Premiera już w lipcu!

czwartek, 2 kwietnia 2015

Rozdział 17

-Kocham cię maleńka. Jesteś dla mnie najważniejsza i najpiękniejsza, proszę nie wątp w to nigdy! -powiedział całując moją dłoń - Siadaj zaraz lądujemy! - Dodał i zapiął mój pas.
-Tak strasznie się cieszę! - byłam podekscytowana i nie mogłam usiedzieć w miejscu. Zawsze chciałam tu przylecieć.  Erick złapał mnie za rękę i po chwili byliśmy już na ziemi.
-Witaj w raju! - spojrzał na mnie zadowolony, widząc jaka jestem szczęśliwa i zrelaksowana. W głębi duszy pewnie był świadom, że rozmowa, którą przerwał pocałunkiem będzie musiała zostać dokończona, ale na razie pewnie oboje nie chcemy o tym myśleć.

-W którym hotelu się zatrzymamy? - rozglądałam się wkoło idąc po pasie prywatnego lotniska. Było jeszcze ciemno, więc nie widziałam za bardzo gdzie dokładnie jesteśmy.
-Mam tu kilka ale żadnego z nich nie wybrałem. Chciałaś byśmy byli całkowicie sami więc, nikt nam nie będzie przeszkadzał - zadowolony z siebie, szedł jak zwykle zgrabnie trzymając mnie mocno za dłoń. Gdy patrzyłam na niego moje ciało przepełniało szczęście, uwielbiam widzieć jak jest zrelaksowany. Jego profil był tak podniecający, że od razu poczułam przyjemny ucisk w dole brzucha.
-No powiedz mi proszę, wystarczy niespodzianek jak na dzisiejszy dzień -  droczyłam się z nim. W sumie nie ma dla mnie większego znaczenia gdzie będziemy spać,  mógłby być to nawet namiot na polu namiotowym, byle u jego boku.
-Bahamy składają się z niezliczonych wysp, właśnie na jedną z nich się wybieramy - spojrzał na mnie czekając na reakcję.
-Twoją prywatna wyspę? - zaskoczył mnie tym, po raz któryś. Czy kiedykolwiek przyzwyczaję się do tego, że Erick może być właścicielem wszystkiego co można kupić?
-Tak Meg to moja wyspa lecz od bardzo dawna na niej nie byłem - dodał i pomógł mi wsiąść do samochodu, który czekał na nas na końcu pasa. Czarny Bentley zrobił na mnie ogromne wrażenie. Trudno było mi nie ekscytować się tym wszystkim. Który normalny człowiek przeszedł by obok tego obojętny? Byłam normalną dziewczyną i taki świat jeszcze niedawno był dla mnie totalnie nieosiągalny. A teraz? Miałam to wszystko na wyciągnięcie ręki. Byłam przekonana, że jedno moje słowo i Erick kupiłby dla mnie wszystko co sobie zamarzę. Inne kobiety też tak traktował?
-Byłeś tu kiedyś z jakąś kobietą? -  po co ja zadałam to pytanie? Przecież tak naprawdę wolałam zostać w niepewności niż czuć gorycz rozczarowania.
-Oprócz mojej rodziny i ich znajomych, nikt tu nie bywa ani nie bywał. Nigdy nikogo tu nie zaprosiłem maleńka -  w jego głosie czuć było czułość i spokój. W końcu mógł mi powiedzieć coś co było prawdą i nie doprowadzi mnie znowu do ataku chorej zazdrości. Uśmiechnęłam się lekko czując ogromną ulgę, chciałam być dla niego chociaż raz w czymś pierwsza. Na myśl, że swoich łóżkowych sztuczek nauczył się na sektach albo i tysiącach kobiet, ogarniała mnie niepohamowana rozpacz i zazdrość. To było nienormalne... jak można być zazdrosnym o coś co działo się gdy nawet nie mieliśmy pojęcia o swoim istnieniu?  On nie miał takiego problemu, ponieważ ja nikogo na poważnie przed nim nie miałam... chociaż, pewnie gdyby się dowiedział jak rozpoczęła się moja przyjaźń z Johnem to byłby zazdrosny.

Jechaliśmy dobrych kilkanaście minut do portu. Myślałam, że na wyspę dostaniemy się kolejnym samolotem, jednak gdy Erick pomógł mi wyjść z auta zauważyłam ogromny biały jacht z napisem „Vincent”. Znowu zamarłam z wrażenia. WOW!
-Popłyniemy tam? -  skakała z radości, nigdy nie pływałam jachtem.
-Tak maleńka, a na wyspie będziemy zupełnie sami - rzucił mi spojrzenie, które rozpaliło moje ciało do czerwoności.
Erick przywitał się z kapitanem i załogą, przedstawiając mnie im jako swoją dziewczynę. No w sumie narzeczoną chyba nadal nie byłam, mimo tego iż poprosił mnie niedawno o rękę. Nie miałam pewności czy mówił serio, jednak miałam nadzieje, że tak jest. Był środek nocy, a mi w ogóle nie chciało się spać. Po około trzy godzinnej drzemce w samolocie byłam tak naładowana endorfinami ,że nie potrzebowałam nawet kawy.
Erick zaprowadził nas na pokład i po chwili płynęliśmy w stronę naszej wyspy.
-Zawsze marzyłem by zobaczyć wschód słońca z jachtu na pełnym Ocenie, a moje marzenie właśnie się spełnia z kobieta, która zawładnęła moim sercem - powiedział stojąc za mną przy burcie i oplatając mnie swoimi silnymi ramionami.
-Umiesz tym sterować? -  zapytałam patrząc w księżyc, który rozświetlał swym blaskiem głębię i ogrom oceanu. Widok był naprawdę imponujący. 
-Tak. Jeśli będziesz miała ochotę, możemy wypłynąć sami i spędzić na nim noc na otwartej wodzie - jego oczy na tą myśl zapłonęło tak samo jak moje. Była między nami jakaś mistyczna niepohamowana namiętność. Trudno to zrozumieć, a tym bardziej trudno nad tym zapanować.
-Będę zaszczycona panie Evans! - rzuciłam wesoło, ocierając się pośladkami o jego krocze.
-Poczekaj maleńka aż dopłyniemy, a nie wypuszczę cię z łóżka nawet jak będziesz błagała -chwycił moje biodra i mocno do siebie przycisnął, jego twardy członek wbił się w moje plecy, chciał bym poczuła jak bardzo go podniecam. Schlebiało mi to. Czy to dziwne? Pragnął mnie TAKI facet i nawet ja nie byłam w stanie pojąć dlaczego. Tak jednak właśnie było. Erick Evans był tutaj ze mną. 

Wschód słońca na Bahamach to widok, którego nie zapomnę do końca życia. Patrzeć gdy słońce wynurza się z głębin Oceanu, w dodatku w objęciach najcudowniejszego faceta na świecie... Całował mnie po szyi, gładził moje ramiona i szeptał do ucha słowa, które były wszystkim czego mogłam zapragnąć. To był chyba najpiękniejszym momentem mego życia. W tej chwili nic się nie liczyło, oboje zapomnieliśmy o wszystkim problemach i czułam jacy jesteśmy szczęśliwi.
Leżeliśmy złączeni na pokładzie w jednym rozkładanych foteli, wtulając się w siebie. Patrzyliśmy w niebo na którym migotały do nas miliardy gwiazd. Nie mam pojęcia ile płynęliśmy, ale gdy schodziliśmy z pokładu na drewniany pomost, dopiero zaczynało robić się jasno. Erick poprosił bym poczekała chwilę, bo ustalał coś z kapitanem. Zacumowali jacht do pomostu i prywatną łodzią motorową, cała załoga odpłynęła, zostawiając nas na tej bezludnej wyspie zupełnie samych.
-To trochę przerażające! -  powiedziałam gdy podszedł do mnie i objął w pasie.
-Boisz się tu ze mną zostać? -  zmierzył mnie dziwnym niepewnym spojrzeniem i uniósł brew.
-Nie o tym mówię głuptasie. Mam na myśli, że zostaliśmy tu zupełnie sami jak w horrorze w których często bezludne wyspy jednak kryją w sobie coś strasznego, co niesie za sobą śmierć! - mówiłam zupełnie poważnie, a Erick roześmiał się w głos.
-Za dużo takich filmów się naoglądałaś maleńka! Jesteśmy tu całkowicie bezpieczni, a czasu dzikich plemion pożerających ludzi już dawno minęły - powiedział rozbawiony i dał mi klapsa w pośladek, bym ruszyła przodem.
-Ała! A to za co? – udawałam, że nie podoba mi się to co zrobił.
-Zdejmij z siebie tą sukienkę i idź przede mną naga - był poważny, a w jego oczach zobaczyłam to co tak w nim kochałam, bezgraniczną miłość i pożądanie.
Nie myśląc, zsunęłam sukienkę z ramion, która upadła na pomost, zrobiłam krok i wyszłam z niej zgrabnie. Odwracając wzrok spojrzałam w jego oczy, które pożerały mnie całą.
-Idź przodem! -  wydał rozkaz, a ja poddałam się mu bez słowa sprzeciwu. Szłam przed siebie, czułam jego wzrok na swoim ciele i na myśl co za chwilę się wydarzy, drżałam mimo tego iż były 23 stopnie, a może i więcej?

Schodząc z pomostu, boso, na miękki jasny piasek, uniosłam głowę i zobaczyłam przed sobą wielki dom idealny wpasowany z wyspę. Cały z drewna, dach pokryty  liśćmi bambusa. Wyglądał jak z pocztówek, które oglądałam tyle razy marząc, by się tu kiedyś znaleźć. Okna i drzwi bez szyb, wiatr kołysał kremowymi zasłonami i moskitierami. Na ganku paliły się pochodnie, które dodawały magii temu miejscu.
Weszłam na kilku schodkach na werandę by zaraz znaleźć się w środku. Moje ciało otuliła miękka jasna moskitiera zawieszona w drzwiach. Cały ogromny pokój wypełniony był tuzinami czerwonych pięknych róż oraz setkami świeczek, a na środku stało wielkie łóżko pokryte białą pościelą. Dech zaparło mi w piersiach, kiedy on to wszystko zaplanował?  Nie zdążyłam się obejrzeć gdy poczułam jego dłonie na swoich ramionach. Erick zaczął czule całować mój kart. Odsunął mi włosy na bok by móc pieścić ucho. Wyjęczałam cicho gdy zaczął zsuwać ręce niżej na biodra i uda. Przysunął się do mnie blisko i poczułam jego sterczącą erekcję, także był nagi. Nasze ciała splotły się, podeszliśmy do łóżka, a Erick położył mnie delikatnie na brzuchu tak by pieścić moje pośladki i plecy. Całował je, ssał, a rękoma masował i pieścił. Moje ciało reagowało na każde jego muśnięcie, jęczałam i wiłam się w rozkoszy. Nagle rozchylił mi uda i zaczął od tyłu pieścić mnie oralnie. Instynktownie uniosłam pupę by mógł swobodniej wdzierać się w moją kobiecość w tej pozycji. Zamruczał gdy poczuł jaka jestem wilgotna i gotowa. Krążył językiem po moich wargach, a palcem masował łechtaczkę, która pulsowała jak szalona.
-Dobry Boże! Jesteś taka słodka i ciasna! -  wyjęczał zanurzając we mnie jeden palec i zaczął masować mnie powoli ale mocno. Przytrzymał moje plecy bym nie mogła się ruszyć, co spotęgowało doznania. Wybuchłam jak wulkan, wijąc się w konwulsjach pod jego ciężarem. Nigdy się tak nie kochaliśmy, pierwszy raz zrobił to od tyłu. Moja cipka zaciskała jego palec, a jego usta dalej muskały moje płatki dając kolejna falę rozkoszy. Majaczyłam nieskładnie ale pragnęłam więcej. Erick chwycił mnie nagle za biodra tak, że łokciami opierałam się o łóżko, a moja pupa ocierała się o jego wielkiego i gotowego penisa. Słyszałam jak rozrywa folię i wkłada prezerwatywę szybkim ruchem. Otarł go najpierw o moje pośladki, bym poczuła jaki jest twardy, po chwili główką ocierał moje płatki by przejąć ich wilgoć. Dłonią nakierował go w sam środek mojej kobiecości i  zaczął zatapiać się we mnie rozkosznie powoli. Czułam jego każdy centymetr, który się we mnie zagłębiał. Jęczał przy tym głośno, rzucając kilka epitetów. Wypełnił mnie całą, zatracając się bez reszty i zaczął mocno poruszać się w środku. Wchodził i wychodził szybkimi ruchami, doprowadzając mnie do kolejnych orgazmów raz za razem. Nie mogłam pohamować kolejnych fali rozkoszy. Wiłam się i błagałam...ale sama nie wiem o co? By przestał czy by robił mi to dalej? 
W pewnym momencie przyległ do mnie i zaczął pieścić dodatkowo moją łechtaczkę palcami. Odchyliłam głowę w głośnej ekstazie i zacisnęłam pięści w pościeli. Moje ciało zaczęło drżeć jak nigdy wcześniej i zacisnęło się w potędze tego orgazmu. Krzyknęłam głośno i poczułam jak po udach spływa mi płyn przypominający wodę i wsiąka w białą narzutę, pozostawiając na niej mokrą plamę. Erick poczuł moją wilgoć, której nigdy wcześniej nie osiągnęłam i wytrysnął we mnie cały. Czułam jak jego penis pulsuje w środku, wylewając się do ostatniej kropli i zastyga owładnięty ekstazą, która właśnie się przed nas przelała. Opadł na łóżko, obok mnie. Leżałam na brzuchu patrząc mu w oczy, pogładził mnie po policzku i przysunął do siebie najbliżej jak to było możliwe. Gładził moje włosy i kręcił kółeczka palcami na moim biodrze. Ogarnął mnie błogi spokój. Spojrzałam niepewnie na bezbarwną plamę na środku łóżka i oblałam się rumieńcem. Co to do cholery było? Nigdy wcześniej nie byłam aż tak mokra, żeby ciekło mi po udach i zostawiło taką wielka plamę. Erick widząc moje skrępowanie spojrzał na mnie i powiedział.
-Miałaś kobiecy wytrysk maleńka, to rzadko się zdarza! - był z siebie tak cholernie zadowolony zadowolony aż mnie to onieśmieliło. Widać to było po każdym napiętym mięśniu jego doskonale wyrzeźbionego ciała ale głównie po kącikach ust, które unosiły się delikatnie.
-Kobieta może mieć wytrysk?- zapytałam zaszokowana. Pod jego czułym spojrzeniem przestałam się na szczęście krępować i całkowicie rozluźniłam .
-Oczywiście. To wyższa szkoły jazdy kochanie, stajesz się boginią seksu - stwierdził fakt i uśmiechnął się uwodzicielsko.
-Jak to się stało to myślałam, że się... posikałam! - roześmiałam się wstydliwie zasłaniając oczy dłońmi - Ale to było zbyt przyjemne więc wiedziałam, że to coś innego – dodałam gdy przestałam głupio chichotać.
-Jesteś taka niewinnie słodka, a zarazem taka dzika i seksowna, że to aż nie do pojęcia jakim cudem, te sprzeczne cechy mogą być w jednej, tak filigranowej kobiecie.
-Umiesz prawić komplementy Evans, nie ma co - spojrzałam na niego przez palce dłoni i ponownie się zarumieniłam.
-A ty musisz nauczyć się je przyjmować Megan! - pocałował mój obojczyk i krążył palcami po moich brzuchu w okolicach pępka.
-Nic nie poradzę, że w siebie nie wierzę - dodałam smutno i przekręciłam się tak by leżeć z Erickiem twarzą w twarz - Nadal nie pojmuję dlaczego zwróciłeś na mnie uwagę? Czym sobie na to zasłużyłam?
-Gdy ujrzałem cię po raz pierwszy, wiedziałem, że jesteś kobietą której pożądam ponad wszystko inne. Nie zaprzeczę, że chciałem cię od razu posiąść i pieprzyć się z tobą długo i namiętnie, jednak gdy zobaczyłem jaka jesteś niewinna i pogubiona... przestraszyłem się. Nie chciałem byś to straciła ale z drugiej strony nie mogłem o tobie zapomnieć. Gdy zobaczyłem cię na tamtym bankiecie, tak cholernie seksowną w stroju kelnerki wiedziałem, że będziesz moja. Widziałem jak zabawiasz gości i zgrabnie poruszasz się z tacą wśród tego tłumu. Musiałem zrobić wszystko by zwabić cię tego wieczora do mojego apartamentu w Evans Tower. Złamałem wtedy wiele zasad i umów, które obowiązywały, jednak podjąłem ryzyko i nie żałuję. Jesteś najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała w życiu. Twoja niewinność działa na mnie jak narkotyk, uzależniłem się od ciebie Meg. Jeśli kiedykolwiek będziesz próbowała mnie zostawić nie dam ci odejść, mam nadzieję, że o tym wiesz.
Patrzyłam zafascynowana w to co mówi. Był taki szczery, widziałam w jego oczach, szacunek i bezgraniczną miłość, którą mnie darzył. W tym momencie nie wyobrażałam sobie, że kiedykolwiek będę chciała od niego odejść. Uciec.


-Wiem Ericku, też nie pozwolę ci odejść. A jeśli kiedykolwiek w nas zwątpisz to przyrzekam, że cię znajdę! Kocham cię i nigdy nie przestanę! - ogarnęła mnie wszechobecna euforia i spokój za razem. Mimo tych ostatnich wydarzeń czułam się szczęśliwa, w jego oczach widziałam dokładnie to samo. Był jak moje odbicie. Odbicie ale z większą ilością sekretów i problemów, które w niedługim czasie miały przerwać naszą słodką sielankę.


Erick przyniósł mi drinka. Biodra owinął jedynie w biały ręcznik pod którym było tylko jego cudownie nagie ciało. Postawił szklankę na stoliczku, obok naszych leżaków, które stały na prywatnej plaży wyspy, które należała do niego. Czy to nie brzmi jak bajka? Leżałam w skąpym różowym bikini i opalałam się. Moja skóra błyszczała od olejku do opalania.
-Ale pycha! - upiłam łyk pysznej mieszkanki świeżych owoców i wódki - Gdzie się nauczyłeś robić takie drinki?
-Gdy otwierałem kolejne hotele, chcąc nie chcąc czegoś się nauczyłem. Zawsze na imprezach rodzinnych robię za barmana - usiadł na leżaku obok i rozsiadł się wygodnie naciągając okular na nos.
-Powiedz mi coś o swojej rodzinie - poprosiłam delikatnie by go nie spłoszyć. Był na tyle zrelaksowany, że dał się namówić.
-Mój ojciec, Edward Evans, strzelił sobie w łeb jak miałem 7 lat, prawie go nie pamiętam.. -  zaczął z grubej rury od razu wyprawiając mnie w osłupienie.
-Przykro mi! - chwyciłam go za dłoń by czuł, że jestem blisko.
-Spokojnie...tyle czasu już minęło - westchnął i mówił dalej - Zostawił matkę i nas na pastwę losu. Mama pracowała wtedy w szpitalu na dwa etaty by wiązać koniec z końcem. Ja i Vincent musieliśmy zająć się sobą. Ojciec zostawił nas w długach. Gdy miałem 11lat matka poznała jej obecnego męża Georga Randera. Miał kupę pieniędzy, a matka naprawdę się zakochała. Zaraz na świecie pojawiła się Sandra. Wziąłem sprawy w swoje ręce i pożyczyłem od niego pieniądze, wykupiłem długi ojca i odzyskałem jego firmę gdy miałem 20 lat. Zmieniłem nazwę na Evans Industries i zacząłem piąć się do góry, aż w wieku 25 zostałem miliarderem. Oddałem ojczymowi pieniądze i nie musiałem już być od nikogo zależny. Budowałem swoje imperium i doszedłem do tego miejsca w którym jestem teraz. Nawet dokładnie nie wiem ile jestem wart? Podobno według Forbsa nawet 20 miliardów, ale myślę, że więcej – uniosłam brew. Nie mówił tego by się przechwalać ale mi te kwoty nie mieściły się w głowie - Wiele budynków w tym Evans Tower należy do mnie, mam udziały w wielu wydawnictwach i firmach od budowlanych do restauracji. Żyłem z dnia na dzień dopóki ciebie nie poznałem maleńka.
-Musiało być wam bardzo ciężko po śmierci ojca - chwyciłam mocniej jego dłoń, a on spojrzał w moją stronę spokojnie, był tak zrelaksowany, że nawet taka rozmowa nie mogła go wyprowadzić z równowagi.
-Nie powiem, że nie było, ale ojczym był dla nas dobry. Wiele nam wynagrodził i pomógł, będę mu zawsze za to wdzięczny. Uszczęśliwił moją matkę i sprawił, że na świecie pojawiła się Sandra, która od razu podbiła moje serce.
-Ile Sandra ma lat? Wygląda bardzo młodo – wypytywałam dalej. Czułam , że powie wszystko o co zapytam.
-Sandra ma niecałe 18 lat, jest młoda i czasami lekkomyślna. Kocham ją do szaleństwa i ona często to wykorzystuje - roześmiał się na wspomnienie  o młodszej siostrze.
-A Vincent? Nigdy o nim nie wspominałeś? Jest starszy od ciebie? - brnęłam dalej, by wyciągnąć z niego jak najwięcej. Erick ścisnął mocniej moją dłoń i poczułam, że jego ciało spięło się.
-Vincent... - nie dokończył zdania i usiadł gwałtownie. Wiedziałam, że trafiłam w jakiś czuły punkt.
-Jeśli nie chcesz, nie musisz mówić Ericku - powiedziałam spokojnie i usiadłam mu na kolana by czuł mnie blisko.
-Nie, chcę ci powiedzieć ale to dla mnie trudne - jego oczy zaszkliły się od łez, a usta zacisnął w jedną linię, która wyrażała  ból  - Vincenta nie żyje...  - wydusił z siebie.
-Jezu Erick tak mi przykro, nie miałam pojęcia. Przepraszam nie powinnam wypytywać! -  zrobiło mi się strasznie głupio ale z drugiej strony cieszyłam się, że otworzył swoją duszę i zdobył się w końcu na szczerość.
-Meg… -  spojrzał na mnie wzrokiem przepełnionym bólem i rozpaczą - To ja go zabiłem!
Otworzyłam szerzej oczy nie wierząc w to co właśnie usłyszałam.
-Jak to go zabiłeś?! - zapytałam automatycznie, bez krzty delikatności.
-Zginął przeze mnie – wymamrotał, a po jego policzkach popłynęły łzy.

4 komentarze:

  1. Jedy w takim momencie kończyć... już nie mogę doczekać się następnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również czekam na następny rozdział :$ kochana zluzuj się wstaw szybko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zlituj się miało być

      Usuń
    2. Kolejny będzie jutro :)

      Usuń