Premiera już w lipcu!

środa, 13 maja 2015

Rozdział 30

-Na pewno zjadłaś to co kupił Jack u Smithów? - pyta Erick, owinięty jest jedynie ręcznikiem wokół bioder. Siedzimy w kuchni przy wysepce i rozmawiamy. Tak po prostu jak normalni ludzie. Normalność. Tego mi właśnie teraz potrzeba. 
-Na pewno! Zobacz, tam masz puste opakowanie -  Pokazuję na szafkę, gdzie w koszu na śmieci leżą resztki jedzenia i uśmiecham się słodko.
-Jutro nie wypuszczę cię z łóżka całą noc! Ledwo dziś wytrzymałem by nie zerżnąć cię pod  prysznicem! - W oczach tańczą mu seksowne iskierki. Uwielbiam gdy jest taki beztroski i wyluzowany. Swoją drogą mam ogromną satysfakcję, bo wiem, że to po części moja zasługa. A konkretniej moja i moich ust. 
-Ale chyba jest pan zadowolony panie Evans? Starałam się jak najlepiej potrafię-  robię skromną-słodką minkę i przygryzam specjalnie wargę.
-Meg! - Wstaje szybko i już jest przy mnie -  Nie prowokuj mnie! Mimo tego co przed chwilą wyprawiałaś z moim kutasem pod prysznicem, nadal mam ochotę na twoją słodką...
-Panie Evans to takie niestosowne! - zasłaniam mu usta by nie kończył, besztam go i zaczynam się śmiać, on razem ze mną. Te słowa w jego ustach nie brzmią wulgarnie, jakby inny mężczyzna tak do mnie powiedział, najpewniej dostał by w twarz -  Dzwoniła do mnie detektyw, która mnie przesłuchiwała -  mówi nagle. Od razu wiem także, że cały urok wieczoru prysł jak bańka mydlana. Erick spojrzał na mnie, jego wzrok się zmienił. Wyczułam niepokój i zdenerwowanie.
-Czego chciała? - Zapytał chłodno i usiadł obok mnie na stołku.
-Ma przyjechać tu jutro zadać mi kilka pytań, podobno to dotyczy także ciebie, ale nie chciała mi nic więcej powiedzieć -  Staram się być spokojna by Erick nie czuł jak bardzo się tym zmartwiłam. Mam jednak dziwne przeczucia co do wizyty pani detektyw i nie są one dobre. 
-Dzwonił dziś do mnie także Gordon -  dodaje smutno i wiem, że to co powie mnie nie rozweseli. 
-I? - pytam cicho.
-Monika złożyła wniosek w sądzie o dopuszczenie rzekomych dowodów na to, że ją zgwałciłem… - mija chwila zanim odpowiada. Nie jestem pewna czy dobrze usłyszałam.
-Jakie dowody? Co ty w ogóle mówisz? - jestem tak zaszokowana, że nie wiem co mam sobie myśleć. Przecież ona nie ma dowodów, tylko wymyśliła to wszystko.
-Ma nagrania… - Jego głos jest lodowaty. Erick znowu się ode mnie oddala. Jest zły, zły na samego siebie za to wszystko co się teraz dzieje.
-Jakie nagrania? - Oczy robią mi się wielkie i przypomina mi się, że przecież ona zabrała nagrania z klubu i jej apartamentu. Ale jaki to ma związek z Erickiem?
-Nagrywaliśmy czasami nasz seks, niektóre z filmów są dość… brutalne - Patrzy na mnie i czeka na moją reakcję. Chyba przygotował się na najgorsze ale ja nie jestem w stanie wydusić z siebie słowa -Meg powiedz coś… - Dodaje. Ale co ja kurwa mogę powiedzieć? Nawet nie chcę myśleć co na nich jest, a jeśli kiedykolwiek, nawet przez przypadek je zobaczę, to chyba umrę - Meg! - Podnosi głos i chwyta mnie za dłoń. Odruchowo ją zabieram i chowam za siebie - Powiedz coś do cholery! - Dalej milczę - Kurwa mać Meg! - Podchodzi bliżej i łapie za ramiona - Odezwij się!
-Co ci mam powiedzieć? - Pytam cicho, głos mam drżący i smutny, a do oczu cisnął mi się łzy. Jest mi tak cholernie ciężko, a to wszystko jest bardziej skomplikowane niż sobie wyobrażam. W takich chwilach nawet nie wiem czy Erick jest tym za kogo ja go uważam. Według tego co się dzieje, tego co mówi Monika to on wcale nie był dobrym człowiekiem... Nie był, a jak jest teraz? Jaka jest prawda?
-Cokolwiek, ale nie milcz. Wiem, że o tym nie wiedziałaś ale nie sądziłem, że posunie się do tego by ujawnić te nagrania - Mówi poważnie, próbuje mnie wyczuć.
-Z innymi też masz takie filmy? - Ciszej chyba nie jestem w stanie mówić. Czuję się strasznie. Wiem, że to było przede mną ale to takie cholernie trudne. Trudne i chore! Jak tak można? Nigdy tego nie zrozumiem. 
-Sporo jest takich filmów. Lubiłem nagrywać seks z kobietami – Wiem, że mówi szczerze. Chce mi powiedzieć wszystko by nie mieć żadnych sekretów. Ale ja nie chcę tego wiedzieć! Kurwa to takie popieprzone!
-Mnie też nagrałeś?! - Podnoszę głos, ogarnia mnie wściekłość. Nie wiem skąd ta myśl tak nagle pojawiła się w mojej głowie. Robi mi się przeraźliwie zimno.
-Co? Nie! Boże Meg, nie myśl tak! - Chwyta mnie za dłonie i przyciąga do siebie, wpadam gwałtownie  jego w ramiona -  Spójrz na mnie! - Nie jestem w stanie patrzeć na niego, to za trudne. Od razu wyobrażam sobie jego, z tymi wszystkimi kobietami i z nią… z Moniką.
-Ericku ja naprawdę....nie chcę...nie mogę... - Zamykam oczy bo pohamować łzy. Nie chcę płakać, chcę być silna. Dla niego, dla nas.
-To było przez tobą. Byłem innym człowiekiem! - Mówi błagalnym tonem. Czuję, że przepełnia go strach, strach że odejdę. Boże! Ja tak naprawdę sama nie wiem co byłby lepsze. Odejść czy zostać? 
-Jakim cudem już tego wszystkiego nie potrzebujesz? - Otwieram oczy i patrzę wprost na niego. Ciężkie słone łzy, zaczynają płynąc po moich policzkach. To silniejsze ode mnie. Jest we mnie tyle emocji. Żalu, złości, a ja nie potrafię sobie poradzić. To jak ciężar, którego nie możesz zrzucić, a najgorsze jest to, że nie wiem czy kiedykolwiek mi się to uda. Czy to w ogóle możliwe? 
-Co? Czego nie potrzebuję? - Pyta zaskoczony.
-Tego wszystkiego...perwersyjnego ostrego pieprzenia, nagrywania, różnych kobiet? Jakim cudem teraz wystarczam ci tylko ja? - Mój głos przeradza się w głośny szloch.
-Bo cię kocham, nie potrzeba mi tego wszystkiego. Jesteś wszystkim o czym marzyłem, nie muszę nic ulepszać, jest cudownie tak jak jest…-  otula dłońmi moją głowę i przykłada do swojej piersi. Czuję jak jego serce wali jak szalone, a oddech przyśpiesza. Jesteśmy jak dwa wulkany emocji. Wybuchamy zawsze w jednym czasie i wiem, że kiedyś doprowadzi to do kolejnej dramatycznej sytuacji. Nienawidzę się z nim kłócić, a rozmowy o tym wszystkim wysysają ze mnie całą energię. To męczące i wyniszczające. 
-To niemożliwe! Człowiek się tak nie zmienia z dnia na dzień Erick. Brakuje ci tego? - Patrzę mu w oczy i widzę, że się waha się przez jedną sekundę. Boże! Czuję jak serce mi pęka.
-Ciebie mi brakuje, nawet jak jesteś przy mnie tęsknię za tobą Meg… - chcę mu wierzyć, ale to zawahanie... On ma świadomość tego, że się zawahał, i brzydzi się siebie. Ale taka jest prawda... Jemu tego brakuje ale nigdy nie odważyłby się zaproponować mi czegoś takiego. Wiem jednak, że on by tego chciał. Po prostu to wiem. Uświadomiłam to sobie właśnie w tym momencie. 
-Udajesz przede mną kogoś, kim nie jesteś Erick - Szlocham w jego gołą klatkę piersiową, jego zapach miesza się z moimi łzami. Tym razem nawet ten cudowny zapach nie jest w stanie mnie uspokoić. 
-Zmieniłem się! Dzięki tobie, dla ciebie! Uwierz mi, błagam -  Chwyta mnie mocniej i próbuje zmusić bym spojrzała na niego, ale ja nie jestem w stanie. To dla mnie za dużo. Chyba nic mnie tak nie zabolało, jak ta chwila jego wahania. Nawet to gdy mówił mi prawdę o agencji i to tych wszystkich dziewczynach, tamto owszem bolało i boli nadal, ale to, że skrywa przede mną to jaki jest i czego dokładnie potrzebuje... Jak mam mu uwierzyć w to, że mu wystarczam, że spełniam jego oczekiwania? Wiem, że mnie kocha, ale to tak cholernie boli. Do końca życia będę się zastanawiała czy mu się znowu nie odmieni i nie będzie tego szukał gdzie indziej. Boże!
-Ericu muszę zostać sama. Proszę… -  Mówię, cicho zduszając jęk rozpaczy. Czuje jakby ktoś wyrwał mi serce. Jakie to uczucie? To ból. Przeraźliwy ból i taka pustka. I świadomość, że niczym nie  będę potrafiła jej wypełnić. 
-Nie! Proszę, nie zostawiaj mnie! - Nie patrzę na niego ale wiem, że jego oczy wypełnione są  przerażeniem. Słyszę to w jego głosie. Całe jego ciało drży i napina się z bezsilności. 
-Nigdzie się nie wybieram. Potrzebuję  po prostu pobyć sama. Śpijmy dziś oddzielnie… -  Nie chcę tego, potrzebuję go, ale muszę pobyć sama. Przemyśleć. Erick zamiera, nie spodziewał się pewnie, że usłyszy takie słowa.
-Mamy spać w naszym domu oddzielnie? - Pyta cicho i wciąż gładzi moje włosy. Jakby chciał mnie uspokoić, przekonań bym zmieniła zdanie.
-Tak, proszę… -  Zaciskam pieści by na nowo nie wybuchnąć płaczem.
-Nie pozwolę na to. Nie wytrzymam tej nocy bez ciebie, potrzebuję cię maleńka. Błagam! - Chwyta moją głowę i zmusza bym spojrzała mu w oczy. A one....przepełnione są cierpieniem, żalem, złością, rozpaczą. Boże! Nie mogę na niego patrzeć, ten widok jeszcze bardziej łamie mi serce. Pęka kolejna tama i znowu zaczynam lamentować, nie jestem w stanie tego opanować. Zanoszę się aż brak mi tchu, kładę dłoń na klatce piersiowej by złapać jeden normalny oddech ale nie mogę.
-Meg! - Erick podnosi głos i biorąc mnie na ręce, niesie szybko na sofę. Mój oddech staje się coraz płytszy ale nic nie mogę zrobić. Otwieram usta łapczywie pragnąc zaczerpnąć tlenu ale nie mogę złapać tchu, czuję jak robi mi się słabo. Erick chwyta mnie mocniej ale nie wie co ma zrobić - Boże Meg! – Krzyczy, a ja czuję jak osuwam się bezwładnie w jego ramionach.

Budzę się w białej sali, panuje tu półmrok Na twarzy mam dziwną maskę. Rozglądam się powoli i widzę śpiącego na krześle Ericka. Do dłoni palca prawej dłoni przypięty mam jakiś przedmiot, przypominający klips, który podłączony jest do aparatu pokazującego jakiś wykres. Czuję, że boli mnie lewa ręka, spoglądam na nią i widzę podłączoną kroplówkę. O nie, znowu jestem w szpitalu! Próbuję podnieść głowę ale mam wrażenie, że jest tak ciężka. Nie daję rady.
-Erick.. -  Mówię cicho, patrząc w jego stronę. Budzi się od razu i podchodzi do mnie szybko.
-Meg skarbie… -  nadal jest denerwowany i chwyta mnie delikatnie za dłoń. Ma takie ciepłe, miękkie dłonie. Patrzy na mnie, dalej jest przerażony i załamany.
-Nigdy od ciebie nie odejdę… -  Szepczę, strasznie chce mi się pić. Jego ból jest wręcz namacalny, jego udręka i to co przeżywa. Kolejny raz trafiam do szpitala, a on jest przy mnie. Zawsze przy mnie będzie, nie da mi odejść, tak mówił. Ja nie chcę odchodzić, kocham go. Miliony myśli mam teraz w głowie. Chcę by mnie przytulił ale nie jestem w stanie wydusić z siebie słowa, nie mam siły nawet podnieść ręki.
-Idę po lekarza. Za sekundę wracam - Mówi cicho i wychodzi na korytarz na którym pali się jasne, rażące światło. Nie mam pojęcia co się stało? Znowu zemdlałam?

-Dobry wieczór Meg - Do sali razem z Erickiem wchodzi Filip i jeszcze jeden lekarz. Kurwa! Przecież on jest ginekologiem - Wiesz gdzie jesteś? - Pyta. Kiwam głową ale nie mogę nic powiedzieć.
-Przebudziła się jakieś 5 minut temu - Mówi Erick, stoi obok łóżka i widzę, że zaciska dłonie. Nerwowo i to nie jest kwestia rozmowy poprzedzającej to, dlaczego się tu znalazłam. Coś jest na rzeczy i nie podoba mi się to. 
-Wiesz co się stało Meg? - Pyta znowu Filip i podchodzi zdjąć mi tą dziwną maskę z twarzy. Łapię oddech i mogę coś w powiedzieć.
-Pić… -  Wyduszam z siebie, w gardle strasznie mi zaschło. Erick od razu podaje mi szklankę z woda i słomką. Upijam kilka łyków. Jaka smaczna ta woda. Jakbym od lat nie miała nic w ustach. Przełykam i do razu lepiej -  Co się stało? - Pytam.
-Miałaś atak paniki Meg. Straciłaś przytomność. Musisz zostać u nas na obserwacji, nie wiadomo czy to może mieć jakiś związek z wypadkiem. Czekamy na wyniki badań.
-Nie mogłam złapać tchu - Mówię cicho.
-Tak wiem, to właśnie był atak paniki - Tłumaczy Filip - Może się tak zdarzyć przy silnym, intensywnym przeżyciu. Erick mówił, że rozmawialiście i się zdenerwowałaś.
-Rozmawialiśmy? - Uśmiecham się lekko drwiąco. Zapewne nie przyznał się o czym. Erick patrzy na mnie łagodnie, znowu się będzie obwiniał o to co się stało. 
-Czy bolała cię ostatnio głowa, miałaś nudności, źle się czułaś? - Pyta ten drugi lekarz, wygląda na starszego od Filipa. Tak. Na pewno jest starszy i to dość sporo. Dopiero dostrzegam kilka siwych włosów na jego bujnej czuprynie. 
-Bolała mnie głowa i nie czułam się najlepiej ale mam miesiączkę i myślałam, że to od tego albo od zastrzyku, który zrobił Filip -   Cała trójka spojrzała na siebie wymownie i pokiwali głowami. O co chodzi?
-Musimy wykonać tomografię komputerową. Erick mówił, że od wyjścia ze szpitala nie robiłaś żadnych badań. - Dodaje Filip.
-Myślicie, że to może mieć związek z wypadkiem? Przecież obrzęk mózgu przeszedł, robili mi badania w szpitalu… -  Patrzę raz na Filipa, raz na Ericka, a raz na tego drugiego lekarza.
-Po takim pobiciu skutki mogą występować przez wiele lat albo w ogóle się nie ujawnić do końca życia. Możliwe, że masz krwiaka, który wcześniej nie został wykryty. Erick mówił, że byłaś ostatnio rozdrażniona i płaczliwa.
-No fakt byłam i to bardzo, sama się dziwiłam i tego nie rozumiałam -  przyznaję mu rację. Boże! Czy to możliwe, że mam w głowie krwiaka? I że przez to taka ostatnio jestem? To by wiele tłumaczyło ale to nie jest fajne wytłumaczenie.
-Co jeśli się okaże, że ma krwiaka?-  Do rozmowy włączył się Erick, jest przestraszony. Wręcz przerażony. 
-Najpierw musimy się upewnić, ale jeśli nasza diagnoza się potwierdzi, są dwie opcje. Albo krwiak będzie na tyle mały, że poczekamy i zobaczymy czy się wchłonie albo będzie potrzebna operacja. Jeśli jest duży to niestety uciska na mózg i może doprowadzić do gorszych konsekwencji niż omdlenia czy wahania nastrojów, w najgorszym przypadku nawet śmierci - Spojrzałam zaskoczona na wszystkich, mina Ericka w tym momencie to kompletna rozpacz.
-Możliwe, że nie zauważyli tego wcześniej w szpitalu? – pyta mój ukochany. Ma w głosie znowu ten wyrzut sumienia. Wyrzut do samego siebie. 
-To mało prawdopodobne. Jeśli faktycznie to krwiaka, to powstał on zapewne jak już wyszłaś ze szpitala. Leciałaś samolotem, miałaś dużo wrażeń. Tak się czasami dzieje, powinnaś być pod stałą opieką lekarską.
-Ona w ogóle o siebie nie dba!-  Wypalił Erick, chyba wróciła mu zdolność mowy i trzeźwego myślenia.
-Jak nie dbam!? - Piorunuje go wzrokiem chociaż wiem, że ma rację.
-Meg czy to prawda? - Pyta surowo Filip. Milczę jak małe dziecko przyłapane na kłamstwie. Ale mi wstyd!
-Mało je, pije świństwa i sprząta! - Dodaje Erick. Ale z niego skarżypyta!
-Wcale nie! - Podnoszę  gwałtownie głowę i czuję ogromny ból, który od razu mnie powala.
-Spokojnie… -  Podszedł do mnie ten drugi lekarz  i patrzy na monitor obok łóżka - Od razu skoczyło ci ciśnienie, nie możesz się teraz denerwować… -  Uspokaja mnie.
-To on tak na mnie działa! - Rzucam Erickowi gniewne spojrzenie. Patrzy na mnie przepraszająco ale mam to gdzieś. Znowu jestem w szpitalu i to z jego powodu. On tak mnie wkurza, że ciśnienie mi skacze jak szalone. 
-No jasne wszystko moja wina! - Oburza się Erick i wychodzi zdenerwowany z sali, wychodzi za nim od razu drugi lekarz. Filip  jednak zostaje i patrzy na mnie łagodnie.
-Wiem, że wam ciężko. Nie wiem dokładnie co się dzieje, bo Erick nic nie chce powiedzieć. On cię kocha i wiem, że ty jego też, ale jeśli ten związek was tyle kosztuje... -Przerywa w pół zdania i patrzy mi głęboko w oczy.
-Nie potrafię od niego odejść Filipie, kłócimy się, często się kłócimy....ale kocham go...na zabój. Jestem w stanie oddać za niego życie. Ten cały koszmar to konsekwencje tego co było kiedyś... gwałt, pobicie, oskarżenia Moniki i to całe gówno... - Zamykam oczy by zdusić jęk - Jeśli odejdę on nie da rady sam, a ja nie dam rady bez niego. I błagam nie dawaj mu takich rad...
-Przepraszam, nie powinienem tak w ogóle mówić -  Patrzy przepraszająco -  Wiem jaki jest przy tobie szczęśliwy ale widzę też, że bardzo cierpicie... oboje. Chciałbym wam jakoś pomóc ale nie wiem jak? - wzrusza bezradnie ramionami.
-Nie możesz pomóc Filipie - Uśmiecham się lekko. Gdyby wiedział o co chodzi na pewno zmieniłby zdanie na temat Ericka, nie mogę mu o tym powiedzieć.
-Wiesz, że operacja krwiaka jest bardzo poważna. - Zmienia ton na stanowczy, jednak widzę w jego oczach troskę.
-Jakie są szanse, że to poważny krwiak? Tylko szczerze… -  Łapię Filipa za dłoń wymuszając by patrzył mi w oczy.
-Obawiam się, że duże, nie jestem neurochirurgiem ale z tego co mówił doktor Taylor, to nie jest najlepiej. Przykro mi Meg -  Zaciska mocniej moją dłoń i widzę jak jego oczy błyszczą od wzbierających łez.
-Myślałam, że najgorsze mam już za sobą, że skoro się obudziłam to już może być tylko lepiej... - Mówię jakbym miała pretensje do całego świata. A tak naprawdę pretensję mogę mieć jedynie do siebie. No bo do kogo innego? 
-Po ciężkich pobiciach zdarza się, że takie ukryte urazy dają o sobie znać później. Czasami nawet po kilku latach. Rano zrobimy ci tomografię i dowiemy się dokładnie co i jak...
-Która jest godzina? -  Pytam.
-Prawie północ.
-Masz dyżur?
-Nie już skończyłem, ale gdy zadzwonił Erick od razu przyjechałem.
-Dziękuję -  Posyłam mu ciepłe spojrzenie, a on unosi moją dłoń do swoich ust i całuje ją delikatnie. Przeszywa mnie dziwny dreszcz niepokoju. To nie był zwykły pocałunek w rękę. Patrzę na niego zaskoczona, gdy nagle pochyla się i całuje mnie w usta. Mocno, namiętnie, wdzierając się do nich jak intruz.  Intruz którego nie chcę. Tak mnie tym zaskakuje, że nie jestem w stanie nic zrobić. Nie wiem ile trwa ten niechciany pocałunek, przerywam go jednak gwałtownie odpychając Filipa od siebie. 
-Boże Filip co ty wyprawiasz?! - Pytam oburzona, zaskoczona, a wręcz zaszokowana. Wyrywam dłoń z jego dłoni i dotykam nią swoich ust. Nie odpowiada nic, tylko patrzy na mnie nieodgadnionym wzrokiem. Nagle wchodzi Erick, minę ma odrobinę lepszą. Złość mu już przeszła. Staje na skraju łóżka i prosi Filipa by zostawił nas samych. On wstaje bez słowa i wychodzi, posyłając mi jedno wymowne spojrzenie. Co to w ogóle miało być?! Jeśli Erick dowiedziałby się co stało się dosłownie sekundy wcześniej, to zapewne rozkwasił by mu nos albo i gorzej. Słyszę na monitorze, że moje ciśnienie podskoczyło od chwili tego pocałunku.
-Przepraszam Meg, niepotrzebnie się uniosłem… - Siada obok i bierze mnie za tą samą dłoń za którą, przed chwilą trzymał mnie Filip i zaczyna całować każdą kostkę po kolei. Boże co ja mam zrobić? Czuję jeszcze na ustach smak Filipa gdy Erick także nachyla się i chce mnie pocałować. Odwracam głowę, nie zniosłabym tego w tej chwili. Tak go kocham, tak go pragnę, jednak czuję, że zrobiłam coś bardzo złego. Jak mogłam na to pozwolić? Dlaczego od razu nie zareagowałam? Dlaczego on to w ogóle zrobił?
-Ericku chciałabym zostać sama, jedź do domu. Odpocznij... -  Mówię smutno, dręczą mnie wyrzuty sumienia. Jak mu o tym powiedzieć? Przyznać się? Boże! Kompletnie nie wiem co powinnam zrobić w tej sytuacji. 
-Nie zostawię cię tutaj samej. Dzwoniłem już do biura, że mnie nie będzie przez najbliższy czas - Gładzi dłonią mój policzek. Zduszam jęk by znowu się nie rozpłakać.
-Nina Stone. Dzwoniłeś do niej? -  Przypomniało mi się, że miałam się przecież z nią jutro spotkać o jedenastej.
-Tak dzwoniłem. Nie dała się zbyć i ma przyjechać do szpitala. Co za upierdliwa baba… -  Wywraca oczami z irytacją.
-Babyshower - Mówię krótko i wiem, że się nie odbędzie. Jestem taka zła... kolejna impreza odwołana z mojego powodu. Erick całuje cały czas moją dłoń i nic więcej nie mówi, patrzy tylko na mnie, a w jego oczach widzę ogromny strach. Nie jestem mi w stanie pomóc, teraz wszystko w rękach lekarzy. 
-Wszystko będzie dobrze maleńka… -  w jego głosie nie słychać jednak entuzjazmu, a tym bardziej przekonania - Dzwoniłem do mojej matki, ma przyjechać tu jutro z najlepszym specjalistą neurochirurgii w kraju… -  dodaje cicho. Patrzenie na niego jest tak dołujące, że to aż bolesne. Chcę by był szczęśliwy, a przeze mnie nie jest. Zamartwia się, jego udręczone oczy mnie zabijają, nie mogę nawet w nie spojrzeć na dłuższą chwilę, bo mam wrażenie, że widzę w nich tylko ból i strach. Te przebłyski szczęścia to za mało. On cierpi. Cierpi przeze mnie. Przez to, że mnie poznał. I przez to, że pokochał mnie, a nie powinien. 
-Jestem zmęczona… -  Wtulam policzek w jego miękką, ciepłą dłoń… - Muszę się przespać - dodaję cichutko.
-Oczywiście skarbie. Potrzeba ci czegoś? - Pyta łagodnym tonem.
-Ciebie....tylko ciebie potrzebuję… - Całuje go w dłoń i od razu zasypiam.


2 komentarze:

  1. Nie znoszę tych momentów w których wszystko zaczyna się walić jak domek z kart. Wiem, że konieczny jest dramatyzm sytuacyjny, ale podkreślam, ja go nie znoszę, chcę przeskoczyć do fazy wiecznej szczęśliwości.

    OdpowiedzUsuń
  2. No kochana czekam na dalszy ciąg!!!!! A możesz coś zrobić, aby Monika dostała za swoje ( no nie wiem, może wpadnie pod tira, albo meteoryt w nią walnie, albo zakrztusi się pestką czereśni, czy coś.....) Nienawidzę tej małpy! Boże mam nadzieję, że następną część opublikujesz bardzo szybko! Czekam z niecierpliwością! KAROLA.

    OdpowiedzUsuń