericku błagam lepiej nic nie mów. Jestem już wyjątkowo zażenowana tym co się stało i nie chce być bardziej - odpowiedziałam cicho.
-Boże Megan nie chciałem zrobić ci krzywdy. Co za skurwiel ze mnie! Chryste! - podniósł ton głosu po czym spojrzał mi w oczy, widziałam w nich cierpienie.
-Co Ty mówisz? - zapytałam zdziwiona i tym razem ja wzięłam jego głowę w dłonie by pocałować go namiętnie, jak jeszcze nigdy nikogo nie całowałam. Nasze języki splotły się w jednym rytmie i czułam jak jego spięte ciało zaczyna się rozluźniać i wypełniać na nowo pożądaniem.
-Jesteś taka krucha, wątła. Nie sądziłem, że sprawię ci tym tyle cierpienia, gdybym wiedział.... przerwałbym od razu. To było straszne gdy opadłaś bezwładnie, jakby uleciała z ciebie dusza. Gdy spojrzałem na ciebie taką nieprzytomną zamarło mi serce. Nie wiem co bym zrobił gdyby coś ci się stało - dokończył po czym wtulił się we mnie tak mocno, że niemal czułam jego cierpienie. Obwiniał się o to co się stało, był skruszony i bezbronny.
-Ericku to nie twoja wina. Nie mogłeś wiedzieć, że tak się stanie. Wiedziałam, że będzie bolało ale nie spodziewałam się, że aż tak. Oboje nie mogliśmy tego przewidzieć - próbowałam go jakoś uspokoić. 
-Ja mogłem to przewidzieć. Ty nie masz doświadczenia ale ja... Kurwa mać, powinienem brać pod uwagę taki scenariusz. Mogła stać ci się krzywda, a ja nie wycofałem się w odpowiedniej chwili mimo iż widziałem jak cierpisz. Nie wybaczę sobie tego! Nigdy! - zacisnął pięść i uderzył nią w poduszkę. Był zły, zły na siebie, a jego skrucha przerodziła się we wściekłość. Widziałam jak targały nim emocje, pragnął mnie jednak bał, że zrobi mi coś i ucieknę od niego.
-Nie ucieknę od ciebie Ericku. Jestem twoja i nic tego nie zmieni - powiedziałam cicho po czym objęłam go i przytuliłam do jego klatki. Erick nadal był jednak spięty i zdenerwowany. Było już koło północy, leżeliśmy tak dłuższą chwilą aż w końcu oboje nas zmógł sen.


10 komentarzy:

  1. Już prawie zapomniałam jak to było... Kochana może dwa rozdziały dziennie były by lepszym pomysłem😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się dodawać dłuższe rozdziały ale czas również mnie ogranicza :)

      Usuń
    2. Wiem:-) przy Tobie zawsze staję się zachłanna:-)

      Usuń
  2. Ochhh cudowne początki.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za możliwość czytania innych Pani powieści. Na szczycie jestem zachwycona i życzę Pani dalszych sukcesów. Doceniam ogrom pracy jaki musi Pani wkładać w swoją twórczość, a to się ceni. Docenia Pani także swojego czytelnika udostępniając im takie smaczki jak to opowiadanie :) Z przyjemnością będę śledziła dalsze losy Megan i Ericka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Co te twoje bohaterki mają tą utratą dziewictwa? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem? :D Efekt Ericka to moje pierwsze opowiadanie z którego pomysł z tą utratą dziewictwo wzięłam do Na szczycie :) Tyle, że w tym względzie Rebeka miała dużo więcej perypetii PO niż Meg ;)

      Usuń
  5. Wow jestem pod mega wrażeniem i teraz jeszcze bardziej nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów i momentu w którym wezmę na szczycie do ręki :-) ukłony i pełen podziw. Chce więcej i teraz jestem na zawsze twoja fanka :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dziękuję bardzo :) Czekam także na opinię po przeczytaniu "Na szczycie" :)

      Usuń
  6. Zdecydowanie akcja nabiera tempa.

    OdpowiedzUsuń