Premiera już w lipcu!

czwartek, 8 października 2015

Rozdział 99



-Moja przyszła żona musi potrafić tak gotować! -  Brayan zerka na mnie nabierając kolejną łyżkę i uśmiecha  znacząco.
-Nie mówi się z pełną buzią! -  ganię go lekko zakłopotana. Po co on mówi takie rzeczy przy Ericku? Na szczęście on uznał to tylko za żart. Mi jednak wcale nie do śmiechu. Nalewam sobie zupy i siadam obok mojego taty. Jestem głodna jak wilk. Kurczak też jest pyszny, jeszcze chyba lepszy niż wczoraj.
-No córcia, ale masz apetyt! -  tata spogląda na mój talerz, który prawie wylizałam do czysta talerz.
-Lekarz powiedział ,że nic się nie stanie jak wrócę do swojej dawnej wagi -  uśmiecham się i zerkam niepewnie na Ericka.
-Ja nie mam nic przeciwko! - wtrąca Brayan i posyła mi buziaka w powietrzu.
-Pozwolicie, że będę sama kontrolowała swoją wagę! -  udaję  oburzoną, a Erick patrzy na mnie równie rozbawiony jak reszta. Ich śmiech właśnie obudził Adama, który skomle w kołysce - No idź do syna, właśnie się przez was obudził! - rzucam mu spojrzenie.
-Z przyjemnością! - Erick uśmiecha się złośliwie i podchodzi do kołyski biorąc Adama na ręce - Mamusia się na nas wkurzyła, synu -  dodaje spoglądając na mnie, ale widzę, że nadal jest w dobrym nastoju. Kołysze małego delikatnie, a on od razu się uspokaja.
-Trudno wytrzymać z czterema facetami pod jednym dachem!– stwierdzam - Daj mi go, chyba jest głodny - wstaję od stołu i biorę małego na ręce - Podaj mi butelkę, proszę - siadam na fotelu i układam się wygodnie. Zawszę, gdy go karmię żałuję, że nie mogę robić tego piersią. To na pewno byłoby lepsze i zdrowsze dla Adama. On często odruchowo dotyka moich piersi, to chyba instynkt małego dziecka. Chciałabym kiedyś móc poczuć jak to jest karmić piersią. Wiem, że teraz jest to już zupełnie niemożliwe i ogromnie mi z tym źle.

Erick podaje mi butelkę i przygląda mi się uważnie, a Brayan rozmawiają z moim tatą przy stole. Odprężam się trzymając mojego synka w ramionach. Ten upija troszkę mleka i zasypia. Budzi się, znowu weźmie kilka łyczków i ponownie zasypia. Leżę tak z nim  ze dwie godziny aż sama przysnęłam. Fotel jest przystosowany do karmienia więc nawet jeśli usnęła bym głęboko, to mały nie spadnie. Rozbudzam się, a chłopaki siedzą w kuchni przy stole i rozmawiają o czymś po cichu. Mój tata rozmawia na tarasie przez telefon. Udaję jednak, że nadal śpię i przysłuchuje się rozmowie.
-Uważam, że to rozsądne wyjście. Postaraj się ją do tego przekonać - mówi Erick.
-Wiesz jaka ona jest, jeśli się uprze, to nie da rady jej przetłumaczyć - Brayan patrzy znacząco na Ericka. 
-Jakoś delikatnie albo podstępem? - sugeruje Erick - Muszę mieć pewność, że są bezpieczni - dodaje i spogląda w naszą stronę. Mam jednak przymknięte oczy więc uważa, że śpię. O czym oni rozmawiają? Te kilka zdań wyrwanych z kontekstu nic mi nie mówi. Niczego więcej się nie dowiaduję, bo Adam się obudził jak na zawołanie, znowu jest głodny. Erick bierze go ode mnie i idzie nakarmić, a ja wstaję z fotela. Od leżenia bolą mnie plecy i czasami mam wrażenie jakby ciągnęła mnie blizna po cesarce. Smaruje ją codziennie specjalną maścią. Chcę ją zminimalizować, bo nie mogę do końca pogodzić się z faktem, że moje ciało się zmieniło. Mam szersze biodra, i chyba faktycznie jestem trochę za szczupła. Ważę tyle ile na początku ciąży. Kilka dodatkowych kilogramów nie powinno mi zaszkodzić.

Resztę dnia spędzamy w ogrodzie, Tata skręca z chłopakami huśtawkę dla Adama. W sumie nie wiem po co, bo jest na razie za mały by z niej korzystać, ale skoro oni mają z tego taką radość, to nie będę im broniła. Leżę z małym na brzuchu i robię do niego śmieszne minki. Adam podnosi główkę, by na mnie patrzeć, a  w ten sposób ćwiczy mięśnie. Pielęgniarka pokazała mi różne takie ćwiczenia dla wcześniaków. Jak pomyśle, że dopiero za kilka dni powinien się urodzić dziękuję Bogu za to, że jest zdrowy. Zaraz skończy cztery miesiące, jednak jest mniejszy niż dzieci w tym wieku. To normalne, ale ma się to wyrównać w najbliższych miesiącach jego życia. Będziemy musieli jednak jeździć często na kontrole, by sprawdzać czy nic się nie dzieje i czy Adam rozwija się prawidłowo. Lekarze w klinice naprawdę włożyli całe serce, by go uratować. Wiem też, że Erick nie żałował na to pieniędzy. Gdyby nie on możliwe, że w normalnym szpitalu Adam nie miał by szans na przeżycie, bo nie wszędzie mają taki specjalistyczny sprzęt. 

Wieczorem biorę długą relaksującą kąpiel. Brayan kąpie małego, a Erick pracuje w sypialni. Mój tata pojechał do Hooków, bo jutro przylatuje reszta mojej rodzinki. Nie możemy na długo wychodzić z domu, bo Adam jeszcze nie powinien, więc pewnie Brayan zrobi im małą wycieczkę po Londynie, a wieczorem zjemy wspólną kolację. Erick ma wrócić do hotelu więc w sumie nie wiem czy go zaprosić? Chyba nie mam ochoty spędzać tego dnia w tym dziwnym trójkącie. Mam nadzieję, że się za to nie obrazi. Wychodzę z wanny i owijam się kremowym ręcznikiem, na włosach robię turban i chcę szybko przemknąć do sypialni. Niezręcznie się czuję wiedząc, że mogę na korytarzu spotkać Ericka. Na szczęście udaje mi się nie natknąć na niego. Opuszczam rolety w oknie i zapalam sobie lampkę na szafce nocnej. Zdejmuję ręcznik i stawiam jedną nogę na łóżku, by posmarować się balsamem. Robię to samo z drugą nogą. Zaczynam smarować biodra, brzuch i wyżej aż do piersi. Nagle ręcznik z włosów spada mi na podłogę i odwracam się by go podnieść. Podnoszę wzrok i widzę jak przez niedomknięte drzwi obserwuje mnie... Erick. Kurwa mać! Zakrywam odruchowo piersi i pośpiesznie owijam się ręcznikiem. Momentalnie robię się czerwona.
-Co ty wyprawiasz?! - piszczę kompletnie oszołomiona, a Erick patrzy na mnie jak zaczarowany i widzę jak wciąga głęboko powietrze.
-Przepraszam - odpowiada jedynie  i szybko zamyka drzwi. Boże! Siadam na łóżku i mija dobra chwila nim się uspokajam. Nie, to musi się skończyć! Właśnie tego się bałam. Nie chcę czuć się w swoim własnym domu jak intruz i chować się po kątach. Zarzucam na siebie szlafrok i zbiegam na dół. Brayan nadal kąpie małego więc nie słyszy naszej kłótni. Wpadam do salonu, a Erick właśnie nalewa sobie wina do kieliszka.
-Co to miało być?! - warczę, jestem wściekła i zażenowana tym, że mnie widział. Czuję się z tym źle, bo nie mam pojęcia dlaczego to zrobił.
-Przepraszam. Przechodziłem i akurat drzwi były uchylone… - odpowiada. Patrzy mi prosto w oczy, nie widzę w nich skruchy. Jest opanowany jak zawsze i wiem, że kłamie czym jeszcze bardziej mnie rozwściecza.
-I postanowiłeś pobawić się w podglądacza?! To obrzydliwe! - wymachuję nerwowo rękami, cała aż się trzęsę ze złości. Jak mógł mnie podglądać? To dla mnie niepojęte.
-Twój widok nigdy nie mnie obrzydza, Meg -  stwierdza tym swoim stanowczym tonem, a ja zaraz się zagotuję.
-Przestań! Myślałam, że już ci przeszło! - zaciskam mocniej pasek szlafroka. Nagle znowu czuję się onieśmielona. W dodatku to jego spojrzenie.
-Przeszło? - Erick unosi  brew - Chyba sama nie wierzysz w to co mówisz - dodaje i kręci karcąco głową.
-Nie możesz tu spać. Proszę spakuj swoje rzeczy i wróć do hotelu już dziś - biorę głęboki oddech i czekam na jego reakcję. On jednak nic nie mówi. Uznaję, że milczenie oznacza, że przyjął tą informacje do wiadomości, więc odwracam się i idę w kierunku schodów. 
 
 Nagle Erick łapie mnie za dłoń i przyciąga do siebie. Moje ciało z impetem uderza o jego stalowe mięśnie, a on obejmuje mnie mocno i patrzy mi prosto w oczy.
-Ericku co ty wyprawiasz? - pytam szeptem, jestem kompletnie oszołomiona. Jego dotyk działa na mnie jak narkotyk. Nie chcę by mnie dotykał, a z drugiej strony tak bardzo go pragnę.
-Nigdy... przenigdy mi nie przejdzie, Meg -  mówi i zatapia nos w moich wilgotnych włosach. Wdycha ich zapach i przesuwa dłonią po śliskim materiale w górę pleców. Moim ciałem wstrząsa dreszcz, sutki momentalnie twardnieją co widać na materiale cieniutkiego szlafroka. Erick napiera na mnie tak, że czuję jego twardą męskość na  udzie. Boże!
-Proszę nie… - kwilę mało przekonująco, a on chwyta mnie mocniej tak, że nie dotykam stopami podłogi. Następnie zsuwa dłoń na moje gołe pośladki i ściska je. Jęczę. Bezwiednie jęczę i nie wiem co mam zrobić. Moje ciało nie słucha rozumu.
-Nie wiesz ile silnej woli wkładam codziennie w to, by nie zrobić świństwa Brayanowi… -  muska nosem tuż obok mego ucha, czuję jego ciepły oddech na  skórze.
-Puść mnie, błagam… - nie ma w tych słowach ani trochę pewności. Ja płonę, a moja złość odeszła w zapomnienie. Erick patrzy mi prosto w oczy i nagle  stawia mnie delikatnie na podłodze. Odsuwa się na kilka kroków nie zrywając kontaktu wzrokowego.
-Rozumiem o co ci chodzi, pójdę się spakować - mówi, minę ma wręcz grobowo-poważną. Przechodzi obok mnie nic więcej nie mówiąc. Wchodzi na górę zostawiając mnie taką... taką rozpaloną i mokrą.
-Kurwa mać! - klnę głośno pod nosem. Idę szybko do łazienki obok salonu i zamykam się od środka. Patrzę w lustro, całe policzki mam czerwone, piersi nabrzmiałe. Oblewam twarz zimną wodą i siadam na wannie. O Jezu! Co to było? Gdyby nie jego zdrowy rozsądek... Nawet nie chcę myśleć. Słyszę po chwili jak pośpiesznie zbiega ze schodów i stawia walizkę na posadzce w korytarzu. Nie mam odwagi wyjść, ale Brayan zbiega zaraz za nim i dopytuje co się stało. Erick kłamie, że ma pilną sprawę i że mu się zejdzie więc przenosi się do hotelu. Brayan jednak nie jest głupi i na pewno domyśla, że coś jest nie tak. Żegnają się, a Erick wychodzi zatrzaskując za sobą drzwi.
-Meg, chodź tu szybko -  dobija się do mnie, a ja upewniam się, że nie wyglądam dziwnie zanim otworzę.
-Co się stało? - pytam udając głupa.
-Erick pojechał. Powiedział, że nie będzie dziś u nas spał. Wiesz co mogło się stać? - patrzy na mnie zaskoczony całą sytuacją.
-Nie mam pojęcia - kłamię w żywe oczy, nienawidzę siebie za to - Może coś w firmie i musi popracować w hotelu - dodaję wzruszając ramionami.
-No nie wiem, był cały wkurzony - Brayan drapie się po głowie.
-Daj spokój, zapytasz go jutro -  rzucam bezmyślnie, ale przecież wiem, że jutro przyjedzie do Adama. Będzie pojawiał się w moim życiu codziennie ze względu na syna. Przyjeżdżają także moja mama, siostra i Rob więc na pewno to Erick odbierze ich z lotniska.
-No w sumie racja, chodź zobaczysz jak mały słodko śpi -  Brayan bierze mnie za rękę i ciągnie na górę. Jestem strasznie zła... na siebie, na Ericka. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Od razu jednak zapominam o wszystkich troskach widząc mojego synka, który śpi jak aniołek. Ma rączki rozłożone po bokach i oddycha cichutko. Brayan przebrał go w niebieskie śpioszki z napisem „super tata”.
-Musimy dziś czuwać na zmianę - mówi obejmując mnie lekko - Ale teraz mamy jakąś godzinkę spokoju - dodaje i zaczyna całować moją szyję. Czuję się jednak winna tego co stało się przed chwilą.
-Brayan, przepraszam, ale nie mam ochoty -  opieram się patrząc mu w oczy. Widzę jaki jest zaskoczony.
-Źle się czujesz? - pyta troskliwie.
-Jestem zmęczona -  uśmiecham się blado.
-To chodź się położyć, ja zajmę się małym w razie czego -  serce mi ściska widząc jaki Brayan potrafi być cudowny. Jest dla mnie taki dobry, czuję się taka niewdzięczna. Kieruję się do sypialni, ale widząc uchylone drzwi pokoju w którym spał Erick, wzbiera mnie na płacz. Kładę się szybko do łóżka i zwijam się w kłębek. Znowu zaczynam mieć wątpliwości co do tego wszystkiego. Może powinniśmy ustalić opiekę sądownie? Jeśli Erick będzie co chwila pojawiał się w naszym życiu, to nigdy nie będzie normalnie. Z drugiej strony nie chcę by widywał małego raz na jakiś czas, albo zabierał go do siebie na dłużej. Chcą stworzyć Adamowi normalną rodzinę, a nie mam pojęcia jak to zrobić? W tym momencie wydaje się to niemożliwe. Kręcę się i nie mogę usnąć. Cholera! Rano przylatują mama, Kim, Rob i Eva i powinnam być wypoczęta. Brayan do mnie nie przychodzi, pewnie postanowił spać u Adama w pokoju, by go słyszeć. Biorę do ręki moją komórkę i widzę jedną nieodczytaną wiadomość. Jest od Ericka:

Przepraszam.

Jedno słowo, a wywołało u mnie lament. Płakałam chyba aż do rana. Słyszałam jak Adam obudził się kilka razy, ale Brayan od razu do niego wstał. Skasowałam wiadomość i rzuciłam telefon na dywan. Zasnęłam dopiero, gdy robiło się jasno.

5 komentarzy:

  1. No wreszcie jakiś akt cielesny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. wkurwia mnie ta Meg, co to miało być ale jak pieprzy się z Brayanem a za ścianą Erick to jej nie przeszkadza, głupia pinda z niej i tyle :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Proszę o datki na mózg dla Meg!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Erick zboczeniec! Jak mnie ten człowiek denerwuje. Meg a Ty weź się ogarnij! On to zrobił celowo!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przez ta głupia Meg, odchodzi mi ochota na dalsze czytanie tej ksiazki, za długo to sie ciągnie , brak tu tej werwy

    OdpowiedzUsuń