Premiera już w lipcu!

poniedziałek, 5 października 2015

Rozdział 98



Sobota,  17 maj

Ze snu wybija mnie płacz Adama, dochodzący z elektronicznej niani stojącej na szafeczce obok łóżka. Odwracam się, a obok mnie Brayan śpi jak zabity. Na zewnątrz jest  jeszcze ciemno, więc musi być wczesny ranek. Albo późna noc. Wstaję półprzytomna i idę szybko do  pokoiku małego. Zaglądam do środka i od progu widzę jak wierci się w łóżeczku i popłakuje.
-Co tam synku? - pochodzę i uśmiecham się biorąc go na ręce. Ten od razu się uspokaja i wtula we mnie. Sprawdzam mu pieluszkę, która na szczęście jest czysta. Siadam w bujanym fotelu i próbuję go ponownie uśpić. Sama przysypiam, gdy nagle w drzwiach staje Erick. Jest w samych bokserkach, a mnie dech w piersiach zapiera. Jego ciało jest nadal tak seksowne i gorące jak zapamiętałam. Przełykam ślinę, gdy nasze spojrzenia się spotykają.
-Mnie też obudził… -  mówi cicho i podchodzi do nas. Ja w piżamie w panterkę wyglądam jak szalona nastolatka, on w samej bieliźnie jak bóg seksu. Cóż za ironia losu.
-Chyba mu się nudził, bo nie jest ani głodny, ani nie trzeba go przewinąć - uśmiecham się lekko i podaje małemu palec, ten chwyta go i wkłada do buzi.
-No nudzi się chłopakowi. Ile można spać? -  Erick żartuje i zaczyna głaskać Adama w stópkę, a on chyba nie wie co się dzieje, bo zabiera ją robiąc przezabawną minę -  Ma gilgotki, po tobie - dodaje i spogląda na mnie. Cholera! Znam ten wzrok, Erick nadal mnie pragnie. Ponownie przełykam ślinę, bo zaschło mi w ustach. Czuję to napięcie między nami, fatalnie mi z tym. Wiem ,że to nielojalne wobec Brayana, ale nic nie mogę poradzić, że obaj tak na mnie działają. Teraz gdy stres opadał zaczynam odczuwać brak bliskości. Czuję, że cała płonę.
-Weź go ode mnie, proszę -  podaje mu Adama i wstaję szybko. Muszę się odsunąć, bo zaraz  po prostu wybuchnę. Erick patrzy na mnie zaskoczony ale bez słowa bierze małego na ręce.
-Wszystko w porządku? - pyta po chwili, jest lekko zmieszany.
-Tak, pójdę się czegoś napić… -  odpowiadam szybko i schodzę na do kuchni. Oddech mam przyśpieszony i czuję jak wali mi serce. Nalewam do szklanki wody z kranu i wypijam naraz prawie całą. O Boże! Czy to się kiedyś skończy?  Ja zwariuje z nimi obojgiem. Siadam przy stole, światło księżyca oświetla salon i kuchnie. Wzdycham i próbuję się uspokoić. Słyszę nagle dźwięki z elektronicznej niani. Przysłuchuję się i podchodzę do monitora. Zamieram widząc jak Erick śpiewa małemu. Tuli go mocno i śpiewa. Jego głos… taki spokojny, taki miękki. Jestem oczarowana. Wsłuchuję się i zamykam oczy. To działa na mnie kojąco. Podpieram głowę dłońmi i uśmiecham jak głupia, tak mi dobrze.
-Nie kładziesz się? - głowa opada mi  z rąk, gdy słyszę nagle głos Ericka. I nie pochodzi on  z elektronicznej niani. Otwieram oczy i patrzę, a on stoi przy barku i przygląda mi się uważnie.
-Chyba mi się przysnęło - piszczę oszołomiona i poprawiam rozczochrane włosy. Spoglądam na nianię, która stoi dokładnie naprzeciwko mnie. Od razu robię się czerwona, bo wiem, że domyślił się, że go słuchałam.
-Usnął szybko - mówi cicho -  Też powinnaś się położyć. Chodź - wyciąga do mnie dłoń i uśmiecha się. Wstaję i niepewnie podchodzę do niego. Erick obejmuje mnie lekko i w milczeniu odprowadza pod drzwi sypialni.
-Dobranoc... tatusiu -  szepczę  i uśmiecham się, by rozładować to napięcie między nami. On też to czuje i oboje doskonale o tym wiemy.
-Dobranoc, Meg - Erick całuje mnie w czoło i dotyka delikatnie mojego policzka. Patrzy na mnie, a w tym spojrzeniu jest pytanie. Doskonale wiem o co pyta. Ponownie wstrzymuję oddech i zapieram się całą sobą, by go nie pocałować. By nie pozwolić mu na to. Spuszczam wzrok i odsuwam się zduszając jęk.
-Przepraszam… - rzucam szybko i znikam za drzwiami. Opieram się o nie plecami i oddycham głęboko. Serce wali mi jak szalone, gorąco mi, a w oczach mam łzy. Spoglądam na Brayana, ale nadal śpi. Przekręcił się tylko na drugi bok. Czuję, że Erick stoi za drzwiami i  odchodzi dopiero po chwili. Uspokajam się i wskakuję do łóżka. Nie mogę się nawet przytulić do Brayana, bo okropnie mi z tym, jak  bardzo rozbita jestem pomiędzy nimi. Kładę się tyłem do niego i przykrywam. Długo nie mogę jednak zasnąć, mam miliony myśli. Jedyną nadzieją jest to, że gdy Erick wyjedzie, to wszystko jakoś się ustabilizuje. Mój organizm nie jest w stanie znieść obecności dwóch najseksowniejszych facetów na świecie.

Czuje coś twardego napierającego na moje pośladki. Niechętnie otwieram oczy i odkręcam głowę.
-Spałaś, gdy przyszedłem, ale teraz ci nie daruję! - widzę zadowolonego Brayana, który zaczyna całować mnie po szyi. Od razu przechodzi mnie dreszcz i czuję to wszystko tam na dole. Boże! Przecież nie kochaliśmy się od miesięcy, a dziś rano moje libido osiągnęło poziom krytycznie wysoki.
-Zrób to, Brayan. I to szybko, bo zaraz wybuchnę -  odpowiadam tak rozpalona jak chyba nigdy wcześniej.
-Och, mała! - jęczy, a jego dłoń wędruje pod moją piżamę. Dociera aż do piersi i ściska je mocno. Pragnę uwolnić to całe napięcie, które skumulowało się we mnie przez te ostatnie kilka miesięcy. Jego dotyk jest wręcz bolesny, ale to cudowny ból. Wypycham pupę w jego stronę napierając na jego wzwód. Leżymy na łyżeczki, a Brayan zsuwa rękę z moich piersi coraz niżej, aż do wilgotnej cipki. Jęczy po raz kolejny czując jak bardzo jestem mokra. Zdejmuje mi spodenki od piżamy, następnie chwyta mnie za udo i unosi je lekko. Drugą dłonią uwalnia swojego penisa, by skierować go na mnie.
-Jesteś taka mokra, skarbie! - czuję jak szeroką główką rozchyla moje wargi i aż zamykam oczy -  Mała, ja zaraz dojdę -  szepcze mi do ucha i podgryza je delikatnie. Ja sama nie potrafię się opanować.
-Wejdź we mnie, błagam - wiercę się i wypycham biodra. Jestem spragniona i potrzebuję poczuć go już teraz. 
-Muszę założyć gumkę! - przypomina sobie nagle i odsuwa się - Nienawidzę ich! - warczy i wstaje szybko. Prezerwatywy są w komodzie, widziałam je wczoraj. Brayan pośpiesznie otwiera paczuszkę i wyjmuje kilka gumek kładąc je na szafce nocnej, podając mi jedną.
-Nie bardzo wiem jak się to robi - oznajmiam wprost. Na policzkach mam wypieki, jestem taka rozpalona.
-Chryste kobieto! -  wywraca oczami i wchodzi na łóżko, by sam ją założyć. Robi to w błyskawicznym tempie. Ma wprawę...  Kładzie się obok i przyjmujemy taką samą pozycję jak przed chwilą. Brayan unosi moje udo i jednym pchnięciem wchodzi we mnie. Jęczę tak głośno aż zasłania mi usta dłonią, a następnie całuje mnie w szyję i zaczyna się poruszać. Wchodzi i wychodzi, powoli, głęboko. Jest namiętny, spragniony, stęskniony mojego ciała. Czuję to w każdym jego geście. Mruczy mi do ucha sprośne rzeczy i nagle przyśpiesza.
-Boże, Brayan - odchylam głowę, a on całuje mnie namiętnie w usta. Jęczę w nie, gdy  fala tak upragnionego orgazmu zalewa moje ciało. On podsuwa mnie wyżej nadal trzymając moje udo i wchodzi we mnie jeszcze głębiej.
-Och, maleńka! -  zastyga i czuję jak jego penis drga we mnie mocno i długo. Brayan trzyma mnie kurczowo i dochodzi. Z każdą sekundą ściska moje biodro coraz mocniej i pcha raz jeszcze by poczuć to do samego końca -  Przepraszam, że tak szybko - szepcze mi do ucha i całuje je delikatnie. Wysuwa się ze mnie  i ściąga prezerwatywę rzucając ją na dywan.
-Daj spokój -  kładę się na plecy i całuję go w policzek - Po takiej długiej przerwie to przecież normalne -  dodaję z uśmiechem, ale Brayan spogląda na mnie dziwnie. Jakby chciał coś powiedzieć, jednak nic więcej nie mówi. Leżymy w milczeniu, a ja wtulam się w niego mocno. Nie chcę myśleć o tym spojrzeniu, bo tak mi dobrze w jego ramionach. Po chwili on znowu jest gotów. Sięga po następną prezerwatywę i  zaczynamy kolejną namiętną rudę. Fala endorfin jaka zalewa moje ciało podczas każdego orgazmu działa  cuda. Jestem tak zmęczona i zrelaksowana, że przysypiam, a słysząc nagle płacz małego, nie mam nawet siły podnieść głowy.

-Teraz twoja kolej! -  uśmiecham się nawet nie otwierając oczu.
-No już, już! -  Brayan całuje mnie w czoło i wstaje. Wsuwa na tyłek spodnie od piżamy i wychodzi, ale słyszę jak na korytarzu natyka się na Ericka. Dwóch mężczyzn w domu, gdy ma się takie małe dziecko ma jednak swoje zalety. Wzdycham z ulgą i przykładam głowę do poduszki. Czuję, że odpływam, gdy nagle do pokoju wchodzą Brayan i Erick z Adamem na rękach.
-Pobudka! -  Erick patrzy na mnie zadowolony i kładzie małego obok mnie.  Adam wierci się i zaczyna chichotać.
-Dzień dobry synku. Widzę, że nie dasz się nikomu wyspać! - nachylam się nad nim i całuję go po rączkach, a on łapie mnie za włosy i ciągnie. Cholera, ale jest silny. Krzywię się, bo to jednak trochę boli. Brayan siada na łóżku, a Erick podchodzi do okna. Trochę dziwna sytuacja, a ja dodatkowo momentalnie robię się czerwona widząc na podłodze trzy zużyte prezerwatywy. Kurwa mać! Erick udaje, że ich nie widzi ale wiem, że to tylko pozory. Patrzę zakłopotana na Brayana, któremu chyba też zrobiło się głupio.
-Idźcie do kuchni, zaraz do was przyjdziemy! - proponuję próbując ratować tą krępującą sytuację. Spoglądam na Adama, który znowu chce złapać moje włosy.
-Dobry pomysł, zrobimy śniadanie -  Brayan wstaje i patrzy na Ericka.
-Jasne! -  Erick w odpowiedzi uśmiecha się i obaj wychodzą.
-Synku, ale przypał - mówię zakrywając oczy dłonią, a Adam jakby zrozumiał, bo zaczyna się śmiać i jeszcze bardziej wiercić. Wstaję i nie spuszczając go z oczu zbieram z dywanu prezerwatywy i wsadzam je do kieszeni piżamy. Wyrzucam je po drodze do kosza w łazience i schodzę na dół trzymając Adama na rękach. Chłopaki krzątają się po kuchni, wyciągnęli z lodówki jajka, szynkę, mleko i mnóstwo innych produktów. Sadzam małego w jego leżaczku i przyglądam się co oni wyprawiają. Ani jeden, ani drugi nie ma pojęcia o gotowaniu.
-Dodać mleko? - pyta Brayan wbijając jajka do miseczki.
-Chyba tak - Erick opowiada, ale bez przekonania.
-A to? - podnosi torebeczkę z proszkiem do pieczenia.
-Nie wiem - Erick drapie się po głowie i spogląda na mnie pytająco.
-Tego nie. Chyba, że chcecie zrobić na śniadanie ciasto! -  śmieje się i podchodzę do nich - Co to ma być? - pytam.
-Omlety -  odpowiada Brayan.
-Dobra idźcie stąd. Ja już wszystko zrobię - przeganiam ich rozbawiona i biorę się za śniadanie. W sumie nie szło im najgorzej, bo wyjęli wszystkie potrzebne rzeczy, ale który wpadł na pomysł, że do omletu dodaje się proszek do pieczenia? Nie mam pojęcia. 

Spędzamy ten poranek bardzo miło. Zjedliśmy wspólnie śniadanie, a teraz relaksuję się na tarasie z tyłu za domem. Jest piękna pogoda, a majowe słonce ogrzewa moją bladą twarz. Przebrałam się w krótkie spodenki i koszulkę na ramiączka. Erick pojechał do kliniki po mleko dla Adama, a Brayan zbiera się do sklepu, bo musi załatwić kilka spraw na mieście. Pierwszy raz zostanę sama z Adamem sama na dłużej niż kilka minut.
-Poradzisz sobie? - pyta troskliwie Brayan zakładając buty. Stoję w kuchni z małym na rękach.
-Damy sobie radę prawda, synu? - spoglądam na małego, który jak zawsze się śmieje. Podskakuje delikatnie i wyciąga rączki do Brayana.
-No mały pobawimy się, ale dopiero jak wrócę! -  podchodzi i całuje go w czoło, a mnie obejmuje delikatnie -  Jak coś dzwoń -  dodaje, a jego usta opadają na moje. Przerywam jednak ten namiętny pocałunek. 
-Idź już! - daje mu klapsa w tyłek, a on uśmiecha się uwodzicielsko.
-Niedługo wrócę! -  puszcza mi oczko i wychodzi. Zamykam drzwi na zasuwę i wracam do salonu.
-I co my będziemy robić ? - patrzę na Adama, a on dalej się śmieje. Jest taki radosny i strasznie ruchliwy. Rozwija się normalnie ,a to dla mnie najważniejsze. Karmię go i przewijam. Schodzi mi się długo, ale muszę nabierać wprawy. Nie każda kobieta od razu robi wszystko przy swoim dziecku idealnie i szybko. Staram się nie myśleć o tym, że jestem złą matką. Usypiam go i wiem, że mam jakieś dwie godzinki spokoju. W międzyczasie przyjeżdża do mnie tata. Jest w Londynie od kilku tygodni. W końcu możemy na spokojnie porozmawiać o tym co się stało. Opowiadam mu o tym jakie warunki ustaliliśmy z Erickiem i widzę, że tata także oddycha z ulgą.
-Wiedziałem, że z niego rozsądny facet - siedzimy na tarasie, a mały śpi w kołysce w salonie. Jest naprawdę ciepło i przyjemnie, a ja tak dawno nie siedziałam na świeżym powietrzu, że cieszę się każdą z takich krótkich chwil.
-Zadziwił mnie ale pozytywnie. Spodziewałam się walki w sądzie i awantur - wyznaję szczerze i wyciągam się na leżaku.
-A ten cały Filip? Co z nim? - tata spogląda na mnie badawczo, wie że nie lubię o nim rozmawiać
-Z tego co wiem wrócił do Nowego Jorku, nie widziałam go od tamtego dnia -  wzruszam ramionami.
-Myślisz, że da wam spokój? Nie będzie się upominał o badania?
-Zrobię badania dla świętego spokoju. Chcę mu udowodnić, że nie ma do Adama żadnych praw - spoglądam odruchowo na kołyskę w której śpi. Nadal nie mogę uwierzyć, że to wszystko dobrze się skończyło. 

Rozmawiamy dość długo. A ja prawie zapomniałam już, jak bardzo rozmowy z tatą mnie relaksują .Wszyscy przez te ostatnie miesiące żyliśmy w ogromnym stresie, dopiero teraz zaczyna to z nas schodzić. Jutro przylatuje moja mama, Kim, Rob i Eva. Spędzimy kilka dni razem, a ja tak bardzo stęskniłam się za nimi i nie mogę się doczekać aż ich zobaczę. Właśnie wrócił też Erick ze świeżą dostawą mleka z kliniki. Zostawiam go sam na sam z moim tatą, bo wiem, że chciał zamienić z nim kilka słów. Karmię Adama w salonie i patrzę na nich jak rozmawiają na tarasie. Oboje są uśmiechnięci. Brayana jeszcze nie ma, pewnie ma sporo spraw w sklepie. Dzwonię do niego ale nie odbiera. Jestem przewrażliwiona, bo od razu się denerwuję. Po chwili oddzwania na szczęście i mówi, że będzie za jakąś godzinę, bo ma małe problemy z kasą fiskalną w sklepie.

Erick pracuje na laptopie i co chwila odbiera telefon. Ma mnóstwo interesów na głowie i musi nadrobić te wszystkie zaległości. Przez ostatnie miesiące firmą zarządzali jego ludzie i teraz on musi wrócić do pracy. Nie wiem kiedy planuje wrócić do Nowego Jorku? Muszę zapytać się też czy ma zamiar nadal u nas spać, czy wraca do hotelu? Rozumiem, że chce być przy Adamie, ale musi pozwolić nam też normalnie żyć. Nie chcę natykać się na niego codziennie rano w swojej kuchni. A po sytuacji z dzisiejszej nocy nie mogę pozwolić na to, by był cały czas tak blisko. Nie chcę popełnić błędu, nie mogę skrzywdzić Brayana.

Z wczoraj zostało mnóstwo jedzenia więc nie muszę robić obiadu. Tata zajmuje się małym, a ja odgrzewam obiad dla wszystkich. Właśnie wrócił Brayan i siada do stołu wręczając mi bukiet róż. Uśmiecham się i całuje go namiętnie w usta.
-Może zjemy później? - szepcze mi do ucha i podgryza je delikatnie. Jego dłonie już wędrują pod moją koszulkę.
-Przestań, mój tata patrzy -  peszę się, bo właśnie nas obserwuje, ale uśmiecha się widząc, jak Brayan się do mnie tuli. Ten puszcza mnie niechętnie i wzdycha głośno w geście rozczarowania - Siadajcie do stołu, pójdę po Ericka - mówię stawiając na stole garnek z zupą i idę na górę. Erick pracuje w sypialni w której spał. Pukam cicho.
-Proszę - odpowiada przerywając rozmowę telefoniczną. Wchodzę niepewnie, a on pokazuje dłonią bym chwilę poczekała - Tak, wyślijcie je do mnie na adres hotelu...Podpiszę i odeśle je faksem... Będziemy w kontakcie -  kończy rozmowę i uśmiecha się do mnie.
-Zejdziesz na obiad?-  pytam.
-Tak, już idę -  odpowiada, a ja odwracam się i chcę wyjść-  Meg? - słyszę jego głos. Znowu wypowiada moje imię w ten dziwny sposób.
-Tak? -  zatrzymuję się w progu i spoglądam na niego.
-Jeśli mogę chciałbym zostać tu jeszcze jedną noc. Jutro wrócę do hotelu. Obiecuję -  dodaje i patrzy na mnie badawczo. Nie jestem zachwycona, ale nie mam serca odmówić.
-Jasne, nie ma problemu - uśmiecham się najszczerzej jak potrafię i wyciągam rękę - Chodź na ten obiad, pracoholiku.
-Tak jest, panno Donell! - Erick śmieje się, a jego seksowny głos odbija się echem tam na samym dole. Ujmuje moją dłoń i pokazuje bym wyszła pierwsza. Ledwo mogę oddychać, a czując na sobie jego wzrok z trudnością też stawiam każdy krok. Schodzimy powoli do kuchni, gdzie Brayan i mój tata zajadają się właśnie zupą pani Hook.

17 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czemu mam złe przeczucia co do ostatniej nocy Ericka u Meg i Briana? Meg jak coś odwalisz! Nie po tym co zrobił i co robi dla Ciebie Brian. I nie chodzi tu tylko o twoją wdzięczność do niego. Poprostu nie pokazuj po raz kolejny jaką jesteś momentami bezduszną pindą! Rozkochalas w sobie czterech facetów, z czego z trzeba się już przespalas. Nie pogrążaj się jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie mogę tej Meg, ona nie może skrzywdzić Brayana ale Ericka to może, mdli mnie od tej pary :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polać Ci! :D Święte słowa! :D

      Usuń
  4. Ojjj coś mi się wydaje, że Brayanek robi jakieś skoki w bok, a już na pewno robił jak Meg była w szpitalu. No i dobrze, niech w końcu wyjdzie to na jaw i w końcu Erick będzie miał wolną drogę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też podejrzewam, że ją zdradził

      Usuń
  5. Oj Brayan coś kombinuje na boku jak nic i dalej zastanawia mnie ta kobieta która dzwoniła do niego jak byli w Dubaju. Szkoda mi Meg że tak mu ufa i boi się skrzywdzić kolejnego faceta a tego najważniejszego już dawno skrzywdziła i co tylko wyrzuty sumienia. Ciekawe Kasiu co Ty nam jeszcze tam wymyślisz :) El@

    OdpowiedzUsuń
  6. Całe opowiadanie przeczytałam w ciągu 2 dni ale nie miałam czasu napisać końcowego komentarza, więc dodam go teraz.
    Według mnie Meg totalnie powinna przemyśleć swój związek z Brayanem. Dlaczego akurat on? Nie dość, że ma dziecko z Erickiem, to postanawia je wychowywać z drugim, niczego wcześniej nie zdradzając prawdziwemu ojcu. Cudem było to, że przedtem puściła farbę Filipowi.
    Z kolei Brayan - super facet, romantyczny, chce wyjść z nałogu, stara się o prawa rodzicielskie - tak naprawdę wcale nie jest w porządku. Zdaje sobie sprawę z tego, że Meg kocha Ericka, tamten ją i na dodatek mają dziecko - a on jeszcze jej proponuje związek? Zachowałby honor, gdyby zaproponował Meg tylko ''jeden numerek'', ewentualnie dwa. Tworzenie związku z kobietą w ciąży, która go nie kocha i na dodatek paja miłością do ojca swojego dziecka? Kompletnie bez sensu. Inny facet na jego miejscu prawdopodobnie zaproponowałby jej przyjaźń i częste spotkania. Oczywiście jest pełno takich związków, w których nic nie kończy się szczęśliwie, pary, które się kochają wcale nie są ze sobą, albo rozdziela je osoba ''trzecia''. Taki przykład zawarty w ''Bezmyślnej'' też tego dotyczy - w końcu Keira i Kellan świadomie robią ''to'' za plecami Denny'ego - jednak tutaj sytuacja jest inna. Według własnych sądów w tej książce zostawienie poprzedniego partnera jest dosyć uzasadnione.
    Owszem, tak jak Autorka wspomniała w którymś z komentarzy - że książka jest fajna, kiedy dziewczyna w niej jest trudna do zdobycia, faceci jej wtedy pożądają (nie przytoczyłam jej dokładnych słów, nie mam aż takiej pamięci) - ale żeby w jednej, zwykłej kobiecie zakochało się aż 5 facetów z kilkoma dodatkowymi, którzy jeszcze nie wyznali jej miłości? Mike, Erick, Brayan, Tom, Filip - brakuje jeszcze, żeby brat Roberta - Thomas (o ile dobrze pamiętam) powiedział jej, że totalnie się w niej zakochał.
    Oczywiście to tylko moje uwagi, jednak co do samej książki, jestem pod wrażeniem. Autorka poświęciła zapewne dużo czasu, żeby coś stworzyć, dziękuję za jej ciężką pracę. Świetnie się ją czyta, akacja ciągle zaskakuje, nie ma w niej nudnych wątków.
    Ciekawi mnie dalszy ciąg. Mam nadzieję, że zarówno Megan jak i Brayan zmądrzeją - zrozumieją, że nie mogą być ze sobą i pozostaną przyjaciółmi. Proszę, żeby ta książka nie skończyła się źle - tak jak Autorka pisze na początku bloga ''Nie każda historia kończy się happy-endem'' - żeby perypetie bohaterów zakończyły się pomyślnie...
    Niecierpliwie czekam na ciąg dalszy. Spytam z ciekawości: Droga Autorko, ile przewiduje Pani jeszcze rozdziałów? Z góry dziękuję za odpowiedź!
    //K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale komentarz :D dziękuję! :* Trudno mi powiedzieć ile rozdziałów, tekstu mam naprawdę dużo, ale nie zawsze mam czas go poprawić i wrzucić na blog. W tym momencie nie dodałam nawet połowy tego co mam napisane więc jeszcze wiele przed Wami :)

      Usuń
    2. Specjalnie weszłam jeszcze raz na ten rozdział i jest odpowiedź na mój poprzedni komentarz, z czego się bardzo cieszę! :)
      Jeżeli jest to już napisane, dałaby Pani radę wrzucić za jednym razem np. dwa rozdziały? Oczywiście nie chcę się narzucać, to zależy od Pani, po prostu jestem ciekawa dalszego ciągu jak również inni.
      //K

      Usuń
    3. Rozdziały dodaje i dzielę na bieżąco. Jeśli mam czas to dodaje je często, niestety nie zawsze mi to wychodzi :-) ale staram się by było to w miarę regularnie :-)

      Usuń
    4. Rozdziały dodaje i dzielę na bieżąco. Jeśli mam czas to dodaje je często, niestety nie zawsze mi to wychodzi :-) ale staram się by było to w miarę regularnie :-)

      Usuń
  7. Oj ale podsumowanie :) a co do relacji Meg i Brayana jest jak najbardziej za poza tym prawie każda z nas ma jakieś zastrzeżenia co do zachowania Meg ale kurka staram się zrozumieć tok myślenia tej kobiety i widzę tylko jedno wyjaśnienie "Uszcześliwianie na siłę ludzi wokół siebie " Ona poprostu nie chce nikogo więcej skrzywdzić i gra meczennice. Oby szybko przejrzała na oczka. Kasiu a uchylisz troszkę tajemnicy co do mojego postu w sprawie telefonu Elodie kurde bardzo mnie zastanawia ta kobieta. El@

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj ale podsumowanie :) a co do relacji Meg i Brayana jest jak najbardziej za poza tym prawie każda z nas ma jakieś zastrzeżenia co do zachowania Meg ale kurka staram się zrozumieć tok myślenia tej kobiety i widzę tylko jedno wyjaśnienie "Uszcześliwianie na siłę ludzi wokół siebie " Ona poprostu nie chce nikogo więcej skrzywdzić i gra meczennice. Oby szybko przejrzała na oczka. Kasiu a uchylisz troszkę tajemnicy co do mojego postu w sprawie telefonu Elodie kurde bardzo mnie zastanawia ta kobieta. El@

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tak mi się wydawało :) pytanie tylko czy słusznie czy z zazdrości ale to już tylko czas pokaże :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj tak mi się wydawało :) pytanie tylko czy słusznie czy z zazdrości ale to już tylko czas pokaże :D

    OdpowiedzUsuń