Premiera już w lipcu!

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Rozdział 143

Odzyskuję przytomność. Czuję smak krwi w ustach, ale nie mogę się ruszyć, ani otworzyć oczu. Rurka w gardle pomaga mi oddychać. Jestem świadoma, ale nic nie mogę zrobić. Słyszę, ale nie wiem gdzie jestem. Nic mnie nie boli, ale przypominam sobie o tym co się stało. Próbuję się uspokoić, ale słyszę jak aparatura do której jestem podłączona zaczyna głośno pikać. Ktoś przybiega do mnie, czuję jak mnie dotyka, a po chwili drętwieje mi cała ręka, a zimno rozchodzi się po całym ciele. Znowu zasypiam.

Proces powtarza się, ale ja walczę. Chcę się obudzić, otworzyć oczy i żyć. Nie wiem skąd, ale czuję, że może już nigdy nie dam rady tego zrobić. Wewnętrzny niepokój podpowiada mi najgorsze scenariusze. Pikanie maszyny znowu przywołuje do mnie pielęgniarkę. Tak myślę, bo najpewniej jestem w jakimś szpitalu. To chyba kobieta, bo tylko kobiety mają takie delikatne dłonie. Wstrzykuje coś do kroplówki do której jestem podłączona i znowu zasypiam.

Słyszę znajomy głos. Ktoś wchodzi do pomieszczenia, a ja od razu wiem, że to Erick. Znam ten zapach doskonale. Razem z nim jest jeszcze ktoś, ale w pierwszej chwili nie wiem kto.
-Chyba przesadziliśmy... - mówi.
-Mówiłem ci, że to wciągająca zabawa - głos faceta przyprawia mi ciarki na plecach. Znam ten głos. To Filip. Nie wiem co się dzieje. Nic nie rozumiem.
-Nie sądziłem... - Ericowi głos się łamie - Jestem aż takim skurwielem? - pyta Filipa, ale ten milczy - Zabawiłem się w Boga. Za kasę naprawdę można kupić wszystko, nawet kontrolę nad czyimś życiem... - dodaje i gdybym nie mogła się ruszać, i tak bym zamarła. O czym on mówi?
-Mówiłem ci, że to ryzykowne. Wciągnąłeś w to za dużo osób, Ericku.
-Efekt Ericka... - odpowiada Erick, a Filip śmieje się gorzko.
-Jeśli z tego wyjdzie, to daj jej spokój. Chyba, że chcesz ją wykończyć - dodaje, ale nie słyszę dalszej rozmowy, bo aparatura znowu zaczyna głośno pikać. Przybiega pielęgniarka, wyprasza ich, a ja chcę krzyczeć i wstać. Co on mi zrobił?! Boże! Co on mi zrobił?!

Świadomość, że ostatnie lata mojego życia były zabawą w Boga zorganizowaną przez kilka osób, sprawia, że już nie mam siły walczyć. Wszystko... wszystko było kłamstwem, manipulacją... Dlaczego ja? Dlaczego? Co ja im zrobiłam? Dlaczego?

Erick znowu do mnie przychodzi. Robi to codziennie, choć nie wiem po co? Stwarza pozory? Udaje, że się martwi?
-Uwierzyłabyś mi, gdybym wyjawił ci prawdę i powiedział, że żałuję tego co zrobiłem? - pyta, ale ja nie mogę opowiedzieć - Prawda nigdy nie wyjdzie na jaw, Meg... Nawet jeśli się obudzisz, to ta gra będzie toczyła się dalej. Wróć do nas, a dam ci spokój, przysięgam - czuję nagle jak łapie mnie za dłoń. Nie mogę tego znieść. Nie potrafię pojąć tego co mi zrobił. Nagle moje oczy, mimo że zamknięte, wypełniają się łzami, a te spływają po moich policzkach. Nie budzę się jednak. Tak naprawdę nie chcę się obudzić.

-Daj mi ją zobaczyć! Raz! Jeden jedyny raz! - głos Ronalda dobiega zza drzwi. To kolejny dzień kiedy jestem zawieszona między życiem, a śmiercią. Nie chcę, by tu wchodził. Nie chcę dowiedzieć się, że on też jest zamieszany w to wszystko. Nikt mnie jednak nie słucha, bo nie mam prawa głosu. Nie mogę wyrazić tego co czuję. Nic nie mogę.
-Masz pięć minut! - odpowiada mu Erick, a po sekundzie słyszę, jak Ron wchodzi do środka.
-Boże... aniołku - podchodzi i ujmuje moją dłoń - Nie wiedziałem, że tu jesteś... Myślałem, że się nie odzywasz przez tamtą noc, a ty... Boże... - głos mu drży, a ja czuję na dłoni jego usta. Są mokre od łez, a we mnie znowu wzbierają emocje. Ron milczy kolejne minuty, a ja uświadamiam sobie, że nie wie o tym co zrobił Erick - Obudź się, a przyrzekam, że już nikt cię nie skrzywdzi. Nie musisz mnie kochać, ale pozwól mi...
-Koniec czasu! - przerywa nam Erick. Wpada do środka i wyprasza Rona. Ten nie chce wyjść, ja też nie chcę, by wychodził. Krzyczę w myślach, by mi pomógł, ale nie mamy szans. Ja nigdy nie miałam szans na szczęście, bo byłam tylko pionkiem w rękach Ericka Evansa. Po chwili to wszystko się kończy.
-Pójdę za to do piekła. Żegnaj maleńka - to głos Ericka. Słyszę, że podchodzi i nagle wyłącza aparaturę. Wiem to, bo nie mogę oddychać. O Boże, to koniec... Duszę się, ale ostatkiem sił walczę. Nie chcę umierać, ale nie mam na to wpływu. Myślę o Adamie i modlę się o to, by ktoś zorientował się kim jest jego ojciec i wymierzył sprawiedliwość. Błagam, by mój synek nie wyrósł na takiego skurwiela jakim jest jego ojciec. Człowiek, którego kochałam. Manipulant. Oszust. Morderca.

Koniec.






7 komentarzy:

  1. ŁOSZ K...A MAĆ!Kasia coś ty wymysliła?MAM TYLKO NADZIEJE ŻE TO JEJ SIĘ SNIŁO

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie to chyba jakieś jaja.Jeżeli to jest końcowy rozdział to popsuł całe opowiadanie .Mógł by być przed ostatni ,mogła by Meg mimo wszystko przeżyć i wymierzyć sprawiedliwość na tym pojeb...cu.Na wszystkich,którzy ją skrzywdzili.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde KASIU nie mogę się pozbierać PROSZĘ spraw żeby zakończyło się szczęściem Meg.Raz mi pisałaś,że będzie szczęśliwa daj jej inne zakończenie z Ronem i z synkiem u boku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale jak to??? Nie ogarniam. Manipulacja? Ten ostatni rozdział jest jakiś kosmiczny. Czy to się dzieje w przyszłości, kiedy umysły sterowane są jakoś komputerowo? Co i kto tu był prawdziwy? Napisz nam swoją wizję Kasiu. Może jakiś epilog? Jakieś autorskie wyjaśnienie. Poprostu wgięło mnie w fotel. Już lepiej by było gdyby to był sen Meg. Gdyby nie Ron to myślałabym że historia cofnęła się bardzo wstecz, gdyż pojawia się tam Filip. Filip który nie siedzi w więzieniu. Ale pojawia się Ron i mówi o wspólnej nocy... no i w takim razie gdzie jest Brayan? Czy on był jakiś wyimaginowany? Co się z nim stało? Z tego co zrozumiałam to na polecenie Erica tak ją strzaskał. Ale w jaki sposób Erick tak sterował ludźmi?kurde to nie może się tak skończyć. Przerób to w jakiś zły sen czy coś. Ta historia jest za piękną aby ją w tak przerażający kosmiczny sposób kończyć. Takich rzeczy nie ma. Proszę Kasiu nie rób nam tego

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlaczego koniec? Za szybko, zdecydowanie za szybko. I to jeszcze taki. Matko jedyna. Zdecydowanie jestem na nie. Po tej dłuższej przerwie od Ericka... myślałam, że jeszcze się nacieszę tą historią. A tu pach trzy rozdziały dzisiaj i dowidzenia. Jestem w szoku bo nie tego się spodziewałam. Miało to dłużej. Przecież Meg dopiero co poznała Rona, a z Erickiem to też tak ni w pięć ... się urwało. Smutno mi:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasiu trzymanie w napięciu to Twoja specjalność grrrrrrr....

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasiu czytam ten rozdział raz za razem i no kur...a jestem w szoku, ze wszystko co sie dzialo do tej pory bylo scenariuszem jakiejs chorej gry. Mam nadzieje ze ciag dalszy wszystko wyjasni bo ja sie nie zgadzam na takie zakonczenie!!!!

    OdpowiedzUsuń