Premiera już w lipcu!

sobota, 21 marca 2015

Rozdział 8

-Przedstawiłem was przecież, to Monika Quan....  - nie dałam mu dokończyć i oburzona warknęłam.
-Nie o to pytam Erick! Wiem jak się nazywa więc się nie powtarzaj. Powiedz mi kim ona jest dla ciebie? To twoja nawiedzona była czy kto?!
O dziwo bardzo go tym rozbawiłam.
-Z czego się śmiejesz Evans!? - teraz to ja krzyczałam - Chyba mam prawo wiedzieć kim ona jest? Siedzi sobie spokojnie w twoim apartamencie, zwraca się do ciebie per Skarbie, całuje w usta i mówi, że tęskniła. Chyba należą mi się jakieś wyjaśnienia do jasnej cholery!
-Uspokój się Megan. Lekarz kazał ci się nie denerwować - powiedział tak spokojnie, że wywołało to we mnie prawdziwą furię. Co za dupek! Kłócił się z tą jędzą jeszcze 3 minuty temu, a teraz próbuje mnie uspokajać.
-Nie jesteś moim ojcem by mi rozkazywać Evans. Za kogo ty się uważasz? Myślisz, że wszystko ci wolno, bo masz pieniądze? Pytałam spokojnie kto to jest ale ty oczywiście zbywasz mnie na każdym kroku i próbujesz zmienić temat. Jeśli masz jakieś niedokończone sprawy z byłymi to trzeba to było załatwić zanim zaciągnąłeś mnie do łóżka! Nie chcę cię więcej widzieć Evans! Wychodzę! -  upiłam wymownie łyka drinka, który tak dodał mi odwagi, skrzywiłam się po raz kolejny, odwróciłam na pięcie i ruszyłam chwiejnym krokiem w kierunku windy.
-Uważaj kwiaty! - powiedział dalej rozbawiony Erick, sekundę przed  tym jak wpadłam na okrągły stół na środku holu i wywaliłam się razem z nim na zimną posadzkę,  wazon rozbił się na milion kawałków, kwiaty rozsypały się po całym pomieszczeniu,  a na mnie  wylała się woda.
-Megan! - krzyknął przestraszony Erick po czym podbiegł do mnie i złapał mnie w ramiona - Nic ci nie jest Maleńka?
-Puść mnie! Powiedziałam, że nie chcę cię znać. Chcę iść do domu, słyszysz? -  wyrywałam mu się i waliłam pięściami po jego klatce. Co ten alkohol robi z ludźmi?
Spojrzał na mnie niepewnie ale gdy usłyszał, że nic mi nie jest i nadal mam siłę się kłócić, znowu się roześmiał i powiedział.
-Taka mała, a taka waleczna. Przestań się wyrywać, przecież wiesz, że cię nie wypuszczę! - złapał mnie za nadgarstki bym przestała go okładać. Ała to nawet zabolało! -  Ale masz krzepę maleńka - dodał zadowolony.
-Erick to nie jest zabawne!  Chcę jechać do domu, rozumiesz? - powoli zaczęłam się uspokajać, jego dotyk działał na mnie kojąco.
-Po co chcesz jechać? Ustaliliśmy, że dziś nocujesz u mnie, nie pamiętasz? - powiedział pewnie, siedząc ze mną w ramionach wśród tej rozlanej wody, rozbitego wazonu i kwiatów.
-Jesteś nienormalny Evans. Proszę puść mnie i pozwól wyjść! Nie chcę tu  zostać ani minuty dłużej, a tym bardziej na noc - znowu wzbierała we mnie złość i zaczęło mi się kręcić w głowie, to chyba przez tą wódkę. Tak... to na pewno jej sprawka.
-Nie wypuszczę cię stąd w tym stanie. Spiłaś się i myślisz, że pojedziesz tak sama do domu? - spojrzał na mnie jednoznacznie po czym wstał ze mną w ramionach i zaniósł do sypialni.
-Sugerujesz, że jestem pijana? Ja nawet jednego drinka nie wypiłam! - tłumaczyłam się jak nastolatka, która została przyłapana po zakrapianej imprezie przez rodziców.
-Może nie całego ale w nieźle zaburzonych proporcjach - powiedział i wyjął mi z ręki szklankę upijając łyk.
-Chryste Meg! Przecież to prawie sama wódka! Oszalałaś? - krzyknął na mnie jak ojciec karcący córkę.
-Bo mi się sok wypił najpierw, a wódka została - co ja gadam za głupoty? Nie potrafiłam złożyć normalnego zdania i zaczęłam gadać od rzeczy. Boże faktycznie narąbałam się jak bąk.
-Oj maleńka! - powiedział troskliwie Erick i uśmiechnął się do mnie - Chodź położę cię spać, przełożę spotkanie na jutro by cię przypilnować.
-Chcę się kochać! - wypaliłam głupio pod wpływem upojenia alkoholem. Świat wirował wokół mnie, dobrze, że Erick trzymał mnie w ramionach bo nie byłabym w stanie stać na własnych nogach. Wbił swoje spojrzenie w moje oczy i widziałam, że był zdumiony ale także napalony.
-Słucham? -  zapytał zszokowany tym co usłyszał.
-Chce się z tobą pieprzyć teraz tu! - mówiłam to co ślina mi na język przyniosła, a mózg się chyba wyłączył.
-Nie wiesz co mówisz Donell - powiedział nerwowo, wyraźnie się wkurzył.
-A co jak tobie się chce to jest dobrze, gorzej w drugą stronę? - bredziłam niewyraźnie.
-Nie będę z tobą dyskutował w tym stanie Megan. Zrobię Ci herbaty i pójdziesz spać, rozumiesz?
-Nic od ciebie nie chce Evans. Idę do domu! - próbowałam ustać jednak siła grawitacji zwyciężyła.
Leżałam na łóżku, a Erick patrzył na mnie z politowaniem. Gdy położyłam głowę prosto zaczęło kręcić mi się w głowie.
-O nie, tylko nie to - wymamrotałam.
-Będziesz wymiotować? -  zapytał po czym podszedł do mnie i położył mnie na boku.
-Chyba tak - powiedziałam i zakryłam ręką usta. Chwycił mnie szybko i biegiem zaniósł do łazienki,  posadził mnie obok tej wielkiej wanny i trzymał włosy by nie opadały mi na twarz.
-Ale się urządziłaś - powiedział surowo ale czułam, że powstrzymuje śmiech.
-To wszystko przez ciebie, bałwanie durny! -  warknęłam po czym puściłam pawia wprost do ekskluzywnej granitowej wanny. Rzygałam jak kot, a on cierpliwie trzymał mnie i powstrzymywał od głupich komentarzy, które zapewne przychodziły mu do głowy. W tym momencie wydawał mi się najcudowniejszym facetem na świecie, bo który inny zostałby przy mnie, trzymał włosy i pilnował bym nie zakrztusiła się własnymi wymiocinami?
-Kocham cie Ericku Evansie - wypaliłam bezmyślnie, Erick zdębiał i nie wiedział co ma powiedzieć, a ja puściłam kolejnego pawia. Trzymał mnie tak jeszcze około 15 minut, gdy poczułam się lepiej obmył mi buzię jak małemu dziecku i zaprowadził do kuchni.
-Musisz napić się gorzkiej herbaty, bo zwymiotowałaś wszystko co dzisiaj i wczoraj jadłaś -powiedział spokojnie i podszedł do kuchni by nastawić wodę.
-Zrób mi tosta, te co rano zrobiłeś były pyszne - bredziłam dalej, a Erick miał ze mnie niezły ubaw.
-To ty je zrobiłaś głuptasie - roześmiał się po czym podszedł do mnie przytulił i pocałował w czoło. Zrobił mi gorzką herbatę i tosta o którego poprosiłam. Smakował mi jakby to było danie z pięciogwiazdkowej restauracji, herbata była paskudna ale wypiłam ją na siłę po namowie Ericka.
Nie miałam pojęcia która jest godzina, było już ciemno. Erick rozebrał mnie, położył do łóżka w swojej sypialni, otulił pościelą i czekał aż zasnę. Nie zajęło to długo i po chwili odpłynęłam do krainy snów. 




Wtorek, 7 maja

Obudziłam się z ogromnym bólem brzucha i głowy. Na zewnątrz Nowy York budził się do życia. Było koło wpół do szóstej rano. Erick leżał koło mnie w ubraniu i tulił tak samo gdy zasypiałam. Czuwał przy mnie całą noc. Złapałam się za czoło by ulżyć sobie w bólu, jednak to na nic się zdało, miałam wrażenie, że zaraz pęknie mi głowa. Próbując przypomnieć sobie co się wczoraj wydarzyło zobaczyłam ukradkiem, że na szafce nocnej po stronie na której spał Erick, leży jego komórka. Podniosłam głowę by upewnić się, że śpi głęboko i cichutko sięgnęłam po telefon. Nie wiem co mną kierowało? Czego tam szukałam? Co chciałam lub czego nie chciałam tam zobaczyć?

Gdy w końcu udało mi się go odblokować weszłam w połączenia. Głównie jakieś nazwiska biznesmenów, kilka połączeń do Gordona z którym rozmawiał wczoraj. Dzwonił też do swojej mamy oraz siostry.  Nie wiedziałam, że ma siostrę. W sumie co się dziwić, ja prawie nic o nim nie wiedziałam. W połączeniach nie widziałam nic podejrzanego więc nie wiedzieć czemu, szukałam dalej. Weszłam w galerię zdjęć w której nie było nic oprócz fabrycznie wgranych fotek. W końcu dotarłam do skrzynki wiadomości, były tam e-maile i esemesy. W e-mailach nie było nic ciekawego ale zainteresował mnie jeden nieodczytany esemes. Był od Moniki Quanchez, która zaszczyciła nas wczoraj swoją obecnością i przez którą tak mnie dziś bolała głowa. Data była z wczoraj z późnych godzin nocnych. Erick musiał już spać skoro go nie odczytał.

Nie wiem co w Ciebie wstąpiło Ericku ale zastanów się nad swoją decyzją. Proszę. Zależy nam na Tobie i nie chcemy Cię stracić. Jesteś dla nas zbyt cenny. Pamiętaj o umowach które podpisałeś. Zerwanie ich może zniszczyć życie wielu osób, w tym Twoje. Przemyśl to.
PS. Niezła ta Megan, mógłbyś dużo na niej zarobić. Jeśli zmienisz zdanie zadzwoń do mnie. Zawsze czekam na Twój telefon.

Zarobić na mnie? O co tu do cholery chodzi?
-Hej. Co robisz? - przestraszył mnie Erick, aż podskoczyłam na łóżku i odruchowo schowałam telefon pod pupę.
-Jezu ale mnie wystraszyłeś! - powiedziałam udając, że nie wiem, że widział co robiłam.
-Oddaj mi telefon, proszę - powiedział spokojnie po czym wyciągnął rękę w moim kierunku.
-Jaki telefon? -  brnęłam dalej w głupie kłamstwo.
-Megan widziałem, że robiłaś rentgen mojego telefonu, nie rób ze mnie idioty - dalej był spokojny. Nie miał pojęcia o esemesie, który dostał od Moniki.
Wyjęłam telefon spod pupy, i podając mu go, szybko skasowałam tą wiadomość, by jej nie odczytał. Nie wiem dlaczego to zrobiłam? To był impuls, nie chciałam by się z nią kontaktował, jednak wiedziałam, że to co przeczytałam nie da mi spokoju.
-Dziękuję - powiedział odbierając ode mnie komórkę - Główka boli? - zapytał złośliwie ale i z troską.
-Boli? Ona mi pęka Erick. Masz jakieś proszki, bo zaraz umrę - odpowiedziałam szczerze, a on uśmiechnął się uwodzicielsko i zapytał.
-Wiesz co jest najlepsze na kaca?
-Sok z kiszonych ogórków? – Erick roześmiał się w głos i podsunął do mnie bliżej.
-Nie Megan, nie sok z kiszonych ogórków głuptasie. Znaczy to pewnie też ale miałem na myśli seks -  odpowiedział po czym wsunął swoją dłoń między moje uda. Cholera! Dlaczego ja jestem naga?!
-Skąd wiesz, że seks jest lepszy od soku z kiszonych ogórków? - zapytałam udając niezainteresowaną.
-Bo wiem, uwierz mi. Sok nie da ci orgazmu, a ja tak i właśnie mam zamiar to zrobić panno Donell -  zamruczał po czym szybko dostał się między moje uda i zaczął je całować. Od pierwszego muśnięcia jego warg ogarnęło mnie pożądanie, a sutki stwardniały i stały się bardzo wrażliwe. Odchyliłam się do tyłu aż opadłam na łóżko. Erick dalej całował moje uda, a rękoma ściskał pośladki.
-Nawet nie wiesz jak tego pragnę - wyjęczałam gdy zbliżał się językiem do mojej kobiecości.
-Wiem maleńka, akurat to wiem. Nie myśl za dużo i rozluźnij się, proszę. Będę się z teraz tobą kochał  - powiedział dosadnie co sprawiło, że jeszcze bardziej się podnieciłam. Język dotarł w to magiczne pulsujące miejsce i zaczął masować, całować i pieścić. Dłonie pomogły mu delikatnie rozsunąć moje płatki i wedrzeć się powoli do mego wnętrza. Wsunął we mnie delikatnie jeden palec ale nie sprawiło mi to bólu, tak jak ostatnio. Wygięłam się w łuk z uczucia napływającej ekstazy. Delikatnie penetrował mnie jednym palcem, a po chwili dołączył drugi i kontynuował pieszczoty. Całe moje ciało napięło się, a nogi zaczęły drżeć. Językiem dalej całował i ssał moją łechtaczkę tak intensywnie i namiętnie, że po chwili eksplodowałam rozkoszą skumulowaną w tym jednym magicznym miejscu. Mięśnie mojej cipki zacisnęły się wokół jego palców, a on nie przerywał. Robił to mocniej, intensywniej co spowodowało, że poczułam kolejną nadchodzącą ekstazę.
-Tak maleńka. Jeszcze raz! -  wyjęczał po czym wsunął we mnie trzeci palec. Skrzywiłam się delikatnie, bo to troszkę zabolało jednak nie na tyle by oddalić zbliżający się wielkimi krokami kolejny orgazm.




-Dalej maleńka, dojdź jeszcze raz! - powtórzył i wessał się łapczywie w moje płatki.
-O Boże! Erick! - krzyknęłam po czym ponownie doświadczyłam tego cudownie rozlewającego się uczucia tam na dole. Łechtaczka pulsowała jak szalona, a ścianki pochwy zaciskały jego tkwiące we mnie palce i język. Ciało wygięło się nienaturalnie, a nogi drżały i nie mogłam tego opanować. Nie zdążyłam się zorientować, a on rozebrał się do naga by ponownie znaleźć się między moimi udami. Pocałował mnie w usta po czym zszedł niżej na szyję i piersi.
-Jesteś taka wilgotna Megan! - jęknął po czym nakierował swojego penisa na moją cipkę i zaczął się ocierać - Jeśli cokolwiek cię zaboli od razu przerwę, rozumiesz?  - powiedział poważnie i spojrzał mi w głęboko oczy.
-Dobrze -  kiwnęłam lekko zahipnotyzowana jego intensywnym spojrzeniem. Zaczął powoli wypełniać mnie, trzymając swoją męskość w dłoni tak by kontrolować to co robi. Wchodził we mnie coraz głębiej i pewniej, a ja nie czułam bólu, zaczęłam dopasowywać się do jego rozmiaru i rytmicznie ruszać biodrami. Gdy wszedł do końca wydał z siebie jęk rozkoszy i zamknął na chwilę oczy. Ja dyszałam ciężko zaskoczona uczuciem i emocjami. To było naprawdę ogromne dla mnie przeżycie. Spojrzał na mnie by upewnić się, że wszystko jest w porządku i zaczął poruszać się powoli w tył i przód.
-Jesteś taka wąska skarbie- wyjęczał po czym zagłębił się we mnie mocniej, trafiając na to miejsce w środku, które sprawiło,  że ekstaza znowu zaczęła się zbliżać. Poruszał się rytmicznie przyśpieszając co chwila, a ja jęczałam. Chwycił moje nadgarstki i uniósł je nad moją głowę, całując przy tym moje piersi i szyję. Jego biodra wykonały mocnych pchnięć, a ja zaczęłam szczytować po raz kolejny, spalając się pod nim w gorącej ekstazie. Zamknęłam oczy by rozkoszować się wypełniającym moje ciało orgazmem. Zacisnęłam się wokół jego penisa co sprawiło, że Erick wykrzyczał moje imię i wylał się we mnie cały. Gorący płyn wypełnił moje wnętrze, a on drgał we mnie przez dłuższą chwile po czym opadł na mnie dociskając do materaca. Leżeliśmy tak bez słowa, tuląc się do siebie w bezgranicznej rozkoszy. Och więc o to tyle szumu... Dobry seks i dobry orgazm to jest to. Nie wiem ile czasu minęło zanim Erick wyszedł ze mnie i położył się obok, przykrywając mnie pościelą. Złożył na moich ustach słodki pocałunek po czym wstał i powiedział.
-Muszę się ogarnąć Megan. Przełożyłem wczorajsze spotkanie na dzisiaj rano, ale ty śpij sobie jeszcze. Jak wrócę to cię obudzę.
-Musisz iść?  - zapytałam smutno.
-Tak Meg, muszę. T ważna sprawa, która niestety nie może poczekać. Też chętnie był został ale nie dziś. Wrócę najszybciej jak się da - nachylił się by jeszcze pocałować mnie w czoło i poszedł do łazienki. Leżałam tak chwilę patrząc w sufit i zasnęłam, nie wiedząc nawet kiedy Erick wyszedł.

Obudził mnie hałas dochodzący z dołu. Zerwałam się na równe nogi, założyłam szlafrok. Erick jeszcze  chyba nie wrócił? Wyszłam niepewnie z sypialni rozglądając się z góry na salon i kuchnie. Nikogo nie widziałam. Zeszłam schodami i udałam się do pomieszczenia z którego dobiegały te dziwne dźwięki. Drzwi były otwarte, a w środku była jakaś kobieta. Och nie! Kolejna? Wyglądała młodo, na jakieś maksymalnie 18 lat. Miała ciemne włosy i była stosunkowo wysoka i wysportowana. 
Przyglądałam się jej z zaciekawieniem, gdy nagle spojrzała na mnie.  Zdębiałam i wyprostowałam się jak na szkolnym apelu.
-Hej! - krzyknęła sympatycznie po czym zaczęła iść w moim kierunku. O jasna cholera!
-Cześć - odpowiedziałam cicho zaszokowana jej widokiem i spontaniczną reakcją.
-Erick nie mówił, że ktoś tu będzie? Jesteś nową gosposią? - zapytała słodko, była sympatyczna i bardzo, bardzo ładna.
-Eee... nie - wydusiłam z siebie.
-Jestem Sandra, siostra Ericka! -  siostra? Zachciało mi się śmiać. Cóż za ulga! Już myślałam, że to jakaś kolejna wariatka. Sandra podeszła do mnie i podała mi rękę.
-Wyjeżdżamy w góry z rodzicami, a Erick ma tu moją deskę snowboardową i właśnie jej szukam. Obudziłam Cię?
-Rozumiem. Przepraszam nie przedstawiłam się jestem Megan, Megan Donell - otrzeźwiałam. Spojrzała na mnie podejrzliwie, dalej się uśmiechając.
-Jesteś dziewczyną Ericka? - zapytała zdziwiona.
-Nie wiem czy można to tak ująć - odpowiedziałam szczerze, bo sama nie wiedziałam dokładnie jak to nazwać. Patrzyła na mnie życzliwie po czym dodała.
-Gdzie Erick? Ja tu nie mogę nic znaleźć. Widzę jakieś kije do golfa, deskę surfingową ale mojej deski nie! - pisnęła oburzona.
-Ma spotkanie biznesowa, powinien niedługo wrócić - odpowiedziałam i zaproponowałam jej herbatę. Nie wiem czy powinnam się tutaj tak sama rządzić ale nie wpadłam na lepszy pomysł. Poszłyśmy razem do kuchni i usiadłyśmy przy wyspie.
-Mieszkacie razem? Erick nic nie mówił. Mama by się ucieszyła, że w końcu sobie znalazł kogoś normalnego - pytała zaciekawiona co bardzo mnie krępowało, co ja jej miałam powiedzieć? Kogoś normalnego? Dziwnie to zabrzmiało.
-Nie, nie mieszkamy razem Sandro. Spotykamy się - powiedziałam najprościej jak mogłam.
-To co tu robisz? - O Boże! Co za ciekawska z niej bestia.
-No wiesz... -  bąknęłam po czym zaczęłam się bezwiednie śmiać. Spojrzała na mnie i roześmiała się tak samo jak ja.
-Rozumiem, nie tłumacz się. Przepraszam za moją dociekliwość, po prostu jestem zdziwiona, że w jego mieszkaniu jest jakaś  inna kobieta. Jedyną bliższą, jaką znam  jest Monika - O nie! Ta suka. Kim ona właściwie jest dla Evansów? Pomyślałam, że może dowiem się czegoś od Sandry.
-Znasz Monikę? - zapytałam udając, że nie drażni mnie jej imię.
-Pewnie, że tak, to... przyjaciółka Ericka odkąd pamiętam. Chyba się w nim buja  czy coś ale on nie zwracał na nią nigdy uwagi. Prowadzą razem jakieś interesy, chyba… - powiedziała wylewnie.
-A czym ona się właściwie zajmuje? - drążyłam dalej wykorzystując jej otwartość. 
-Jest byłą modelką, ma własną agencję, sieć salonów Spa oraz klinik chirurgii plastycznej. Jeśli ją poznałaś to widziałaś, że nie jeden chirurg w niej grzebał -  roześmiała się ponownie. Uśmiechnęłam się razem z nią, bo faktycznie pierwsze na co zwróciłam uwagę to były sztuczne piersi i usta - A czemu pytasz? Znasz ją?- dodała.
-Miałam okazję ją poznać - dodałam przewracając oczami na tą myśl.
-Nie polubiłyście się, co? - Sandra wyczuła moją niechęć.
-No nie przypadłyśmy sobie do gustu, delikatnie mówiąc - powiedziałam i obie się roześmiałyśmy. Była taka wesoła i beztroska.
-Nie przejmuj się, jesteś od niej dużo ładniejsza - pocieszyła mnie widząc, że nie czuje się pewnie - Muszę już iść. Nie mam czasu czekać aż on wróci. Powiedz, że byłam i żeby do mnie zadzwonił, bo inaczej go uduszę. Miło było cię poznać Megan!
-Wzajemnie Sandro. Przekażę mu na pewno - powiedziałam po czym Sandra podeszła, życzliwie mnie uściskała i zniknęła szybko za drzwiami windy.

Kolejny ciekawy poranek. Ciekawe co jeszcze mnie dziś czeka? No i gdzie ten Erick? Już było po dziesiątej, a on nawet nie zadzwonił. Poszłam więc do łazienki żeby się odświeżyć. Napełniłam ogromną wannę wodą, dodałam płynu do kąpieli i zanurzyłam się po samą szyję w pianie. Było mi to bardzo potrzebne, zmyłam z siebie cały stres i napięcie. Myjąc swoje ciało, dotykałam miejsc w których jeszcze niedawno zatracał się we mnie Erick. Na tę myśl poczułam przyjemne uczucie w podbrzuszu.
-Tu jesteś! - nagle Erick wszedł z impetem do łazienki - Szukałem cię…
-Hej! - krzyknęłam beztrosko po czym zanurkowałam pod wodę, gdy się wynurzyłam on siedział koło wanny.
-Mogę do pani dołączyć, panno Donell? - zapytał rozpalony i spojrzał na mnie wymownie.
-Właśnie miałam kończyć ale jeśli masz ochotę - odpowiedziałam słodko i usiadłam tak ,że woda dosięgała mi do piersi, ukazując ich krągłości jego oczom.
-Nie można się pani oprzeć panno Donell - szybko zaczął się rozbierać. Co za widok! Jego nagie ciało było czymś czego pragnęłam najbardziej na świecie.
-Była tu twoja siostra Sandra - przypomniało mi się, że miałam mu przekazać. Spojrzał na mnie zdziwiony, zdejmując skarpetkę.
-Sandra? A co chciała? - zapytał zaciekawiony.
-Szukała deski.
-Kurwa zapomniałem! Dzwoniła do mnie w sobotę jak byłem na tym bankiecie, mówiła, że wpadnie dziś rano jej poszukać. Jedzie do… - nie dałam mu dokończyć.
-Jedzie z rodzicami w góry. Wiem, mówiła mi -  zaskoczyłam go tym jeszcze bardziej.
-Ciekawe co jeszcze ci powiedziała? - zapytał nerwowo i stanął obok wanny już zupełnie nagi. Nie mogłam się skupić, jego widok mnie jak zwykle rozpraszał.
-No więc? - powtórzył.
-Tak rozmawiałyśmy. Myślała, że jestem nową gosposią - nagięłam prawdę, nie mogłam się przecież przyznać ze wypytywałam ją o Monikę.
-Gosposią? Sprzątałaś?  - zapytał rozbawiony.
-Nie! - uniosłam głos - Najwyraźniej wyglądam jak gosposia, a nie jak twoja, no właśnie kto? Dziewczyna?
-Jak moja słodka, złośnica…- zaśmiał się głośno.
-Kim ja właściwie dla ciebie jestem?  - wkurzyłam się.
-A kim chciałabyś być? - spojrzał na mnie i wszedł do wanny, poziom wody od razu się podniósł.
-Ty mi powiedz kim dla ciebie jestem i się nie pchaj! - ochlapałam go wodą po klatce i próbowałam utrzymać powagę. Dlaczego nie potrafiłam się na niego złościć dłużej niż sekundę gdy tak na mnie patrzył? W dodatku był nagi, a tak to już w ogóle cała złość znikała gdzieś w pięknych bezkresach jego cudownego, idealnego ciała.
-Jest tu wystarczająco dużo miejsca dla nas dwoje maleńka ale chce cię przytulić, chodź do mnie! -  powiedział po czym przyciągnął mnie między swoje uda
-Erick bądź poważny! - dalej udawałam złą.
-Jesteś moja i to wystarczy. Po co nadawać temu jakieś nazwy?-  jego pewność siebie bardzo na mnie działała. Chciałam mu wierzyć w każde jego słowo. Położył się tak bym leżała między jego nogami, a dłonie spletliśmy razem na moich brzuchu.
-Pamiętasz co wczoraj mówiłaś? -  zapytał nagle, przerywając moją odprężającą drzemkę w jego ramionach. Zrobiłam się momentalnie czerwona i spięta. Oczywiście, że pamiętałam co mu powiedziałam... Wyznałam mu miłość do jasnej cholery!
-Byłam pijana - rzuciłam krótko, jakby to miało być jakieś wytłumaczenie. Nie wiedziałam dokładnie co do niego czuję? Był dla mnie ważny ale czy można kogoś pokochać tak szybko?
-Rozumiem - powiedział stanowczo ale w jego głosie można było wyczuć smutek, rozczarowanie wręcz.
-A to, że chcesz się ze mną cytuję: „pieprzyć”, pamiętasz? - dodał i zaczął się śmiać. Zrobiłam się jeszcze bardziej czerwona i zakryłam dłońmi twarz.
-Chciałam cię za to przeprosić, nie wiem co we mnie wstąpiło - tłumaczyłam się głupio, jakby to miało coś zmienić.
-To było urocze – skwitował - I podniecające - jego ciało od razu zapłonęło. Mięśnie napięły się w erotycznym wyczekiwaniu. Och!
-Zachowałam się jak pijana nastolatka, przepraszam – udawałam, że nie czuję jego pożądania.
-Nie masz głowy do alkoholu Megan, nie powinnaś pić nic mocniejszego niż piwo. Pamiętaj co powiedział lekarz, masz dbać o siebie... - zganił mnie lekko i dodał - A propos lekarza to mam coś dla ciebie. Jak skończymy kąpiel to ci dam.
-Kolejny prezent? - spojrzałam na niego mrużąc oczy ale nie odpowiedział. Byłam trochę obola po naszych porannych przyjemnościach więc darowaliśmy sobie seks. Erick wyszedł z wanny chwilę wcześniej by się ubrać i poszedł do kuchni, a ja dołączyłam do niego za chwilę.
-Masz, połknij to -  powiedział podając mi małą białą tabletkę.
-Już mnie głowa nie boli  - pomyślałam, że to coś na kaca.
-To nie taka tabletka, weź ją. Rano nie założyłem prezerwatywy -  nawet o tym nie pomyślałam. Faktycznie przecież nie zabezpieczyliśmy się, a on doszedł we mnie.
-A co jeśli jej nie wezmę? - zapytałam głupio, mój brak doświadczenia był powalający i nawet Erick spojrzał na mnie z politowaniem.
-Nie chcę zostać ojcem - powiedział stanowczo i wręcz wzdrygnął się na tą myśl.
-No tak! - podniosłam głos - Jedna ciężarna w mojej rodzinie wystarczy! - roześmiałam się w głos.
-Twoja siostra jest w ciąży, prawda? - zapytał wyraźnie się rozluźniając. Ja też jeszcze nie myślałam o założeniu rodziny więc nie zdziwiła mnie jego reakcja. 
-Tak w 5 miesiącu - odpowiedziałam twierdząco po czym wzięłam od niego tabletkę i połknęłam popijając wodą.
-I to na jej ślub szukałyście limuzyny?
-Jaki pan domyślny, panie Evans - droczyłam się - Jakby Rob był taki ostrożny jak pan, panie Evans  to byśmy się  zapewne nigdy nie poznali - roześmiałam się.
-Niech żyją nieodpowiedzialni mężczyźni! - dodał Erick po czym pocałował mnie w sam czubek głowy.
-Ericku… - wymamrotałam cicho - Wiem co wczoraj powiedziałam i nie usprawiedliwiam się alkoholem ale nie mam jeszcze pewności tego co do ciebie czuje. To wszystko tak szybko się dzieje, znamy się zaledwie od 6 dni. Zależy mi na tobie... bardzo i nie potrafię tego normalnie wytłumaczyć...  - przerwał mi w pól zdania namiętnym pocałunkiem. Wdarł się do moich ust pewnie i mocno jakby brał to co należy do niego. Tak właśnie było. Chciałam by nazywał mnie swoją kobietą, chciałam być jego i tylko jego. Od razu zaczęło buzować we mnie pożądanie, wypełniając każdą komórkę mojego ciała. Erick podsadził mnie na wyspę tak, że siedziałam na brzegu, a on stał między moimi nogami. Jego dłonie wędrowały po moich udach głaszcząc je, a języki dalej wirowały  wokół siebie jak szalone. Miałam na sobie tylko szlafrok, a on spodnie od dresu. Szybkim ruchem rozsunął mi szlafrok by dostać się do spragnionych pieszczot piersi. Całował je łapczywie i podgryzał sutki, a ja wiłam się i jęczałam jak opętana. 



Miałam wrażenie, że samą pieszczotą piersi był w stanie doprowadzić mnie do ekstazy, która narastała w ogromnym tempie. Wbił we mnie swoje biodra tak mocno, że jedyną dzielącą nas rzeczą był jego dres. Erick był twardy i gotowy. Jedną ręką zaczął masować moją łechtaczkę sprawiając, że zrobiłam się momentalnie wilgotna i gotowa na jego męskość. Zsunęłam jego spodnie, które opadły na podłogę, chciałam go zobaczyć w całej okazałości. Zajęczał z rozkoszy gdy wbiłam delikatnie swoje paznokcie w jego boskie pośladki.
-Boże maleńka! - wykrzyczał po czym szybkim ruchem wszedł we mnie cały, gładko i bez żadnego bólu - Kurwa! - krzyknął ponownie po czym zamknął oczy. Zaczął poruszać się we mnie rytmicznie i mocno, ocierać główką o ten cudowny punkt w środku mnie, a ja dyszałam ciężko próbując łapać oddech.
-Nigdy się tobą nie nasycę! - kontynuował pieprząc mnie mocno na środku kuchennej wyspy. Nie sądziłam, że tak szybko się do niego przyzwyczaję, mocnymi pchnięciami sprawiał mi tyle przyjemności. Złapał moje pośladki sadzając mnie na sobie co spowodowało, że wszedł jeszcze głębiej. Oboje jęknęliśmy z rozkoszy po czym Erick otworzył oczy i nagle przerwał.
-Kurwa znowu nie mam na sobie gumki! - powiedział strasznie wkurzony.
-To wezmę jeszcze jedną tabletkę -wyjęczałam oszołomiona nagła przerwą.
-Nie można ich tak często brać, są na receptę. Przepraszam Megan - powiedział po czym wyszedł ze mnie delikatnie i nadal trzymając mocno położył mnie na sofie i przykrył szlafrokiem.
-Nie przepraszaj Erick, nic się nie stało naprawdę -  szczerze mówiąc skłamałam, byłam trochę zła, że nie osiągnęliśmy wspólnej ekstazy. Chyba wyczuł, że nie jestem z tego zadowolona.
-Obiecuję, że następnym razem będzie miała pani podwójną dawkę orgazmów panno Donell - po czym położył się obok mnie nadal cudownie nagi i przytulił mnie czule.
-A nie możemy teraz? - zapytałam czym zaskoczyłam sama siebie. Skąd we mnie taka ochota?
-Oj maleńka, nie mam tu żadnych prezerwatyw -  powiedział rozczarowany ale i zaoferowany moją propozycją. Sama byłam zaskoczona -  Jest pani nienasycona panno Donell! - roześmiał się i dodał – Obiecuję też, że zdobędę zapas gumek by móc pieprzyć się z tobą do woli, a najlepiej by było jakbyś poszła do ginekologa i także zaczęła się zabezpiecza.
-Nigdy nie byłam u ginekologa Erick - powiedziałam, a on spojrzał na mnie dziwnie.
-Nigdy się nie badałaś?
-Nie - odpowiedziałam spokojnie.
-Dlaczego? - chyba się wkurzył.
-Nie miałam takiej potrzeby, do niedzieli byłam dziewicą – skwitowałam, a on poprawił się na kanapie i przetarł oczy ze zdziwienia.
-Twoim zdaniem trzeba chodzić do ginekologa tylko jak uprawia się seks?
-Nie, ale nic mi nigdy nie dolegało więc po co miałam chodzić? - O co mu chodzi?
-To, że nic ci nie dolega nie znaczy, że jesteś zdrowa Megan.
-Myślisz, że mam HIV albo jakaś inna chorobę?! - podniosłam ton głosu po czym wstałam oburzona patrząc na niego ze złością.
-Nie, Megan uspokój się! Usiądź proszę -  powiedział spokojnie i pociągnął mnie za dłoń bym znowu wylądowała w jego ramionach - Nie chodzi mi tu o choroby zakaźne ani weneryczne. Miałem raczej na myśli kobiece choroby typu rak szyjki macicy czy zespół policystycznych jajników - Skąd on o tym tyle wiedział? -  Skoro nigdy nie robiłaś nawet cytologii to nie masz pewności czy nic ci nie jest, to podstawowe badanie Megan.
-Dobrze się czuję, nigdy nie miałam problemów z okresem - broniłam swoje, bądź co bądź bardzo głupie podejście ,bo wiedziałam przecież, że ma rację. Nigdy nie lubiłam chodzić do lekarzy, chodziłam gdy już naprawdę było ze mną źle.
-Gadasz jak niedoświadczona nastolatka Megan! - podniósł głos ale nie wiem co go tak oburzyło. To moje ciało, co mu do tego czy się badam czy nie? - Chcę byś się przebadała i zaczęła przyjmować antykoncepcję.
-Daj mi spokój Evans. Znowu zachowujesz się jak mój ojciec. Nie przeginaj! - powiedziałam wkurzona po czym  odsunęłam się od niego.
-To dla twojego dobra wariatko! - krzyknął nagle po czym wstał i dodał - Jeśli nie pójdziesz do lekarza koniec z seksem! - wypalił.
-Szantażujesz mnie Evans? To nie fer! -  spojrzałam na niego wrogo, wiedział jak na mnie działa i że nie dam rady długo wytrzymać. Roześmiał się i odpowiedział.
-Wybór należy do ciebie maleńka - przybrał ten swój uwodzicielski uśmiech i wstał z sofy - Miałaś zadzwonić wczoraj do rodziców. Zadzwoń teraz, bo twój ojciec pewnie się zamartwia -  przypomniał mi. O kurwa! Całkowicie o tym zapomniałam. Gdzie ja w ogóle mam telefon?
-Twój telefon leży w sypialni w twojej torebce, jeśli o tym myślisz – spojrzałam na niego z rozdziawionymi ustami.
-Muszę do nich natychmiast zadzwonić, bo dostanę szlaban! - powiedziałam i zaczęłam się śmiać. a Erick razem ze mną.

1 komentarz:

  1. Nasz amant zaczyna pokazywać swoje ciemne strony... Nie planuje potomstwa, na każdym kroku narzuca swoją wolę be możliwości wrowadzenia weta.

    OdpowiedzUsuń