Premiera już w lipcu!

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Rozdział 86

-Tak, to ten sam  - uśmiecham się, bo naprawdę seksownie się w nim czuję. Erick odwzajemnia uśmiech ale nadal mi się przygląda. Nie wiem czy to jest spowodowane? Nerwowo poprawiam pareo by nic nie było widoczne. Jak ja mam się przy nim rozebrać na plaży?
-Dobra chodźmy już! Chcę drinka z palemką! - wtrąca Tom. Ładujemy się wszyscy do windy, która migiem zwozi nas do hotelowego lobby. Tu przed wejściem czeka na nas samochód.Trudno to jednak nazwać samochodem, bo to coś na wzór wózka golfowego, oczywiście ekskluzywnego i nowoczesnego. W drodze, która zajmuje nam jakieś 10 minut wszyscy dzwonią do najbliższych. Jestem zaskoczona, gdy mama Brayana chce ze mną rozmawiać  i mówi jak bardzo się cieszy, że jesteśmy razem. Cholera! Patrzę na niego zaskoczona, a on tylko się uśmiecha. Słyszę także jak Erick rozmawia ze swoją mamą, mówi do niej tak czule i spokojnie. Daję mu znać by ją pozdrowił, co czynił od razu uśmiechając się szeroko.
-Mama także cię pozdrawia! - zwraca się do mnie zasłaniając słuchawkę dłonią. Wszyscy mają szampańskie nastroje. Rob wyluzował się po locie i w końcu może korzystać z życia. 

Plaża mieści się niedaleko hotelu. Równie dobrze można dojść do niej pieszą, przez most łączący hotel z lądem. 
Na miejscu czeka na nas oddzielna altana. To drewniane podwyższenie na piasku, a w środku znajdują się sofy, stoliki, leżaki, hamaki prywatny bar, a nawet jakuzzi. Można też wyjść na słońce i opalać się nad samym brzegiem oceanu. Większość biegnie od razu do baru. Zostajemy tylko ja, Brayan i Erick.
-Wszystko jest opłacone, nie krępujcie się proszę… -  zwraca się do nas z uśmiechem.
-Dzięki Erick, naprawdę nie wiem co powiedzieć! - podchodzi do niego Brayan i podaje mu dłoń.
-Nic nie mów, tylko baw się dobrze. No i opiekuj się nią! - ten dodaje cicho wskazuje na mnie.
-Masz moje słowo - wymieniają się spojrzeniami. Kompletnie nie rozumiem tej ich relacji.
-Ja idę się opalać! - oznajmiam i biegnę na piasek,  który jest aż gorący. Cholera! Wracam po klapki by nie poparzyć stóp. O tak! To się nazywa życie. Zdejmuje pareo i smaruje się olejkiemm który znalazłam obok leżaka w szafce. Są tu wszystkie potrzebne na plaży kosmetyki, których oczywiście możemy używać. Znajduje też okulary jednak ich nie zakładam, bo chcę opalić całą twarz. Włosy związuję wysoko i jestem gotowa. Wyciągam się na leżaku i oddycham głęboko. Po chwili dziewczyny z drinkami w dłoniach dołączają do mnie. Almas w swoim malinowym bikini wygląda jak miss świata. Gdzie się rodzą takie piękne kobiety? Ona jest po prostu powalająca i mimo tego, że nie mam jakiś dużych kompleksów, to czuję się przy niej jak szara myszka. Alex i Kim też wyglądają dobrze. Nie wiedziałam, że Alex ma tatuaż na kostce i łopatce. Z altany dobiegają dźwięki muzyki, zapewne arabskiej. Nie mam pewności ale są przyjemne dla ucha.
-Ja stąd nie wyjeżdżam! - mówi Kim upijając łyka swojego mojito.
-Ja też! - dodaje Alex i stuka swoim drinkiem o jej szklankę.
-Almas ty to masz dobrze, że twój tata mieszka tu na stałe. Zawsze możesz do niego przyjechać! - Kim odwraca się w jej stronę.
-Jeszcze niedawno dałabym wszystko by stąd uciec… -  śmieje się - Udało mi się w końcu przekonać tatę na studia w Nowym Jorku. Porozmawiał z Erickiem i mi pozwolił ale powiem wam szczerze, że stęskniłam się za domem! - dziewczyny kładą się obok na leżakach i zaczynamy rozmawiać na „dziewczyńskie” tematy. W hotelu jest spa, fitness, baseny, możemy z nich korzystać do woli. Jutro jest Sylwester więc najpierw na pewno z nich skorzystamy, by zrobić się na bóstwa. Nie wiem czy to będzie jakiś oficjalny bankiet, czy impreza w klubie ale mam nadzieje się dobrze bawić. Po to tu w końcu przylecieliśmy. 

Szum fal, ciepły wiatr i promienie słońca sprawiają, że odprężam się tak jak dawno nie. Ostatnio raz czułam się tak chyba na Bahamach. Słońce ma na mnie zbawienny wpływ. Wyłączam się z rozmowy i napawam się chwilą. Z przymkniętymi powiekami oglądam widok który jest przede mną. Błękitne niebo na którym nie ma ani jednej chmurki, przeźroczysta lazurowa woda, ciepły miękki piasek. Czego chcieć więcej? Uśmiecham się sama do siebie.

Po jakimś czasie przekręcam się na brzuch, by opalić plecy i tył nóg. Proszę Kim żeby posmarowała mnie olejkiem i ponownie nie myślę o niczym tylko relaksuję się. Spoglądam na chłopaków, którzy siedzą w altanie popijając drinki i rozmawiając o czymś intensywnie. Macham do nich na co Brayan odmachuje uśmiechnięty od ucha do ucha, trzyma w dłoni szklankę ale to jakiś koktajl, przynajmniej mam taką nadzieję. Erick też zerka na mnie co chwile. Zdjął koszulkę i spodnie odkrywając swoje boskie ciało. Tom założył śmieszne pomarańczowe kąpielówki, które podkreślają jego bladą cerę. Robert także siedzi w samych spodenkach. Uśmiecham się patrząc na nich. Gdyby nie okoliczności moglibyśmy stworzyć paczkę naprawdę fajnych przyjaciół. Kładę głowę na skraju leżaka i chyba na chwilę zasypiam. 
Z mojej błogości wyrywa mnie Brayan chwytający mnie nagle w pasie. Krzyczę zaskoczona, a on wbiega ze mną do wody i przewraca się specjalnie,  a woda zalewa nas po głowy.
-Oszalałeś! - piszczę wynurzając się na powierzchnię. Łapię oddech i przecieram dłonią mokrą twarz. 
-Spalisz się na skwarkę na tym słońcu, chciałem cię ochłodzić! - mówi Brayan śmiejąc się głośno.
-Wystraszyłeś mnie! Masz szczęście, że woda jest ciepła, bo inaczej skopałabym ci tyłek za to co zrobiłeś! - ochlapuję go wodą prosto w twarz. Chwilowo jestem na niego okropnie zła.
-Lepiej popraw stanik! - podchodzi i zasłania mnie swoim ciałem, a ja spoglądam na swoje piersi.
-O cholera! - zakrywam dłonią swoje nagie piersi. Miseczki przesunęły się pod wpływem wody i odsłoniły dosłownie wszystko. Poprawiam się szybko i spoglądam na brzeg. Nikt na nas na szczęście nie patrzy, Erick gdzieś zniknął.
-Tutaj chyba nie można się opalać toples! - Brayan stwierdza złośliwie popychając mnie lekko, że znowu się przewracam i wpadam do wody. Nurkuje  i wypływa obok mnie, chwytając mocno w ramiona - Wybierałaś z nim to bikini? - pyta nagle.
-Co to za pytanie? - patrzę na niego badawczo.
-Normalne pytanie, odpowiedz - siada na dnie tak, że nad wodą wystają tylko jego ramiona i klatka piersiowa.
-Większość ubrań, które mam są od niego, Brayan. Bikini też. To ma jakieś znaczenie?
-Tak pytam. Spokojnie nie jestem zazdrosny, mała - dotyka mojej twarzy ocierając z niej krople wody. 
-Myślisz, że powinnam je oddać? - siadam na niego okrakiem. Woda unosi nasze ciała w rytm fal. To naprawdę przyjemne. 
-Myślę, że kupię ci nowe ubrania tylko jak wrócimy do Londynu, a z tymi zrobisz co zechcesz - całuje mnie delikatnie zachęcając do wzajemności. 
-Jesteś cudowny -  odwzajemniam pocałunek wsuwając mu język do ust. Brayan mruczy, a ja od razu czuję, że się podniecił. 
-Jak ja teraz wyjdę z wody? - śmieje się spoglądając na swoje kąpielówki. Woda jest tak przeźroczysta, że wszystko widać.
-Możemy tu zostać, jest całkiem przyjemnie - ocieram się specjalnie by podkręcić go jeszcze bardziej.
-Jeśli nie przestaniesz, to przelecę cię w wodzie na oczach tych wszystkich ludzi! -  jego słowa  od razu odbijają się echem w moim podbrzuszu.
-Nie ośmieliłbyś się! - rzucam mu wyzwanie ale nie sądzę by był do tego zdolny.
-Oj mała, jeszcze nie wiesz na co mnie stać! -  mruczy i wsuwa mi dłoń w majteczki od bikini.
-Och! - piszczę zaskoczona. Czy on oszalał? - Co ty wyprawiasz? - pytam, policzki od razu mi płoną.
-Pieprze cię dłonią… - uśmiecha się i wsuwa we mnie jeden palec. Jęczę cicho.
-Ktoś nas zauważy! - kwilę próbując trzymać się go mocniej, by fale nie wprawiały naszych ciał w kołysanie. 
-Wali mnie to! Chcę ci zrobić dobrze. Tutaj! Teraz! - stwierdza tryumfalnie i dołącza drugi palec. O Boże! Jęczę próbując opanować emocje. Brayan dołącza kciuk i zaczyna masować łechtaczkę. Oplatam dłońmi jego szyje i przysuwam się bliżej zatapiając twarz w jego ramionach.
-Brayan, zaraz dojdę… -  zaciskam powieki i wtulam się w niego jeszcze mocniej.
-Tego właśnie chcemy - uśmiecha się i rozkłada szerzej nogi tak żeby penetrować mnie palcami jeszcze głębiej. Przyśpiesza i wie, że zaraz dopnie swego.
-Kurwa! - krzyczę mimowolnie, gdy orgazm wstrząsa nagle moim ciałem. Próbuję zacisnąć uda ale Brayan blokuje je swoimi, a cudowne uczucie rozlewa się szybko po każdej komórce mojego ciała. Pulsuję wokół jego palców, a on uśmiecha się szeroko.
-Chyba mamy widownię -  mówi odwracając głowę w stronę brzegu. Mija  jednak dłuższa chwila zanim się uspokajam i patrzę w tą samą stronę co on. O Cholera! Widzę jak na brzegu stoi Erick rozmawiając z Robem. Obaj patrzą w naszą stronę. Co za żenada! Przecież to oczywiste co tu z Brayanem właśnie wyprawialiśmy. Robię się purpurowa i mam ochotę zapaść się pod ziemię. Nie widzę dobrze ale mina Ericka nie wyraża nic dobrego. On doskonale wie co się właśnie wydarzyło. Nie mogę się tak zachowywać! Ranie go w ten sposób! Ale ze mnie idiotka! Ekshibicjonistka się znalazła!  Krzyczy na mnie moje wewnętrzne „ja”.
-Jezu ale wstyd - mówię cicho zasłaniając twarz dłońmi. Odwracam się by nie patrzeć w ich stronę. 
-Daj spokój, wcale nie było nic widać… -  stwierdza pocieszająco Brayan.
-Chodźmy na brzeg… - wstaję poprawiając bikini.
-Ja muszę poczekać! - oznajmia pokazując na swoje wybrzuszenie w kąpielówkach. Wymuszam uśmiech i ruszam powoli. 
-Będę w altanie - macham i wracam na brzeg. Przechodzę obok Roba i Ericka, uśmiechając się nieśmiało. Pragnę schować się na chwilkę gdziekolwiek i uspokoić emocje. 
-Meg, poczekaj chwilę! -  nagle dogania mnie Erick i bierze na bok. O cholera!
-Tak? -  pytam zakłopotana.
-Rozumiem, że Brayan nie może się powstrzymać ale tutaj za publiczne obnażanie się można wylądować w więzieniu -  informuje mnie ze spokojem ale ma poważnie. Zamieram i nie wiem co powiedzieć. Czuję się okropnie nie ze względu na to co powiedział, a na to co widział. 
-Przepraszam… -  dukam, to jedyne co przychodzi mi na myśl, a Erick śmieje się cicho.
-Jezu nie przepraszaj!-  zasłania dłonią usta. Co go tak bawi? - Jesteście dorośli, jesteście razem to oczywiste, że uprawiacie seks ale nie wszyscy muszę to oglądać… -  dodaje i obejmuje mnie ramieniem prowadząc prosto do baru. Jestem zaskoczona -  Napijesz się czegoś? - proponuje. 
-Koktajl owocowy jeśli można prosić....z palemką - uśmiecham się lekko.
-Bez alkoholu?
-Nadal biorę leki - odpowiadam i w duchu dziękuję, że się trochę przeziębiłam. Przynajmniej nie muszę się tłumaczyć - Jakie mamy plany na sylwestra? - pytam, bo w końcu chciałabym się dokładnie dowiedzieć co i jak.
-Mamy dwie opcje - mówi Erick -  Albo klub albo bal przebierańców na plaży. Musimy to ustalić i zadecydować. Co wolisz?
-Bal na plaży? - zastanawiam się chwile - Brzmi zachęcająco - dodaję z uśmiechem.
-Też jestem za tym -  stwierdza i podaje mi szklankę z koktajlem. Wygląda bardzo apetycznie. Ma kilka kolorów, zaczynając od niebieskiego na  samymdole do żółtego na samej górze szklanki. Upijam łyk przez słomkę.
-Ale pycha! - uśmiecham się i pokazuje kciuk w górę -  Masz jakiś strój na ten bal?
-Będzie gorąco więc to będzie impreza raczej w kostiumach i bikini. Chodzi głównie o maski na twarz. Mam jedną, pokaże ci później -  kończy przyrządzać swojego drinka i stuka szklanką o moją - Za wyjazd - wznosi toast - Za twój uśmiech i twojego faceta, który nie może wyjść z wody! – dodaje, a ja śmieję się w głos.
-Dziękuję Ericku. Mimo wszystko i za wszystko -  nachylam się i całuję go czule w policzek. Wiem, że zapewne nie powinnam, bo to zbyt jednoznaczny gest ale po prostu chciałam to zrobić. Nigdy mu się przecież nie odpłacę za to wszystko. 
-Jeszcze tu -  pokazuje palcem na drugi policzek i uśmiecha się przy tym szeroko. 
-Niech ci będzie…- zgadzam się i spoglądam na niego uważnie. Cmokam miejsce, które wskazał, a on odpowiada nagle. 

-Teraz i ja nie mogę wstać… - sugeruje, a mój wzrok bezwiednie schodzi na jego kąpielówki. Erick zaczyna się śmiać, a ja robię wielkie oczy.

7 komentarzy:

  1. wkurza mnie i ona i Brayan !!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham Eryka !!!! <3 nie trawię Meg , za bardzo działa mi na nerwy ale mam nadzieję , że nie długo to się zmieni !!!! Marisoll6

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez i szlag mnie trafia jak on to znosi

      Usuń
  3. Uwielbiam Erica :) niech znajdzie sobie jakąś dziewczynę , żeby Meg była zazdrosna I widziała co straciła .

    OdpowiedzUsuń