Premiera już w lipcu!

wtorek, 16 czerwca 2015

Rozdział 40

-Wiem, że byłem pijany ale przecież mówiłem ci że jestem świadom tego co robię - mówi spokojnie. Siadamy na ławce, odsuwam się od niego instynktownie by utrzymać zdrowy dystans. 
-To krępujące... - na samo wspomnienie jego słów oblewam się rumieńcem. To dla mnie niezwykle krępujące. 
-Jesteśmy dorosłymi ludźmi Meg, nie wiem dlaczego tak na mnie działasz ale faktem jest to, że cię pragnę mimo iż jesteś kobietą mojego przyjaciela -  ton ma poważny i patrzy mi prosto w oczy.
-To chyba nie mój problem… -  Czuje się taka zażenowana, że mam ochotę uciec. W dodatku nie mogę oderwać od niego wzroku, bo jego spojrzenie świdruje mnie na wylot. On naprawdę mnie pragnie,a  to do niczego dobrego nie zaprowadzi. 
-Wiem, że nie powinienem ci o tym mówić ale myślałem, że też tego chcesz.
-To źle myślałeś, bo kocham Ericka i tylko jego pragnę... -  szepczę. Przynajmniej  tak mi się wydaję, że tylko jego... ten pocałunek z Michelem to była tylko chwila, nic do niego nie czuję - dodaję w myślach.
-Myślałem na początku, że należysz do dziewczyn z agencji, dlatego tak postąpiłem. One nigdy nie odmawiały… -  Boże czy ja w ogóle chcę tego słuchać? On też korzystał z ich „usług”?
-Nigdy nie byłam taką dziewczyną! Obrażasz mnie w tym momencie... - Warczę oburzona.
-Wiem Meg, myliłem się, a gdy poznałem cię lepiej widzę jaka jesteś... -  Oczu my błyszczą, a na jego twarzy pojawia się smutny uśmiech.
-Niby jaka? - dopytuję bez namysłu. 
-Piękna, mądra, opiekuńcza, taka delikatna i słodka... marzenie każdego faceta - odsuwam się bardziej -  Więc nie dziw mi się. Erick ma ogromne szczęście, jesteś dla niego wybawieniem od tego całego gówna - dodaje i chwyta mnie za dłoń bym się nie odsuwała, a ja się wzdrygam -  Nie bój się mnie, proszę - ton ma błagalny. 
-To nie rób tak więcej! -  Zabieram rękę -  Co mam ci niby na to wszystko odpowiedzieć: "tak Filipie rozumiem", czy może „ spoko, nic się nie stało:? - Mówię z irytacją.
-Po prostu mi wybacz. Wiem, że zachowałem się jak ostatni dupek. - Wbija wzrok w chodnik.
-Niedawno to słyszałam… -  Mówię do siebie ale zbyt głośno.
-Słucham? - Pyta zaskoczony.
-Nie nic, nic -  O cholera! Donell opanuj się trochę.
-Więc jak?
-Jak mam cię traktować normalnie po czymś takim? Nakłamałeś Gordonowi, że to ja ciebie pocałowałam! - Syczę.
-Postaram się opanować i o tobie zapomnieć - jego odpowiedź nie brzmi przekonująco. 
-Będziemy się często widywać, Erick jest przecież twoim przyjacielem... -  Przewracam oczami.
-To jakie widzisz wyjście z tej sytuacji? - Pyta poważnie.
-Na razie nie widzę, to dość skomplikowane i Erick nie może się o tym dowiedzieć! - Nie wiem co by się stało jakby wiedział. Potrząsam głową by wybić sobie tą myśl z głosy - to by był totalny Armagedon. 
-Gordon mu nie powie, ja też - odpowiada i w tym momencie zaczyna dzwonić jego komórka - To Erick -  Mówi i odbiera - Halo...Tak jest tu ze mną... Nie, wszystko dobrze...W barze?... No słyszę, słyszę... - zaczyna się śmiać - Ja kończę o ósmej...Dobrze odwiozę....Miłej zabawy...Tak przekaże....Na razie -  Rozłącza się i nic nie mówi tylko nadal zaśmiewa się w głos. Patrzę na niego z wyczekiwaniem.
-Filip! - Mówię głośno i trącam go w ramię, on dalej świetnie się bawi.
-No co? - Pyta ubawiony, pokazuję mu żeby mi powiedział o co chodzi -  Są w barze w New Jersey, twój tata i Rob śpiewają karaoke, Erick też jest nieźle wstawiony. Prosił mnie bym odwiózł cię do domu, bo twoja mama chce zostać w szpitalu na noc z Kim i małą.
-Cudownie! -  Wywracam oczami - Samotna noc w tym wielkim domu!  - Dodaje zła.
-Jeśli chcesz mogę z tobą zostać… -  Mówi szybko, a ja od razu piorunuję go wzrokiem - Ok! Ok! Rozumiem... -  trąca mnie lekko bym wyluzowała. 
-Wracajmy do szpitala, chcę posiedzieć jeszcze z dziewczynami. Kończysz o ósmej? - Pytam dla pewności.
-Tak. Przyjdę po ciebie jak zdam dyżur drugiemu lekarzowi  - Wstajemy i idziemy w kierunku wejścia. Tak naprawdę dopiero teraz zaczynam zastanawiać się czy to, że Filip ma mnie odwieźć to dobry pomysł ale z drugiej strony co może się stać? Obiecał zachowywać się spokojnie, a ja chyba mu uwierzyłam. 

W sali Kim trzyma Evę i chyba udaje jej się karmić piersią. Mamy nie ma, bo poszła zjeść coś w szpitalnym bufecie. Filip został na korytarzu, długo nie było na oddziale i od razu poszedł do innej pacjentki. Moja siostra wygląda cudownie z małą na rękach i jest tak szczęśliwa, że w tym momencie nic więcej jej nie potrzeba. Rozmawiamy o tym szalonym dniu. Mówię jej, że Rob opija narodziny Evy z tatą i Erickiem w barze w New Jersey i, że wszystko jest pod kontrolą, chociaż sama nie mam pewności, bo z żadnym z nich przecież nie rozmawiałam. Kim za to obdzwoniła już wszystkie swoje koleżanki więc jutro można spodziewać się nalotu tych szalonych dziewczyn na szpital. Dodała nawet zdjęcia na swój facebookowy profil, w tym jedno ze mną. Erickowi się to pewnie nie spodoba ale cóż... Zalogowałam się na jej konto by z ciekawości sprawdzić i widzę mnóstwo komentarzy od znajomych, w tym także od Michela:

„Gratulacje dla ślicznej mamusi i jeszcze piękniejszej cioci :)”

Cudownie...Byle Erick tego nie widział! Mam nadzieję, że Mike  nie wybiera się do szpitala w odwiedziny... Nie mam ochoty na awanturę i wzdrygam się na tą myśl. Moja siostra prosi bym przeczytała jej wszystkie komentarze, ten od Michela oczywiście omijam. W dodatku co chwila dzwoni do tej telefon więc nasza rozmowa wygląda dość dziwnie i trochę mnie to zaczyna denerwować. Gdy Kim odbiera kolejne połączenie ja wchodzę z ciekawości na profil Michela. Ma mnóstwo zdjęć z Afryki widzę, że zjeździł naprawdę cały świat. Był w Paryżu, Londynie, Barcelonie i Moskwie. Prawie na każdym zdjęciu towarzyszą mu piękne dziewczyny i przypominają mi się jego słowa: „żadna z nich nie była tobą”, tylko co on we mnie widzi? Nigdy nie miałam powodzenia u facetów, a teraz nagle trzech... A może po prostu wcześniej nie zwracałam na to uwagi? Tak jak Johna traktowałam wszystkich jak kolegów i nie chciałam do siebie nikogo dopuścić? Sama już nie wiem. Erick odmienił moje życie ale też nieźle je skomplikował, nadał mu sens i uświadomił w wielu sprawach. Nauczył mnie wielu rzeczy i nie chodzi tu jedynie o seks. 

Kilka minut po ósmej 20 do sali wchodzi Filip. Widać, że jest bardzo zmęczony. Miał zapewne ciężki dyżur.
-Jedziemy? - Pyta łagodnie, kiwając głową w naszą stronę.
-Poradzisz sobie? - Spoglądam na Kim, która trzyma małą Evę na rękach. Ta śpi słodko w błogiej nieświadomości jaki ten świat jest popieprzony. Oby jeszcze długo się o tym nie przekonała. 
-Tak spoko, mama zaraz pewnie wróci. Pożegnaj się ze swoją chrześnicą - Podnosi ją delikatnie, a ja głaszczę ją po główce i całuję. Pachnie cudownie i jest po prostu prześliczna. Mały aniołek. 
-Przyjadę jutro z chłopakami jak wytrzeźwieją. Pa siostro.
-Do widzenia Kimberly -  Mówi Filip i razem kierujemy się do windy. Zjeżdżamy na parking dla pracowników. Filip podchodzi do granatowego audi TT i otwiera mi drzwi. Wow! 
Zatrzymuję się na chwilę by je obejrzeć. On też ma hopla na punkcie aut tak jak mój Erick?
-Jesteście stuknięci! - Mówię głośno i zaczynam się śmiać.
-Erick takiego jeszcze nie ma! -  Mówi z dumą jakby doskonale wiedział o czym pomyślałam. 
-Jeszcze? - Podnoszę zaskoczona brew.
-Kupiłem go w tamtym tygodniu, jak go zobaczył od razu chciał taki sam.
-Ja już mu to wybiję z głowy! - Uśmiecham się i wsiadam do środka. Klasa sama w sobie: skórzane obicia, drewniane wykończenie i luksus na najwyższym poziomie. 
-Ale jestem zmęczony. Dobrze, że jutro mam wolne - mówi zajmując miejsce za kółkiem. 
-Gdzie ty w ogóle mieszkasz? - Pytam ciekawa.
-W New Jersey ale po drugiej stronie miasta.
-Aha… -  Zapinam pas i wpasowuje się w skórzane siedzenia. Ale wygodnie! -  Oczy mi się zamykają… -  Mówię cicho.
-Mi też… -  Śmieje się i trąca w ramię.
-Erick prosił byś mnie całą i zdrową dowiózł więc proszę skupić się na drodze! -  Mówię poważnie ale także zaczynam się śmiać. Ruszamy powoli, a z głośników słychać - Beneath YourBeautiful. Spoglądam na Filipa, a on uśmiecha się patrząc przed siebie. Mam nadzieję, że ta piosenka to tylko przypadek, a nie jakaś dziwa aluzja z jego strony.
-Może coś zjemy po drodze, albo weźmiemy na wynos? -  Zagaduje i wyrywa mnie z zadumy. Patrzę na niego i mam pomysł.
-Jedźmy do McDonalda, ale Erick nie może o tym wiedzieć! -  Uśmiecham się konspiracyjnie.
-Powiększony zestaw BigMac i szejk? - proponuje zadowolony. Cholera skąd wie? Uśmiecham się wymownie, a Filip zaczyna się śmiać. Nie zastanawiamy się dłużej, a Filip lekko zbacza z trasy by podjechać do McDonalda. Zajeżdżamy pod okienko McDrive. Filip zamawia dwa powiększone zestawy, dwa największe szejki i dwa ciastka z czekoladą i pomarańczą. 
-Zjemy w samochodzie? - pyta. 
-Ja tak, ty prowadź! -  Posyłam mu złośliwy uśmiech czym najwyraźniej bardzo go rozbawiłam. Rusza powoli i kieruje się prosto do domu. Po 25 minutach jesteśmy na miejscu. Ochrona wpuszcza nas na podjazd ale Flory ani Raya nie ma.
-No świetnie, faktycznie będę sama! -  Wydymam usta w grymasie -  Zadzwonię do Ericka -  zapraszam go gestem do środka. Filip kieruje się do kuchni, a ja idę do sypialni po telefon. Dzwonię ale odzywa się poczta, nagrywam się szybko. Pewnie rozładowała mu się komórka, ale i tak zaczynam się martwić. Dzwonię do taty też nie odbiera, tak samo jak Rob. Cholera! Tylko nie panikuj Meg, pewnie bawią się w najlepsze. Schodzę na dół.
-Smacznego -  spoglądam do Filipa gdy w końcu może zjeść swój zestaw i przemykam do łazienki, przebrać się w coś domowego.Wybrałam dresowe szorty i koszulkę na ramiączka.
-Wszystko w porządku? - Pyta Filip gdy wracam do kuchni i przysiadam się do niego.
-Nie mogę się do nich dodzwonić, Ericowi odzywa się poczta, a tata i Rob nie odbierają.
-Spokojnie. Jest z nimi Jack i na pewno nic im się nie stanie - Pociesza mnie.
-Masz do niego numer?
-Mam - Patrzy na mnie pytająco. 
-Podaj mi, zadzwonię do niego. Muszę wiedzieć, że wszystko w porządku.
-Proszę… -  Podsuwa mi swój telefon, wykręcam numer i dzwonię. Faktycznie bez potrzeby się martwiłam. Podobno cały bar z nimi świętuje. Erick stawia wszystkim kolejki, Rob już odleciał ale mój tata jeszcze się trzyma. Uspokoiłam się. Jack powiedział też, że nie wie o której będą wracać ale, że wszystko ma pod kontrolą i żebym się nie przejmowała. Humor od razu mi się poprawił . Nie chcę zostać sama w tym wielkim dom ale czy ja na pewno mogę poprosić Filipa by ze mną został? Nie ufam mu, mimo tego, że dziś sobie wyjaśniliśmy. Nie mam jednak chyba wyjścia. 
-Dobra to ja się będę zbierał, późno już - Wstaje od wysepki gdy kończę rozmawiać z Jackiem. 
-Filip zaczekaj… -  Mówię cicho, zatrzymuje się  i spogląda na mnie -  Zostań ze mną proszę. Nie chcę być sama, a nie wiem o której oni wrócą... - nie wiem dlaczego moje policzki nagle zaczynają płonąć. Czemu się tak zawstydziłam? 
-Jesteś pewna? - Pyta zaskoczony.
-Nie,  ale nie mam wyjścia. Będziesz spał na kanapie w salonie? - Uśmiecham się niepewnie.
-Dostanę chociaż koc? - Mruga do mnie i idzie do barku -  Napijmy się czegoś.
-Hola! Ja nie mogę pić, a ty nie powinieneś - Podchodzę i zamykam mu barek przed nosem. Alkohol i Filip to złe połączenie. 
-Daj spokój obiecuję, że będę grzeczny -  Posyła mi niewinne spojrzenie.
-Nie kuś losu! - Mówię stanowczo -  Weź sobie od Ericka jakieś czyste rzeczy, możesz spać w sypialni na piętrze. Tej najdalszej od mojej - dodaje z powagą w głosie. Filip wywraca oczami ale uśmiecha się drwiąco. 
-Jednak masz pazurki! Tak jak mówił Erick -  Puszcza mi oczko i idzie na górę. Patrzę jak znika na schodach i także wzdycham... Boże! Jak on mi działa na nerwy. Chyba będę musiała zamknąć się w sypialni od środka by czuć się bezpiecznie. To irracjonalne, bo przecież sama poprosiłam by ze mną został. By się odprężyć idę pod prysznic. Jest już dobrze po dziesiątej wieczorem, a na dworze zaczyna się ściemniać. Wybieram najmniej seksowną piżamę jaką mam i zakładam szlafrok. Ok! Może jakoś wytrzymam tą jedną noc z Filipem sam na sam w tym wielkim domu. Gdy schodzę na dół Filip właśnie siedzi w salonie i ogląda jakiś film. Przebrał się w białą koszulkę i siedzi w samych bokserkach. Czy on oszalał?
-Nie znalazłaś  szlafroka? - Pytam zawstydzona. Staram się na niego nie patrzeć ale on gdy tylko mnie zauważa zaczyna wodzić za mną wzrokiem. A może to ja jestem przewrażliwiona? Sama już nie wiem. 
-Znalazłem ale jest za gorąco. Daj spokój - odpowiada jakby nigdy nic. 
-Podkręć klimatyzację jak ci za gorąco -  Rzucam mu koc by się zakrył.
-Śliczne misie - Rzuca i uśmiecha się drwiąco z mojej piżamy -  Przy Ericku też takie zakładasz? - pyta rozbawiony. 
-Oj spadaj! - Pokazuje mu język i zaczynamy się śmiać -  Co oglądasz?
-Nastawiłem pierwszą część „Transformersów”.
-Może być… - wzdycham i przysiadam się na drugi koniec kanapy.
-Macie jakieś chipsy czy coś?
-Powinno coś być, poczekaj sprawdzę… - Zaglądam do naszej spiżarni w której jest przecież  wszystko. Biorę z niej wielką paczkę chipsów serowo-cebulowych, krakersy, paczkę czekoladowych ciastek i dwie puszki pepsi - Może być? - Kładę wszystko na niski szklany stolik przed kanapą, a Filip uśmiecha się szeroko.
-Idealnie - Pokazuje kciuk w górę i otwiera chipsy.
-I to jest moja dieta...- śmieję się - Najpierw fast food teraz śmieciowe jedzenie. Erick by mi od razu wygłosił kazanie - dodaję zadowolona i biorę kilka krakersów.
-Dba o ciebie, chce byś była zdrowa - wtrąca Filip. 
-Jutro mam wizytę kontrolną, na pewno wszystko jest w porządku. Dobrze się czuję.
-Mam nadzieję! -  Mówi krótko i ponownie włącza film. Rozsiadamy się wygodnie  i zaczynamy seans. Dawno tego nie oglądałam, a to przecież taki świetny film. Filip nie robi żadnych głupich podchodów, siedzi grzecznie i  po prostu ogląda. Jestem jednak tak zmęczona, że usypiam już w połowie naszego seansu. 

Poniedziałek, 19 sierpnia

Cholera! Budzę się nagle w naszej sypialni ale nie wiem jak się tu znalazłam? Jest ciemno więc musi być późno w nocy. Miałam zły sen ale nie pamiętam o czym. Dosięgam lampki nocnej i zapalam ją. Leżę pod kołdrą w piżamie bez szlafroka, sama. Rozglądam się po pokoju. Nikogo  prócz mnie tu nie ma. Ogarnia mnie nieprzyjemne uczucie znane mi z dzieciństwa, gdy budziłam się w ciemnym pokoju bez rodziców. Wstaję szybko i idę na dół. Filipa tutaj nie ma. Kurde chyba mnie nie zostawił samej? Chłopaki jeszcze nie wrócili, a jedyne co przychodzi to do głowy to: ale będą mieli kaca! Przypominam sobie także, że prosiłam Filipa by spał w sypialni na górze i od razu się tam udaję. Zaglądam dyskretnie, Filip leży i czyta.
-Hej… -  Mówię szeptem, a on spogląda znad książki zaskoczony moim widokiem.
-Meg stało się coś? - Pyta łagodnie i odkłada książkę na nocny stolik.
-Miałam zły sen... -  Wchodzę do pokoju.
-Chcesz pogadać? - proponuje niepewnie. Chyba nie do końca wie jak ma się zachować.
-Chcę spać. Mogę się położyć obok ciebie? - Widzę jak jego oczy robią się wielkie z niedowierzania ale po sekundzie uśmiecha się szeroko. 
-Pewnie wskakuj! -  Mówi wesoło, unosi kołdrę i klepie w materac.
-Nie bądź taki zabawny, przyniosę swoją pościel! - Uśmiecham się i biegnę po kołdrę. Owijam się nią i wracam do Filipa.
-Będę grzeczny, obiecuje! - mówi widząc moje wahanie. Naprawdę nie wiem czy dobrze robię ale nie mogę spać sama, bo znowu będę miała koszmar. 
-Jeśli mnie dotkniesz choćby najmniejszym palcem to przyrzekam że cię znokautuję! - Mówię ostrzegawczo, czuje ścisk w brzuchu gdy siadam na materac. 
-Spokojnie! Miałem okazje się przekonać, że potrafisz przywalić -  znowu drwiąco się śmieje i zakłada dłonie za głowę.
-Pamiętaj o tym! - Pokazuje groźnie palcem ale jego rozbawienie udziela się także mi. Wzdycham i zaczynam chichota by trochę wyluzować. Kładę się po drugiej stronie łóżka - Dobranoc Filip - Mówię cicho i przykładam głowę do poduszki. Pierwszy raz śpię na tym łóżku, jest równie wygodne jak to w naszej sypialni. Na myśl, że mamy jeszcze z Erickiem tyle powierzchni do "ochrzczenia" w naszym domu oblewam się rumieńcem.
-Dobranoc mała -  Gasi lampkę i układa się na swojej połowie. Słyszę jak przez chwile kręci  się jakby chciał coś jeszcze powiedzieć. Nic jednak nie mówi, a my zasypiamy oboje praktycznie w tym samym czasie.

5 komentarzy:

  1. Oj ale się zaczyna dziać co oni w nocy jeszcze wymyśla na reakcję Erika czekam z niecierpliwością :) El@

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj coś mi mówi ze Erik się wkurzy

    OdpowiedzUsuń
  3. Po Twoim ostatnim komentarzu z poprzedniego rozdziału zupełnie inaczej spojrzałam na Filipa. Może w odniesieniu do nadmiernego bagażu z przeszłości Ericka, Filip nie będzie znowu taką beznadziejną alternatywą. Wiesz, jak to w życiu bywa, trzeba przewidzieć wyjście awaryjne. Agn

    OdpowiedzUsuń