Premiera już w lipcu!

sobota, 4 lipca 2015

Rozdział 47

-Chloe ślicznie wygląda - zagaduję kołysząc się w jego ramionach. Filip dłońmi delikatnie trzyma moje biodra, nie nachalnie.
-To fakt, śliczna z niej kobieta. Szkoda, że nic do niej nie czuję oprócz pożądania - riposta jak to na Filipa przystało i oczywiście posyła mi ten swój uroczy uśmiech. 
-Jesteś okropny! - rzucam mu gniewne spojrzenie i zaczynam się śmiać. Kolejny hit porywa nas w tańcu, a Filip odwraca mnie do siebie tyłem. Chyba nie liczy na to, że będę się o niego ocierała tak jak przed chwilą o Ericka? Niedoczekanie! Chwytam jego dłonie i unoszę je nad głowę by móc kontrolować jego poczynania. Zerkam na Jeni, która uwieszona na Gordonie śmieje się i uwodzi go w tańcu. Jak sobie pomyślę co będzie się działo jak wrócimy do hotelu... sześć par uprawiających seks w tym samym czasie. Chyba, że ktoś tak się upije, że padnie. Odwracam się i widzę jak Tanisha zjeżdża właśnie po udzie Teda, pokazując przy tym wszystkim majtki, ale jak widać małą ją to interesuje. Ted jest za to w siódmym niebie gdy dodatkowo łapie go za krocze. Cholera! Odwracam się zniesmaczona i dostaję wypieków.
-Niezłe z niej ziółko co? -  słyszę pytanie Filipa tuż za moim uchem, chyba widział to samo co ja.
-Daj spokój! Wkurza mnie, bo zaleca się do Ericka!
-Nie przejmuj się, on poza tobą świata nie widzi. Nawet jej cycki mu ciebie nie przesłonią! - puszcza mi oczko i zaczyna się śmiać. Zapewne ma rację. Ufam Erickowi, ale nie ufam kobietom. Muszę nad tym popracować -  Idziemy się napić? - proponuje nagle.
-Jasne - kiwam głową, zabieramy po drodze Ericka i Chloe, która od razu wiesza się na ramieniu Filipa. Oni ewidentnie czują do siebie miętę. Szkoda, że dla niego to tylko seks, bo mam wrażenie, że ona by chciała czegoś więcej.
Wracamy do naszego stolika, a reszta towarzystwa została na dole. Z góry klub wygląda na jeszcze większy i widać dobrze cały parkiet.
-Jak się czujesz? - pyta Erick gdy siadamy na sofę.
-Doskonale! -  odpowiadam zadowolona i upijam łyk swojego pysznego drinka -  A ty?
-Jeśli ty dobrze się bawisz, to ja także mała! - całuje mnie w policzek, a Filip polewa im w kieliszki po czym szybko piją kolejny toast, tym razem ze mnie i Chloe. Nie mam pojęcia która jest godzina? Klub pęka w szwach, a kolejka przed wejściem ciągle się wydłuża. Odpoczywam chwile i porywam Chloe z powrotem na parkiet gdzie dołączamy do reszty. Tanisha z Tedem gdzieś zniknęli, a ja od razu pomyślałam, że zaciągnęła go do łazienki - uśmiecham się głupio na tą myśl. Widzę jak Filip z Erickiem opierają się o barierkę na górze i z naszej loży bacznie nas obserwują. Patrzę na niego i zaczynam tańczyć sunąc dłońmi po swoim ciele tak by Erick wiedział i wiedział, że robię to dla niego. Nie mam pojęcia co we mnie wstąpiło?  Nie widzę go zbyt dobrze, bo światła migają, jest też sporo dymu ale wiem, że mu się podoba. Filipowi z resztą też, bo wiem, że także się gapi. Zamykam oczy i zatracam się w tańcu. Nagle pod sufitem na trapezach  zaczynają wirować tancerki. Wykonują różne akrobację do rytmu, a widowisko połączone jest z pokazem pirotechniki. Robi to na mnie naprawdę ogromne wrażenie i dopiero po chwili orientuje się, że te dziewczyny są w samych majtkach, a ciała mają pomalowane połyskliwą farbą. Ależ to seksowne! Alkohol krąży w moich żyłach coraz szybciej, a świat wiruje. Ten ostatni drink był naprawdę mocny. Dodaje mi to odwagi i podchodzę do jednego z kilku podestów dla tancerek, ciągnąc za sobą Chloe. Ona nie protestuje. Wchodzimy do czegoś podobnego do klatki, zwracając na siebie uwagę wielu osób. Z tej odległości nie widzę czy Erick nadal stoi na balkonie, a po chwili dołącza do nas Jeniffer. We trzy zaczynamy tańczyć na małej powierzchni, trzymając się na zwisające z sufitu pręty. Pewnie gdyby ktoś inny wszedł na taki podest ochrona od razu by zareagowała, ale wiem, że jesteśmy traktowani jak VIP-y więc nic nam nie zrobią. Wchodzi do nas dodatkowo jedna z tancerek i pokazuje ruchy, byśmy za nią powtarzały. To bardzo odważny i wyuzdany taniec, a ona ubrana w długie kozaki i bikini wygina się śmiało i zachęca nas. Jeni i Chloe nie mają oporów, ja jednak troszkę się krępuję. Chyba jednak za mało wypiłam. W tej klatce wyglądamy jak gwiazdy filmów dla dorosłych i bardzo mnie to bawi. Nie mam pojęcia czemu? Faceci patrzą na nas z pożądaniem, a kobiety z zazdrością. Mam tylko nadzieję, że Erick nie będzie zły za te wygłupy. Nigdzie go nie widzę, jednak wiem, że mnie obserwuje. Po prostu to czuję, a przy kolejnym hicie zatracam się całkowicie i daje ponieść muzyce. Tancerka która z nami tańczy pokazuje nam kolejne seksowne ruchy, a my śmiało ją naśladujemy. Cholera bardzo mi się to podoba! Wszelkie hamulce puszczają. Jest tylko muzyka i rytm. Nie mam pojęcia ile mija czasu, na pewno kilka piosenek, i zachciewa mi się do łazienki. Przepraszam dziewczyny i schodzę z podestu, żadna jednak nie chce ze mną iść. Są już dobrze wstawione, zresztą mi też nieźle szumi w głowie. Dochodzę do łazienek ale przede mną stoi pewnie z 10 dziewczyn. Cholera jasna! Zaciskam uda i przeskakuję z nogi na nogę.
-Mamy łazienkę na piętrze do państwa dyspozycji! - podchodzi do mnie jeden z ochroniarzy i nachyla się. To wysoki czarnoskóry, dobrze zbudowany młody facet. Całkiem sympatyczny - Zaprowadzę panią - dodaje grzecznie i toruje mi drogę na balkon przez tłum ludzi. Ericka nadal nie widzę, Gordon z Filipem siedzą przy naszym stoliku z resztą towarzystwa. Macham do nich i pośpiesznie idę do łazienki. Ekskluzywnie urządzona z kryształowym żyrandolem. Wpadam do jednej z oddzielnych kabin i pośpiesznie rozpinam spodnie... w tym momencie żałuję, że mają tyle guzików. Czując przyjemne uczucie ulgi od razu robi mi się lepiej. Myję dłonie i spoglądam w lustro. No! Wyglądam nadal całkiem nieźle, makijaż się nie rozmazał, mam tylko wypieki na policzkach od alkoholu i gorąca. Poprawiam koszulę zawiązując ją jeszcze raz pod biustem i rozpinam jeden guzik więcej, uwydatniając swój biust. I teraz mogę iść na poszukiwania mojego ukochanego! Wychodząc z łazienki dostrzegam ukradkiem, że w męskiej toalecie jest jakaś kobieta. Zaciekawiona i odważna po alkoholu zaglądam i widzę, jak Tanisha rżnie się w otwartej  kabinie z Tedem. Kurwa mać! 
Nawet nie zamknęła drzwi i widzę ich tylko przez kilka sekund ale to i tak za wiele. Wychodzę i zaczynam się głośno śmiać. Opieram się o ścianę i zsuwam się po niej ze śmiechu. Kucam na chwilę by się opanować. Boże co za ludzie! Zachowują się jak napalone nastolatki... No dobra, nam też się z Erickiem zdarzało zaszaleć ale nie w łazience w klubie! Przecież mogli wrócić do hotelu. Dla mnie seks w toalecie jest trochę poniżający ale jak widać Tanishy to nie przeszkadza. Czy ona ma w ogóle jakieś hamulce? Słysząc jednak kolejny hit -  „I could be the one”, do razu zachciewa mi się ponownie tańczyć. Biegnę szybko w kierunku schodów ale zatrzymuje mnie Filip.
-Hola! Poczekaj mała! - Łapie mnie w pasie.
-Idę dalej tańczyć! -   poruszam biodrami przeskakując z nogi na nogę dając mu do zrozumienia, że chcę iść na parkiet.  W tym momencie nie przeszkadza mi nawet, że jestem w jego ramionach
-No dobra! -patrzy na mnie zaskoczony - Idę z tobą -  dodaje i idziemy razem, trzymając się za dłonie nad moją głową. Na parkiecie nie widzę żadnej z dziewczyn ale Filip staje pod jedną z okrągłych kolumn, a ja staje między jego ramionami.
-Gdzie Erick? - pytam głośno.
-Przy stoliku, szukał cię.
-Jeden taniec i wracamy -  pokazuję palec i zaczynamy się poruszać. Uwielbiam tą piosenkę więc od razu wczuwam się w rytm. Kołyszę biodrami i balansuję całym ciałem. Filip to niezły tancerz, nie jadą laskę pewnie wyrwał na takiej imprezie i na pewno wie co robi. Pozwalam mu nawet by dotykał mnie za biodra i trochę się ocierał. To w sumie tylko taniec, nic więcej. 
-Może się dziś zamienimy? - pyta nagle nachylając się do mego ucha. Czuję jego gorący oddech na szyi. Filip dobrze pachnie, bo używa tych samych perfum co mój Erick. 
-Na co zamienimy? - odwracam głowę, bo nie mam pojęcia o czym mówi.
-Na partnerów - uśmiecha się uwodzicielsko, a ja staję jak wryta.
-Chyba cię głowa boli Filip! - pukam palcami w jego czoło by wybić mu ten pomysł z głowy.
-No co? To co się tu dzieje zostaje w Vegas! Możemy zaszaleć! - próbuje mnie przekonać. Patrzę na niego zaszokowana i nie wierzę. Cholera czy on mówi serio? Erick w życiu by się na coś takiego nie zgodził, ja zresztą też.
-Za dużo wypiłeś! - staram się być spokojna - Idę na górę!-  dodaję i odwracam się w stronę schodów. Nie wspomnę nikomu o tym co mi właśnie zaproponował. On chyba oszalał! Spoglądam niepewnie w jego stronę i widzę, że stoi i wgapiając się we mnie. Zawsze będziemy mieć ten sam problem: on mnie pożąda i będzie próbował różnych podchodów aż do skutku. Potrafi być zabawny i nawet go lubię ale takim zachowaniem bardzo mnie drażni. Wypił za dużo i znowu mu odbija. Mam nadzieję, że nie dojdzie do jakiejś głupiej afery przez jego wybryki. Gordon przecież go prosił by był spokojny, bo pewnie nie raz udało mu się w coś wpakować. Z jego niewyparzonym językiem wszystko jest możliwe. Wchodzę na balkon i od razu widzę Ericka, siedzącego przy naszym stoliku między Chloe, a Jeniffer. Dziewczyny śmieją się i piją drinki.
-No ładnie! Na chwile mnie nie ma, a ten już między inne kobiety wskakuje! -  puszczam oczko i śmieje się słodko. Próbuję puścić w niepamięć propozycję Filipa by nie psuć sobie humoru. 
-Szukałem cię kobieto! - akcentuje słowo „kobieta” i wstaje by zrobić mi miejsce. Przytulam się do niego z całych sił. Pachnie jak zawsze cudownie i nie jest tak bardzo pijany jak się spodziewałam, chyba się opanował. Siadamy razem i pijemy kolejną kolejkę. Tanishy i Teda dalej nie ma.
-Gdzie oni się do cholery podziewają? - pyta Gordon. 
-Są w męskiej łazience -  mówię do niego cicho by nikt nie słyszał, a on patrzy na mnie zaskoczony  ale po chwili zaczyna się śmiać.
-Skąd wiesz?
-Niestety ich widziałam -  robią dziwną minę, czym jeszcze bardziej go rozśmieszam.
-No taaak... cała Tanisha -  wzrusza ramionami. Wyczuwam, że też za nią nie przepada. W sumie sama się zastanawiam jak Jeniffer może się z nią przyjaźnić? Ale to ich sprawa, może zna ją z innej strony niż daje się poznać na przykład mi. Zerkam na zegarek na nadgarstku Ericka, jest prawie trzecia w nocy. O kurczę już? Patrzę na towarzystwo, faceci są nieźle wstawieni, szczególnie Gordon i Filip, który właśnie do nas dołączył i od razu zaczął się kleić do Chloe. 
-Zmęczona jesteś? - pyta Erick.
-Chyba tak… -  odpowiadam. Dopiero jak usiadłam i zobaczyłam, która godzina dopadło mnie zmęczenie. Rozglądam się raz jeszcze i widzę jak z łazienki wychodzą nasi "kochankowie". Tanisha ma jeszcze bardziej roztrzepane włosy niż wcześniej i bardzo pogniecioną sukienkę. Staram się ukryć śmiech ale Gordon spogląda na mnie znacząco i oboje nie potrafimy się opanować. Erick patrzy na nas pytająco -  Później ci powiem - zbywam go i gładzę dłonią jego policzek.
-My się zbieramy - mówi Erick do Gordona.
-Spoko chyba już wszyscy wychodzimy! -  mówi i pyta resztę jakie jest ich zdanie. Facetom jest wszystko jedno, bo są już tak pijani, że ledwo idą. Ochrona odprowadza nas na tył klubu gdzie spokojnie możemy wsiąść do limuzyny. Siadam Erickowi na kolana, bo po pijaku panowie zajmują zdecydowanie więcej miejsca niż zwykle. Filip obmacuje Chloe i zaczyna ją całować nie zwracając na innych uwagi, Jeni prawie śpi na ramieniu Gordona, a on tuli ją mocno całując w czoło. Ja też opuszczam głowę na ramię Ericka i wtulam się w jego szyje.
-Dobrze się bawiłaś? - pyta cicho, odgarniając mi włosy.
-Było super. Dziękuję - odpowiadam szeptem i obejmuje go rękami. Tak mi dobrze w jego ramionach. Nie przeszkadza mi nawet widok obmacujących się par, Tanisha usiadła na Teda okrakiem i dalej go molestuje. Dobrze, że nasz pokój jest tak daleko od nich i nie będę zmuszona słuchać jej jęków przez całą noc. Ta dziewczyna jest dla mnie po prostu obrzydliwa! W limuzynie panuje półmrok, z głośników słychać delikatną melodię „Stay”. Odlatuje przy tej piosence. Wtulona w ramiona ukochanego czuję się bezpiecznie.

Budzi mnie Erick mówiąc, że jesteśmy na miejscu. Wychodzimy chwiejnie z limuzyny i dopiero teraz czuję jak bardzo jestem zmęczona. Nogi mnie bolą od butów i tańca. Reszta towarzystwa poszła przodem, a Erick bierze mnie na ręce i niesie do środka.
-Jestem taka śpiąca… -  mówię cicho tuląc głowę do jego klatki.
-Wiem maleńka, zaraz się położymy -  całuje mnie w czoło i wchodzi do windy. Wszyscy stoją ciszy, nikt się nie odzywa. Zapewne nie mają siły tak jak ja. Gordon trzyma Jeni, która chyba śpi na stojąco, w końcu także bierze ją na ręce. Filip w rogu obłapia półżywą Chloe. Wysypujemy się z windy w naszym apartamencie, a Erick od razu niesie mnie do naszej sypialni, zamykając za sobą drzwi. Zanosi mnie do łazienki i sadza na sedesie. Naprawdę ledwo widzę na oczy, a on wyjmuje z szuflady wacik, nasącza do mleczkiem do demakijażu i zaczyna wycierać mi całą twarz. Uśmiecham się głupio, jest mi tak dobrze. Mój ukochany jest taki cudowny, opiekuńczy. 
-Mam ci to odkleić? - dotyka palcami kępkę sztucznych rzęs.
-Tak -  kiwam głową.
-Nie będzie cię to bolało? - pyta z troską. 
-Nie - śmieje się i sama odrywam jedną potem druga rzęsę, Erick krzywi się śmiesznie.
-Nie potrzebujesz tego wszystkiego, bez tego jesteś piękna, najpiękniejsza. Dziękuję za dzisiejszy wieczór, było cudownie… -  całuje mnie w obie dłonie i rozplątuje mi kokardkę z koszuli. Zdejmuje ją ze mnie przed głowę, rozpina także stanik i wkłada mi swoją koszulkę. Jedną z tych w których tak lubię spać. Wstaje i rozpina mi spodenki zsuwając je wraz z majtkami i wkłada mi czyste szorty do spania. Buty zrzuciłam już wcześniej. Ściągam chustkę z głowy i rozczesuje włosy. Idziemy do sypialni gdzie od razu wskakuję do łóżka... przyjemnie chłodna pościel to wybawienie dla moich stóp. Wchodzę pod kołdrę i wtulam się w poduszkę. Jak wygodnie! Erick rozbiera się zostawiając ubrania na podłodze i wchodzi pod kołdrę całkowicie nagi. Wiem, że robi to specjalnie! Obejmuje mnie tak, że leżymy na łyżeczki, a jego męskość jest lekko powiększona i napiera delikatnie na moje pośladki. Jestem jednak tak zmęczona, że tym razem mi daruje, a po chwili oboje zasypiamy głębokim snem. 

Niedziela, 1 września

Schodzimy na dół do głównego salonu. Jest  dwunasta w południe. Nad samym ranem obudził mnie Erick i kochaliśmy się prawie do tej pory. Na tą myśl dostaję wypieków. Erick ma rację, że najlepszy na kaca jest seks. Ubrana w jego koszulkę i szorty od dresu, siadam przy wielkim szklanym stole w salonie. Reszta chyba jeszcze śpi, bo nikogo nie ma. Erick zamawia śniadanie przez telefon i przysiada się do mnie.
-Cudownie było pod prysznicem… -  całuje mnie za uchem, a ja uśmiecham się, bo wiem co ma  na myśli. Wzięliśmy wspólny prysznic i tam ponownie się kochaliśmy. Do tej pory jestem cała rozedrgana. Jego język potrafi wyprawiać takie rzeczy, że na samą myśl muszę mocniej zacisnąć uda. 
-Umieram z głodu! -  mówię i biorę do ręki kawałek paluszka, które zostały w wczoraj.
-Zaraz będzie śniadanie, zjemy tu czy w pokoju? - uśmiecha się.
-Możemy tutaj, jak się położę to chyba zasnę.
-Jeśli jesteś zmęczona to możemy wrócić do łóżka Meg -  mówi poważnie.
-Nie chcę tracić tu czasu na spanie, wyśpię się jak wrócimy! -  przerywa mi pukanie do drzwi, bo akurat lokaj przywiózł nasze śniadanie. Erick otwiera mu i daje napiwek. Pachnie cudownie. Podnoszę srebrne wieku, a tam: świeże owoce, musli, mleko oraz omlety z boczkiem i chrupiące pieczywo. Od razu zabieram się do jedzenia. Omlet zagryzam, chlebem w międzyczasie podjadając winogrona i popijając mleko. Erick patrzy na mnie zadziwiony i  zabawnie unosi brew.
-No co? - pytam z pełną buzią.
-Żebyś nie miała rewolucji w żołądku po takiej mieszance - odpowiada spokojnie. 
-Na kacu zawsze tak mam, jestem taka głodna, że zjadłabym chyba wszystko!
-To jedz mała, na zdrowie! - uśmiecha się ponownie i upija łyk swojej aromatycznej kawy. W trakcie siadania z sypialni wychodzi Filip. Wygląda na nieźle skacowanego. Nie zwraca na nas uwagi, a jest w samych slipkach, włosy ma potargane. Macha do nas po chwili nic nie mówiąc. Podchodzi do stołu gdzie jemy śniadanie, bierze szklane naczynie z mlekiem i zaczyna pić z całości.
-Nalej sobie do szklanki! - beszta go Erick.
-Wal się człowieku! W tym momencie nie wiem nawet jak się nazywam… -  mówi cicho, cholera może naprawdę źle się czuje?
-Może zamówić ci herbaty albo coś? - pytam.
-Jakbyś mogła… -  siada obok mnie i kładzie głowę na zimny blat stołu. 
-Ale się urządziłeś! Po co było tyle pić? Jeszcze tyle dni przed nami! - zaczyna swoje kazanie Erick ale Filip nie bardzo ma na to ochotę więc zakrywa dłońmi uszy i pokazuje mu środkowy palec po czym zaczyna się śmiać
-Wal się! - odpowiada rozbawiony Erick. Zamawiamy dla niego lekkie śniadanie, bo  Erick twierdzi, że postawi go to na nogi. Zaczyna oczywiście od kawy, potem zabiera się za śniadanie. Zjada wszystko i jeszcze dokańcza to co zostawiłam ja.
-Chloe śpi? - pytam ciekawa. Wczoraj się do siebie tak migdalili, że prawie zapomniałam o jego durnej propozycji.
-Tak, zmęczyłem ją w nocy! - odpowiada zadowolony i podnosi głowę patrząc znacząco na Ericka. Oboje się śmieją, nie wiem co w tym zabawnego?
-Ona coś do ciebie czuje -  unoszę lekko brew oczekując reakcji.
-Czuła mnie w sobie całą noc, to wystarczająco dużo... - śmieje się w głoś.
-Ale z ciebie świnia! - klepie go w ramię i wstaję oburzona. Jak on może ją tak traktować? Jest dobrym lekarzem ale dupkiem do potęgi!
-On żartuje skarbie - Erick chwyta mnie za dłoń i próbuje zatrzymać. 
-Nie podoba mi się jak się o niej wypowiadasz! Skoro się tylko bzykacie ok, ale nie musisz o tym wszystkim na około opowiadać! - besztam go, naprawdę mnie wkurzył. Dobrze wie, że ma wiele na sumieniu.
-Wyluzuj Megan! Przecież wiesz, że żartuję! - podnosi ręce bym dała mu spokój.
-Właśnie ciężko się czasami zorientować kiedy żartujesz, a kiedy nie! - mówię, a on wie, że mam na myśli jego wczorajszą propozycję. 
-Wróć do łóżka i wstań prawą nogą Meg! - warczy wkurzony i wstaje od stołu, bo wie, że przesadził i że jestem na niego wyczulona.
-Dajcie spokój! Nie ma się o co kłócić -  Erick próbuje interweniować jednak Filip wychodzi. I dobrze! On patrzy na mnie łagodnie i pociera palcami o moją dłoń.
-Czasami naprawdę z niego dupek! – dodaję, a Erick kręci głową bym przestała - Taka prawda! - dodaję jednie i szybko zmieniamy temat.
-Z czego śmialiście się wczoraj z Gordonem w klubie? - przypomniało mu się nagle. 
-Z Tanishy i Teda -  odpowiadam cicho.
-Bo? - unosi brew.
-Nakrywam ich jak.....
-Dzień dobry państwu! - schodzi  do nas Gordon przerywając mi w pół zdania. Chyba jeszcze nie wytrzeźwiał. Obejmuje Ericka i poklepuje  go po plecach.
-Chyba powinieneś się jeszcze położyć! -  śmieje się Erick i nalewa mu kawy do kubka.
-Moja piękna żona zażyczyła sobie śniadanie do łóżka, muszę to jakoś zorganizować! -  siada i upija łyk, siedzimy rozmawiając o wczorajszym wieczorze. Erick dzwoni po kolejne śniadanie.
-To co z tą Tanishą i Tedem? - pyta w końcu.
-Meg zobaczyła ich w łazience jak się bzykali - mówi Gordon - Ona naprawdę ma jakieś problemy! -  dodaje.
-To podobnie jak na weselu! - śmieje się Erick.
-Też ich nakryłeś? - pytam ciekawa.
-Tak - przewraca oczami -  Z bratem Gordona na tylnym siedzeniu limuzyny młodych, to była dopiero afera co!? - poklepuje Gordona po plecach.
-Dlaczego? - dopytuję dalej.
-Bo mój brat miał wtedy żonę, teraz jest już rozwiedziony. Oczywiście po tamtej właśnie akcji - Otwieram usta ze zdziwienia. Co za kobieta?! Dlaczego Jeni się z nią przyjaźni? Za chwilę kelner przywozi kolejne śniadanie i Gordon zabiera je do sypialni, zamykając za sobą drzwi.
-My też powinniśmy wrócić do łóżka… - mówi Erick i uśmiecha się do mnie.
-Bardzo chętnie panie Evans - wstaję i szybko wbiegam na górę. Erick zaczyna mnie gonić i dopada na środku korytarza. Piszczę głośno, a gdy wpadamy do sypialni Erick zatrzaskuje drzwi i opadamy na łóżko. Nasze usta łączą się w gorącym pocałunku, a on układa się między moimi udami, wplata palce w moje włosy i napiera twardniejącym członkiem na moją pulsującą i gorącą cipkę. 
-Co to? -  przerywa nagle słysząc dziwne odgłosy za ścianą. Podnoszę głowę i razem przysłuchujemy się chwilę. W tym samym momencie uświadamiamy sobie, że to z pokoju Filipa i Chloe.
-Chryste! - mówię zirytowana, bo kompletnie nie mam ochoty tego słuchać.
-Pół nocy było ich słychać, po tym jak zasnęłaś nieźle dawali! - śmieje się znowu i zaczyna mnie całować po szyi -  Chodź pokażemy im, że też potrafimy być głośno - dodaje.
-Nie bawię się w takie głupie gierki -  podnoszę się oburzona, zadziwiając tym Ericka.
-To tylko żarty mała, daj spokój - kładzie się na mnie i  wbija mnie w materac -  Będziemy cichutko… -  całuje mnie w kącik ust, a dłonie wsuwa pod koszulkę dobierając się do moich piersi. To przekonuje mnie do tego, że jednak mam ochotę na seks. Moje dłonie wędrują po jego nagich plecach i zsuwają jego bokserki uwalniając męskość - Tak bardzo cię pragnę, zawsze i wszędzie! -  przygryza moją wargę i wplata palce we włosy, unieruchamiając  mi głowę.
-Zawsze jestem na ciebie gotowa… -  szepczę w jego usta i zamykam oczy. To uczucie gdy całuje mnie po szyi w dół, po piersiach, brzuchu, zatacza językiem kółka wokół pępka, uwielbiam je. Ściąga mi koszulkę przez głowę i takim sposobem zostaję w samych szortach. Erick przygląda mi się z góry, oczy mu płoną. To jak na niego działam, daje mi ogromne poczucie własnej wartości w takich chwilach. Po chwili zdejmuje swoją koszulkę i moje szorty całując mnie od ud po same kostki. Składa mokre pocałunki, jeden przy drugim, powoli i namiętnie, a c co jakiś czas przygryza moją wrażliwą skórę. Odrzuca bieliznę na bok i palcami zaczyna masować moją łechtaczkę, a drugim palcem  nieśpiesznie wchodzi we mnie.
-Jesteś taka wilgotna maleńka - uśmiecha się szelmowsko i składa pocałunek na wzgórku łonowym, moja gładka po depilacji skóra jest tak wrażliwa, że wyginam plecy w łuk. To cudowne uczucie narasta we mnie, tam na dole. Nigdy nie sądziłam, że moje ciało jest zdolne odczuwać i przeżywać to co wyprawia ze mną Erick. Jest doskonałym kochankiem, dokładnie wie czego potrzeba kobiecie, jak sprawić jej największą przyjemność. Gdy moje ciało jest w jego rękach wiem, że może zrobić ze mną co tylko zechce. Jego palce dalej krążą wokół mojej pulsującej łechtaczki, a ja jęczę w rozkoszy, która zalewa moje ciało. Cała drżę i próbuję się poruszyć. Nie mogę jednak tego zrobić, bo Erick unieruchomił mnie całkowicie, co dodatkowo potęguje doznanie. Całuje mnie mocno zduszając mój krzyk. 
-Miało być cichutko skarbie… - uśmiecha się złośliwie i zaczyna całować moje piersi. Zachłannie i mocno, a moje sutki stwardniały już dawno, przygryza je, po czym całuje by ukoić cudowny ból. Nagle przestaje mnie pieścić i przeciąga palcami od mojej kobiecości wprost do moich ust. Ssę jego palce jak szalona, smakując swojego smaku. To takie podniecające! Mruczy i wchodzi we mnie powoli swoją nabrzmiałą męskością. Czuję wypełniające mnie uczucie, które tak uwielbiam, którego tak pragnę i potrzebuję. Dokładnie tak.  Potrzebuję Ericka, potrzebuję jego ciała i duszy. Kocham go ponad wszystko, a w takich chwilach czuję, że należy tylko do mnie, a ja do niego. Gdy wypełnia mnie cały podpiera się na dłoniach rozłożonych po obu stronach mojej głowy. Nie porusza się... tylko mnie obserwuje. Drażni się ze mną, moje biodra próbują zataczać koła jednak nie mogą. Dyszę głośno, na twarzy mam rumieniec, a serce wali mi jak szalone.
-Proszę! - jęczę cichutko. To kompletna desperacja. 
-O co pani prosi pani Donell? - pyta, oczy ma szeroko otwarte i skupione na mnie.
-Pieprz się ze mną! - wypowiadając te słowa czuję, jak jego penis drga we mnie. To na niego działa!
-Jak? - ton głosu ma jednak ciepły i spokojny. Jak on może zachować spokój w takiej sytuacji?
-Mocno, namiętnie, teraz! - znowu podejmuję próbę by się poruszyć ale na daremne. W kącikach moich oczu pojawiają się łzy.
-Jak sobie pani życzy… - odpowiada pewnie i wycofuje się szybko by ponownie zatopić się we mnie do samego końca. Krzyczę głośno i zaciskam pięści w pościel odchylając głowę w poduszki - Jeszcze raz? - pyta z premedytacją.
-Tak… - kwilę ciszej niż szeptem. Uśmiecha się i powtarza proces, raz za razem wychodząc ze mnie i wracając w sam środek mojej kobiecości. Unoszę biodra by czuć go jeszcze głębiej, wypełnia mnie całą. Na jego czole widać pojawiające się krople potu, dyszy głośno i szybko tak jak ja. Zatapia się we mnie po raz kolejny, a ja eksploduję całą sobą, wirując i opadając pod nim. Moje ciało wije się w słodkich, rozkosznych konwulsjach, a on nie przestaje. Jego pchnięcia się coraz bardziej namiętne, a ja krzyczę głośno gdy czuję kolejną falę wzbierającą w moich podbrzuszu.
-Tak maleńka, jeszcze raz! - całuje mnie podgryzając wargę, aż jęczę z bólu - Dojdź dla mnie! – mruczy, a ja jak na zawołanie dostaję kolejnego cudownie wyczerpującego orgazmu. Chwilę po mnie spełniania doznaje także on. Zaciska przy tym pięści po obu stronach mojej głowy i jęczy głośno. Wysuwa się ze mnie powoli i kładzie obok, podpierając na łokciu. Jestem tak zmęczona, że nie mam siły otworzyć oczu. Uśmiecham się tylko w jego kierunku gdy dotyka palcami mojego policzka zahaczając o kącik ust. Leżymy nadzy, spoceni i przyjemnie wycieńczeni. Erick okrywa mnie pościelą, zwijam się w kłębek i wtulona w jego piękne ciało odpływam do krainy snów.

Budzą mnie głosy dochodzące aż z salonu. Niechętnie otwieram oczy. Porażają mnie promienie słońca wpadające przez, do połowy zasłonięte, okna naszej sypialni. Erick siedzi obok pracując na laptopie. Przypatruje mu się chwilę, jest skupiony ale zrelaksowany. Spogląda na mnie.
-Jak się czujesz?
-Obolała -  przeciągam się i przekręcam na brzuch podpierając głowę na rękach. Erick marszczy brwi i odkłada komputer.
-Wszystko w porządku? - pyta zatroskany.
-W jak najlepszym panie Evans - podsuwam się by go pocałować, a pociąga mnie do siebie.
-Wszyscy już chyba wstali. Schodzimy na dół?
-Chyba muszę się wykąpać. Znowu! - dodaje rozbawiona.
-To leć, ja już się kąpałem po siłowni.
-Byłeś na siłowni? - O cholera, ile ja spałam?
-Tak byłem, razem z chłopakami -  puszcza mnie delikatnie i wstaje w łóżka - Napuszczę ci wody - dodaje i idzie do łazienki.
-Dzięki! -  posyłam mu buziaka w powietrzu i kładę się jeszcze na chwilę. Wczorajszy wieczór i dzisiejszy poranek naprawdę mnie wykończył. Najchętniej zostałabym w łóżku cały dzień.

Woda jest przyjemnie ciepła, a zapach wanilii wypełnia całą łazienkę. Duża narożna wanna na dwie osoby, wypełniona jest po brzegi, a ja czuję się rozpieszczana. Opieram głowę o miejsce specjalny do tego zagłówek i relaksuje się ciszą. W łazience kompletnie nic nie słychać. Przypominam sobie nasz poranek i seks pod prysznicem... zerkam w jego kierunku, uśmiecham się na tę myśl. Czuję się tak dobrze i lekko zamykam więc oczy i wzdycham cichutko. Jest mi coraz lżej i mam wrażenie, że zaraz zasnę. Nie mogę podnieść sennych powiek, próbuję walczyć ale zmęczenie i gorąca woda wygrywają. 
-Cholera Meg! - słyszę nagle krzyk Ericka wpadającego do łazienki. Otwieram oczy i widzę jak wchodzi do wanny w ubraniu i łapie mnie za głowę. O kurczę! Chyba mi się przysnęło. Trzyma mnie mocno i patrzy na mnie przestraszony, a ja z tego wszystkiego zaczynam chichotać jak głupia.
-Przepraszam...-  mówię zawstydzona, bo widzę jego wzrok. Oczy ma ciemne jak burzowe niebo i chyba go wkurzyłam.
-Bawi cię to, że mogłaś się utopić w wannie? - marszczy brwi, jego ton jest poważny. Zbyt poważny. 

3 komentarze:

  1. Twoje rozdziały są wspaniałe, ten także jest rewelacyjny. Nie mogę się doczekać kolejnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A takie komentarze jak Twój dają mi powera do działania :) Dziękuję :*

      Usuń