Premiera już w lipcu!

wtorek, 21 kwietnia 2015

Rozdział 23

Niedziela, 14 lipca

Zerwałam się z łóżka koło dziewiątej rano. Oboje spaliśmy tak mocno, że budzik w telefonie Ericka nie obudził nas na czas Byliśmy już mocno spóźnieni ponieważ, na godzinę dziesiątą mieliśmy być już na miejscu. Erick miał odebrać od ochrony informacje na temat nowego sprzętu, a  ja zapomniałam mu wczoraj powiedzieć, że po drodze mamy jechać do Filipa po zastrzyk. Zaczęłam gorączkowo biegać po pokoju szukając sama nie wiem czego. Erick oparł się o zagłówek łóżka i przypatrywał mi się z lekkim uśmiechem.
-Możesz mi powiedzieć co ty robisz? - zapytał spokojnie, zakładając ręce za głowę.
-Erick! Jesteśmy spóźnieni! Zapomniałam ci powiedzieć, że mamy jechać do Filipa po zastrzyk! -  krzyczałam spanikowana jakby się paliło.
-Chodź tu do mnie i się przytul! Nic się nie stanie jeśli się trochę spóźnimy - powiedział, a ja spojrzałam na niego zaszokowana. No nie wierzę! Erick Evans, pan biznesmen, jeden z najbogatszych ludzi na świecie, pozwala sobie na spóźnienia. Do czego to doszło? Jego słowa mnie troszkę, więc bardzo chętnie podeszłam i się przytuliłam. Jego boskie ciało dalej robiło na mnie ogromne wrażenie.
-Dawno nie ćwiczyłem. Przyjedzie dziś do nas Gabriel i poświęcę mu dwie godziny -  dodał.
-Mogę z wami poćwiczyć? - zaskoczyłam go tym pytaniem, ale naprawdę miałam ochotę na trochę ruchu. Innego niż seks. 
-Masz miesiączkę, ćwiczenia nie są wtedy za bardzo wskazane i chyba mineło za mało czasu od wypadku Meg. Musisz się jeszcze wstrzymać -  jego stanowczy ton mieszał się z troską i miłością. Westchnęłam jedynie.
-To sobie chociaż popatrzę na was - uśmiechnęłam się szeroko i na myśl oglądania, Ericka spoconego na siłowni, poczułam przyjemne skurcze w dole brzucha.
-Chyba na mnie sobie popatrzysz! - spojrzał krzywo, a ja się roześmiałam. Ale z niego zazdrośnik.
-Erick! - klepnęłam go po gołym brzuchu -  Wstawaj leniu! Musimy zaraz jechać! - skarciłam go żartobliwie i poszłam do łazienki się ubrać. Był upał więc założyłam jeansowe ciemne szorty, butelkową bluzkę na ramiączka i klapki. Okres dopiero mi się zaczynał więc niemiłosiernie bolał mnie brzuch i miałam bardzo wrażliwie, nabrzmiałe piersi. Nienawidziłam tych kobiecych dni. Najchętniej nie wychodziłabym wtedy z domu.
Erick narzucił na siebie cienkie spodnie w kratkę , białą koszulkę polo i sportowe buty. Nie braliśmy żadnych rzeczy, więc szybko zjechaliśmy windą na parking. Stał tam tylko jeden samochód, czarne BMW M6. Domyśliłam się, że reszta aut została w czarodziejski sposób przetransportowana do New Jersey. Erick pomógł mi wsiąść do samochodu i sam zasiadł po stronie kierowcy. Założył swoje lustrzane okulary, które działały na mnie bardzo podniecająco. Chyba specjalnie to robił, bo lubił jak na niego patrzę. Napawał się tym, że tak na mnie działa. Ruszył szybko z parkingu. Gdy wyjeżdżaliśmy, kilku paparazzich zrobiło nam kolejne zdjęcia. Ciekawa byłam co napiszą o nas w poniedziałkowych gazetach? Na szczęście miałam pewność, że jeśli już coś, to najgorsze co mogę zobaczyć to jak Erick całował mnie pod kamienicą w której mieszkałam i pokazuje im faka. Gdy wyjechaliśmy na trasę główną Erick przesadził mnie na swoje kolana. To mało rozsądne ale trudno mi było odmówić. Tulił mnie i całował, a jednocześnie prowadził auto. Mandat mamy murowany ale co to dla niego? Uwielbiałam gdy był taki rozsądny i totalnie nierozsądny jednocześnie. 


Po drodze skręcił do szpitala by Filip zrobił mi zastrzyk. Podobno miał działać od pierwszego dnia ale i tak miałam miesiączkę, więc musieliśmy się wstrzymać. Zaskoczyłam swoim zachowaniem Ericka, ponieważ nie spodziewał się, że sama o tym pomyślę i zadzwonię do Filipa w tej sprawie. Wyszłam przed szpital sama, bo Erick chciał zamienić słowo z Filipem, na osobności. Ruszyłam w kierunku samochodu, gdy nagle ktoś do mnie podbiegł. Odwróciłam się i zobaczyłam mężczyznę z aparatem i dyktafonem. Odruchowo zasłoniłam twarz ręką i chciałam szybko wsiąść do samochodu. Zagrodził mi jednak drogę i zaczął zadawać pytania.
-Pani Donell, jak się pani czuje po tym co wydarzyło się 18 maja w klubie Ericka Evansa? -  zaszokował mnie tym pytaniem.
-Nie rozmawiam z prasą, dajcie mi święty spokój! - uniosłam się. Co za dupek! Jak on może o to w ogóle pytać?
-Czy wie pani o tym, że Monika Quanchez wniosła oskarżenie wobec pani chłopaka Ericka Evansa o tym, że ją wielokrotnie gwałcił i namawiał do prostytucji? -  stanęłam jak wryta. Boże! O czym on w ogóle mówi?
-To nieprawda! - krzyknęłam i wyrwałam mu z ręki aparat -  Proszę nie robić mi zdjęć!
-Dlaczego ukrywacie się z Evansem skoro twierdzi pani, że jest niewinny? -  brnął dalej i był coraz bardziej bezczelny.
-Ukrywamy się przed takimi debilami jak ty! Dajcie nam spokój do cholery! - wpadłam w szał i rzuciłam aparatem o ziemię, rozpadł się w drobny mak.
-Co ty kurwa robisz? - wrzeszczał na mnie paparazzi - Zapłacicie mi za to ty i ten twój bogaty kochaś!
-To nie kochaś chamie! To mój przyszły mąż! - z tych emocji wyrwało mi się o słowo za dużo. Zaraz po tym jednak, podbiegł do mnie Erick. Nie wiem skąd się wziął? Odepchnął tego faceta, powiedział mu kilka niecenzuralnych słów i wściekły kazał wsiadać mi do samochodu. Po czym odjechał z piskiem aż się za nami kurzyło.
-Monika podobno wniosła wobec ciebie oskarżenie - powiedziałam niepewnie, bo widziałam że jest zły. Ja także byłam... Wściekła wręcz, że znowu mi nie powiedział.
-Wiem - odpowiedział groźnie i zacisnął usta w jedną linię.
-Ale nie mówię o pobiciu ona... -  przerwał mi nagle i zatrzymał się gwałtownie.
-Wiem! - podniósł głos - Wiem co ta zdzira wymyśliła Meg! Oskarża mnie o to, że gwałciłem ją i zmuszałem do prostytucji! - prawie wrzasnął. 
-Czemu mi o tym nie powiedziałeś? Znowu coś przede mną ukrywasz -  spuściłam z tonu nie chcąc się kłócić. Erick zamknął oczy, czułam, że jest zły ale i martwi się o mnie. Chciałby mnie ochronić przed całym światem, jednak nawet on nie był w stanie.
-Chciałem ci powiedzieć, dziś wieczorem. Ten skurwiel mnie uprzedził - widziałam skruchę na jego twarzy, był taki bezradny wobec tego co mogło atakować nas ze świata zewnętrznego.
-Gwałt to poważne oskarżenia Erick, trzeba mieć na to silne dowody… - rozmawiałam spokojnie, nie chciałam go bardziej dołować. Musiał być już wystarczająco zdenerwowany.
-To dopiero początek jej gry. W poniedziałek mamy stawić się w sądzie na pierwszą rozprawę. Moi prawnicy niczego więcej nie ustalili, więc nie wiem na co mamy się w ogóle przygotować - bardzo posmutniał. Widziałam w nim ogromny żal do samego siebie. Chwyciłam go więc za rękę.
-Będzie dobrze Erick. Damy sobie radę! - musiałam być silna, silna za nas dwoje. Czułam, że Erick czasami był myślami bardzo daleko, był wtedy całkowicie bezbronny i niedostępny. Spojrzał na mnie smutno, nie lubiłam tego gdy tak patrzy. Serce mi ściskało, bo nie potrafiłam mu pomóc. Mogłam tylko być przy nim by wiedział, że wspieram go i nie odejdę.
-Maleńka jesteś taka silna. Gdyby nie ty nie wiem co bym zrobił... - przycisnął moją dłoń do swoich ust i obcałował wszystkie kostki po kolei.
-Jedźmy już. Nigdy się mnie pan nie pozbędzie, panie Evans! -  zażartowałam by rozluźnić atmosferę. Erick wziął głęboki oddech i powoli ruszył.

Gdy wyjechaliśmy za miasto Erick wrócił na ziemię. Odprężył się i nawet prosił bym śpiewała piosenki, które leciały w radiu. Było koło południa, a dzień zapowiadał się upalnie. Podjeżdżając pod bramę wjazdową naszego domu, zauważyłam licznych ochroniarzy i dodatkowe kamery na murach. Erick widząc moją dziwną minę, powiedział do mnie.
-Tak teraz musi być - wzruszyłam bezradnie ramionami, wiedziałam o tym bardzo dobrze. Miałam tylko nadzieję, że w domu chociaż będziemy sami. Przynajmniej przez większość dnia... i nocy.
Wjeżdżając na podjazd widziałam jeszcze więcej ochrony i kilku ogrodników.
-Spokojnie, nie zawsze będzie tyle osób. Zakładają nowy monitoring -  odetchnęłam z ulgą gdy to powiedział. Nie wiem czy czułabym się swobodnie, gdyby tylu ludzi kręciło się po posiadłości. Nawet jeśli miałaby być to tylko ochrona. 

Gdy wysiedliśmy Erick od razu poszedł ustalić coś z szefem ochrony, a ja poszłam się położyć. Źle się czułam i bolał mnie brzuch. Nie mogłam nawet iść się zrelaksować na basenie przez ten cholerny okres. Klimatyzacja już działała więc w domu było przyjemnie chłodno. Wyjęłam z lodówki pudło lodów i poszłam położyć się przed telewizorem. Włączyłam sobie „Projekt X” który, co prawda widziałam już kilka razy ale naprawdę lubiłam ten film i odprężyłam się. Widziałam jak Erick w ogrodzie przechadza się z szefem ochrony i co chwila spogląda w moją stronę. Ja również zerkałam na niego, bo to taki przyjemny widok. Po filmie i zjedzeniu pudełka lodów czekoladowych stwierdziłam, że jestem zmęczona. Nie wiedziałam czym, bo nic dziś tak naprawdę nie robiłam. To pewnie przez hormony więc poszłam do sypialni położyć się i zdrzemnąć.

Gdy się przebudziłam było dobrze po trzeciej po południu. W domu panowała cisza. Zeszłam na dół do kuchni zobaczyć co robi Erick. Nigdzie go jednak nie widziałam. W ogrodzie też już nikogo nie było. Po drzemce poczułam się znacznie lepiej, brzuch też przestał mnie boleć. Przypomniało mi się,że miał przyjechać Gabriel - trener Ericka, zeszłam więc krętymi schodami do piwnicy. Od razu usłyszałam odgłosy z siłowni. Zajrzałam niepewnie.
Erick ćwiczył właśnie z ciężarami, a Gabriel go asekurował. Przyglądałam im się naprawdę długo. Nagle weszli na matę i zaczęli ćwiczyć jakieś sporty walki. Z fascynacją przyglądałam się jak, Erick leżał obejmując Gabriela w jakimś dziwnym uścisku, to pewnie jeden z chwytów. Weszłam po cichu do środka i usiadłam w kącie. Nie wiem jakim cudem ale mnie nie zauważyli. Dalej przyglądałam się uważnie, ten widok był godny zapamiętania. Dwóch cudownie zbudowanych, umięśnionych facetów, toczy ze sobą jakąś dziwną walkę na testosteron. Co chwila któryś z nich upadał z hukiem na matę i komentował co zrobił źle. Dopiero po jakiś 15 minutach zauważył mnie Erick.
-Meg! - spojrzał na mnie leżąc na Gabrielu i trzymając jego nogi. Widok był naprawdę zabawny ale i podniecający.
-Cześć chłopaki! - rzuciłam lekko i podeszłam do nich z uśmiechem.
-Co cię tak rozbawiło maleńka? - zapytał i usiadł na macie po turecku, Gabriel zrobił to samo.
-Dziwny widok, jak dwóch mężczyzn okłada się bez powodu i czasami lądują na podłodze by się poobściskiwać -  roześmiałam się i usiadłam obok nich.
-To naprawdę dobre ćwiczenie Meg. Jak będziesz mogła to poćwiczysz z nami - powiedział równie rozbawiony jak ja, trener.
-Obawiam się, że pan Evans mi nie pozwoli w najbliższym czasie - zrobiłam smutną, bezradną minkę i pokazałam na swoje mizerne bicepsy - Zobacz Gabrielu, ja nic tu nie mam.
-Zapewniam ci inne ćwiczenia kochanie! - Erick spojrzał podejrzliwie w moją stronę, a ja oblałam się rumieńcem. Wiem o jakie ćwiczenia mu chodzi. Zboczeniec!
-Siłownia na pewno pozwoli wam rozwinąć się jeszcze bardziej! - zażartował Gabriel i puścił mi oczko.
Nie chciałam ich więcej rozpraszać, więc poszłam z powrotem na górę. Tak się na nich napatrzyłam, że zachciało mi się trochę poruszać. Żadna siłownia, bieganie nie wchodziły w grę, więc włączyłam sobie głośno muzykę i zaczęłam tańczyć na środku salonu. W rytm przebojów Davida Guetty, krążyłam między stołem, a kanapą. Robiłam piruety, podskakiwałam i śpiewałam słowa piosenki. Przy kolejnych hitach zatraciłam się bez reszty i tańcowałam przez salon aż do kuchni.
 -Szkoda by taki talent się marnował, powinnaś raczej iść na aerobik niż sztuki walki!  - usłyszałam nagle głos Gabriela. Wyszli z Erickiem zza ściany, a ja aż podskoczyłam. Miałam nadzieję, że się nie przyglądali, bo chyba spaliłabym się ze wstydu.
-Do zobaczenia Meg! - dodał i pomachał ręką na pożegnanie. Erick stał oparty biodrem o stół i przyglądał mi się nieodgadnionym wzrokiem.
-No co? - Zapytałam zaraz po tym jak za Gabrielem zamknęły się drzwi.
-Nie przestaniesz mnie nigdy zaskakiwać -  powiedział dalej wgapiając się we mnie namiętnie.
-Mam wiele talentów o których pan nie wie, panie Evans! -  zalotnie zakręciłam biodrem i ruszyłam w jego stronę.
-Chodziłaś na lekcje tańca? - zapytał.
-Tak, mama nas zapisała jak miałam 8 lat. Chodziłyśmy tam razem z Kim.
-Jesteś w tańcu taka naturalnie seksowna! Podnieciłaś mnie! Powinnaś częściej to robić! - jego oczy płonęły. Wiedziałam, że mnie pożąda i pragnie posiąść tu i teraz.
-Mogę dla ciebie tańczyć kiedy tylko chcesz Ericku - poczułam się pewna siebie i podeszłam do niego zalotnie.. Objęłam go w pasie i pocałowałam w podbródek.
-Nie wytrzymam! - jęknął po czym chwycił mnie za pośladki i posadził na swoje biodra. Przywarł mocno ustami do moich ust i wdarł się językiem do środka. Wydał z siebie przyjemny pomruk, jakby mnie smakował. Dłońmi ściskał moją pupę, a ja od razu poczułam jego twardą męskość, która opierał się o moje krocze. Jego oczy ciemnieją gdy wypycham biodra w jego stronę. -Chryste Meg! - wymruczał i ruszył  w stronę łazienki na parterze, nadal trzymając mnie na swoich biodrach.
-Pragnę cię Ericku - szepnęłam mu do ucha.
-Ja bardziej! - wszedł szybko do kabiny prysznicowej i odkręcił wodę, która od razu zmoczyła nas całych. Rozbierał mnie najszybciej jak potrafił. Zsunął mi majtki na podłogę i nie musiałam się martwić krępującym widokiem podpaski, która na nich miałam. Rękami pieścił moje plecy, gdy ja zrywałam z niego spodnie od dresu i bokserki. Po chwili oboje byliśmy nadzy. Woda oblewała nasze ciała. Erick wziął do ręki żel pod prysznic i gąbkę. Umyłam go całego, po czym on zabrał się za mnie. Krążył gąbką między moimi udami, wprawiając moje ciało w drżenie. To było tak przyjemne i erotyczne. Wręcz nie do zniesienia. Pragnęłam poczuć go w środku, by wypełnił mnie całą. Całował mnie namiętnie. Pieścił i doprowadzał do szaleństwa. Nagle odwrócił mnie tyłem do siebie i zaczął powoli wprowadzać swojego penisa w sam środek mojej kobiecości. Rękoma opierałam się o szklane drzwi prysznica, Erick rozchylił moje uda i wsunął się we mnie cały. Wyjęczałam jego imię i czułam jak zaczyna się we mnie poruszać. Nogi mi jednak tak drżały, że ledwo mogłam ustać. Zmienił więc pozycję i odwracając mnie przodem do siebie, podciągnął na swoje biodra i zatopił się we mnie ponownie. Och!

-Boże przez ten okres jesteś jeszcze ciaśniejsza maleńka! - szepnął i przyszpilił mnie do zimnej ściany kafelków. Kolejnymi pchnięciami doprowadzając mnie do potężnego orgazmu. Zacisnęłam się wokół jego penisa i puściłam rękoma jego szyję. Nie mogłam zapanować nad własnym ciałem. Erick przytrzymał mnie jednak bym nie upadła na podłogę. Nie zwolnił tępa i dalej pieprzył mnie szybko i mocno, pędząc za orgazmem. W końcu nie musiał zakładać prezerwatywy co było dla niego wybawieniem. Czułam jak jego penis zaczyna pulsować w środku i po chwili trysnął we mnie, dochodząc intensywnie. Krzyknął moje imię, zaciskając dłonie na moich biodrach. Przytulił mnie do siebie mocno i namiętnie pocałował. To było podziękowanie, że zgodziłam się na seks mimo kobiecej niedyspozycji. Skrępowało mnie to trochę, bo nie spodziewałam się, że będziemy się kochać w trakcie gdy będę miała miesiączkę. To dla mnie nowość. Dla niego chyba także. Obmyliśmy się raz jeszcze.
-Jesteś piękna! - wymamrotał mi do ucha i pocałował w szyję. Spojrzałam na niego słodko i wyszłam spod prysznica, zabierając mokre ubrania z podłogi. Okryłam się ręcznikiem, założyłam świeżą bieliznę i czarny top. Erick musiał wykonać kilka telefonów więc od razu poszedł do gabinetu.

Ja mimo tego, że zjadłam całe pudło lodów byłam strasznie głodna. Zajrzałam do lodówki, a tam czekały, przygotowane pewnie przez Florę, tortille z kurczakiem. Nabrałam na nie ogromną ochotę i wzięłam od razu dwie...naraz. Wzięłam talerzyk i poszłam znowu przed telewizor. Leciała akurat powtórka któregoś z sezonów „Dwóch i Pół” jeszcze z Charlie Sheenem. Uwielbiam ten serial! Przypomniałam  sobie jak razem z Kim, oglądałyśmy wszystkie sezony po kolei. Tęsknię za rodziną, mimo tego, że wczoraj ich widziałam. Jeszcze niedawno mieszkałam z nimi, widywaliśmy się codziennie... Teraz jednak nie mogę do nich nawet swobodnie zadzwonić. To takie....dołujące. Tyle się ostatnio dzieje, mam tyle pytań ale z drugiej strony boję się je zadać. Nie wiem czy Erick jest w stanie mi na nie wszystkie odpowiedzieć? Kocham go, bardzo go kocham i chcę by był szczęśliwy. Nie wiem jednak jak to wszystko teraz będzie wyglądało? Monika oskarża go o coś okropnego, sama tego doświadczyłam to doskonale wiem, ale przecież trzeba mieć jakieś dowody. Nie można ot tak sobie oskarżyć kogoś o coś takiego. Na samą myśl co ona jeszcze może wymyślić, zrobiło mi się niedobrze. Przez ten cały okres strasznie też rozbolała mnie głowa i znowu zaczął pobolewać mnie brzuch. Skurcze nasiliły się tak, że skuliłam się na kanapie z kolanami podciągniętymi do klatki. Ech.. Cholera jasna! Jak ja nie lubię tych dni...

2 komentarze:

  1. Ta książka musi mieć szczęśliwe zakończenie, proszę popraw jeśli jest inaczej.

    OdpowiedzUsuń