Premiera już w lipcu!

czwartek, 16 lipca 2015

Rozdział 59

-Pierdol się! - chcę przejść ale Filip zagradza mi drogę. Erick, Tom i Gordon rozmawiają o czymś przy wyspie w kuchni i nie zwracają na nas uwagi.
-Z tobą zawsze maleńka… -  odpowiada z wyrachowaniem, a ja wzdrygam się i opanowuję chęć przywalenia mu w twarz. Patrzy na mnie tak wymownie, że jest mi niedobrze.
Nie potrafię nawet ubrać w słowa tego co o nim myślę. Jest największym skurwielem jakiego znam! Patrzymy na siebie tocząc jakąś niemą wojnę.
Nie wiem jedynie o co walczę? O godność? O to by dał mi spokój? By dał spokój NAM - mi i Erickowi? W końcu spuszczam wzrok nie mogąc wytrzymać jego spojrzenia i przechodzę obok niego. Filip "niby niechcący" trąca mnie ramieniem, a ja jęczę z bólu i łapię się za bark. Chłopaki odwracają się jak na zawołanie.
-Uważaj do cholery! Jest cała poobijana! - podbiega do mnie Ericki podprowadza mnie do sofy w salonie.
-Przepraszam Meg, nie wiedziałem… -  odpowiada Filip jak gdyby nigdy nic. Ta jego wyrachowana, kłamliwa mina naprawdę przyprawia mnie o mdłości.  Tom patrzy na mnie i chyba już wie o co chodzi. W jego oczach dostrzegam współczucie.
-Źle się czuję, chciałabym się położyć -  mówię cicho do Ericka
-Stało się coś? Znowu strasznie zbladłaś -  patrzy na mnie zaniepokojony.
-Jestem zmęczona - wymuszam uśmiech by go bardziej nie martwić. Mam ochotę wtulić się w niego i zasnąć. To takie kurewsko niesprawiedliwe, że kocham go, a nie mogę z nim być. Jeden błąd, jeden wieczór wszystko zniszczył. Sama nie jestem w stanie wybaczyć sobie tego co zrobiłam więc jak on miałby to zrobić? Jestem przekonana, że mnie znienawidzi gdy dowie się prawdy. 
-Meg powinnaś się położyć - podchodzi do nas Tom.
-Właśnie taki mam zamiar - mrugam do niego ciepło - Pójdziesz ze mną? - pytam, bo nie chce iść sama.
-Jasne - Erick patrzy na nas niepewnie ale na szczęście pozwala mi iść z Tomem bez zbędnego komentarza. Domyślam się, że wolałby iść zamiast niego. 
-Sypialnia na górze jest gotowa, pokój gościnny też -  mówi i całuje mnie w czoło. To taki czuły gest, który uwielbiam. Moja radość jednak nie trwa długo, bo czuję na sobie spojrzenie Filipa. Obserwuje nas bacznie udając, że ma wszystko gdzieś - Przyjdę do ciebie później – dodaje Erick i oddaje mnie w ręce Toma. Ruszam szybko na schody, a Tom idzie za mną.
-Dobranoc! -  mówię głośno z antresoli i spoglądam w dół na Gordona. Filip doskonale wie, że te słowa nie są kierowanego do niego. Machają do mnie obaj, a Filip uśmiecha się szyderczo. Nie mam pojęcia co mu siedzi w tej głowie i nie chcę wiedzieć. Gdy wchodzimy  z Tomem do sypialni, ja zamykamy drzwi.
-Kurwa mać! - klnę głośno. Jestem totalnie zdenerwowana i wściekła. Na szczęście ściany są dźwiękoszczelne i wiem, że nic nie słychać na dole. 
-To ten koleś, tak? - dopytuje Tom patrząc na mnie łagodnie.
-Tak! - siadam na łóżku i chowam twarz w dłonie. Co za sytuacja!
-Ale ma tupet! Zaraz tam pójdę i mu przywalę!  - wkurza się -  Mówił coś?
-Żebym nie robiła scen, bo nikt nic nie wie...
-A ty co?
-Powiedziałam żeby się pierdolił - odpowiadam i zaczynam się śmiać. 
-No i prawidłowo! Ktoś powinien dać mu porządnie w mordę! Jakby Erick się dowiedział to pewnie by go zabił! - Tom siada obok mnie i rozgląda się po pomieszczeniu. Jest cały nabuzowany z emocji, tak jak ja -  Zajebista sypialnia – dodaje nagle i opada na plecy zakładając ręce za głowę. Oboje wybuchamy śmiechem. Rozmawiamy dłuższą chwilę, bo nie chcę zostać sama. W sumie dopiero teraz dochodzi do mnie, że jesteśmy w apartamencie Ericka w jego sypialni. Będę tu dziś spała... Z NIM! Na samą myśl robi mi się gorąco. 
-Znowu się z nim bzykniesz! -  Tom wyprzedza moje myśli. Jest rozluźniony i już się na mnie nie złości. 
-Weź przestań tak mówić! Nie zrobię tego! - trącam go choć sama nie wierze w to co mówię.
-Jasne... Między wami jest tyle chemii i napięcia seksualnego, że to aż namacalne Meg! - stwierdza wprost. 
-To takie oczywiste? - krzywię się lekko i drapię się po głowie, a Tom śmieje się głośno.
-Jestem facetem Meg i wiem co on czuje. Nie widział cię ponad dwa miesiące więc to logiczne, że cię pragnie. Jest stęskniony, wygłodniały i zmartwiony. Chce się upewnić, że między wami nadal jest "to coś". No i jest... - odpowiada szczerze. 
-A ty? - pytam.
-Co ja? - Tom unosi brew.
-Kiedy ostatnio się z kimś kochałeś? - wypalam nagle. Nie wiem co mnie naszło by zadać mu to pytanie. Tom uśmiecha się lekko i spogląda na mnie. 
-Nie pamiętam dokładnie. Nie jestem z Lily już ponad 3 miesiące, więc mniej więcej tyle - odpowiada wzruszając ramionami. 
-I przez te miesiące dosłownie nic? - pytam dalej. 
-Nie licząc kilku dziewczyn na jeden raz... ale nie nazywam tego "kochaniem się" tylko po prostu rżnięciem -  odpowiada zadowolony.
-Głupek! - trącam go delikatnie po ramieniu. 
-No co? Jestem tylko facetem! - Tom śmieje się dalej. Ten argument wcale do mnie nie przemawia ale ja chyba nigdy nie zrozumiem facetów. 
-Wracasz do nich? - pytam niepewnie.
-Chyba nie mam wyjścia. Pan prezes nie pozwoli mi tu przecież z wami spać... Chyba, że nadmucham sobie materacyk i będę robił za przyzwoitkę tak jak zeszłej nocy - odpowiada i znowu śmieje się na cały głos. 
-No właśnie... możesz mi wyjaśnić co to było?! Myślałam, że stroicie sobie ze mnie żarty!
-Powiedziałem, że nie chcę byś spała sama i że cię popilnuje, Erick oczywiście stwierdził to samo. Żaden nie chciał ustąpić, a ja wolałem was pilnować! - puszcza mi oczko - Ale i tak cię dorwał w łazience z samego rana! – porusza wymownie brwiami, a ja nie mogę opanować uśmiechu. 
-Tom! - Ganie go, a on aż kładzie się na łóżku i wręcz tarza ze śmiechu - Jesteś okropny! - dodaję  ale także zaczynam się śmiać.
-Musi być niezły w te klocki, zaspokoić taką laskę jak ty! -  żartuje dalej. Leżymy obok siebie dłuższą chwilę i gadamy o głupotach. Uwielbiam jego poczucie humoru i w ogóle się przy nim nie krępuję. Tom to chyba moja bratnia dusza i mam naprawdę ogromne szczęście, że go poznałam. Nagle drzwi od sypialni się otwierają i wchodzi Erick.
-Podobno źle się czułaś! - patrzy na nas mrużąc oczy. Chyba jest wkurzony, że tak dobrze się bawimy. 
-Już się kładę... - wstaję z łóżka i opanowuje śmiech. Tom leży nadal i ani myśli wstać.
-Zajebiście wygodne łóżko! - mówi to z takim luzem, że nie wytrzymuję i wybucham ponownie  śmiechem. Dopadła nas głupawka, a Erick patrzy na nas jak na idiotów. Chyba nigdy nie widział mnie takiej i to dla niego nowość. Tak naprawdę w ogóle mnie nie zna, a z drugiej strony zna doskonale. Ależ to wszystko popieprzone. 

Wchodzę do łazienki by się przebrać do snu. Odruchowo wyciągam z komody Erickową koszulkę i wącham ją. Jest taka miękka i cudownie pachnie. Odświeżam się szybko i przebieram do spania, nie mam jednak świeżej bielizny na zmianę. Z ciekawości zaglądam do szuflady w której kiedyś leżała moja bielizna i wszystko jest na miejscu. Jestem zaskoczona ale pogłębia to moje poczucie winy... Erick cały czas czekał... Czekał i wierzył.. i nadal wierzy, że wrócę. Wzdycham opanowując cisnące się do moich oczu łzy. Związuję włosy i wracam do pokoju. Chłopaki rozmawiają o czymś między sobą. 
-Który mnie dziś ulula do snu? - pytam sarkastycznie, wspominając wczorajszy wieczór.
-Trudny wybór, co? - mówi Tom, żarty nadal się go trzymają. Erick patrzy za to poważnie. On nie pozwala sobie na taki luz w obecności obcych mu osób.
-Kładź się do łóżka -  wtrąca łagodnie, a Tom bez słowa wychodzi z pokoju. Macha do mnie jednie przy drzwiach i posyła buziaka na dobranoc. Chyba ustalili to, że Erick ma ze mną zostać ale nie mam pewności. Przechodzę szybko przez sypialnię i wsuwam się pod kołdrę. Boże jak wygodnie! Materac jest tak cudowny, że nawet bez leków prawie nic mnie nie boli. Erick podchodzi do mnie i siada po stronie łóżka na której leżę. Nachyla się i gładzi mnie po ramieniu wsuwając dłoń pod rękawek koszulki. To takie przyjemne. 
-To mój ulubiony widok -  uśmiecha się.
-Jaki widok? – pytam marszcząc brwi.
-Ty w naszym łóżku - w oczach zaczynają tańczyć mu chochliki. Och nie... Ericku nie możemy... Rano był ostatni raz... Błagam w myślach by nie zaczynał próbować ponownie mnie uwieść. Jeśli zbliży się choćby o centymetr bliżej to nie dam rady się opanować. Wiem to!
-Masz gości, powinieneś do nich iść… -  zmieniam temat próbują zgasić rodzące się we mnie pożądanie. To, że nadal go pragnę jest proste i logiczne jak "dwa razy dwa". 
-Wiem maleńka, ale wrócę do ciebie niedługo… -  Erick ujmuje moją dłoń całuje. Spoglądam na niego i odruchowo  obejmuję go, a następnie przytulam mocno. Pierwszy raz od długiego czasu, przytulam go.  Tak po prostu. Zaskakuje tym i siebie i jego. Ericka oddech staje się ciężki i nierówny. On też czuje ten ciężar na swoim sercu - W jasnych włosach jesteś równie śliczna, najpiękniejsza -  szepcze mi do ucha, a jego gorący oddech owiewa mi szyję. Drżę, a całe moje ciało pokrywa się gęsią skórką. Jak mam mu się oprzeć? A może jeszcze ten jeden raz... Meg nie! - gani mnie moje wewnętrzne "ja". Nie mogę mu więcej tego zrobić - powtarzam w głowie jak mantrę. 
-Dobranoc Ericku - odpowiadam cicho i uśmiecham się delikatnie.
-Dobranoc maleńka… -  Erick całuje ponownie moją dłoń i kładzie ją delikatnie na kołdrze. Siedzi chwile i patrzy na mnie bez słowa. Gdy zaczynam zasypiać wstaje i po cichu wychodzi z sypialni. Faktycznie jestem zmęczona, bo sen zmaga mnie bardzo szybko.

4 komentarze:

  1. Powinna mu przywalić albo chociaż Tom. Ten Filip to świnia. Rozdział cudowny i nie mogę się doczekać kolejnego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się w zupełności, czekam na kolejne rozdziały i na wyjaśnienie Erickowi co się stało :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W zasadzie mysle ze Tom czyje cos do Meg :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj rozdział super ale Filipowi to bym przywaliła :) i mam coś przeczucie że niedługo znów "usłyszymy" o pewnej pani. Jeśli chodzi o tajemnice z Vegas oj to doczekać się nie mogę jak Erick na to zareaguje ( ja to bym Filipa wykastrowała). Kasiu czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg El@

    OdpowiedzUsuń