Premiera już w lipcu!

środa, 16 grudnia 2015

Rozdział 121


-Nie no, panie doktorze… ja w styczniu urodziłam synka przez cesarskie cięcie i dużo przed terminem. To niemożliwe!
-Ale to się nie wyklucza. Zdarzają się przypadki, że kobieta zachodzi w ciążę dwa miesiące po porodzie. W pani przypadku nie jest to jednak za rozsądne, skoro miała pani problemy z donoszeniem poprzedniej ciąży.
-To niemożliwe – powtarzam sama do siebie.
-Zabezpieczała się pani? – lekarz patrzy na mnie łagodnie.
-Nie, nie sądziłam, że trzeba. Czekałam na pierwszą miesiączkę po porodzie, jeszcze jej nie miałam – kręcę głową.
-A pani partner, zabezpieczał się?
-O rany! – piszczę. Przecież odkąd Brayan przyjechał do Nowego Jorku ani razu nie używaliśmy prezerwatyw. Chryste panie!
-Rozumiem, że nie – lekarz uśmiechnął się.
-Który to tydzień?! – pytam bez tchu. Zaraz chyba się rozpłaczę.
-Trzeba panią zbadać, by dokładnie to ustalić, ale to zapewne sam początek.
-Ale ja wczoraj się upiłam. Bardzo upiłam! W ogóle piłam też wcześniej, wino, szampana! – zaczynam panikować. Opalałam się!
-Na razie wszystko wygląda w porządku. Często się zdarza, że kobiety nie mają pojęcia o ciąży na początku i piją alkohol. Proszę się na razie nie martwić -  gładzi mnie po pocieszająco ramieniu.
-O pierwszej ciąży dowiedziałam się dopiero w dziewiątym tygodniu - wzdycham.
-I tak się zdarza -  uśmiecha się raz jeszcze - Chodźmy na badanie - pomaga mi wstać i przyprowadza wózek. Pielęgniarka zawozi mnie na USG. Cała drżę z emocji, bo to zupełnie nie po mojej myśli. Kładę się na fotelu i odsłaniam brzuch.
-Proszę zdjąć bieliznę -  zwraca się do mnie pani doktor, ginekolog. Patrzę zaskoczona.
-Ale ja ma mieć USG -  odpowiadam, a ona uśmiecha się.
-To wczesna ciąża. Trzeba zrobić USG dopochwowe, Meg -  wyjaśnia i zakłada prezerwatywę na dziwną długą głowicę. Smaruje ją żelem i prosi bym się rozluźniła. O rany! Ale zimne. Kobieta wsuwa to we mnie delikatnie i patrzy na monitor. Ja nie mogę patrzeć. Przecież to jakiś żart. Jaka ciąża? Nie chcę. Nie teraz. Nie tak szybko! - No i jest -  uśmiecha się i pokazuje na mały pulsujący punkt – Wygląda na czwarty tydzień. Moje gratulacje, Meg -  ja zamiast cokolwiek powiedzieć zaczynam płakać. Chryste panie! Pani doktor chyba nie jest zdziwiona moją reakcją, bo na pewno codziennie się z czymś takim spotyka. Schodzę z fotela i ubieram. Muszę opowiedzieć jej o mojej pierwszej ciąży i o tym jak to wszystko było. Ona powtarza mi słowa lekarza, że to dość wcześnie jak na drugą ciążę po poprzednim wcześniejszym porodzie, ale  mam nie martwić się na zapas, bo na razie wszystko wygląda dobrze. Przepisuje mi jakieś witaminy i każe się oszczędzać oraz wypoczywać, bo jestem jednak w grupie ryzyka. Pielęgniarka odwozi mnie na salę, a lekarz przynosi wypis. Erick czeka na mnie na korytarzu.
-Panie doktorze proszę nikomu nie mówić! – dodaję, podpisując dokumenty.
-Oczywiście, Meg -  on znowu uśmiecha się i patrzy na mnie łagodnie.
-To co możemy jechać? – Erick zagląda do Sali.
-Ja nie mam zastrzeżeń - odpowiada doktor - Dbaj o siebie, Meg -  dodaje i mrugając do mnie ciepło.
-Jasne – wymuszam blady uśmiech.
-Na pewno dobrze się czujesz? – Erick podchodzi do mnie.
-To kac. Przejdzie... -  mamroczę pod nosem. Nawet nie mogę spojrzeć mu w oczy. Powinnam mu powiedzieć? Powinnam powiedzieć Branowi? Kurwa mać! No oczywiście, że powinnam. Ale kiedy? Teraz? Czy poczekać? Gdy zjeżdżamy windą, a potem wsiadamy się do Bentleya, mam miliardy myśli.
-Chcesz się z nim zobaczyć? – Erick zerka na mnie.
-Chyba powinnam -  przełykam ślinę.
-Jak uważasz - poprawia się w fotelu - Zapnij pas, proszę.
-Ericku... - mówię i naglę wybucham płaczem. On patrzy na mnie zaskoczony.
-Spokojnie, Meg – on nie ma pojęcia co jest powodem mojego wybuchu emocji.
-Nie o to chodzi… – pociągam nosem - Jestem w ciąży! – wyduszam z siebie.
-Słucham?! – ten wyłącza silnik i patrzy na mnie z niedowierzaniem.
-No cholera jasna, jestem znowu w ciąży! - spoglądam na niego, wycierając dłonią mokre policzki.
- Jakim cudem? Co wy cię nie zabezpieczaliście?! - ton głosu Ericka jest wręcz rozpaczliwy.
-Ja nie, bo myślałam, że nie muszę, a Brayan odkąd przyleciał do Nowego Jorku nie użył prezerwatywy ani razu! - odpowiadam z pretensją, tylko do kogo?
-Ja pierdole! Jak dzieci kurwa, jak dzieci! – wrzeszczy na mnie.
-Co jak dzieci?! - patrzę gniewnie - Z tego co pamiętam też zapłodniłeś mnie całkiem przypadkowo!
-Przecież wzięłaś zastrzyk. Myślałem, że działa, dlatego nie używałem prezerwatyw! – Erick aż uderza pięścią w kierownicę.
-No właśnie! A ja czekałam na pierwszy okres, myśląc że jestem bezpieczna! – odpowiadam i spoglądam na niego. On też patrzy na mnie i nagle zaczynam się śmiać, nie przestając równocześnie płakać.
-Jezu, Mała! – obejmuje mnie nagle, przesadza sobie na kolana i również zaczyna się śmiać.
-Ktoś naprawdę sobie ze mnie drwi, tam na górze -  wzdycham, ocierając mokre policzki i nadal głupio chichocząc.
-Nieprawda. Wszystko będzie dobrze, zobaczysz -  gładzi delikatnie moje plecy.
-Nie jesteś zły? – pytam niepewnie.
-Zły? Meg… ja nie mam prawa być zły. Jesteś kobietą Brayana, nie moją  - wzdycha wymownie.
-Wczoraj upiłam się ze złości na ciebie, że ją przyprowadziłeś… - wyznaję mu prawdę.
-Tak myślałem… Dlatego bałem się ciebie puścić, bo wiedziałem, że coś odwalisz -  odpowiada karcąco.
-Brayan wyczuł, że jestem zazdrosna i także się pokłóciliśmy. Wiedziałam też, że Ana zrobiła na nim ogromne wrażenie. To mnie zabolało.
-W sumie to też moja wina. Zachowałem się mało przyjacielsko idąc z nią na górę i zostawiając go samego.
-Wkurzył się, bo was słyszał...  – krzywię się poprawiając bandaż na głowie.
-Wiem.
-Ja mu jeszcze powiedziałam, że skoro tak mu się spodobała ta twoja Ana, to niech do was dołączy – dodaję, spuszczając wzrok, a Erick wybucha śmiechem.
-Możesz być spokojna, bo nie posłuchał twojej rady.
-Bardzo śmieszne! -  wywracam oczami i śmieję się dalej.
-Co teraz zrobisz? Powiesz mu? – pyta, podając mi chusteczkę ze schowka.
-Tak, nie mam zamiaru tego ukrywać - wzruszam ramionami.
-Cóż za ironia… - Erick patrzy na mnie smutno. Doskonale wiem o czym myśli -  Ja dowiaduje się pierwszy o tym, że Brayan zostaje ojcem, a on dowiedział się pierwszy, że ojcem zostanę ja... – dodaje.
-Bałam ci się powiedzieć, Ericku.  Nie chciałam byś czuł się zobowiązany wobec mnie tylko ze względu na dziecko. Po tym jak powiedziałam ci prawdę myślałam, że nie chcesz mnie znać...nie chciałam więcej mieszać w twoim życiu. Nie miałam i nie mam prawa tego robić.
-Wiem, Meg – nagle przytula mnie mocno -  Wiem, ale zawsze będziesz dla mnie wyjątkowa, nie tylko ze względu na to, że jesteś matką mojego syna.
-Dzięki – całuję go w policzek - Ale ta twoja Anastasia, to cios poniżej pasa – dodaję pół żartem pół serio.
-Dlaczego? - unosi zaskoczony brew.
-Jeszcze pytasz? - wywracam oczami - Jest piękna wysoka i zgrabna. Ma boskie ciało, włosy i te oczy… Marzenie każdego faceta, a Branowi pewnie stanął na jej widok - ponownie wywracam oczami. Wkurza mnie myśl, że mogą podniecać go inne kobiet. Ale to przecież tylko facet.
- Moim zdaniem ty jesteś marzeniem każdego faceta… Moim marzeniem – odpowiada, a mi brakuje tchu. Co mam mu powiedzieć? Wyznać mu miłość? Co to zmieni? Nic, a tylko wszystko bardziej skomplikuje -  Wybacz, że tak to odebrałaś. Nie chciałem cię zdenerwować -  dotyka delikatnie mojego policzka, a ja drżę.
-Ty znosisz to codziennie widując nas, ja też muszę się przyzwyczaić – staram się opanować -  Jedźmy już.
-Och, Meg – wiem, że Erick powstrzymuje się, by mnie nie pocałować. Zamyka oczy i wciąga głęboko powietrze - Masz rację, jedźmy - schodzę z jego kolan i zapinam pas - Który to tydzień? - pyta  jeszcze, odpalając silnik.
-Czwarty – odpowiadam, spoglądając na niego i odruchowo dotykam dłonią swój brzuch. Ciekawe kiedy dowiedziałabym o ciąży gdyby nie to, że wylądowałam dziś w szpitalu? Pewnie znowu długo nie miałabym o  tym pojęcia. Najpierw stres przed ślubem, potem zapewne stres przed przeprowadzką, i tak bym sobie tłumaczyła swoje samopoczucie. Nic nie jest tak jak chcę, ale co mam zrobić? Muszę przyjąć to jak jest i żyć dalej. Jakkolwiek ma być.
Przez resztę drogi milczeliśmy. Brayan jest już w Jersey, a gdy podjeżdżamy pod dom czuję dziwny niepokój. Nie wiem czego mam się spodziewać? Jak zareaguje Brayan? Gdy wchodzimy do holu  łapię Ericka za rękę.
-Będzie dobrze, Meg -  gładzi moje nadgarstki i uśmiecha się delikatnie. Otwiera przede mną drzwi, a w progu stoi Brayan. Patrzy na mnie przestraszony przerażony i z walizką w ręku.
-Za dwie godziny mam samolot do Londynu - mówi cicho, w oczach ma łzy.
-Wyjeżdżasz?! – piszczę spanikowana.
-Tak będzie najlepiej. Nie powinnaś przy mnie przebywać. To co zrobiłem dziś rano jest....niedopuszczalne – widzę jak z emocji aż zaciska pięści. Ogarnia mnie strach. Patrzę na Ericka, który daje mi do zrozumienia bym go nie zatrzymywała. Nie wiem co mam zrobić? Może faktycznie lepiej byłoby gdyby wyjechał i by to wszystko się uspokoiło, ale przecież jestem z nim w ciąży. Nie chcę go stracić, bo naprawdę go kocham. Nie potrafię uwierzyć w to, że mnie uderzył… Nie pamiętam tego, ale może nie chcę pamiętać?
-Brayan… - wyduszam z siebie.
-Nie Meg, przepraszam – odpowiada i rusza do drzwi. Serce mi wali, ale nie mogę nic więcej powiedzieć. Erick podchodzi i zatrzymuje mnie, gdy jedyne co jestem w stanie zrobić to iść za nim.
-Odpuść, Meg – dodaje. Czuję jak drży, bo zapewne też nie łatwo mu to przychodzi.
-Ale…
-Daj mu iść jego drogą. Twoje miejsce nie jest przy nim – pierwszy raz mówi mi coś takiego prosto w oczy. Jestem zdezorientowana, bo zawsze był innego zdania. Wpatruję się w zamykające za Brayanem drzwi i znowu zaczynam płakać. Jest mi tak cholernie źle, bo nie zdążyłam powiedzieć mu najważniejszego. Erick chwyta moją brodę bym spojrzała na niego i dodaje jakby czytał w moich myślach – Powiesz mu jak nieco ochłonie. Wtedy będziecie mogli porozmawiać na spokojnie – nie słucham go jednak, bo duszący ból w piersi nie daje mi normalnie myśleć. Erick nie pozwala mi iść za nim, ale też nie robi nic bym poczuła się lepiej.
 Odsuwam się i wpatruję w niego, ale on gdy ma pewność, że Brayan właśnie odjeżdża taksówką, zamyka się w swoim gabinecie, zostawiając mnie z tym wszystkim zupełnie samą.

16 komentarzy:

  1. Nie rozumiem Meg, naprawdę. Kocha nadal Ericka ale jest z Brayanem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na każdy rodział czekam z zapartym tchem ,ale ile mozna ta cała historia jest coraz bardziej naciagana. Zaraz pewnie będzie fala ktrytyki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta historia ma być naciągana, przecież to fikcja, która ma wywoływać wiele emocji :)

      Usuń
    2. Wiem, ale bez przesady już.

      Usuń
  3. Powtórzę to pewnie z tysięczny raz, ale jeśli kogoś to nudzi, nuży, wkurza itp. to wystarczy przestać czytać, albo zrobić sobie przerwę i powrócić do bloga za jakiś czas, jak rozdziałów będzie więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma prawo wyrazić swoją opinię i tyle :)

      Usuń
    2. Szanuje autorke i jej prace. Ale moim zdaniem autorka powinna nauczyc sie przyjmowac krytyke, a nie za kazdym razem jak ktos cos napisze co sie autorce nie podoba to " nie chcesz nie czytaj" nie mozna byc w zyciu nastawionym na same komplementy

      Usuń
    3. Krytykę jak najbardziej przyjmuję, ale przecież nie zmienię treści ze względu, że kogoś to nudzi itp :-) zaprzestanie czytania to tylko moja rada dla takich osób, skoro opowiadanie przestaje się im podobać :-)

      Usuń
  4. Super rozdział i powiem tyle co dalej.miał być ślub, dom, firma, a wyszło jak zawsze....... No i jeszcze to zachowanie Ericka. Hmm jest nad czym po nocy myśleć ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie nic nie nudzi i nie nuży.....tylko Meg mnie wku**ia i to jak cholera. A Brayan.......dobrzeeeeee muuuu taaaaak!!!!! Niech spada!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Omg! Blagam, niech Meg będzie z Erickiem!!! Proszę!! Rozdział super! Czekam dalej;)
    Twoja fanka ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Historia super!!! Zastanawiam się tylko ile jeszcze rozdziałów do końca...bardzo ciekawa jestem jak to się zakończy...:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Historia bardzo wciągająca, już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału!!! Kiedy możemy na niego liczyć? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kasiu...kiedy jest szansa na kolejny rozdział....???

    OdpowiedzUsuń
  11. przebrnełam w koncu do końca - emocje od płaczu do śmiechu
    teraz zostaje mi tylko czekać na dalsze losy
    a tak na marginesie - oby nie okazało się że to dziecko Filipa

    OdpowiedzUsuń