Premiera już w lipcu!

czwartek, 21 maja 2015

Rozdział 32

-Panie Evans już pan zaczyna te swoje gierki! -  Wtuliłam głowę w jego ramiona. Czułam się przy nim taka bezpieczna, kochana i spokojna. Erick dawał mi poczucie, że przy nim nic złego mi się nie stanie. Cokolwiek miałby to być to wyjdziemy z tego razem. Tak jak teraz po mojej operacji. Co więcej mogło się stać? Co mogłoby nas złamać? Myślałam, że nic. Myliłam się...

Jechaliśmy dobre czterdzieści minut aż samochód zatrzymał się przed pięknym pałacykiem na przedmieściach Jersey City. Spojrzałam zaskoczona na Ericka, który uśmiechał się od ucha do ucha. No cholera, chyba nie kupił kolejnego domu!? Pomógł mi wysiąść i podał mi ramię by zaprowadzić mnie do środka. 
-Nie wiem czy mój strój jest odpowiedni do tego miejsca? - Skrzywiłam się i rzuciłam mu gniewne spojrzenie - Nie mogliśmy najpierw jechać do domu bym się chociaż przebrała?
-Zawsze ślicznie wyglądasz maleńka, nie przejmuj się i chodź - Ruszył w stronę wielkich żelaznych drzwi. Budynek w stylu angielskiego dworku z ciemnego kamienia, drewniane półokrągłe okna i piękna zieleń, mnóstwo drzew i krzewów. Przypomina mi to trochę miejsce z bajki. 
Wchodzimy przez duże drzwi i widzę ogromny hol u szczycie którego wisi wielki kryształowy żyrandol. WOW! Nigdy czegoś takiego nie widziałam. Pięknie tu. Bezwiednie rozchylam usta z zachwytu i oglądam pięknie zdobione ściany, drapowane kremowym materiałem, mnóstwo kompozycji kwiatowych, a na samym końcu holu jest fontanna. Okrągła i podobna do tej co widziałam na podjeździe przed domem. Po obu stronach ogromne schody prowadzące na górę, a pośrodku nich wielkie szklane drzwi. Erick nic nie mówi tylko patrzy na mnie i chyba czeka aż ja coś powiem. Przechodzimy przez szklane drzwi nadal w milczeniu i moim oczom ukazuje się ogromna sala balowa. Przystrojona niezliczoną ilością świeżych kwiatów. Nad każdym sięgającym od podłogi do sufitu oknem, upięte są draperie z kolorze zimnego błękitu oraz bieli.
-Co to za miejsce? - W końcu udaje mi się coś powiedzieć. Jestem oszołomiona.
-Nasza sala weselna -  Mówi zadowolony, robi krok do przodu i podaje mi dłoń - Mogę prosić panią do tańca?  - Dodaje. Zaskakuje mnie tym ale jego uśmiech jest zaraźliwy.
-Nie wiem czy pamiętam jak to się robi panie Evans -  Drażnię się z nim i robię słodką minkę. Erick lubi gdy zachowuję się w ten sposób, a ja nie muszę się przy nim krępować. 
-Sprawdźmy! -  Podchodzi do mnie pewnie. Kładzie jedną dłoń na mojej talii, a drugą ujmuje moją dłoń, kładę drugą na jego ramieniu. Gdy robi pierwszy krok w całej sali rozbrzmiewa muzyka. Rozglądam się zaskoczona kolejny raz ale nikogo ani niczego nie widzę -  Proszę się skupić panno Donell, nie chcę podeptać pani pięknych stóp! -  Żartuje Erick i prowadzi mnie w tańcu. Nie jestem jeszcze na tyle silna by tańczyć sambę ale takie powolne pląsy są w porządku i nawet całkiem nieźle nam idzie. Erick dobrze tańczy, nigdy tak naprawdę nie miałam okazji się o tym przekonać.
-Gdzie znalazłeś to miejsce?
-Podoba ci się? - Pyta z lekką niepewnością.
-Podoba? Tu jest przepięknie! - Podskakuję z radości i całuje go w usta.
-Maleńka! - Wzdycha głośno - Tak bardzo się bałem, że cię stracę! -  Otula moja głowę swoja dłonią i przykłada do swojego serca.
-Już wszystko dobrze, nic więcej się nie stanie -  Upewniam go, sama chcę w to wierzyć. W szpitalu tym razem przebadali mnie na wszystkie możliwe sposoby. Krwiak został usunięty w całości i z tego co wiem niebezpieczeństwo minęło. Jestem też w całkiem niezłej kondycji fizycznej, bo psychicznie jest naprawdę dobrze.
-Chcę cię jak najszybciej poślubić Meg. Chcę byś była moja, tylko moja… - Robi delikatny obrót i dalej tańczymy do wolnej melodii.
-Możemy lecieć do Vegas nawet dziś, panie Evans! -  Rzucam mu zalotne spojrzenie.
-Obawiam się,że nasze matki nie byłyby zachwycone tym pomysłem! -  Przewraca oczami i wykonuje kolejny delikatny obrót.
-Wiem!-  Mówię niezadowolona - Jak pomyśle, że moja mama chcę zająć się organizacją to mnie od razu głowa boli.
-Nasze mamy zrobiły listę gości. Uwierz, że nie chcesz wiedzieć ile osób na niej jest… - Rzuca mi dziwne spojrzenie. Chyba sam nie jest zachwycony pomysłem by nasze matki organizowały nasz ślub.
-No ile? Nic mnie chyba nie zaskoczy - Pytam ciekawa. Nie chce wielkiego wesela, tylko najbliższa rodzina i przyjaciele.
-Z twoją i moją rodziną, przyjaciółmi i ludźmi których nawet nie znam wyszło im prawie 600 osób.
-Chryste Panie! A kogo one chcą zaprosić? - Stanęłam jak wryta. Oszalały chyba!
-Sam nie wiem... - Erick wzrusza bezradnie ramionami - Jakiś ludzi z elity Nowego Jorku, podobno robię z nimi interesy. Moja matka rozpowiedziała o tym chyba wszystkim swoim koleżankom po fachu i ciotkom, których nawet nie pamiętam, a twoja dzwoniła nawet do waszej rodziny, która podobno mieszka w Australii.
-Nie podoba mi się ten pomysł. Ja raczej myślałam o skromnej ceremonii w gronie rodziny i przyjaciół! - Robię nadąsaną minę. Wiem, że z naszymi matkami nie wygram, ale nie chcę mieć na weselu osób których nawet nigdy nie widziałam i nie wiem o ich istnieniu.
-Mnie też, ale nie potrafiłem im tego wyperswadować, może tobie się uda? - Patrzy na mnie błagalnie.
-Ucieknijmy i pobierzmy się gdzieś na końcu świata! - Uśmiecham się żartobliwie.
-Dobry pomysł, ale nie wolno ci jeszcze latać Meg - Całuje mnie w czoło i przechyla delikatnie kończąc nasz "oszałamiający" taniec. Piszczę wesoło gdy bierze mnie na ręce i robi kilka obrotów.
-Z tego co wiem to niewiele wolno mi robić. Znowu! - burczę wymownie.
-Oj Meg, Meg… - Wzdycha głośno Erick i całuje mnie w czubek nosa.
-Wiem i nie musisz się powtarzać, wystarczająco nasłuchałam się w szpitalu.
-Mam nadzieję, że tym razem nie będę musiał przypominać byś o siebie dbała i się oszczędzała - Patrzy mnie podejrzliwie.
-Przecież obiecałam! - Uśmiecham się zbyt słodko. Nie cieszy mnie perspektywa kolejnych miesięcy nic nie robienia, a z tego co mówił doktor Miller, nie mogę nawet prowadzić auta. A przynajmniej przez jeszcze jakiś czas.
-Chodź, oprowadzę cię po posiadłości i wracamy do domu - Stawia mnie na drewnianym parkiecie i chwyta za dłoń pociągając za sobą delikatnie w stronę drzwi, które prowadzą na taras..

Wracając do naszego domu w New Jersey, całą drogę milczeliśmy. Erick pokazał mi posiadłość. To naprawdę wymarzone miejsce na ślub i wesele, a oprócz tej sali którą widziałam na początku, jest tam ogromny ogród w którym można rozstawić namiot oraz sztuczne jezioro, idealnie wkomponowane w klimat tego miejsca. Czułam się tam jak w bajce. Muszę tylko przebrnąć przez rozmowy z naszymi matkami co do organizacji ślubu, może uda mi się im przemówić do rozumu? Naprawdę nie mam ochoty na zapraszanie osób, które nie są mi chociaż odrobinę bliskie. 
Gdy wjechaliśmy za bramę, zauważyłam auto Gordona zaparkowane przed naszym garażem. Erick jak zwykle pomógł mi wyjść z samochodu i ruszyłam powoli do drzwi. On ustalił coś z Jackiem i za chwilę mnie dogonił.
-Dobrze być w domu - Szepnęłam cicho i mocniej ścisnęłam jego dłoń. Erick posłał mi uśmiech, który wyrażał jak bardzo się z tego cieszy. Poszliśmy od razu do kuchni gdzie przy wysepce czekała na nas Flora, Ray, Gordon i jakaś kobieta.
-Witaj kochana, cudownie cię widzieć! - Pierwsza podeszła do mnie nasz gosposia i wyściskała mnie mocno całując kilkukrotnie w oba policzki, a ja od razu dostałam wypieków od tej wylewności.
-Dziękuję Floro, też się cieszę, że was widzę -  Uśmiechnęłam się i kiwnęłam do Raya i Gordona.
-Meg poznaj proszę… -  Erick objął mnie ramieniem i podprowadził do Gordona i jego towarzyszki - To Jeniffer Fox, żona Gordona, Jeni to Megan Donell moja narzeczona… -  Wyciągnęłam do niej dłoń i uścisnęłyśmy się delikatnie. Uśmiechnęła się do mnie szczerze, wygląda na bardzo miłą. Jest wyższa ode mnie, idealnie proporcjonalna figura i czarne, długie prawie do pośladków lśniące włosy. Uroda w typie egzotycznym. Naprawdę piękna z niej kobieta.

-Miło cię poznać Jenifer.
-Również się cieszę, że w końcu cię poznałam Megan! - Mówi to szczerze. Pewnie Erick i Gordon jej o mnie opowiadali. Chociaż nie lubię tego uczucie gdy wiem, że ludzie wiedzą o mnie więcej niż jak o nich.
-Jeni jest fryzjerką, obetnie ci włosy- Wtrąca zadowolony z siebie Erick. Spojrzałam na niego zaskoczona. Faktycznie chciałam iść do fryzjera jednak nie sądziłam, że fryzjer przyjedzie do nas.
-Nie martw się Megan, mówią że jestem w tym całkiem niezła! - Jeni puszcza do mnie oczko i uśmiecha się wesoło. Lubiłam swoje długie włosy, jednak po operacji muszę je wyrównać i doprowadzić do ładu.
-Jesteś najlepsza skarbie! -Podchodzi do niej Gordon i całuje ją delikatnie w policzek. To takie słodkie. Widać, że są świetnym małżeństwem, a on bezgranicznie ją kocha. Ona jego także i to jest najważniejsze. 

Po krótkiej wymianie zdań, udajemy się w Jenifer do łazienki na parterze. Ona ma ze sobą wszystkie potrzebne rzeczy. Myję szybko włosy nad wanną i jestem gotowa do cięcia.
-Myślałaś już o czymś konkretnym? - Pyta rozczesując włosy grzebieniem.
-W sumie to nie, lubię długie ale wiem, że muszę je wyrównać. Oddaje się w twoje ręce -Uśmiecham się jednak w duchu cała drżę. Wiem, że to tylko włosy ale chyba każda kobieta przywiązuje do tego sporą wagę.
-Będziesz wyglądać ślicznie, obiecuję! - nie mam innego wyjścia jak jej zaufać. 

Po około godzinie, Jenifer kończy modelować moją nową fryzurę. Zabroniła mi patrzeć w lustro więc zobaczę ją dopiero za chwilę. Mam ścisk w brzuchu i dziwnie się denerwuję. 
-Skończone! -  Wyłącza suszarkę i przeczesuje palcami kosmyki z przodu twarzy -Możesz się zobaczyć! -  Dodaje i uśmiecha się promiennie. Wstaję ze stołka i staje przed lustrem z zamkniętymi oczami, boję się je otworzyć - No dalej Meg, nie panikuj! -Dodaje mi otuchy, a ja w końcu otwieram.
-O cholera jasna! - Otwieram szerzej oczy, ze szczerego zdziwienia. Nie poznaję dziewczyny, którą widzę w lustrze. Mam klasycznego boba w troszkę dłuższej wersji, zrobiła mi także kilka jaśniejszych pasemek, które rozświetliły całą twarz. Wyglądam świetnie, nowocześnie i bardzo stylowo. Uśmiecham się od ucha do ucha i dotykam palcami włosów... nie mogąc się nadziwić jakie są miękkie - Jejku dziękuje Jeni! Ślicznie! - Skaczę jak mała dziewczynka. To chyba moja bezwarunkowa radosna reakcja na wszystko co miłe i dobre. 
-Kamień z serca, widziałam jak się denerwujesz - Pociera dłonią czoło w udawanym geście zmęczenia i ulgi –Myślę, że Erick będzie także zachwycony! -  Dodaje i zaczyna zamiatać włosy, które leżą na podłodze.
-Idę się pokazać! -  Dodaję i wychodzę z łazienki. Mam na sobie zwykły wygodny dres w którym wyszłam ze szpitala ale czuje się taka seksowna. Słyszę głosy z salonu, chłopaki siedzą i rozmawiają o czymś głośno. Wchodzę. Gordon siedzi przodem do mnie, a Erick tyłem. Opiera się o zagłówek sofy w bardzo seksownej pozie. Widzę jedynie tył jego głowy i masywne plecy. Gdy Gordon mnie zobaczył zaniemówił i szturchnął Ericka by się odwrócił. Widziałam, że obaj są zaskoczeni. Usiadłam więc na stołku barowym przy wyspie, założyłam nogę na nogę i dodałam.
-I jak? - Potrząsam delikatnie głową. Erick dalej milczy, wyraz jego twarzy mówi wszystko, a ja próbuję powstrzymać śmiech.
-No Evans, twoja przyszła żona to gorąca laska! - Mówi Gordon i puszcza mi oczko.
-Wiem… -  W końcu wydusza z siebie Erick i wstaje idąc w moim kierunku. W jego oczach widzę to co tak lubię i czego tak cholernie potrzebuję, pożądanie i miłość.
-Jeni naprawdę ma talent, chcę by uczesała mnie na ślub - Wtrącam.
-Macie już datę? - Pyta Gordon siadając naprzeciwko mnie przy wyspie.
-Jeśli nasze matki nie odpuszczą to nigdy nie ustalimy daty! - Mówi poirytowany Erick i podchodzi obejmując mnie w pasie - Wyglądasz nieziemsko, nawet nie wiem co bym teraz z tobą zrobił… - Szepcze mi do ucha i przygryza je delikatnie. Oblewam się rumieńcem na myśl, że Gordon już miał okazję widzieć nas w akcji.
-I jak Ericku podoba ci się twoja przyszła żona? - Wraca do nas Jenifer. Nagle nachodzi mnie pewna myśl. Ciekawe co Gordon rozmawiał z nią o Monice? O nie! Nie myśl teraz o tym, nie psuj sobie humoru.
-Zawsze uważałem, że jest najpiękniejsza ale teraz wygląda po prostu nieziemsko! - Erick uśmiecha się i całuje mnie w policzek -  Musimy to uczcić, napijmy się szampana! –Dodaje entuzjastycznie.
-Ja nie mogę pić... -  Robię smutną minę. Jeszcze przez jakiś czas będę brała leki i nie mogę pić alkoholu.
-O tym też pomyślałem! -  Mówi Erick i wyjmuje z lodówki szampana o smaku truskawkowym... dla dzieci. Wszyscy wybuchamy śmiechem. Cudownie wrócić do domu. Czuje się tu bezpiecznie w gronie przyjaciół. O ile te słowa nie są nad wyraz... Trudno mi określić kim jest dla mnie Gordon. Na pewno jest on przyjacielem Ericka ale czy także moim? 

Spęczmy we czworo cały dzień. W ogrodzie zjedliśmy obiad, który przygotowała dla nas Flora. Wszystko było tak pyszne i oczywiście zdrowe, a Erick z przyjemnością patrzył jak zajadam się pieczenią i ziemniakami. W szpitalu schudłam z pięć kilogramów i Ericka bardzo to zmartwiło. Ja jednak podobam się sobie taka szczupła, co prawda biust został ale pupa i biodra trochę zeszczuplały. Dla mnie to plus i będę starała się zachować tą figurę... co najmniej do ślubu.
Wieczorem zasiedliśmy w salonie przez telewizorem, grając na xboxie w kręgle. To jedyny rodzaj aktywności jaki mogę teraz uprawiać, bo prawdziwe kręgle nie wchodzą na pewno w grę. Udało mi się nawet zając kilka razy pierwsze miejsce. Ten rodzaj relaksu i spędzania czasu sprawdzi się na pewno przez jakiś czas. Jednak już zaczynam się zastanawiać i obawiać tego, że te ograniczenia jakim muszę się poddawać szybko doprowadzą do tego, że zacznę się nudzić. I co wtedy? Erick tym razem nie pójdzie na żadne ustępstwa. Jestem o tym przekonana...

-Zostańcie na noc - proponuję Jeniffer. Siedzimy w salonie i pijemy bezalkoholowe drinki, chłopaki poszli do Erickowego gabinetu porozmawiać o sprawach firmowych.
-Nie możemy Meg… -  Uśmiecha się przepraszająco - Jutro muszę być w salonie, niedawno go otworzyłam i mam tam sporo pracy.
-Ten salon jest w Nowym Jorku? - Pytam ciekawa.
-Tak, niedaleko Evans Tower. Jutro ma tam być Monika Quanchez, a to moja najlepsza klientka -  odpowiada wprawiając mnie w zaszokowanie. O kurwa! Ona nadal nic nie wie.
-Długo ją znasz? - Pytam próbując ukryć zdenerwowanie. Co za dupek z tego Gordona, dlaczego jej nie powiedział?
-Poznałam ją na naszym ślubie, była osobą towarzyszącą twojego Ericka. Często przyprowadza do mojego salonu dziewczyny ze swoich agencji bym je czesała do sesji zdjęciowych - Mówi zadowolona. Boże co za suka z tej Moniki! Jak można być takim wyrachowanym? Pieprzona manipulantka. 
-Ja za nią nie przepadam… - Mówię najdelikatniej jak mogę.
-Też bym nie przepadała za byłą mojego Gordona! -  Śmieje się i puszcza mi oczko. Oj Jeni... jakbyś ty wiedziała to co ja, nie byłoby ci do śmiechu. Muszę pogadać z Gordonem! Koniecznie muszę dowiedzieć się czemu jej nie powiedział?! Przecież to doprowadzi do jakiegoś totalnego dramatu, a ja mam dość dramatów. Naprawdę mam dość. 
-Przepraszam cię na chwilę… -  Uśmiecham się uprzejmie i idę w kierunku gabinetu Ericka. Jestem wściekła. Wpadam do środka, Erick i Gordon omawiają coś przy laptopie.
-Meg! - Podnosi głos Erick, jakby nie chciał mnie tam teraz widzieć.
-Przepraszam, że przeszkadzam ale Ericku, mógłbyś zostawić nas na chwilę samych? -  Rzucam groźne spojrzenie w kierunku Gordona, jego mina od razu rzednie. Erick domyśla się o co chodzi i zostawia nas bez słowa. Całuje mnie tylko przelotnie w policzek. Gdy drzwi się zamykają podchodzę do niego bliżej i krzyżuję ręce na piersi.
-Czemu nie powiedziałeś Jeni o Monice?! - Syczę.
-To chyba nie najlepszy moment na taką rozmowę Megan -  Gordon wstaje z krzesła i obchodzi biurko.
-Ona jest jej klientką! Przecież to chore! - Mówię półszeptem ale jestem bardzo zdenerwowana.
-To nie takie łatwe jak ci się wydaje - Broni się, wiem że się wkurzył. W sumie zdenerwował ale zły także jest. Może nie powinnam się wtrącać? 
-Po prostu jej powiedz! Ona jutro ma być w salonie u Jeniffer. Wiedziałeś o tym?
-Tak wiem - Spuszcza wzrok.
-I co? Pozwolisz by dowiedziała się o tym od niej? - Pytam tak cicho jak tylko mogę.
-A ty czemu nie powiedziałaś Erickowi o Filipie? - Gromi mnie wzrokiem.
-Co?! - Piszczę zaskoczona. Do jasnej cholery... skąd o tym wie?
-Dobrze wiesz co. Wiem, że się całowaliście! - Ton ma oskarżycielski.
-To on mnie pocałował! - Krzyczę wymachując rękoma. Chyba próbuję się bronić ale słabo mi to wychodzi. Brzmię jak nastolatka tłumacząca się przed wściekłym ojcem. 
-Do tanga trzeba dwojga! - Patrzy na mnie i wiem, że jest wściekły.
-Nie odwracaj kota ogonem! Skąd w ogóle o tym wiesz? - Zniżam ton i podchodzę bliżej.
-Filip mi powiedział, mówił również, że odwzajemniłaś pocałunek - Gordon patrzy na mnie jakby próbował mnie rozgryźć. 
-Zaskoczył mnie, zrobił to nagle! - Czemu ja się w ogóle tłumaczę? Przecież to jego wina.
-Nie rób z siebie niewiniątka.
-Chryste Panie...Gordon chyba nie wierzysz, że była bym w stanie coś takiego zrobić? - w moim tonie słychać panikę. A jeśli on powie o tym Erickowi?! 
-Nie sądzę ale nie oceniaj innych w takim razie. To nie takie proste, sama dobrze wiesz -  Spuszcza z tonu i podchodzi do mnie blisko -  Zależy mi na waszym szczęściu i nie martw się, nie powiedziałem nic Erickowi. Ty też lepiej nie mów.
-Ja naprawdę go kocham - Wzbiera mnie na płacz. Dlaczego naglę czuję się winna?
-Wiem Meg, wiem -  Gordon obejmuje mnie lekko i przytula po przyjacielsku. Nie wyczuwam w tym geście żadnego podtekstu. 
-Przepraszam, że tak się oburzyłam ale myślałam,  że jej powiedziałeś. Jak mi powiedziała, że Monika to klientka jej salonu to mi serce zamarło... - mówię już spokojnie. 
-Boje się, że jak powiem to odejdzie i nie będzie chciała mnie znać…. -  odpowiada szczerze. Doskonale go w tym momencie rozumem, bo tak właśnie może być. Nie chcę być  brutalnie szczera i nie powiem mu tego. Jego oczy jednak od razu posmutniały
-Ona cię kocha. Zrozumie – pocieszałam go, bo wiem co czuje – Erick powiedział mi o wszystkim i zobacz. Nadal jesteśmy razem..
-Nie mam odwagi by to zrobić, złamię jej tym życie.
-W końcu będziesz musiał - Puszczam go i uśmiecham się pocieszająco.
-Zrobię to dziś, w domu jak wrócimy. Obiecuję.
-Nie obiecuj tylko to zrób i mam nadzieję, że jak Monika jutro przyjdzie do salonu, to Jeni wydrapie jej oczy! - Przeczesuje swoje świeżo obcięte włosy palcami. Gordon uśmiecha się w końcu i trochę rozluźnia.
-Naprawdę ślicznie wyglądasz.
-Dzięki twojej wspaniałej żonie! -  Puszczam mu oczko i w tym do gabinetu wchodzi Erick, patrzy na nas zaciekawiony.

-Żyjesz Gordon? - Uśmiecha się szelmowsko.

7 komentarzy:

  1. O proszę żona Gordona to Emily Z Pretty Little Liars <3 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam :) "obsadziłam" ją w tej roli ponad 2 lata temu :)

      Usuń
  2. Nierozumiem, za bardzo tego irracjonalnie wytworzonego na siłę problemu w postaci rzekomego odwzajemnionego pocałunku. Czytając poprzednio ten fragment dotyczący pocałunku, odniosłam wrażenie, że to był jeden z przypadków okazania sobie nadmiernej wylewności, spowodowanej sytuacją związaną z operacją. Pocałunek nie został skomentowany przez żadną ze stron, zatem temat uznałam za zamknięty, zwłaszcza, że ich poprzednie relacje odbywały się na gruncie towarzysko-zawodowym. agn

    OdpowiedzUsuń
  3. Oby był niebawem!

    OdpowiedzUsuń
  4. Możliwe, że pojawi się jeszcze dziś, a jeśli nie dziś to na pewno jutro :-)

    OdpowiedzUsuń