Premiera już w lipcu!

piątek, 31 lipca 2015

Rozdział 70

Piątek,  13 Grudnia

Umówiliśmy się dziś z Brayanem i Tomem na karaoke. Tom pracuje jednak do wieczora więc ma dołączyć do nas później. Siedzimy w mieszkaniu Brayana i czekamy aż wróci. To ostatnio jedna z naszych ulubionych rozrywek, oczywiście w zaciszu domowym. Nie ma mowy by chłopaki pozwolili gdziekolwiek wyjść mi samej. Pilnują mnie na zmianę i jest lekko wkurzające ale staram się to tolerować, bo wiem, że robią to w dobrej wierze. Zrobiłam górę pysznego jedzenia na ten wieczór. Kilka minut po jedenastej słychać, że ktoś otworzył domofonem drzwi. To na pewno Tom. Nie mylę się, jednak nie przychodzi sam. Jest z Lily. Mnie i Brajanowi opada szczęka.
-Dobry wieczór! - wita się z nami tym swoim piskliwym głosem i uśmiecha się tak słodko, że aż mnie zemdliło. Co ona tu z nim robi?
-Cześć Lil -  rzuca zimno Brayan.
-My się chyba oficjalnie nie poznałyśmy -podchodzi do mnie i wyciąga dłoń – Jestem Lily - przedstawia się.
-Megan - wymuszam uśmiech i patrzę na Toma. Muszę być dla niej miła ze względu na niego - Jeśli jesteście głodni, to jedzenie stoi na stole - dodaję jako wzorowa gospodyni domowa. Rozmawiamy chwilę o głupotach, Tom przyniósł piwo dla siebie i Lily. Nie mam pojęcia czy ona wie, że jestem w ciąży? Mam jednak nadzieję, że Tom zachował to dla siebie. Kleją się do siebie jak nastolatki, a ja pierwszy raz widzę jak Tom obłapia dziewczynę i mimo tego, że wiem ją kocha, nie ufam jej. Po tamtym wieczorze w klubie tym bardziej mam do tego podstawy.
-To co, zaczynamy? - pyta Brayan, gdy nie może już patrzeć jak Lil wpycha Tomowi język do gardła i zerka  na mnie przewracając oczami. Powstrzymuję śmiech.
-Może zagramy w kręgle albo coś innego? - proponuje Tom.
-Miało być karaoke, specjalnie ściągnąłem aktualizację. Meg cały dzień ćwiczyła swoją piosenkę! - odpowiada żartobliwie Brayan i puszcza mi oczko.
-W takim razie ona zaczyna -  wtrąca Lil.
-Mam dla was coś specjalnego! - wstaję śmiało i biorę do ręki mikrofon. Mam gdzieś co pomyśli sobie o mnie Lil, jestem ze swoimi przyjaciółmi i mogę się wygłupiać. Wybieram z listy piosenkę Rihanny „Only girl” i włączam play. Zaczynam swój występ stając naprzeciwko mojej publiczności, Brayan od razu się śmieje, a Tom przygląda się uważnie. Mina Lily wyraża wszystko i jest bardzo wymowna: „co to za idiotka?”, mam to jednak w dupie. Kiedyś należałam do szkolnego chóru więc nie śpiewam najgorzej. Odprawiam  swój taniec w rytm muzyki i udaje Rihannę. Wiem jak zabawnie to wygląda. Brayan gwizda i rzuca we mnie popkornem, Tom także się śmieje. Na koniec kłaniam się nisko i padam na dywan ze śmiechu.
-Cholera Meg, to było naprawdę dobre! - mówi z podziwem Tom.
-Dzięki! Chcesz autograf? - rzucam żartobliwie.
-Od ciebie zawsze! -  w żarcie puszcza mi oczko, a Lil gromi go wzrokiem.
-Teraz twoja kolej, Lil! - podaje jej mikrofon ale wiem, że nie ma na to ochoty -  Jak wszyscy to wszyscy!  - dodaję by nie odmawiała. 
-Ok, niech będzie! -  bierze ode mnie mikrofon i wstaje. Długo wybiera piosenkę aż w końcu decyduje się na numer Christiny Augilery „Dirty”. Śpiewa całkiem nieźle, ale tak się wygina i wdzięczy do Toma, że ledwo powstrzymuje śmiech, Brayan także. Tomowi chyba jest głupio, bo dopija piwo prawie na jeden raz. Nie podoba mi się to, że przy niej pije. Przy nas tego nie robi wie, bo że nie może. Biję brawo tylko po to by nie zrobić mu przykrości ale... co on  do cholery w niej widzi? Chyba ten wielki biust i pupę, bo Lily ma zaokrągloną figurę. Jest pulchna ale w apetyczny sposób i widać, że nie ma problemów ze swoim ciałem . Emanuje pewnością siebie i w sumie to dobrze ale ona działa mi na nerwy. Niby próbuje coś zagadywać ale nawet nie ma odwagi przeprosić za tamten wieczór, a ja pamiętam co wtedy powiedziała. Zaraz po występnie Lily chłopaki śpiewają kilka piosenek i mamy z tego naprawdę niezły ubaw. Oni są w tym naprawdę genialni mimo tego, że kompletnie nie potrafią śpiewać. Brayan odprawia także mini striptiz wymachując tyłkiem przed Lily, a wiem, że robi to złośliwie i jeszcze bardziej mnie to bawi.
-Może się już położysz, mała? - pyta Brayan widząc jak przecieram oczy.
-Nie spokojnie, posiedzę z wami jeszcze -  uśmiecham się.
-My i tak zaraz będziemy się zbierać! -  wtrąca Tom kompletnie nas tym zaskakując. Jest kilka minut po drugiej w  nocy.
-Nie zostajesz? - 
-Jedziemy do Lil -  odpowiada zdawkowo, ona milczy.
-Wróciłaś na stałe do Londynu? - wtrącam. 
-Jeszcze nie wiem, to zależy… -  odpowiada i gładzi Toma wymownie po udzie.
-Macie plany na sylwestra? - dopytuje dalej Brayan. 
-A co? - burczy Tom i wiem, że zaraz się wkurzy.
-Tak pytam! Wyluzuj stary! - uspokaja go. Tom wypił kilka piw i już nad sobą nie panuje.
-Chodźmy już - mówi Lil, i wstaje mu z kolan.
-Tak będzie najlepiej! - rzuca ostro Brayan i zaczyna zbierać resztki jedzenia ze stołu. Podchodzę do Toma i obejmuję go mocno na pożegnanie.
-Zadzwoń rano -  szepczę mu do ucha.
-Spokojnie Meg. Zrozum mnie… -  odpowiada błagalnie. 
-Rozumiem...  - całuje go w policzek i żegnam się z Lily najmilej jak umiem. Wychodzą szybko nie żegnając się z Brayanem. Zamykam za nimi drzwi i wracam do salonu.
-Co za manipulantka! Nie trawię jej! - wyrzuca z siebie Brayan.
-Daj spokój. To jego sprawa - macham ręką by wyluzował.
-Ona go nie kocha. Nie wiem co jej tym razem chodzi po głowie ale się dowiem! Nie pozwolę by znowu przez nią cierpiał.
-Mi ona też się nie podoba ale nie będę się wtrącać. Chodźmy spać, jestem padnięta -  ujmuję jego dłoń. 
-Chcesz spać ze mną? - pyta niepewnie.
-Jasne. Zawsze… -  odpowiadam zbyt zadowolona i chyba dziwnie to brzmi, bo Brayan robi znowu tą nieodgadnioną dla mnie minę. 

Przebieram się w piżamę i idę do sypialni w której Brayan już leży. Ma na sobie tylko spodnie od piżamy. Zastanawiam się czemu aż tak zdziwiła go moja propozycja wspólnego spania? Czy to takie dziwne spać z przyjacielem w jednym łóżku? Dla mnie nie. Spoglądam na niego niepewnie, bo na naprawdę ładne ciało przez to, że kiedyś grał w piłkę. Pierwszy raz dostrzegam, że ma tatuaż na obojczyku. To jakiś japoński lub chiński znak.
-Co to oznacza? - pytam wskakując pod kołdrę.
-To znak równowagi. Zrobiłem go gdy podjąłem pierwszą terapie -  odwraca się do mnie i patrzy w oczy - Mogę coś zrobić? - dodaje.
-Co zrobić? - unoszę brew, nie bardzo rozumiem.
-Mogę czy nie?
-Mam tak w ciemno zadecydować? - krzywię się. 
-Jeśli mi ufasz.
-Dobrze wiesz, że ufam.
-To dobrze - wstaje nagle i rozbiera się do naga.
-Co ty wyprawiasz?! - zakrywam oczy dłońmi i od razu robię się cała czerwona.
-Przecież pytałem czy mogę.
-Nie wiedziałam, że o to chodzi! Cholera, ubierz się! - chichoczę z tej kuriozalnej sytuacji.
-Daj spokój, przecież mnie już widziałaś! Ja ciebie zresztą też! - mówi i kładzie się pod kołdrę.
-Niby kiedy mnie widziałeś? - piorunuję go wzrokiem. Na szczęście zakrył się do pasa więc nic nie widzę. 
-Tego wieczoru co powiedziałaś Erickowi o Filipie - odwraca się w moją stronę i podpiera na łokciu. 
-Nie przypominam sobie bym się przy tobie wtedy rozbierała! -  przewracam oczami.
-Przebrałem cię z sukni w piżamę. 
-Och... -  znowu robię się czerwona.
-Jesteś piękną kobietą ale ustaliliśmy pewne zasady. Ja ich nie złamię... - uśmiecha się i nagle przyciąga do siebie.
-Musisz się przy mnie powstrzymywać? - pytam szczerze.
-Czasami... Jestem tylko facetem Meg ale cenie sobie twoją przyjaźń i nie chcę jej stracić.
-Dla mnie też jesteś ważny. Bez ciebie i Toma nie dałabym sobie rady… -  uśmiecham się.
-Myślę, że ta sprawa z Lil to próba zapomnienia o tobie -  stwierdza..
-Jego mama powiedziała mi, że się we mnie zakochał choć trudno mi w to uwierzyć -  przekręcam się na bok i także opieram na łokciu.
-To uwierz, on jest w tobie zakochany! Po uszy!
-Bez jaj! Przecież nigdy nie dałam mu do zrozumienia, że mi się podoba. Kompletnie mnie nie pociąga! Ja też nie jestem w jego typie – stwierdzam.
-Znam go, wiem co mówię - kiwa głową.
-To kompletnie bez sensu! Co ja mam z tym niby zrobić?
-Nic, to on musi to jakoś przetrawić i tyle. Chodź spać Meg, nie chcę myśleć o Tomie przed zaśnięciem... - mówi rozbawiony. 
-No dobra, dobra! Ale wrócimy do tego tematu! - uśmiecham się znowu i odwracam się do niego tyłem - Jeśli poczuje coś na plecach przyrzekam, że cię uduszę! - dodaję ostrzegawczo. 
-Nie kontroluje tego!
-To zacznij! -  śmieję się w głos. 
-Nie da się.
-Nic mnie to nie obchodzi! Dobranoc!
-Dobranoc złośnico -  Brayan obejmuje mnie w pasie i kładzie głowę obok mojej. Czuję jego ciepły oddech na włosach. Gładzi delikatnie moje ramie, a to takie przyjemne. Zasypiam powoli, czuję się przy nim naprawdę bezpiecznie.

Sobota,  14 Grudnia

Jest mi za gorąco. Czuję jak Brayan obejmuje mnie rękami tak mocno, że nie mogę się ruszyć. Ale z niego kaloryfer! W dodatku czuję, że  natychmiast muszę iść do łazienki. Jak najbardziej delikatnie próbuję wyswobodzić się z jego objęć i wstać. Niestety mi się to nie udaje, a Brayan właśnie się obudził. 
-Wiercisz się strasznie! - burczy na mnie zaspany i robi wkurzoną minę.
-Muszę do kibelka… -  wygrzebuję się z pościeli i wstaję. Brayan rzuca we mnie jaśkiem i chowa głowę po kołdrę, a ja chichoczę cicho. Mój pęcherz ostatnio dosłownie wariuje, a ja chyba muszę zacząć nosić wkładki higieniczne, bo momentami nie mogę powstrzymać potrzeby. To takie dziwne i krępujące. "Uroki" ciąży zdecydowanie mi się nie podobają. 

Jest sobota więc chłopaki mają wolne. Tom jeszcze nie dzwonił mimo, że już po jedenastej. Brayan właśnie bierze prysznic, a ja zabieram się za obiad. Rano ogarnęłam trochę mieszkanie wykorzystując moment, gdy Brayan jeszcze spał. Gdyby wstał na pewno nie pozwoliłby mi tego robić. Wytarłam tylko kurze i posprzątałam po wczorajszym wieczorze, a i tak cholernie się przy tym zmęczyłam.
Pogoda jest paskudna, jest strasznie zimno i wieje silny, mroźny wiatr. W Nowym Jorku pewnie jest podobnie. Nie lubię zimy, jestem raczej zmarzlakiem, a porządna kurtka, czapka i szalik to dla mnie podstawa. Zastanawiam się czy w trakcie wesela nie będzie mi zimno z odkrytymi ramionami? Powinnam chyba dokupić jakieś bolerko albo szal. Nawet nie wiem gdzie dokładnie odbędzie się uroczystość? I kto na niej będzie? Na myśl o zobaczeniu swojego kuzynostwa, wujostwa od razu boli mnie głowa. Moja rodzina, głównie ze strony mamy, jest bardzo wścibska i wkurzająca. Na pewno wywołam sensację tym, że się tam zjawię w dodatku z Brayanem. Muszę chyba zadzwonić do Kim i zapytać kto będzie, by przygotować na to psychicznie i siebie i mojego gościa.
-Co tak ładnie pachnie? - pyta Brayan wychodząc z łazienki, biodra owinięte ma kremowym ręcznikiem, a na skórze lśnią mu jeszcze krople wody.
-Zupa ogórkowa, mam na nią straszną ochotę! - odpowiadam oblizując łyżkę po śmietanie.
-A masz ochotę iść dziś do kina? - dopytuje wycierając mniejszym ręcznikiem swoje mokre włosy. 
-A co grają?
-Drugą część „Igrzysk śmierci”.
-Nie oglądałam pierwszej - marszczę brwi.
-Może być coś innego, ruszmy się z domu po prostu - posyła mi ten swój uśmiech i wchodzi do sypialni.
-Poczekajmy może na Toma i pójdziemy we trójkę.
-Skoro się do tej pory się nie odezwał to myślę, że zobaczysz go dopiero w poniedziałek - krzyczy do mnie z pokoju, a ja drapię się po głowie. Cholera! Lil zarzuciła na niego swoje uroki i nie chce puścić, a ja nawet nie chce myśleć co robią, gdy są kompletnie sami. Wzdrygam się i kręcę głową.
-No dobra pójdziemy sami! - zgadzam się. 

Po obiedzie muszę oczywiście odpocząć. Zmęczyłam się jakbym co najmniej harowała  8 godzin, a ja heroicznie ugotowałam zupę. Brayan krząta się i stroi, postawił włosy w artystyczny nieład i założył eleganckie flanelowe czarne spodnie, oraz koszulę i sweterek. Chyba ja też powinnam się ubrać. Mam tu raczej codzienne rzeczy jednak znajduję dzianinową morską sukienkę do kolan, wkładam czarne grube rajstopy i długie kozaki. Włosy wyprostowałam, bo od kiedy jestem w ciąży całkiem nieźle sobie z nimi radzę. Są miękkie i lśniące. Maluje się lekko i jestem gotowa.
-Twoja mam nic nie mówiła jak dowiedziała się, że lecisz do Stanów na święta? - pytam gdy schodzimy do samochodu.
-Myślała, że jadę do ojca -  Brayan śmieje się i otwiera mi drzwi - Wsiadaj szybko, bo zimno!
-A nie chcesz go odwiedzić?
-Nie - rzuca zdawkowo - Jest dla mnie obcym człowiekiem -  dodaje.
-Aha... - ściska mnie serce gdy to mówi, bo wiem, że martwi go to, że on stanie się takim samym ojcem jakim dla niego był jego ojciec. 
-A ciebie co tak na spytki wzięło? Książkę piszesz? - pyta żartobliwie.
-O Jezu no! Po prostu chciałam wiedzieć! W sumie nigdy o nim nie opowiadałeś.
-Bo nie ma o czym. Mama rozwiodła się z nim gdy miałem 10 lat, jest pijakiem, bił i mnie i ją. Jedyne co po nim mam to skłonność do uzależnień... - stwierdza cierpko.
-Popieprzone to życie… -  wzdycham głęboko i zapinam pas.

Jedziemy do największego centrum handlowego w Londynie i chyba w Europie - Westfield Stratford City. Nie przepadam za takimi miejscami, tłumy ludzi, głośno i trzeba wszędzie uważać by nikt cię nie okradł. Czekając w gigantycznej kolejne po bilety spotykamy Jamesa i Eliota, byli z nami w klubie tamtego feralnego wieczoru. Także wybierają się na film.
-A wy tak sami? - pyta Brayan rozglądając się czy nie ma z nimi Sary i Niny.
-Dziewczyny poszły na zakupy, nie chciały iść do kina… -  odpowiada James. To średniego wzrostu, rudawy blondyn, opalony w solarium. Kompletnie nie mój typ.
-Słyszałeś, że Lil i Tom znowu są razem? -  pyta ten drugi, Eliot. Wysoki, także blondyn ale nie rudawy. Chociaż na solarium pewnie mają ten sam karnet. 
-Słyszałem i nawet widziałem. Byli wczoraj u mnie - Brayan wywraca oczami.
-Dziewczyny mówiły, że zaproponowała mu by wrócił z nią do Belgii - dodaje James, a ja robię wielkie oczy. Że co?!
-Popierdoliło ją chyba! - prycha głośno Brayan i myśli dokładnie to samo co ja.
-Podobno wstępnie się zgodził - wtrąca Eliot.
-Kurwa co za idiotka! Nie no, teraz to na pewno muszę z nim pogadać! – Brayana aż trzęsie ze złości i widać, że bardzo się wkurzył. Nie należy do osób, które szybko się denerwują ale jak widać ten temat okropnie go drażni. Zresztą nie tylko jego. Eliot i James są całkiem spoko. Nie traktują mnie jakoś dziwnie i są bardzo zabawni. Kiedyś tworzyli z chłopakami fajną paczkę przyjaciół ale teraz widać, że wiele się pozmieniało. Decydujemy się iść wszyscy razem do kina na „Kac Vegas 3”. Kupuję wielki kubeł prażonej kukurydzy i naczosów z sosem serowym. Chłopaki patrzą na mnie zaskoczeni, gdy stoimy w kolejce do wejścia na salę kinową. Tylko Brayan wie o co chodzi i ma z nich niezły ubaw.
-Gdzie ty to mieścisz? - pyta Eliot w momencie jak zajmujemy swoje miejsca. Właśnie wepchałam sobie do ust kolejną porcję kukurydzy i popiłam colą. 
-Tu - pokazuje mu na swój brzuch i się śmieje.
-Nie widać.

-Ona jest w ciąży, Eliot - wtrąca Brayan, a mina chłopaków w tym momencie jest bezcenna. Nie mają jednak odwagi o nic zapytać, tylko wymieniają się spojrzeniami. Wiem, że zżera ich ciekawość. Wiem też, że powiedzą o tym dziewczynom ale mam to gdzieś. Na pewno będą słać domysły na ten temat i podejrzewam, że to z Tommiego zrobią ojca mojego syna, a Lily na pewno oszaleje wtedy ze wściekłości. Zaszłam w ciąże mniej więcej wtedy jak tu przyjechałam, a na początku znałam przecież tylko Toma, co dla nich będzie jednoznaczne. Nie będę się jednak tłumaczyć i wyprowadzać ich z błędu. To może być nawet całkiem zabawne i może w ten sposób uda nam się pozbyć tej jędzy z jego życia? Drastyczne? Może... ale czego się nie robi dla dobra przyjaciół? 

10 komentarzy:

  1. Hej :)
    Bardzo podoba mi się jak piszesz i koncepcję masz super, ale już od dłuższego czasu starałam się opanowywać swoją złość, a teraz już nie mogę. Wkurza mnie główna bohaterka, która za wiele nie myśli o swoim życiu... Wiem, że na pewno żałuje zdrady i ciężko jej z tym żyć, ale po tym wszystkim co zrobił dla niej Erick nie powinna zostawiać go tak bez słowa. Wiem, że było jej ciężko mu o tym opowiedzieć i on nie dał jej szans na wytłumaczenie, ale do cholery! Czy ona próbowała w ogóle mu wszystko opowiedzieć? Nie chodzi by się przed nim usprawiedliwiała, bo fakt jest prosty, zdradziła go, ale Erick powinien wiedzieć, że to nie dlatego, że kochała Filipa czy czuła do niego pociąg. On wykorzystał jej słabszy moment a Erick wie, że dziewczyna ma słabą głowę. Powinna mu powiedzieć, że nic nie czuje do Filipa i nic jej nie usprawiedliwia, ale bardzo żałuje i nie myślała wtedy trzeźwo. Nie chodzi mi o to, że liczę iż on jej wybaczy, i Meg nie powinna tego oczekiwać, ale chodzi o ludzką przyzwoitość. On zrobił dla niej wszystko, poświęcił życie by ją chronić, chciał dać jej wszystko mimo, że czasem ją osaczał i nie dawał wyboru, ale nie można zostawić drugiej osoby, którą się kocha z niczym. Czy ona choć raz pomyślała jak się czuje teraz Erick? Jak wielki ból mu zadała? Co się z nim teraz dzieje i jak to przyjął? Czemu nie zadzwoni do Gordona i nie zapyta czy z nim wszystko w porządku skoro się wściekł? Meg myśli o sobie i nawet teraz wobec chłopaków, również myśli tylko o sobie. Super, że ma wsparcie chłopaków i pewnie jej to pasuje, że dwóch przystojniaków się nią opiekuje i spełnia każdą jej zachciankę, ale gdzie tutaj wzajemna opieka? Powiedzenie, że dziecko jest Toma ma właśnie być tymm gestem w którym to ona myśli i tak o sobie bo nie chce by ktoś zabrał jej przyjaciela? A pomyślała chociaż raz o tym, jak jemu jest ciężko ją kochać i wiedzieć, że ona nic do niego nie czuje i nie mogą być razem?
    Wkurza mnie główna bohaterka i jak bardzo lubię czytać to opowiadanie, to nie mogę znieść już dłużej jej głupoty i bezmyślności.Bo to właśnie jest najgorsze, kiedy ktoś po prostu nie myśli i jest głupi. Nie oceniam jej zdrady a nawet wiem, że ciężko się myśli w takich momentach, szczególnie, że jest się zamroczonym alkoholem. Jej wyjazd do Londynu nie jest oznaką głupoty i wiem, że to było jedno z lepszych wyjść., Ale to co teraz robi i jak się zachowuje wobec Ericka, którego wykorzystywała jak tylko był, myślała o sobie, o swoich potrzebach, mogła się z nim normalnie kochać nie czując do siebie obrzydzenia po tym co mu zrobiła. Czy ona kiedykolwiek zrobiła coś z myślą o nim?

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z przedmówczynią, mnie też Meg irytuje. Czemu nie zastanaowiła się jak on musi cierpieć i pewnie obwinia siebie za to co się stało. Pewnie myśli że to jego wina, bo był władczy, kontrolował ją, że nie dał jej tego co chciała. Czemu ona do niego nie napisze, nie zadzwoni, nawet niech nagra się na pocztę. On zasługuje na kilka słów więcej, nie dlatego by jej wybaczył bo ona nie ma prawa o to prosić, ale by nie cierpiał tak bardzo. Nic jej nie usprawiedliwia, żadne okoliczności, ale Eric musi wiedzieć, ze nie zrobiła tego bo go nie kochała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze cos w tym jest co pisza dziewczyny przede mną :-) nigdy nie potrafilam tego tak wyrazic. A znajac juz troche twoj styl pisania to on sie pewnie jeszcze w Monikę wmanewruje :-(jeśli Tom robi takie rzeczy z milosci do niej to co moze wymodzic Erick ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieje że mi odpowiesz czy Megan będzie z Erickiem bo naprawdę jeżeli nie to kończę czytanie tego bloga nienawidzę takich zakończeń wiec cóż liczę że odpowiesz i oszczędzisz mi cierpienia jeżeli nie będą razem :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana nie mogę Ci powiedzieć czy będą razem, bo zepsuje cały ten Efekt Ericka :-) na tym polega to opowiadanie, że jest pełno wątków, dużo emocji i do końca napięcie co i jak. Ja nikogo do czytania nie zmuszam, a jeśli Meg denerwuje Cie teraz to później na pewno lepiej nie będzie :-)

      Usuń
  5. czy erick dowie sie ze meg jest w ciaży ?

    OdpowiedzUsuń
  6. Spokojnie dziewczyny jestem pewna, że Erick pojawi się na ślubie itd. Kim. Więc wtedy będą mieć okazje porozmawiać, a Erick za bardzo kocha Meg, żeby znów zaczął być z Moniką :) Bądźmy po dobrej myśli, a nie po złej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie też ona wkurza nie ma honoru tą dziewczyna EricA zdradziła ale za jego kasę baluje I furę jeździ, powinna tego nie przyjąć I niech sobie radzi samą , niby takie niewiniatko a wszystkich po kolei wykorzystuje , teraz też wie że obydwu się podoba to jeszcze podsyca i wspólne spanie proponuje itp

    OdpowiedzUsuń