Premiera już w lipcu!

niedziela, 3 maja 2015

Rozdział 27

-Meg… -  Wydobywa z siebie głos Erick, po jego wzroku też widzę, że wolałby mnie tu nie widzieć.
-Cześć Gordonie -  Rzucam sucho i przechodzę do wysepki kuchennej. Jestem u siebie w domu i nie mam co się jej bać. Zaraz jej pokażę, że też mam pazurki. Byle moja pewność siebie to wytrzymała. Gordon kiwa głową ale dalej milczy. Monika wkłada papierosa do swoich ust i podpala go.
-Tu nie wolno palić! -  Mówię kąśliwie, wlepiając w nią lodowate spojrzenie. Erick stoi i nie może wydobyć z siebie ani jednego słowa więcej, Gordon podobnie. Halo panowie! Krzyczę w myślach.
-Mi wszystko wolno! - Odpiera mój atak panna cycata blondyna.
-Nie w moim domu, zgaś tego papierosa, bo będę musiała cię niegrzecznie wyprosić -  Moje wewnętrzne „ja" klaszcze z radości, że nie ulegam jej presji. Sama jestem zaskoczona ale oby tak dalej.
Chłopaki patrzą na nas jak zahipnotyzowani, ile bym dała by wiedzieć o czym teraz myśli Erick. Wzrok ma nieodgadniony.
-Dziewczynko to nie twój dom, nie zapłaciłaś za niego ani centa! - Syczy.
-Mieszkam tu, z moim...narzeczonym więc to nasz dom mój i Ericka....Moniko - Kładę ręce na granitowym blacie i biorę jedno białe winogrono. Wkładam je do ust, a Erick prawie zbiera szczękę z podłogi. To nawet zabawne.
-Myślisz, że się zmieni? Znudzi się tobą jak każdą inna z dziewczyn, nie był z nikim dłużej niż kilka tygodni. Tylko ja znam go najlepiej i wiem czego mu potrzeba -  Puszcza dymek i wydyma te swoje napompowane sztucznie usta. Boże! Dopiero teraz dostrzegam ależ ona jest sztuczna.
-Wiesz czego mu potrzeba? A to zabawne... gdybyś wiedziała umiałabyś go przy sobie zatrzymać... - odpowiadam wrednie i nie odrywam od niej spojrzenia. W tym momencie w ogóle się jej nie boję.
-On nigdy ode mnie nie odszedł na długo...zawsze wraca....  - Robi krok i zaczyna krążyć po kuchni jakby była u siebie. Ależ mnie to wkurza!
-Wracał...teraz nie wróci. Pogódź się z tym i nie kompromituj się więcej. Bo zgłoszę na policję, że nas nachodzisz -  Jestem tak opanowana, że sama się sobie dziwię. Ukrywam emocje by nie obnażyć przed nią swoich słabości. Inaczej nie mam z nią najmniejszych szans.
-A właśnie jak przesłuchanie? Matt cię pozdrawia... - Monika zatrzymuje się i spogląda na mnie wrednie. Słysząc te imię czuję  nagłe kłucie w żołądku. Ty suko! Zaraz jej oczy wydrapie!
-Dość tego! Wynoś się stąd! -  Wkracza Erick, odzyskał mowę. Cały aż kipi ze złości, Gordon za to dalej stoi zaszokowany.
-Nie Ericku poczekaj… - Mówię delikatnie łapiąc go za ramię -  Monika chce porozmawiać to proszę bardzo, ale niech zgasi tego cholernego papierosa to szkodzi naszemu dziecku.
Powiedziałam i położyłam rękę na brzuch. O kurwa! Po co ja to powiedziałam? Co to za pomysł? Ericka wryło i ponownie zamilkł, mina jego i Gordona to w tym momencie mistrzostwo świata. Wzbierało mnie na wybuch śmiech ale opanowałam się na tyle, że nie dałam nic po sobie poznać. Monika aż zachwiała się na swoich obcasach, jakby ktoś uderzył ja w plecy. Oparła dłoń o komodę i głęboko oddycha. I co? Co teraz powiesz suko?
-Jesteś w ciąży? - Wydusiła z siebie, czułam w jej głosie strach i przerażenie. Wzrok wszystkich znowu skierowany został na mnie. Co za kuriozalna sytuacja!
-Tak jestem Moniko. To dziecko Ericka, zaręczyliśmy się także i planujemy ślub... – Milczy. - Dalej uważasz, że do ciebie wróci? - Unoszę głowę wysoko, bo czuję, że wygrywam tą dziwną, niezrozumiałą dla mnie walkę. Ona się mnie boi, mam nad nią przewagę w tym momencie.
-Pożałujecie tego wszyscy! -  Warczy wściekła ale i zaskoczona -  A Ty Fox, lepiej uprzedź żonę, bo się do niej wybiorę! - Odrzuca swoje długie blond włosy do tyłu i kieruje się do wyjścia. Jest na tyle zdenerwowana, że chwieje się na obcasach. Ale jestem z siebie dumna! Znika trzaskając drzwiami i słychać tylko pisk opon. Siadam na wysokim stołku przy wysepce, zakładam nogę na nogę i czekam co zrobią chłopaki. Patrzą na mnie jakby widzieli ducha i dalej milczą. No cholera odezwijcie się!
-Jesteś w ciąży? - Odezwał się zaszokowany Gordon.
-Chryste Panie! Czy wy powariowaliście? Nie, nie jestem w ciąży! Powiedziałam tak, bo wiedziałam, że ona się tego przestraszy. Chłopaki dajcie spokój. Zjedźmy coś! -  Zaproponowałam radośnie.O dziwo w ogóle nie byłam zła, czułam się oczyszczona,  że pozbyłam się stąd tej zdziry z mojego domu. Miałam nadzieję, że także z naszego życia.
-Meg! - Wydusił z siebie Erick i zaczął się śmiać w głos. Spojrzał na mnie zarażając mnie śmiechem, Gordona również. Podszedł i czule pocałował w czubek głowy. Przytulił mnie i czułam jaki był dumny z mojego zachowania. Nie wiem ile czasu minęło zanim opanowaliśmy głupkowaty napad śmiechu. Erick zrobił nam po drinku i usiedliśmy na kanapach w salonie.
-Czego ona chciała? - Zapytałam wprost, chciałam się w końcu dowiedzieć.
-Znowu chciała mnie przekonać żebym wrócił. Przyjechała za Gordonem - Erick spojrzał na Foxa z pretensją.
-Przepraszam ale  zagroziła, że powie Jenifer jeśli jej ze sobą nie przywiozę - Gordon spuścił wzrok w podłogę. Zrobiło mi się go szkoda, więc przysiadłam się do niego i położyłam przyjacielsko dłoń na jego ramieniu.
-Lepiej będzie jeśli dowie się tego od ciebie Gordonie, Monika jest zdolna do wszystkiego. Może to przedstawić w takiej wersji, że nigdy ci tego nie wybaczy -  Próbowałam go pocieszyć.Chociaż co ja mogłam mu powiedzieć? Na miejscu jego żony zapewne odeszłabym od niego i nie chciała znać. On tyle czasu ją oszukuje, zdradza... To po prostu chore i trudno wybaczyć coś takiego.
-Meg ma racje, powinieneś jej powiedzieć. Jeśli chcesz przywieź ją tutaj i porozmawiamy wszyscy czworo -  Dodał Erick, także chciał wesprzeć przyjaciela. Gordon siedział załamany z twarzą w dłoniach.
-Kochasz ją? - Spytałam cicho. Fox spojrzał na mnie, w jego oczach widziałam, że bardzo się boi. Boże jakie to wszystko popieprzone! Współczułam tej kobiecie ale z drugiej strony byłam w podobnej sytuacji i wiem, że mimo tego chcę być z Erickiem.
-Tak kocham - odpowiedział krótko, był całkiem załamany. W sumie nie mam pojęcia jak wygląda to całe ich małżeństwo, czy w tym czasie on korzystał z....tych usług czy tylko sponsorował i wyszukiwał te dziewczyny? Nie miałam jednak odwagi zapytać i myślę, że Gordon też by tego nie chciał.
-Jedź po nią Gordon. Im szybciej to załatwisz tym lepiej -  Rzucił Erick po czym spojrzał na drinki w naszych dłoniach - Kurwa, nie możesz prowadzić! - Zdenerwował się.
-Wezwę taksówkę! - Gordon Zerwał się z sofy i poszedł do holu by zadzwonić.
Patrzyłam na mojego ukochanego. Mieliśmy tyle problemów ale jednak dalej jesteśmy ze sobą. Znamy się tak krótko, a wszystko tak szybko się dzieje. Głowa mnie od tego wszystkiego rozbolała, a może to od alkoholu? Sama już nie wiem. Przeszliśmy do kuchni, a ja wskoczyłam na wysepkę i sięgnęłam po kolejne winogrono
-Jesteś niesamowita, na każdym kroku mnie zaskakujesz -  Erick wyszeptał do mego ucha najczulej jak tylko potrafił. Gdy poczułam jego oddech  na szyi, przeszły mnie przyjemne dreszcze. O tak! To właśnie Efetk Ericka, zawsze tak na mnie działa. Wystarczy, że muśnie mnie choćby palcem, a ja rozpalam się do czerwoności.
-Nie wiem czemu ale jestem strasznie napalona na pana, panie Evans! - Prowokowałam go, patrząc prosto w jego czarne jak węgiel oczy. Zmrużył je jakby nie był pewnie czy dobrze usłyszał. Objął mnie jednak i przysunął do siebie najbliżej jak potrafił.
-Taka z ciebie kusicielka, maleńka? - Czułam jak jego twarda męskość napiera na moje podbrzusze. Oblizałam usta bezwiednie, nie specjalnie i wtedy wybuchł w nim ogień. Chwycił mnie mocno nie zwracając uwagi na to, że Gordon za chwil nas zobaczy. Ścisnął moje pośladki. Wydałam z siebie cichy jęk prosto w jego usta. Nasze języki zaczęły tańczyć wokół siebie namiętnie. 
Palcami wdarł się pod moją koszulkę, pieszcząc wzdłuż kręgosłupa moje plecy. Nie miałam biustonosza więc moja reakcja na tą pieszczotę była bardzo widoczna. Zszedł niżej na szyję przygryzając ją delikatnie i obsypując każdy jej milimetr pocałunkami. Wygięłam się do tyłu od nadmiaru doznać.
-Ochhh Boże! - Wyjęczałam głośno.
-Pragnę cię zerżnąć tu, na środku kuchni! - Dodał po czym zszedł niżej, całując moje nabrzmiałe piersi przesz koszulkę.
-Gordon zaraz wejdzie -  Wydusiłam z siebie, nie chciałam by przerywał  te cudowne pieszczoty.
-Mam to gdzieś! - Spojrzał na mnie, z jego oczu aż kipiało pożądanie. Wiedziałam, że nic mu teraz nie przeszkodzi. Mnie w sumie też mało obchodzi, że Gordon nas zobaczy.
-Więc weź mnie Ericku! - Pragnęłam go, moje ciało aż krzyczało z pożądania.
Gdy usłyszał te słowa wszystkie hamulce puściły i mi i jemu. Podsadził mnie gwałtownie na blacie kuchennym, praktycznie zerwał ze mnie spodenki i majtki, które wylądowały na podłodze. Nie przestawał jednak całować mojej szyi. Zsunął swoje spodnie uwalniając z nich swoją nabrzmiałą, do granic możliwości, męskość i bez słowa wszedł we mnie mocno. Oboje krzyknęliśmy bardzo głośno, nie przejmując się, że Gordon zapewne nas słyszy. Rozchylił bardziej moje uda by wbić się we mnie jeszcze głębiej. Wypełnił mnie całą aż go granicy. Oboje dyszeliśmy i jęczeliśmy ciężko. Erick zaczął się poruszać szybko. Szybko coraz szybciej tak, że po  chwili eksplodowałam w intensywnym orgazmie, zaciskając się wokół jego twardego penisa. Wydałam z siebie kolejny okrzyk i wbiłam paznokcie w jego plecy, dociskając go jeszcze bardziej do siebie.
-Kurwa! -  Erick zamknął oczy w grymasie rozkoszy i wylał się we mnie cały, pulsując w środku. Dłonie zacisnął na moich pośladkach. Cała drżałam i nie byłam w stanie się ruszyć. Opadłam na zimny blat plecami, a on wtulił głowę w moje głosy i całował je. Ten dziki seks nie trwał dłużej niż kilka chwil, a byłam tak wykończona jakbym kochała się z nim całą noc.Minęła druga chwila zanim opanowałam rwący i nierówny oddech. Podniosłam wzrok i zobaczyłam Gordona stojącego w salonie, który patrzy na nas zażenowany i zaskoczony. Poczułam jak moją twarz oblewa czerwony rumień.
-Gordon! - Pisnęłam i chciałam zapaść się pod ziemię. Erick odwrócił głowę tak by mnie nie puścić ani nie odsłonić, w końcu miałam na sobie tylko koszulkę. Mimo tego iż ja byłam speszona i skrępowana, to panów ten krępujący moment ewidentnie rozbawił. Wymienili się tylko spojrzeniami, których nie rozumiałam i Gordon z uśmiechem na twarzy zniknął za ścianą salonu. Było mi tak głupio, że nawet nie mogłam patrzeć na Ericka.
-Nie przejmuj się mała! - Cmoknął mnie w policzek i postawił delikatnie na podłodze. Szybko chwyciłam spodenki i nasunęłam na swoja pupę. Poprawiłam bluzkę i  pobiegłam prosto na górę . Jezu jaki wstyd! Ale co ich tak bawiło to nie mam pojęcia? Jakbym ja nakryła swoją koleżankę na szybkim bzykanku w kuchni to uciekłabym by nikt mnie nie zauważył, a on stał i patrzył. Ciekawe jak długo? Wpadłam do łazienki. Patrzę w lustro i widzę zadowoloną z siebie, zarumienioną kobietę z potarganymi włosami. Co on ze mną wyprawia? Oczy mi błyszczą, skóra świeci od potu, dłonie nadal drżą po intensywnym orgazmie. Roześmiałam się sama do siebie i mimo, że nadal byłam zawstydzona to dobrze mi z tym. 
Puściłam sobie przyjemnie chłodną wodę pod prysznicem. Kaskady spływających po moim ciele kropel,  żel o zapachu verbeny, przypomina mi jedno z naszych naszych pierwszych intymnych z Erickiem chwil. Na szczęście mój okres chyba dobiega końca. W końcu! Będziemy musieli umieć się następnym razem pohamować. Mój brak doświadczenia jest tak mały, że nawet nie wiem czy podczas okresu można się kochać bez zabezpieczenia? Erick był taki podniecony, że znowu nie użył prezerwatywy, a zastrzyk w pełni ma zacząć działać dopiero w niedziele... z tego co pamiętam. Kurczę! Chyba muszę zadzwonić do Filipa. Znowu! Powinnam go o to wszystko wypytać przy pierwszej wizycie, jednak byłam wtedy taka zawstydzona, a potem ta informacja o poronieniu, że całkowicie wyleciało mi to z głowy. To w końcu mój lekarz więc powinnam przestać się go krępować. Prawda?
Prysznic trochę mnie orzeźwił. Ubrałam się w lekką błękitną sukienkę bez pleców i świeżą bieliznę w tym samym kolorze. Gdy zeszłam na dół w kuchni nikogo nie było, wyjrzałam więc do ogrodu. Erick chodził w tą i z powrotem po tarasie, rozmawiając przez telefon. Wyglądał tak idealnie mimo tego iż kilka chwil wcześniej kochał się ze mną na blacie w kuchni. Włosy miał jedynie w lekkim nieładzie ale jego fryzura zawsze tak wygląda. Seksownie jakby dopiero co skończył się pieprzyć. 
Przeglądając zawartość naszej ogromnej lodówki, zauważyłam przygotowaną przez Florę lasagnę. Kiedy ona to zrobiła? Nawet nie wiem czy ona tu przebywa cały czas czy tylko w wybranych godzinach? W ogóle nie znam dobrze nawet rozkładu tego ogromnego domu. Postanowiłam więc zwiedzić go w całości i okazało się, że oprócz czterech sypialni na piętrze w których były także łazienki, odkryłam trzy kolejne, dwie na dole i jedną dla gości na górze. Na dole był także gabinet Ericka o którym już wiedziałam ale zaraz obok, korytarzem na wprost odkryłam wielka bibliotekę ze stołem bilardowym i dodatkowym tarasem. Za kuchnią, która była połączona z salonem znajdowała się spiżarnia w której było dosłownie wszystko. Zakątki piwnicy znałam, bo Erick mnie oprowadził po niej pierwszego dnia. W holu odkryłam także tajemne przejście za lustrem, którym można było od razu wejść do gabinetu Ericka. Ten dom był zdecydowanie za duży na nas dwoje. Może Erickowi potrzeba tyle przestrzeni? Sama już nie wiem? Te wszystkie samochody, domy, posiadłości, apartamenty, prywatne samoloty, jachty... przyprawiają mnie o ból głowy. W pewnej chwili straciłam Ericka z oczu. Zapewne poszedł do gabinetu załatwiać jakieś interesy. Tak rzadko bywał w Nowym Jorku, że musiał odbierać i wykonywać kilkadziesiąt telefonów dziennie by jego firma w ogóle mogła funkcjonować. Robił to przecież dla mnie, by być ze mną najczęściej jak to tylko możliwe.
Lasagna była przepyszna. Odgrzałam sobie kawałek i zjadłam ze smakiem. Jeśli Flora będzie gotowała wszystkie posiłki to w końcu zapomnę tego czego nauczyłam się na studiach. To było słodko-gorzkie uczucie. Z jednej strony fajnie mieć kogoś kto za ciebie ugotuje, posprząta ale z drugiej... Brakuje mi pracy, nawet nie wiem co słychać u Betty i Smithów? Na pewno też nie zaliczyłam stażu, skoro przestałam tam przychodzić. Na tą myśl znowu zrobiło mi się smutno. Patrzyłam w okno i rozmyślałam, grzebiąc widelcem w talerzu. Chciałabym wrócić do starego życia? Gdybym nie poznała Ericka moje życie wyglądałoby teraz zupełnie inaczej.  Pracowałabym na pełen etat w restauracji Smithów, jako szef kuchni. Mój obroniony dyplom zdobił by ścianę w domu rodziców. którzy byliby ze mnie na pewno dumni, Kimberly byłaby mężatką, a ja mieszkałabym w apartamencie na Manhattanie, który chcieli kupić mi rodzice. Brakowałoby mi tylko jednego....faceta. Może poznałabym wtedy Ericka w innych okolicznościach? Na przykład na wieczorze panieńskim?  Kim pewnie i tak uparłaby się na ten klub. Ciekawe czy wtedy ta siła która nas do siebie przyciągnęła też by zadziałała? A może Erick, nic by we mnie takiego wyjątkowego nie zobaczył i próbowałby mnie tylko zwerbować do agencji? O nie! Nie chcę nawet o tym myśleć!
Gdy wstawiałam talerz do zmywarki przypomniało mi się, że miałam sprawdzić e-mail od taty by zadzwonić do wszystkich, których zaplanowałam zaprosić na babyshower. Erick chyba nie będzie miał nic przeciwko, sam to przecież zaproponował.Sprawdziłam e-mail i... przeraziłam się. Boże, ile oni mają znajomych! Chyba nie będę wszystkich zapraszała, bo to  przecież bez sensu. Wybrałam tylko najbliższe koleżanki Kim i ich wspólnych najbliższych przyjaciół. Z rodzicami, Flinam, wyszło mi koło jednak 40 osób... Erick zapewne nie będzie zadowolony, no ale trudno...zgodził się przecież na tą imprezę.
-Z kim rozmawiasz? - Usłyszałam za plecami głos Ericka gdy wybierałam kolejny numer z listy.
-Zapraszam na babyshower -  Zakryłam słuchawkę, dając mu do zrozumienia, że później pogadamy. Erick podszedł, pocałował mnie w czubek głowy i powiedział, że idzie poćwiczyć z Gabrielem. Kiwnęłam jedynie, że zrozumiałam i skupiłam się na swoim bojowym zadaniu. Zajęło mi to naprawdę sporo czasu. Nie mam pojęcia, która jest godzina? Erick ćwiczy na dole, a mi strasznie się nudzi... chyba pierwszy raz w tym domu. Nie mam ochoty ani na film ani na książkę. Flora zrobiła obiad więc nawet nie wiem czy chce mi się robić coś na kolację? Zrobiłam się ostatnio taka leniwa, a kiedyś miałam tyle energii. Możliwe, że mój organizm jeszcze nie doszedł do siebie po śpiączce. Odkąd się obudziłam minęło przecież niecałe 3 tygodnie, a ja jednak się za bardzo nie oszczędzam. Erick mi nie daje...na to irracjonalne wytłumaczenie uśmiecham się sama do siebie. Muszę sobie znaleźć jednak jakieś zajęcie, bo oszaleje. Erick niedługo pewnie nie będzie mógł spędzać ze mną każdego dnia, bo przecież jest właścicielem i prezesem ogromnej firmy i musi nią zarządzać. Matt i ten drugi... siedzą w areszcie więc nie grozi mi nic z ich strony. Myślę też, że Monika w tym momencie nie będzie próbowała mi zagrozić. Atakuje Gordona i Ericka oskarżając go o gwałt i szantażując na wszystkie możliwe sposoby. Ciekawe czy będę wzywana na świadka w tej sprawie? Pewnie tak... w końcu jestem narzeczoną. Ta batalia, która nas czeka, bardzo mnie przeraża. Czy jestem na tyle silna by to wytrwać? Niedługo zostanę ciocią, matką chrzestną i wiem, że będę potrzebna także Kimi. Może pojadę do nich na kilka dni jak mała już się urodzi? Chciałabym jej pomóc, naprawdę bym chciała. Zgodzę się na ochronę więc może Erick nie będzie bardzo protestował? Kocham tego faceta i jest dla mnie taki ważny. Wiele dla mnie poświęca, mam nadzieje, że jestem tego warta. Chcę być dla niego najlepsza. Słowa Moniki, że szybko mu się znudzę, dźwięczą mi w uszach i nie dają spokoju. To głupie ale prawdziwe. Przejmuję się tym i nic nie mogę na to poradzić. Znamy się przecież tak niedługo, a w tym czasie kilka tygodni leżałam w śpiączce. Erick dzień w dzień czekał przy moim szpitalnym łóżku aż się obudzę. Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić co wtedy przeżywał. Może to doświadczenie tak go zmieniło? Przed wypadkiem spędziliśmy ze sobą niewiele czasu, raptem kilka dni. Bardzo intensywnych dni... Dostaje wypieków na sama myśl co się wtedy wydarzyło. Teraz jednak możemy to wszystko nadrobić. Poznać się jeszcze lepiej i każdego dnia odkrywać się na nowo. To cudowna perspektywa na przyszłość. Przyszłość, która mimo wszystko malowała się kolorowo. Szkoda tylko, że to "kolorowo" miało się szybko zmienić, a my z nieba, mieliśmy spaść prosto do piekła. 
Przy kolacji Erick dziwnie milczał. Minę miał nieodgadnioną i  był bardzo zamyślony.
-Gordon dzwonił? - Pytam łagodnie i chwytam go za dłoń.
-Tak. Nie dał rady wrócić z Nowego Jorku, powiedział, że woli sam z nią porozmawiać -Wymamrotał.
-Mogę o coś zapytać? - Spojrzał niepewnie jakby kompletnie nie miał ochoty w tej chwili rozmawiać.
-Jeśli musisz... - uniosłam brew ale zapytałam.
-Czy Gordon po ślubie korzystał z....usług dziewczyn z agencji? - Przygryzłam wargę żeby ukryć zdenerwowanie.
-Megan to dość skomplikowane, naprawdę chcesz o tym wiedzieć? - Czuje jak zamyka się i oddala ode mnie. Zawsze tak robi gdy zadaję mu niewygodne pytania. Ale co ja poradzę, że po prostu chcę wiedzieć.
-Chciałabym wiedzieć. Naprawdę mam wiele pytań i nie jest mi łatwo je zadawać, tak samo jak tobie na nie odpowiadać Ericku.  Porozmawiajmy  na spokojnie. Proszę -  Westchnął głęboko i zamknął na chwilę oczy.
-No dobrze skarbie. Obiecałem, że możesz pytać o wszystko. Co do pytania o Gordona to odkąd ożenił się z Jeniffer, nie sypiał z żadną z dziewczyn - czemu mi tak ulżyło gdy to powiedział?
-To może nie będzie tak źle... - Mamrotałam. Erick przysunął się do mnie i objął w pasie.
-O co jeszcze chciałaś zapytać? - Głos ma spokojny i czuje, że wraca do mnie. Mój kochany.
-Byłeś na ich ślubie?
-Będziemy rozmawiać o Gordonie? - Spojrzał na mnie dziwnie i podniósł brew.
-Erick! - burknęłam by przywołać go do porządku, uśmiechnął  się i przysunął  jeszcze bliżej.
-Tak byłem na ślubie, na weselu również - Ta rozmowa zdecydowanie zaczęła go bawić.
-Z kim?  - Po co zagłębiam się w takie szczegóły? Zaraz będę żałowała tego pytania.
-Wiesz z kim skarbie –  odpowiedział wprost. Och tak! To przecież oczywiste.
-Z Moniką...- Dodałam smutno, ona chyba jednak była dla niego ważna. Często razem gdzieś bywali. To takie dołujące.
-Nie myśl o niej skarbie, jej już nie ma w moim życiu - Zaczął całować palce mojej dłoni, jeden po drugim, bardzo czule.
-Ale była ważną jego częścią, znacie się przecież 10 lat... - Dlaczego jestem o nią taka zazdrosna? Chyba trudno mi uwierzyć, że ona nic dla niego nie znaczy po tylu latach.
-Ty poznałaś mnie lepiej przez te dwa miesiące, niż ona przez te lata Meg. Moja relacja z tobą to coś innego, wyjątkowego, a z nią łączyły mnie interesy....
-I łóżko... - przerwałam mu w pół zdania. Zmierzył mnie poirytowanym wzrokiem.
-Tak to też i nie będę kłamał, wiesz przecież, że sypialiśmy ze sobą -  Dokończył.
-Nie mogę się z tym pogodzić. Wiem, że to nienormalne być zazdrosnym o coś co było przed tym jak się poznaliśmy...ale postaw się na moim miejscu. Jakbyś się czuł jakbym ja miała przed tobą kogoś, z kim byłam w długim, skomplikowanym związku i ta osoba byłaby nadal obecna w moim życiu?
-Nie chcę nawet o tym myśleć. Jesteś tylko i wyłącznie moja - Jego stanowczy ton wywołał przyjemny ucisk w dole brzucha. Efekt Ericka!
-Tak jestem twoja! - Rzuciłam krótko i pocałowałam go w usta. Od razu odwzajemnił pocałunek mocno i namiętnie. Siedzimy w kuchni przy stole i czuję, że zaraz znowu będziemy się kochać.
Erick po chwili jednak przerywa pocałunek i gładzi mój policzek zewnętrzną stroną dłoni.
-Dokończmy rozmowę, bo inaczej znowu mi zarzucisz, że omamiam cię seksem - Uśmiecha się zadziornie. Szkoda! Akurat tym razem bym tak nie pomyślała... Te zmienne nastroje są naprawdę wkurzające. 
-Chyba już nie chcę rozmawiać… -  momentalnie znowu zrobiło  mi się smutno. Cholerne hormony!
-Nie wiem czy cię to w jakikolwiek sposób uspokoi ale po bankiecie z którego cię zabrałem, miałem spotkać się z Moniką. Wybrałem ciebie... -  Och! Był z nią umówiony, wybrał mnie. Kocham go za to! I znowu euforia ogarnia moje ciało. To normalne? Nastrój zmienia mi się z z sekundy na sekundę coraz bardziej.
-Dobry wybór panie Evans! -  Uśmiechnęłam się lekko, on potrafi mi zawsze poprawić humor, ale też zawodowo umie mnie wkurzyć. Pełen sprzeczności ale cały mój. I to jest piękne.
-Najlepsza inwestycja w moim życiu panno Donell. Żadna milionowa trasakcja nie może się z tym równać.
-Och Evans, Evans... -  Musnęłam palcem jego usta i wstałam zmyć talerze. Przy zlewie przypomniało mi się o co miałam go jeszcze zapytać -  Ile osób należy do twojej...naszej służby? -Erick rzucił mi pytające spojrzenie, chyba nie wie o co mi chodzi.
-Jest Flora i Rey, reszta tych ludzi to ochrona.
-Mieszkają tu?
-Flora na stałe mieszka w domu w New Jersey, byliśmy tam. A Ray to jej wnuk, który przyjeżdża do niej na wakacje. Dorabia sobie chłopak, a ja cenie jak ktoś chce pracować.  Przyjeżdża jak potrzeba coś zrobić. Wiem, że krępuje cię służba więc ograniczyłem to do minimum – odpowiedział spokojnie. Ray to wnuk Flory? Kurczę!  Erick naprawdę na wielkie, otwarte na ludzi serce.
-Ile Ray ma lat?
-Osiemnaście. Pracuje u mnie od dwóch lat, na wakacje i ferie wiosenne. Mam umowę z jego matką, że opłacę mu studia jak zda maturę… -  Ale mnie zaskoczył. Wiem, że jest dobrym człowiekiem ale zaskakuje mnie co chwila coraz bardziej.
-Masz takie dobre serce, za to cię kocham! -  Uśmiechnęłam się do niego kończąc zmywanie. Jest koło dziewiątej wieczorem.
-Muszę jutro jechać do Nowego Yorku -  Mówi nagle Erick. Tak myślałam, że w końcu nadejdzie ten czas. Wzdycham cicho by nie słyszał.
-Rozumiem - Tylko tyle potrafię powiedzieć. Nie będę  też kłamać, że jestem z tego zadowolona.
-Będę musiał tam częściej bywać. Czujesz się już lepiej więc muszę wrócić do swoich obowiązków-  Mówi poważnie ale z troską. Po co się tłumaczy? Przecież o tym wiem. Patrzy na mnie jednak i próbuje mnie wyczuć.
-Rozumiem…-  Powtarzam się i mam ochotę płakać. Boże znowu?!
-Chciałbym byś spotkała się jutro z Filipem -  znowu mnie zaskakuje. Jakby chciał szybko zmienić temat, bym nie zaprzątała sobie myśli czymś co jest nieuniknione i nie do przeskoczenia. 
-Po co? - rzucam mu podejrzliwe spojrzenie.
-Kochaliśmy się trzy razy bez prezerwatywy. Zastrzyk jeszcze nie działa w stu procentach, mimo tego, że masz miesiączkę. Trzeba to sprawdzić. Umówiłem was na jutro. Filip przyjedzie tu do ciebie -  jestem naprawdę zaskoczona. Nigdy bym nie pomyślała, że faceci przejmują się takimi rzeczami.
-Znowu zrobi mi pogadankę, że nie uważaliśmy -  westchnęłam. To dla mnie naprawdę krępujące.
-Nic ci nie powie. Mi się już oberwało, bo to ja powinienem o tym pamiętać, ale przy tobie tracę głowę skarbie - Erick patrzy niepewnie, chyba czuje, że jestem rozdrażniona. Czasami mam wrażenie, że on totalnie nie wie jak ma do mnie podejść, co powiedzieć by mnie nie urazić. 
-Przepraszam cię Ericku, nie wiem co się ostatnio ze mnę dzieje? - wzruszam ramionami i podchodzę wtulić się w jego silne ramiona.
-Może powinnaś odbyć kilka sesji ze specjalistą? Moja mama mówiła, że powinnaś iść na terapię po wypadku -  Mówi spokojnie i nie naciska. Może faktycznie ma racje? Może ta złość jest wynikiem gniewu jaki siedzi we mnie, po tym co się stało?
-Pomyślę o tym jeszcze. Chodźmy spać -  Łapię go za dłoń i ciągnę za sobą do sypialni. Przebieram się w jedną z jego koszulek, to moje ulubione piżamy. Są wygodne no i pachną nim. Kładziemy się razem do naszego wielkiego łóżka.
-Kupiłem dziś te koszulki specjalnie dla ciebie, wiem że lubisz w nich spać -  mówi zadowolony gdy  leżymy na łyżeczkę, wtuleni w siebie.
-Dziękuję!-  Tak właśnie myślałam, że kupił je ze względu na mnie. Jednak troszkę go już znam - Kocham cię Ericku. Dobranoc - Dodaję.
-Śnij o mnie maleńka -  Całuje czule moje czoło i gładzi dłonią moje ramie - Też cię kocham.

2 komentarze:

  1. Co jest z tymi zmianami nastroju czyżby nie ten zastrzyk ��??? El@

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmiany nastroju kojarzą mi się z ciążą.

    OdpowiedzUsuń