Premiera już w lipcu!

piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 18

Spojrzałam pytająco by mi to wyjaśnił. Nie widziałam go nigdy w takim stanie. Był roztrzęsiony i momentalnie posmutniał. 
- W wieku 17 lat zrobiłem prawo jazdy. Vincent był starszy ode mnie 3 lata. Przez Bożym Narodzeniem w 2001 roku, jechaliśmy na lotnisko by lecieć na Święta do matki, ojczyma i Sandry, którzy byli wtedy w Australii. Padał śnieg i było bardzo ślisko. Vincent pozwolił mi poprowadzić. Przed samym lotniskiem jakiś idiota wyprzedał nas i zajechał nam drogę, byłem mało doświadczonym kierowcą więc spanikowałem. Wpadliśmy w poślizg, samochód przeciął pas i uderzyliśmy w drzewo, samochód dachował i zatrzymał się w śniegu. Nie pamiętam nic z wypadku. Obudziłem się po 2 dniach w szpitalu, była przy mnie matka i ojczym. Byłem cały połamany ale obrażeń wewnętrznych nie miałem za wiele. Gdy poczułem się lepiej wymusiłem na matce by mnie do niego zaprowadziła. Powiedziała mi wtedy co się stało. Vincent przeżył wypadek ale leżał w śpiączce, po jego stronie w aucie nie wybuchła poduszka powietrzna, nie miał też pasów i wyleciał przez przednia szybę… - zacisnął pięść i przytulił mnie mocno do swojej piersi, czułam jaki jest rozedrgany i bezbronny -  Gdy ja dochodziłem do siebie, on się nie budził, miał wiele poważnych obrażeń, zmarł po 3 miesiącach. Jego mózg przestał pracować, jego życie podtrzymywały tylko maszyny.
-Ericku nie możesz się o to obwiniać. To nie była twoja wina! -  podniosłam głos by dotrzeć do niego, czułam, że był nieobecny. Chwyciłam w dłonie jego twarz by patrzył mi prosto w oczy, przepełniał je ból i poczucie ogromnej straty.
-To ja prowadziłem. Uparłem się by mi na to pozwolił, mimo tego, że była zima, śnieg, ślisko. Zabiłem swojego jedynego brata Meg! – czułam, że ucieka ode mnie i zamyka się w sobie.
-Nie możesz tak myśleć. Ericku do cholery to był wypadek! - nasze spojrzenia się spotkały i wiedziałam ,że tylko w jeden sposób mogę go przy sobie zatrzymać. Pocałowałam go mocno i namiętnie. Nasze języki splotły się i zaczęły szaleńczy taniec wokół siebie. Czułam jak powoli do mnie wraca i się rozluźnia.
-Jesteś dla mnie wszystkim Megan.  Nie mogę stracić i ciebie -  wyszeptał, gdy przerwał nasz pocałunek.
-Nigdzie się nie wybieram Ericku -  i dopiero wtedy zrozumiałam co miał na myśli i jak musiał się czuć gdy leżałam w śpiączce. Myślał, że umrę jak jego brat i znowu przeżywał ten koszmar. Mój biedny zagubiony, bezbronny chłopczyk.
-Uwierz mi, że nigdy nie odzyskałem po tamtym wypadku swojej wartości. Uważam, że nie zasługuje na miłość i życie, które prowadzę. Gdy pojawiłaś się na mojej drodze nie wierzyłem, że może mnie coś takiego spotkać. Nie wierzyłem, że ktoś może mnie pokochać po tym co zrobiłem i jakim byłem człowiekiem. A Ty... - wziął głęboki oddech - Ty sprawiłaś, że uwierzyłem w to, że mogę być kochany i to odwzajemnić
-Wiesz, że kocham cię do szaleństwa Ericku, nic nas nie rozdzieli. Dziękuję, że mi o tym powiedziałeś, to wiele dla mnie znaczy -  siedziałam wtulona w jego silne ramiona. Nagle zaczęło kropić, a mimo tego świeciło słońce. Milczeliśmy przez dłuższą chwile, nasiąkając sobą wzajemnie. Gdy emocje trochę opadły, oderwaliśmy się od siebie i Erick zaproponował byśmy poszli popływać. W deszczu. Zgodziłam się od razu. Pamiętałam, że Erick nie ma pod ręcznikiem nic i będę mogła podziwiać jego piękne nagie ciało.

Woda była przyjemnie ciepła, a mimo deszczu był taki upał, że dawała ona tylko lekkie orzeźwienie. Pływaliśmy obok siebie, ocierając i muskając swoje ciała. Erick nurkował i łapał mnie za kostki wciągając pod wodę, gdzie obsypywał pocałunkami całe moje ciało. Domyśliłam się, że seks w oceanie czy na plaży, fajnie wygląda tylko w filmach i widziałam jak Erick próbował się powstrzymać, by mnie nie przelecieć w wodzie. Nie miał przy sobie przecież prezerwatyw. Nie dał mi jednak spokoju i zaczął dobierać się do moich skąpych fig od bikini.
-Przestań! – udawałam, że nie podoba mi się to co zamierzał zaraz zrobić.
-Maleńka nie oszukasz mnie! Czuje jaka jesteś napalona i dam ci to czego właśnie potrzebujesz - powiedział tak seksownym i poważnym tonem, że od razu poczułam skurcz w dole brzucha.
-Skąd możesz wiedzieć czego potrzebuje? - zapytałam przekornie.
-Twoje ciało krzyczy „zerżnij mnie”! - rzucił mi spojrzenie i złapał mnie w pół aż krzyknęłam z zaskoczenia. Zdarł ze mnie stanik, który pływał obok nas na powierzchni wody i jednym ruchem rozwiązał moje figi. Staliśmy nadzy w oceanie, otoczeni, błękitem przeźroczystej wody, piasku i palm kokosowych. W promieniu kilku kilometrów nie było żywego ducha. Tylko ja, on i nasza niepohamowana chęć pieprzenia się do utraty tchu.
Pocałował mnie namiętnie w usta, a następnie zszedł niżej  i rozchylił moje uda. Palcami od razu odnalazł łechtaczkę. Woda odbijała się od naszych ciał, przyjemnie je masując. Wyjęczałam głośno jego imię i chwyciłam go za pośladki. Stałam tyłem do niego, moja pupa obierała się o jego nabrzmiały członek. Erick wsunął we mnie pierwszy palec, a druga dłonią pieścił moje krągłe i zaróżowione od słońca piersi. Zacisnęłam uda w napływającej ekstazie, a on dołączył drugi palec czując, że zaraz wybuchnę.
-Tak Maleńka! Pieprz moje palce! Dojdź dla mnie! - krzyczał, nikt nas przecież nie był w stanie usłyszeć.
Kciukiem pieścił intensywnie mój czarodziejki guziczek, a dwoma palcami masował mnie od środka.
-Aaaach! - krzyczałam opętana orgazmem, który rozlał się po całym moim ciele. Nogi ugięły mi się ale Erick podtrzymał mnie i dalej pieścił jeszcze bardziej intensywnie -  Boże Erick! - jęczałam, czując kolejną falę rozkoszy oblewającą każdy kawałeczek mego rozedrganego ciała. Erick wyniósł mnie z wody i posadził na leżaku na którym niedawno się opalałam.
-Chcę ci obciągnąć! - powiedziałam nagle czując ogromną potrzebę posmakowania jego penisa w moich ustach. Posłał mi  w odpowiedzi wymowne spojrzenie, nie protestował.
Uklękłam między jego udami na ciepłym piasku, cała mokra od wody. Chwyciłam jego twardy członek w obie dłonie i zaczęłam przesuwać w górę i w dół. Już przy pierwszym ruchu Erick zaklął w głos i ścisnął mnie za pośladek. Dołączyłam usta, ssąc namiętnie jego nabrzmiałą główkę, spijając każdą kroplę słonego płynu, która z niego wypływała. Pragnęłam smakować jego penisa i wypełniać nim swoje usta. Och ależ to przyjemne!
-Tak Maleńka! Chcę pieprzyć twoje cudownie miękkie usta!
Krążyłam namiętnie językiem, nadając rytm nadchodzącej eksplozji jego ciepłej, lepkiej spermy. Chwycił mnie nagle za głowę, odchylając włosy, by wsadzić go we mnie jeszcze głębiej. Przytrzymał chwilę aż się zakrztusiłam ale kontynuowałam pieszczotę. Ściskałam go mocno góra, dół, a językiem dalej krążyłam wokół główki. Nie musiałam długo czekać by jego penis napiął się maksymalnie i  zaczął pompować w moje usta ciepłą spermę tak intensywnie, że nie byłam w stanie połknąć wszystkiego. Stróżki lepkiej mazi spłynęły mi po obu stronach ust. Zlizywałam z niego wszystko co mi dawał, połykałam i pragnęłam więcej aż do ostatniej kropli. Jego napięte ciało, skąpane w słońcu wyglądało cholernie seksownie. Gdy Erick skończył przyciągnął mnie w swoje ramiona i pocałował. Deszcz obmywał nasze ciała. Oboje spełnieni i wykończeni jednocześnie, położyliśmy się obok siebie na leżakach trzymając się za dłonie.
-Dziękuję – wyszeptał cicho w moją stronę, jego spojrzenie złagodniało i znowu się odprężył. Uśmiechnęłam się do niego i stwierdziłam, że jestem strasznie głodna.
-Zjedźmy coś! Mam ochotę na sałatkę owocową! - wstałam entuzjastycznie z leżaka i próbowałam pociągnąć go za sobą. Był jednak za ciężki i nie chciało mu się wstawać - No chodź leniu! Zrobię coś dla nas do jedzenia, nago! - zachęta podziałała momentalne. Erick wstał i poszliśmy do domku.
Przyjemnie chłodne powietrze uderzyło w nas gdy przekroczyliśmy próg. W dużej przestronnej kuchni nie brakowało niczego. Lodówka pełna jedzenia, barek z alkoholem.
-To naprawdę jest raj! Jestem taka szczęśliwa Ericku. Dzięki tobie!
-Jesteś szczęśliwa? - zapytał jakby nie był pewny czy dobrze usłyszał.
-Najszczęśliwsza na świecie! - podeszłam do tacy ze świeżymi owocami, wzięłam ananasa i zaczęłam go obierać - Mam nadzieje, że masz ochotę na sałatkę? -  zapytałam.
-Mam ochotę na wszystko co przygotujesz maleńka - powiedział siedząc przy drewnianym prostym stole kuchennym.
Sałatka była przepyszna, dawno nie widziałam tylu świeżych owoców. Najedliśmy się do syta i poszliśmy dalej się opalać, sącząc drinki. Przestało padać i znowu zrobił się niemiłosierny upał. Erick posmarował mnie olejkiem, a sam leżał w półcieniu. Miał już dość słońca.
-Nie przesadź z tym słońcem, bo spieczesz się i będzie bolało -  powiedział z troską.
-Nasmarujesz mnie jogurtem i przejdzie. Muszę się opalić, jestem blada jak córka młynarza - droczyłam się z nim.
-Nie opalisz się w jeden dzień Meg. Będziemy tu cały tydzień, zdążysz złapać kolor - na myśl jak szybko zlecą te dni zrobiło mi się smutno. Byliśmy tu zupełnie sami, odcięci od cywilizacji, żądnego telewizora, telefonu, internetu. To był raj i tak naprawdę mogłabym tu zostać już na zawsze. 

Spędziliśmy nadzy cały dzień, na zmianę opalając się, pijąc drinki i jedząc cudownie dojrzałe słońcem owoce. Wieczorem zrobiłam krewetki na maśle i sałatkę z różnych sałat z sosem balsamicznym. Po kolacji, Erick oprowadził mnie po wyspie na której oprócz głównego domu w którym mieszkaliśmy były dwa mniejsze.
-Gdy wszystko się ułoży i będziemy mieli spokój od sądów, mediów i afer przylecimy tu z naszymi rodzinami - powiedział Erick, leżąc ze mną w hamaku w altanie na plaży. Spodobał mi się ten pomysł, uśmiechnęłam się do niego z aprobatą.
-Chyba miałeś racje z tym słońcem, wszystko zaczyna mnie piec! - pokazałam na swój zaczerwieniony brzuch, piersi i uda.
-Mam na to sposób maleńka -  Uśmiechnął się zaczął całować moje ciało, które przez poparzenie było jeszcze bardziej wrażliwe. Nie minęła minuta, a już pieścił moją cipkę drażniąc jej płatki językiem. Zatracałam się z nim po raz kolejny tego dnia. Jego nagie, lśniące od oliwki i potu ciało, wyglądało cudownie i zachęcało do zabawy. Hamak był dość ryzykowną miejscówką do dzikiego seksu który zaraz mieliśmy zamiar uprawiać, więc Erick przeniósł mnie na łóżko znajdującą się w tej samej altanie. Rzucił mnie na nie i od razu powrócił do pieszczot mojej szparki. Drażnił się ze mną, trzymając mnie na granicy orgazmu, co doprowadzało mnie do obłędu. Wiłam się i jęczałam głośno trzymając jego głowę.
 
-Proszę Erick! - Błagałam by dał mi to czego tak właśnie potrzebowałam.
-Cierpliwości maleńka! - był jak gwałtowna burza, która przechodziła przez moje ciało całkowicie je wyniszczając, a z drugiej strony odżywiała je swoim deszczem. Czekał aż zrobię się wystarczająco wilgotna by móc wbić się we mnie cały. Nałożył szybko prezerwatywę, którą przygotował sobie wcześniej i zaczął wdzierać się w moją kobiecość. Pragnęłam by wypełnił mnie i pieprzył z całej siły, by dał mi orgazm, który rozleje się po moim ciele i sprawi, że będę drżała w nieskończoność zaciskając się wokół jego penisa. Tak też zrobił. Usiadł nagle i nasadził mnie na siebie po czym zaczął mocno wbijać się we mnie raz za razem dając to czego oboje potrzebowaliśmy. Objął mnie jedną ręką by móc wbić się jeszcze głębiej i mocniej. Wygięłam się w tył i zamknęłam oczy.
Krzyknęłam z rozkoszy i zacisnęłam się mocno, wokół jego pulsującego we mnie kutasa. Czekał aż będę wykończona, nasycona i także doszedł wylewając się we mnie i dając mi przy tym kolejny, ostatni już za tym razem, orgazm. Opadłam bezwładnie na jego klatkę i całowałam po stronie serca. Dyszałam ciężko ledwo łapiąc oddech. 
-Jesteś dla mnie wszystkim maleńka! Nie ma słów, którymi mógłbym opisać co do ciebie czuje - wyszeptał do mego ucha. Spojrzałam w jego oczy zmęczona i spełniona, nie musiałam nic mówić. Czytaliśmy sobie z oczu. Zasnęliśmy objęci, nadal nadzy i sklejeni olejkiem do opalania i potem i zapachem dzikiego namiętnego seksu. 

Czwartek, 11 lipca

Ostatni dzień naszych pierwszych wspólnych wakacji, postanowiliśmy spędzić na jachcie by rano móc wrócić na główną wyspę i niestety...do rzeczywistości. Nie mieliśmy wielu rzeczy do zabrania ponieważ prawie cały czas chodziliśmy tutaj zupełnie nago. Kochaliśmy się po kilka razy dziennie, nie mogąc się sobą nasycić. Zużyliśmy chyba wszystkie prezerwatywy, które kupił Erick przed wylotem, ale miałam nadzieje, że została chociaż jedna by ochrzcić jacht. W domu wszystkie meble, łóżka, fotele, stoły i łazienki zostały przez nas przetestowane, a ja z niedoświadczonej dziewczyny stałam się...jak to mówi Erick... Boginią seksu. Pasowało mi to, a jemu tym bardziej. Przez cały tydzień rozmawialiśmy o naszych obawach i problemach z którymi musimy się zmierzyć po powrocie. Nie dowiedziałam się jednak najistotniejszej rzeczy, którą Erick dalej trzymał przede mną w ogromnej tajemnicy. Mimo to zbliżyliśmy się do siebie jeszcze bardziej, co umocniło nasz związek i dało nam poczucie bezpieczeństwa.
-Chodź już skarbie! Wrócimy tu nie raz - ponaglał mnie, gdy nie mogłam nasycić się widokiem, który widać było z werandy domu.
-Już, już! - pachnęłam ręką by ostatni raz spojrzeć.
Erick potrafił sterować tym wielkim jachtem co było bardziej niż podniecające. Stał przy sterze w lustrzanych okularach w samych kąpielówkach i patrzył przed siebie. Objęłam go w pasie i kołysałam się razem z nim. Wypłynęliśmy na głębokie lazurowe wody. Widać było jakie cudowne życie tętni pod nami, miliony kolorowych ryb, krabów i przepiękna fara koralowa.
-Chcesz zanurkować? - zaskoczył mnie tym pytaniem.
-Nie ma tu rekinów? - roześmiał się w głos i objął jedną ręką.
-Meg! Czasami taki głuptas z ciebie. Myślisz , że proponował bym ci nurkowanie nie upewniając się wcześniej że nic ci wtedy nie zagrozi? - no fakt. Miał całkowitą rację, chyba z tych wszystkich cudownych przeżyć ostatniego tygodnia mózg mi się wyłączył. Spojrzałam na niego przyznając mu rację... widziałam jak patrzy, jakby dalej nie wierzył, że jesteśmy razem.
-Nigdy tego nie robiłam i nie wiem czy potrafię? - umiałam pływać ale nigdy nie nurkowałam w oceanie, pływanie po dnie basenu to całkiem inna sprawa.
-Zrobimy to razem maleńka - był taki czuły i opiekuńczy. Czułam, że jestem dla niego całym światem, mimo tego iż nie znałam go dobrze. Potrafił się otworzyć tylko wtedy kiedy byliśmy naprawdę zrelaksowani, najczęściej po dzikim i namiętnym seksie. W jego   świecie ogromnych inwestycji, spotkań biznesowych i milionowych transakcji, nie mógł pozwolić sobie na luz. Rozumiałam to, a przynajmniej starałam się to zrozumieć.
Erick zatrzymał jacht i opuścił kotwicę. Wyciągnął sprzęt do nurkowania, maski, małe ręczne butle z tlenem i płetwy. Poszliśmy na tył gdzie na niskim pokładzie znajdowały się schodki, którymi można było zejść do wody. Pokazał mi kilka gestów, którymi będziemy porozumiewali się pod wodą. Moje białe bikini pięknie kontrastowało z moim opalonym ciałem. Dawno nie opaliłam się tak bardzo i to bez śladów po bieliźnie. Każdego dnia opalałam się nago by Erick mógł napawać się widokiem, ja również miałam dużo okazji by napatrzeć się na niego. Jego niebieskie kąpielówki opinały jego nieziemsko seksowny tyłek, on też złapał trochę koloru. W pasie miał przypiętą saszetkę w której miał zapasową butlę z tlenem i nożyk. Zszedł schodkami prosto do wody, dość zabawnie wyglądał z płetwami i maską na twarzy, mimo tego i tak widziałam jego elektryzujące ciemne oczy.
-Teraz ty, zejdź powoli, jestem tuż obok - dodał mi otuchy, bo widział, że trochę się boję.
-Ciepła woda? - próbowałam przedłużyć chwilę zanim do niej wejdę.
-Sama sprawdź! - rzucił mi to swoje chłopięce spojrzenie i odpłynął kawałek.
-Nie zostawiaj mnie tu samej! - pisnęłam widząc jak oddala się od jachtu, po chwili zebrałam się i zeszłam do wody. Była tak przyjemnie chłodna i orzeźwiająca - Jezu jak cudownie! Roześmiałam się i podpłynęłam w jego stronę.
-Widzisz mówiłem, że nie ma cię czego bać. Będę obok ciebie, jak coś cię zaniepokoi lub wystraszy pamiętaj o gestach, które ci pokazałem - kiwnęłam głową, a Erick zniknął pod wodą. Unosiłam się chwilę na powierzchni czekając aż zbiorę się na odwagę i dołączę do niego. Wzięłam butle do buzi i również zanurkowałam. Moim oczom ukazał się nierealnie piękny, kolorowy, tętniący życiem świat. Kolorowe, egzotyczne, ryby, koralowce falujące spokojnie na dnie, mnóstwo innych roślin o których istnieniu zwykły człowiek nie ma nawet pojęcia, niektóre wyglądały jak nie z tego świata. Chciałam otworzyć buzię z zachwytu jednak miałam w niej butlę która utrzymywała mnie przy życiu. Erick podpłynął do mnie i pokazał że wszystko ok. Widziałam jak oczy mu się śmieją, sprawiał mi tym ogromną radość. Gdy widziałam, że on jest szczęśliwy byłam i ja. Pływaliśmy obok siebie prawie na samym dnie, woda była idealnie czysta i przejrzysta, promienie słońca docierały nawet do najdalszych zakątków rafy. W pewnym momencie wpłynęliśmy jakby do jakiejś jaskini. Erick pokazał że wszystko jest w porządku i bym płynęła za nim. Zafascynowana podwodnym światem w ogóle się nie bałam. Po chwili wynurzyliśmy się na powierzchnię w środku podwodnej jaskini. O wow!
-W życiu czegoś takiego nie widziałam!  - pisnęłam gdy podpłynęliśmy do kamiennego brzegu by wyjść na chwilę z wody. 
-Podoba ci się? - zapytał zadowolony.
-Jest pięknie. To najcudowniejsze miejsce jakie można sobie wyobrazić! - rozglądałam się z nieukrywanym podziwem na ten cud natury. Nagle dostrzegłam na kamiennej półce coś błyszczącego. Wyskoczyłam z wody by zobaczyć co to jest. Podeszłam i ujęłam w dłoń małe błyszczące pudełko. Skąd ono się tu wzięło? Spojrzałam zaskoczona na Ericka, a on zapytał wprost.
-Wyjdź za mnie? - i zamilkł w oczekiwaniu na moją odpowiedź, reakcję. Oniemiała otworzyłam pudełeczko, a moim oczkom ukazał się  przepiękny pierścionek z białego złota i platyny, którego głównym elementem były dwa wielkie diamenty. Jeden różowy, drugi biały w kształcie łez. Wokół nich było mnóstwo mniejszych diamentów w tym samym odcieniu.
Byłam tak zaskoczona, że nie byłam w stanie odpowiedzieć. Chyba przestałam oddychać z wrażenia, a Erick wyskoczył z wody i podbiegł do mnie, widząc moje dziwne zachowanie. Zaczerpnęłam powietrza tak jakbym zaraz miała zemdleć. Miałam wrażenie, że kręci mi się w głowie
-Dobry Boże, co się stało Meg? - zapytał i zdjął maskę z oczu, widać było w nich strach i niepewność.
-Nie nic… - łapałam oddech za oddechem - Nie spodziewałam się ja..... nie wiedziałam ja.... Oczywiście, że wyjdę za ciebie! - wydusiłam z siebie i zaczęłam płakać jak mała dziewczynka. Rzuciłam mu się w ramiona i przytuliłam z całych sił. Przywarł swoje usta do moich i wdarł się do nich gwałtownie. Gdy tylko objął mnie mocniej od razu stwardniał, a jego ciało się napięło. Całował mnie, całował swoją przyszłą żonę na środku Oceanu Atlantyckiego u wybrzeży Bahamów w podwodnej jaskini. Fale rozbijały się o krawędź kamiennej wysepki, a ja nie wiedziałam czy policzki mam mokre od  łez czy od wody? Nasz pocałunek trwał w nieskończoność, nie mogłam się nim nasycić. Erick wyjął pierścionek z pudełka i wsunął mi go na palec. Byłam tak zaskoczona, że nawet nie potrafiłam oddać tej radości jaką odczuwałam. On widząc to postanowił szybko wrócić na jacht. Zanurkowaliśmy więc znowu i po pół godziny wynurzyliśmy się tuż obok pokładu. Erick przyciągnął mnie mocno jedną ręką tak, że jego pulsująca erekcja ocierała się o moją mokra cipkę. Jęknęłam, a moje ciało falowało i opadało na jego. W głowie miałam tysiące myśli, ale najważniejsza z nich była takal że zostanę żoną Ericka Evansa. Udowodnimy wszystkim, że nic nas nie rozdzieli.
Kochaliśmy się aż do rana. Jego oczy płonęły żywym ogniem, a ja szczytowałam tej nocy niezliczoną ilość razy. Ogarnął nas totalny obłęd. Nie potrafiliśmy się sobą nasycić. Gdy opadłam bezsilnie na jego wyrzeźbioną pierś i przyłożyłam ucho po stronie serca, czułam się najszczęśliwsza i bezpieczna. Czułam jak szaleńczo szybki puls, powoli się uspokaja i powraca do normy. Erick głaskał moje plecy, będąc cały czas we mnie. Całował moje włosy i wciąż powtarzał, że nikomu mnie nie odda. Byliśmy oboje tak wykończeni, że w pewnym momencie po prostu zasnęliśmy w objęciach.

7 komentarzy:

  1. Cudowny fragment.. Już zapomniałam jak wtedy jeszcze było pięknie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej tak romantico *.*
    Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fragment super a jaka oprawa ;) już dawno nie było tyle fotek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy będzie następny rozdział.
    Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że dziś. Najpóźniej jutro :) Wzajemnie!

      Usuń
    2. I ja również czekam ��

      Usuń