Premiera już w lipcu!

czwartek, 27 sierpnia 2015

Rozdział 85

-To niesprawiedliwe! One oszukują! - mówi oburzony Tom.
-Dziewczyny zawsze są lepsze! -  odpowiadam i podchodzę do Brayana by go objąć - Cześć przystojniaku - szepczę mu do ucha.
-Lepiej się czujesz? - spogląda na mnie zadowolony.
-Zdecydowanie. Mogę teraz ja zagrać?
-Zaraz skończymy tą rundę i zaczniemy nową. Może zagramy parami? - proponuje moja siostra.
-Tak zagrajmy, zagrajmy! - podskakuje rozradowana Alex, Almas także się uśmiecha.
-Erick powinien do nas za chwilę dołączyć więc poczekajmy na niego -  mówię i udaję się w kierunku stewardesy zapytać o coś do jedzenia. Nie mija chwila, gdy przynosi mi kurczaka w miodzie... na którego  ochotę miałam wczoraj. Erick o wszystko zadbał. Zajadam się w fotelu aż mruczę,  tak bardzo mi smakuje. Jejku ale byłam głodna. Kurczak jest pyszny, dokładnie na to miałam ochotę. Zadowolona rozkładam się wygodnie i poklepuję po brzuchu, który teraz wydaje się jeszcze większy. Brayan patrzy na mnie i uśmiecha się szeroko.
-To co zaczynamy? - mówi Kim widząc jak Erick wychodzi z sypialni.
-Tak! Tak! - krzyczy Alex, podbiega do Ericka i ciągnie go do Almas - Wy razem - instruuje i podchodzi do Toma - Ja z Tomem, Kim z Robem i wy - pokazuje na nas palcami. Erick patrzy zaskoczony, bo nie wie co się dzieje.
-Gramy w kręgle! -  wyjaśniam i uśmiecham się.
-Aha! -  drapie się zakłopotany po głowie - Nie jestem w to najlepszy -  dodaje.
-No niemożliwe! -  śmieję się żartobliwie, bo pamiętam, że jestem w tym niezła.
-Myślę, że sprawiedliwie będzie gdy zrobimy losowanie - wtrąca Robert.
-Dobrze mówi! -  uśmiecha się Erick i podchodzi do niskiej ławy, wyciąga z niej zeszyt, pisze nasze imiona na kartkach i wrzuca do szklanej kryształowej półkuli - Zaczynamy losowanie - oznajmia rozbawiony i podchodzi do Kim by losowała pierwsza. Wypadło tak, że Erick jest z Alex, Rob z Tomem, Kim z Brayanem, a ja z Robem. Po długiej i emocjonującej grze wygrywają Erick i Alex, która cieszy się jak szalona. Jest taka radosna i entuzjastyczna. Miło na nią patrzeć. Przybija piątkę Erickowi za każdym razem, gdy zbije wszystkie kręgle, a Erick chyba ma do niej podejście jak do swojej siostry. Są przecież w podobnym wieku.
-Wiedziałem, że ona wygra! - Tom dumny jak cholera podchodzi do Alex i całuje ją namiętnie w usta. O rany! Chyba w końcu coś zaszło. Uśmiecham się i widzę, że Brayan też.
-Idzie do sypialni!  - żartuje Kim i puszcza oczko do Alex.
-To was było wczoraj słychać w całym apartamencie! - odpowiada jej rozbawiony Tom, a Rob się peszy. Moja siostra za to nic sobie z tego nie robi i rży ze śmiechu. Cała Kim. 
-Co ja poradzę, że mam tak cudownego męża? -  obejmuje Roba i całuje. Boże! Nie gadajcie o tym! Chyba długo nie przyzwyczaję się do rozmów o seksie w taki bezstresowy sposób. Czerwienie się od razu na myśl, że może ktoś i nas z Brayanem słyszał.
-Najciszej było w sypialni Meg i Brayana! -  wypala Kim, a ja ganię ją wzrokiem.
-No raczej nie! - interweniuje Brayan śmiejąc się w głos.
-Dobra, dobra! Najciszej to było u mnie, bo spałem sam! -  dodaje Erick i wszyscy wybuchają śmiechem, nawet ja. Jestem zaskoczona jego swobodą ale to dobrze. Bardzo dobrze. 
-No tak, ja przecież miałam randkę z wibratorem! -  wtrąca Almas i wszyscy pokładają się ze śmiechu. Chryste, co za ludzie!  Nie mogę się opanować. Nie spodziewałam się takich słów z jej ust. Naprawdę jest nowoczesna, jak na Arabkę. Nawet nie wiem ile ma lat? Jest pewnie w moim wieku lub niewiele młodsza.

Wszyscy siedzimy w fotelach. Zaraz podchodzimy do lądowania. Wyglądam za okno i aż zapiera mi dech w piersi. Wow! Co za widoki! W porównaniu do zimy, którą mamy i w Londynie i Nowym Jorku tu jest  po prostu raj. Ciepło, w dzień prawie 27 stopni, w nocy 18, temperatura wody 29. Widzę z daleka słynne sztuczne wyspy. Wyglądają naprawdę imponująco, są wręcz nierealne. Widzę też hotel w którym będziemy mieszkać. Kim pokazuje na niego przez okienko Robowi. Jest cała podekscytowana, zresztą jak my wszyscy. Tylko Erick jest względnie spokojny, bo był tu przecież na pewno wiele razy. 

Lądowanie przebiega gładko, a ja nawet się nie stresowałam. Możliwe, że przyzwyczajam się do tego i śmie twierdzić, że może nawet polubię latanie. Skoro chcę mieszkać w Londynie, będę musiała przecież odwiedzać rodziców. 

Na płycie lotniska czeka na nas długa czarna ekskluzywna limuzyna. Dziewczyny piszczą z radości ale ja staram się opanować. Jestem podekscytowana perspektywą najbliższych dni. Idę z Brayanem za rękę jak para nastolatków. W tym momencie mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Wszyscy się uśmiechają.

Hotel dosłownie powalił nas na kolana. To co widać w internecie na zdjęciach to nic w porównaniu, gdy zobaczy się go na żywo. Jest ogromny! Luksus, przepych w czystej postaci. Marmurowe podłogi, złote klamki i fontanny. Tylko Almas i Erick wydają się niewzruszeni ale dla nas to nowość. Mamy do dyspozycji dwa ogromne apartamenty. Tak ogromne ,że pomieściłyby pewnie z 1000 osób. W jednym śpimy my, Tom i Alex, a drugim Kim, Rob, Almas i Erick. Są połączone ale stanowią dwa oddzielne przestrzenie. Mają prywatną windę, bar, sale kinową i spa... jest tu dosłownie wszystko. Urządzone po królewsku, łóżka z baldachimem, orientalne meble. Nie mogę oderwać oczu. Widok jest tak imponujący, że można dostać zawrotów głowy.
-Umarłem i trafiłem do raju! - mówi Brayan szczerzący się jak dziecko.
-Widziałeś ta akwaria na dole? To jakiś kosmos! - piszczy Tom. 
-Nie śniło mi się to w najlepszych snach! - wtrąca Alex i rzuca się w ramiona Thomasa.
-Ciekawe ile to wszystko będzie kosztowało? - wtrąca Tom.
-Nie chcesz wiedzieć! -  odpowiadam wywracając oczami.Naprawdę nie czuję się najlepiej z tym, że Erick za wszystko płaci. Wiem, że go na to stać ale nie rozumiem dlaczego to robi? Skoro  mówił, że mnie rozumie i że szanuje moją decyzję, to na co liczy? Czego oczekuje? Jestem zdezorientowana. 

Idziemy z Brayanem do naszej sypialni by rozpakować walizki. Jest ona po prostu powalająca. Okrągłe łóżko na podwyższeniu, całe w czerwonych-orientalnych wzorach. Cały pokój jest podobny... leżanki, fotele stoliki komody. Wow! 
Przechodzę do łazienki i nie wierzę własnym oczom. Wielka wanna z kolumnami pomieści pewnie z sześć osób. Marmur, złoto i unoszący się w powietrzu zapach kadzidła. 
-Taki to pożyje! -  mówi Brayan rzucając się na łóżko. Zakłada dłonie za głowę i rozgląda się po pokoju.
-Nieźle co?-  sama jestem pod ogromnym wrażeniem. Siadam obok niego i rozglądam się.
-Chciałbym być taki bogaty! Przecież te apartamenty muszą kosztować fortunę!
-Daj spokój, pieniądze to nie wszystko-  kładę głowę obok jego ramienia.
-Wiem ale zawsze ciekawiło mnie jak to jest móc pozwolić sobie coś takiego. Ile samochodów ma Erick? - pyta i obejmując mnie ramieniem przysuwa do siebie.
-Nie mam pojęcia, pięć albo i więcej… -  wzruszam ramionami, bo nie pamiętam i tak naprawdę mało mnie to interesuje. 
-Szanuję go za to, że doszedł do tego wszystkie ciężką pracą. Dobry z niego facet… -  przyznaje szczerze.
-Też tak uważam. Ma wielkie serce i nie zasługuje na to co go spotkało… -  wzdycham smutno.
-Nie myśl o tym, mała. On jest szczęśliwy ze świadomością, że jesteś bezpieczna. Musi się pogodzić z twoją decyzją, nie zmusi cię przecież byś była z nim -  Brayan opiera głowę na dłoni i kładzie się bokiem by patrzeć na mnie. Dłonią gładzi mnie po brzuszku, a ja zamykam oczy. 
-Nie mówię tylko o tym. Erick Stracił brata gdy miał 17 lat, obwinia się o to… - wyjaśniam i nagle uświadamiam sobie jedną rzecz. O cholera! Siadam na łóżku - Jakoś niedawno była rocznica tego wypadku - dodaję jakby do siebie. 
-Jaka rocznica? Jakiego wypadku? - Brayan unosi brew.
-Erick prowadził samochód, którym jechali z Vincentem na lotnisko. Chcieli lecieć do rodziców na święta, mieli wypadek. Vincent zmarł kilka tygodniu po wypadku.... - ściska mnie serce, gdy sobie przypomnę jak powiedział mi o tym po raz pierwszy na plaży, na Bahamach.
-O cholera. To naprawdę niefajne uczucie, współczuje mu! -  Brayan całuje mnie w czoło widząc, że nie łatwo mi o tym mówić -  Miał na imię tak jak mój syn - uśmiecha się lekko na te słowa.
-Też o tym pomyślałam… -  zamyślam się na chwilę - Jak nazwiemy naszego małego? - pytam nagle zaskakując tym Brayana.
-Naszego? - podnosi się i siada prosto posyłając mi pytające spojrzenie. 
-Mówiłam ci, że chcę byś był dla niego ojcem, nie zmieniłam zdania... -  uśmiecham się szeroko.
-Nie zrobisz badań? Żeby mieć pewność? - pyta niepewnie. 
-Nie wiem, sama już nie wiem co mam zrobić? A jeśli to dziecko Filipa... - zamykam oczy, a Brayan chwyta mnie w ramiona i przytula.
-On się nie dowie na pewno ale jeśli Erick jest ojcem, to powinien wiedzieć.
-I co? Co mam powiedzieć? Wiesz jestem w ciąży i możliwe, że jesteś ojcem. Zróbmy badania? - pytam nerwowo.
-Nie denerwuj się, Meg. Do niczego cię nie zmuszam. Zrobisz jak uważasz - odpowiada zirytowany.
-Wolałabym by nie wiedział. Można przecież powiedzieć, że ty jesteś ojcem - wypalam. 
-No jak? Nie znaliśmy się gdy zaszłaś w ciążę... - posyła mi wkurzone spojrzenie.
-A skąd on będzie wiedział który to dokładnie tydzień? Nie obliczy tego tak łatwo! -  stwierdzam ze złudną nadzieją. Co za genialny pomysł! Nie ma co. 
-Erick nie jest głupi! Domyśli się po terminie porodu! - Brayan szybko sprowadza mnie na ziemię. 
-Oj cicho! Może się nie domyśli! - śmieje się nerwowo chociaż wcale mi nie do śmiechu. Chciałabym by to wszystko było wiele łatwiejsze.
-Nie myśl dziś o tym! Nie psujmy sobie wyjazdu, a teraz wskakuj w bikini i idziemy na plażę. Za 10 minut mamy być gotowi! -  Brayan uśmiecha się i wstaje pociągając mnie za sobą. 

Idę rozpakować walizkę aż w końcu dogrzebuje się do bikini. Flora wszystko tak ładnie poukładała i posegregowała. Kurczę czy ono będzie dobre? Biorę je i idę do łazienki. Majtki są wiązane więc można je wyregulować. Mimo ciąży jestem szczuplejsza niż wtedy, gdy je kupowałam ale jest całkiem w porządku. Góra także pasuje. Moje piersi wyglądają w nim naprawdę fajnie. Są tak jędrne i nabrzmiałe... prawie jak sztuczne. To jeden z plusów ciąży, pewnie gorzej jest w trakcie karmienia i po ale na razie nie będę się przejmowała. Przeglądam się w lustrze standardowo przyglądając się brzuszkowi. Nie jest idealnie płaski ale nie mam figury modelki więc Erick niczego się nie domyśli. Na wszelki wypadek zakładam pareo do kompletu wiążąc je seksownie na szyi w coś na wzór lekkiej sukienki. Wsuwam na stopy japonki i jestem gotowa. Trochę słońca na pewno mi nie zaszkodzi. Gdy wychodzę Brayan właśnie skończył się przebierać. Ma takie wysportowane ciało, aż mi wstyd, że nigdy niczego nie ćwiczyłam. Właśnie zsunął kąpielówki nisko na biodra ukazując mięśnie brzucha i bioder. Mam bardzo gorącego faceta! Od razu czuję to jak moje hormony zaczynają wariować. 
-Czy ty masz świadomość, że wszystkie laski będą się na ciebie gapić? - pytam uśmiechnięta i podchodzę by klepnąć go w tyłek.
-Interesuje mnie tylko jedna laska! - obejmuje mnie i patrzy prosto w oczy - Ty, moje słoneczko -  całuje mnie w czoło.
-Jasne. Korzystaj, bo niedługo będę wyglądała jak wieloryb! -  droczę się z nim.
-Mój słodki wieloryb! - kuca i całuje mnie... tym razem w brzuch - Pamiętaj synu! - dodaje i spogląda na mnie w górę, oczy mu się śmieją - Twoja piękna mamusia, martwi się o swój wygląd więc nie daj jej zbyt mocno popalić. 
-Wariat! - śmieje się w głos. Synu? Nazwał go swoim synem? To takie dziwne... ale miło to słyszeć.
-Chodźmy, już pewnie wszyscy czekają! - bierze mnie za dłoń i idziemy na dół do głównego salonu łączącego oba apartamenty. I faktycznie wszyscy już na nas czekają. Nie wierzę, że moja siostra kilka miesięcy po porodzie wygląda ten rewelacyjnie w bikini. W ogóle nie widać, że kiedyś była w ciąży. Szczęściara! Jestem zazdrosna. Mogę się tylko łudzić, że ze mną będzie tak samo.  Podchodzimy, a Tom patrzy na mnie zadowolony.
-No cholera ale gwiazda! - gwiżdże na mój widok za co dostaje kuksańca od Alex. Śmieję się i spoglądam na Ericka. O rany! Ten też wygląda bosko mimo tego, że ma na sobie krótkie spodenki i koszulkę bez ramiączek. Jego ramiona i nogi są tak kusząco seksowne.
-To ten sam kostium co na Bahamach? - pyta przyglądając mi się uważnie.

5 komentarzy:

  1. I tak coś może w końcu sie zacznie od wspomnien ;)) tak tak Ericku musisz wziac sie do pracy i odzyskac Meg. A Meg robi glupio nie mowiac nic o ciazy ale coz jej decyzja:) wazne ze chce tego dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego taki krótki... :( Nie mogę się nasycić twoimi dziełami... :D

    Rozdział jak zwykle super :) Teraz będą wspomnienia... może padną sobie w ramiona (Meg i Erick) chociaż na jedną noc ?? :) Czekam z niecierpliwością na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no nieeee, za krótki!!! zdecydowanie denerwuje mnie Brayan, jak ta Meg może tak przy Ericku z nim :/ niech już mu w końcu ktos powie bo ... ja to zrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojjj tylko żeby Meg nie wdrożyła w życie swojego okropnego pomysłu żeby wmówić Erickowi że to dziecko Brayana. Jak tak będzie to nie wyrobie... Kasiu nie rób nam tego. Niech już z Erickiem coś bedzie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo polubiłam Brayana i będzie mi przykro jak Meg go zostawi... ale nie ma innego wyjścia - Meg musi być z Erickiem! Choć z drugiej strony byłoby o wiele lepiej gdyby obaj panowie kopnęli ją w przysłowiowy "tyłek" i poszukali szczęścia z kimś innym, gdyż ona na nich nie zasługuje...

    OdpowiedzUsuń